Jak zwyczajne Volvo, staje się niezwyczajne.

Volvo jest ze mną już 5 miesięcy, prawie 4 tysiące kilometrów za mną, więc mogę się pokusić o małe podsumowanie tego co działo się z moim samochodem przez ten czas. Wielu z Was nadal zadaje mi pytanie co podkusiło mnie do zakupu S40, podobno to auto zupełnie nie pasuje do blogera motoryzacyjnego, dzisiaj moim zadaniem jest zbicie tego argumentu.

http://i67.tinypic.com/2qnmx5f.jpgKilka napraw, które musiały się odbyć są juz za mną. Zawieszenie z tyłu, klocki hamulcowe z przodu, zaciski z tyłu, nie zniechęca mnie to, przecież ma 20 lat i swoje potrzeby. Serwis jest droższy w porównaniu z moimi poprzednimi autami, ale liczyłem się z tym kupując go. Wniosek, jaki nasunął mi się od razu po takim czasie użytkowania – Volvo S40 to wół roboczy, którego ciężko będzie zajechać. Element, który najszybciej się poddaje to blacha, bo S40 z początku produkcji koroduje, gdzie popadnie. Nie ma tragedii, natomiast po zimie muszę konkretnie zająć się progami, bo tutaj nie ma żartów. Nie jest jak w przypadku Daewoo, czy Fiata, że strach go podnieść na lewarku, ale nie można lekceważyć nawet powierzchownej korozji. Spalanie tej przedziwnej jednostki o pojemności 1710 cm3 waha się od 8 do 10 litrów w cyklu mieszanym, dużo zależy od tego jaki mam nastrój w dany dzień.

http://i66.tinypic.com/2igm7v5.jpgJeśli chcę dać upust moim negatywnym emocjom to przyciskam go tworząc w baku wir. Volvo przy wyższych obrotach ma apetyt, ale to co dzieje się z tym autem od 3,5 tysiąca obrotów wzwyż zupełnie do niego nie pasuje. Zwyczajnie w tym aucie budzi się demon, który ma ochotę zjadać każde auto, jakie napotka na swojej drodze. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jego 115KM nie pozwala na zbyt wiele, ale jest ambitny i to mu trzeba przyznać. Każdy wie, że stylistycznie nie jest to typowe Volvo z lat 90. Był to spory szok dla fanów marki w tamtych czasach, bo stylistyka miała być bardziej sportowa, trochę mniej kanciata i wyszło naprawdę ładne auto. Nie będę się upierał, że to najładniejsze auto w swoim segmencie, muszę być czasem obiektywny, ale nie wyobrażam sobie człowieka, który powie wprost, że to auto jest brzydkie. Powiem więcej! S40 w środku jest dość ciasne, bagażnik nie jest za duży, a zawieszenie mogłoby być miększe. Mimo to mając do wyboru Forda Mondeo, Mercedesa klasy C oraz uwaga Alfę Romeo 156, którą kocham nad życie, jakaś wewnętrzna siła zmusiła mnie do kupienia Volvo. Nie wiem, czy się starzeje, to byłoby dziwne, bałem się, że utknę w nudnym, szwedzkim pudełku, ale tak się nie stało!

