Fotorelacja z MotoPikniku w Oświęcimiu

20 Sierpnia na Rynku w Oświęcimiu odbył się kolejny Motopiknik. W zeszłym roku również gościłem na tej imprezie, była relacja na blogu. Ale wczoraj ilość pięknych, klasycznych samochodów była znacznie większa. Aż nie chciało się wychodzić z imprezy, można było porozmawiać z właścicielami, dowiedzieć się sporo ciekawych rzeczy no i przede wszystkim podziwiać piękne samochody, z duszą i historią, coś czego auta z XXI wieku nie mają. Trochę polskich klasyków, kilka amerykańskich, mój niekwestionowany lider, czyli Volkswagen T1 od którego nie można było mnie odciągnąć. Zaskoczyła mnie frekwencja, która nie była powalająca, może zbyt małe rozreklamowanie imprezy sprawiło, że ludzie zwyczajnie nie wiedzieli, że coś będzie się działo na Rynku (jak to często w Oświęcimiu bywa). Nad tym organizatorzy muszą popracować za rok, gdy mówiłem czym jeżdżę dowiedziałem się, że w zasadzie też mogłem podjechać, bo Scorpio to już też rzadkość, ale z racji, że nie jest to specjalna wersja, tylko podstawowa nawet mi to do głowy nie przyszło. Poza tym nosi swoje ślady użytkowania, więc może to i lepiej, nie ma się co chwalić obtarciami i odpryskami. Poniżej zdjęcia z wczorajszej imprezy, wybaczcie mi z góry za małe rozmiary, niestety ograniczenia dyskowe na blogu nie pozwoliły mi na nic lepszego, ale jeśli interesują kogoś pełnowymiarowe zdjęcia, mogę wysłać mailem.

Powiew NRD – Wartburg 353

Dawno nie było tutaj o klasykach, tak więc cofnijmy się w czasie. Będą to wspomnienia nie do końca przyjemne dla nas, ale jeśli chodzi o motoryzację to sentyment do samochodów z PRLu jeszcze nie umarł. No, bo kto dziś nie zna Wartburga 353 ? Produkowany od 1966 do 1988 roku w NRD sedan dla ludu.

http://i60.tinypic.com/bewnlx.jpgJak sami wiecie jestem fanem Poloneza, uwielbiam ten samochód, choć inni go nienawidzą. Jednak Wartburg nie przemawiał do mnie nigdy i ciężko mi było znaleźć w tym aucie coś, co skłoniłoby mnie do zakupu dzisiaj. No, ale do odważnych świat należy, przejedźmy się! Ciężko dopatrzeć się tu wielu nowości w stosunku do modelu 312 z 1956 roku i to nie brzmi dobrze, bo tania w produkcji technologia lat 50 zwiastuje kłopoty. Pod maską dwusuw o mocy 45 KM i prędkości maksymalnej 130 km/h. Nie wiem kim był człowiek, który sprawdził tą prędkość, ale jestem pewien, że odszedł z tego świata przedwcześnie. Do ilu bym Wartburgów nie wsiadł, w każdym zwyczajnie śmierdzi mieszanką paliwa i oleju. Nie wiem, czy mam takiego pecha, czy tak ma każdy model, ale zwyczajnie mi to przeszkadzało. Co ciekawe zawieszenie nie jest złe – mamy tu sprężyny śrubowe, amortyzatory teleskopowe i wahacze poprzeczne! Więc NRD nie było wcale takie złe, dbało o komfort swoich towarzyszy. Ale Wartburg nie był zbyt ekonomiczny, mimo iż ważył mniej niż tonę.http://i60.tinypic.com/vo6648.jpg Pali nawet 12 litrów na 100 kilometrów, a to więcej niż nasze FSO Polonez! W dodatku, gdy wsiądzie do niego więcej niż 2 osoby zaczynamy mieć poważne problemy na światłach. W Polonezie dla odmiany, czy jechałem sam, czy w z 4 osobami na pokładzie zawsze był tak samo… wolny! No i nie przegada mi nikt, że Wartburg był lepszy od Poloneza, z mojego rozeznania wyszło, że był znacznie gorszy! Co do wyglądu ciężko mi to jakoś ocenić, muszę stwierdzić, że to pocieszny samochód, ale nie tak pocieszny, jak chociażby jego bliski krewny – Trabant. W środku jest po prostu dziwny, choć podoba mi się kierownica i nie pytajcie mnie dlaczego, sam nie potrafię tego wyjaśnić. Charakterystyczny dla Wartburga jest oczywiście dźwięk przy odpalaniu i dzięki temu z zamkniętymi oczami jesteś w stanie określić co Cię właśnie próbuje rozjechać. A co do rozjeżdżania pieszych – Wartburg nie ma hamulców. Serio, to jest jakieś nieporozumienie, dociskasz pedał hamulca i nic się nie dzieje, byłem przerażony.

http://i61.tinypic.com/30m50g3.jpgOczywiście biorę pod uwagę w jakich czasach był robiony i jakby na to nie patrzeć, skoro Niemcy przegrali wszystko co mieli przegrać to musiało się odbić na wynalazkach dla ludu. Choć powiem Wam szczerze, że gdy przypomnę sobie twór o nazwie Kia Pride dochodzę do wniosku, że Koreańczycy mogli zaserwować światu Wartburga i byłby to znacznie tańszy i lepszy pomysł na zmotoryzowanie biedniejsze części naszego globu. Nie zagłębiam się tu celowo w techniczne sprawy, nie czuję się ekspertem w tej dziedzinie, jeśli chodzi o stare samochody, od tego macie Auto Świat Classic chociażby, tu benzyna w żyłach szuka tej benzyny w klasyku, subiektywnie bierze na tapetę to co mu wpadnie w ręce. No i powiem Wam, że z całym szacunkiem do historii, tego ile Warburg zrobił dla mieszkańców NRD, czy nawet PRL muszę stwierdzić, że nie chciałbym mieć go pod domem. Jego widok nie przyprawia mnie o pozytywne emocje, myślę tylko o tym zapachu i braku hamulców. Ale oczywiście, jeśli masz taki samochód i trzymasz w garażu dla przyszłych pokoleń, wyjeżdżający tylko na doroczny zjazd chwała Ci za to i na tym skończmy.