https://images81.fotosik.pl/342/2f4d072e4282aef4med.jpgS40 potrafi dostarczyć emocji, jak wiele innych, na pozór dużo ciekawszych aut. Wyprzedanie nim to czysta zabawa, trzeba przy tej mocy dość często redukować, ale dzięki temu fundujesz ludziom egzotyczny widok – ryczące Volvo, które wyprzeda wszystko co jedzie zdecydowanie za wolno. Z 9 aut, które miałem to najlepiej wyposażony, najbezpieczniejszy samochód, ale z drugiej strony pomijając Fiata Palio dość mocno ginie w tłumie. Moje S40 ma fajne felgi aluminiowe, które sprawiają, że wygląda dużo atrakcyjniej. Brakuje mi tego spoilera na klapie, strasznie mi się podobały te wersje i poważnie rozważam założenie u siebie tego gadżetu. Wiele takich elementów sprawie, że Volvo S40 staje się autem o kilku twarzach. Z jednej strony solidne, rozsądne, szwedzkie wozidełko, z drugiej zadziorny, ambitny sedan, który wcale nie jest mułem. Każdy kolejny kilometr sprawia, że lubię go coraz bardziej, brak nieprzyjemnych niespodzianek, które fundowało mi praktycznie każde auto, które miałem sprawia, że zaczynam mu ufać i wreszcie to, że on rozumie mnie, a ja rozumiem jego sprawia, że zaczynam traktować go jak przyjaciela. Ten nasz związek motoryzacyjny z każdym dniem zyskuje na sile, mimo głosów, że nie pasuje do mnie, że jest zbyt rozsądny. Ale dochodzę do takiego szalonego wniosku, że sztuką jest sprawić, by na pozór nudny wół roboczy stał się zupełnie czymś innym. Choć z nazwy i na papierze nie będzie nigdy się wyróżniał z tłumu, to mój konkretny model może być wyjątkowy, nie tylko dlatego, że należy do mnie, ale przez to jak będzie wyglądał na tle innych S40, ogólnie na tle całej marki Volvo. Mam ochotę o niego zadbać mechanicznie, a później dać upust wyobraźni, oczywiście z umiarem, bo każdy wie, jaki mam stosunek do tuningowania aut. Jeśli mam uatrakcyjnić wizerunek Volvo S40 to w tym miejscu obiecuję jedno – robię to tylko na oryginalnych odpowiednikach tej marki. Wszystko wymaga czasu i pewnego nakładu finansowego, więc zapewne trochę poczekamy zanim ten wizerunek ulegnie drastycznym zmianom, ale obiecuję, że będziecie świadkami tego procesu i wielu z Was cofnie słowa o nudnym, nic nie wnoszącym do mojej kartoteki pojazdów Volvo S40.

Panie i Panowie, przedstawiam Volvorine

Mam tak dużo do napisania, a tak mało czasu! Od tego co się podziało w ostatnim czasie jeśli chodzi o testy, bo miałem kilka perełek (w tym Mustanga z 2008 roku!) i będę chciał Wam te tematy przybliżyć, po mój nowy samochód i przy okazji stary, który nie poddał się bez walki. Dzisiaj przedstawiam Wam Volvo S40 vel Volvorine, bo tak go nazwałem.

http://i66.tinypic.com/dw8llk.jpgOd zawsze chciałem mieć Volvo. Przymierzałem się już wcześniej, ale do starszego 240, 740. Kiedy Scorpio padł miałem sporo problemów w związku z brakiem samochodu, gdyby nie życzliwość bliskich to pewnie nie dałbym sobie rady z wieloma rzeczami, chociażby z samą przeprowadzką. Udało się, ale pozostaje kwestia auta na miejscu, a okazało się, że w związku z miejscem zamieszkania będzie mi bardzo potrzebne. Długo biłem się z myślami, walczyć dalej, aby Scorpio wstało, czyli ściągać go na lawetę, ciągnąć do mechanika, który daje nadzieję, że go wskrzesi, czy odłożyć ten wątek na bok, zamknąć rozdział pod tytułem „Ford Scorpio Mk.1″. Nie było mi łatwo, ale postanowiłem, że zamkniemy rozdział Scorpio i poszukamy czegoś na zastępstwo. Być może tym razem czas na coś, co swym wyglądem nie wzbudza uwagi, nie jest aż tak egzotyczny, choć nie wiem czy to dobre słowo, może wymarły będzie lepsze. Bo problem ze Scorpio pojawia się w jednym momencie – gdy trzeba coś wymienić, bo o części wcale nie jest łatwo. W dodatku dowiedziałem się, że posiadany przeze mnie model to „biały kruk”. Gdy padła diagnoza na moduł zapłonowy, jedyny dostępny jest w Wlk. Brytanii, nie ma go nawet w hurtowniach w Niemczech, bo sprawdziłem. No, więc ta z  jednej strony zaleta, czyli rzadkość szybko stała się wadą, która prawie go uśmierciła. Prawie.. bo tak oto pojechałem go odebrać i zacząłem walkę – rozrusznik, ręczne ssanie gazu i tak w kółko, aż w końcu wstał, ożył i odjechał z tego paskudnego placu mechaników, których z nazwy tylko przez grzeczność nie wymienię, możecie się spróbować domyślić. http://i68.tinypic.com/ibc1av.jpgNo i pytanie – co teraz? Mamy pod domem – Volvo S40, rocznik 1997, silnik 1731cm3, 115KM, benzyna. Sedan, czarny metalik, na 15 calowych, aluminiowych felgach. W wyposażeniu – wspomaganie, ABS, welurowa tapicerka, elektryczne szyby, szyberdach i lusterka, podgrzewane fotele, tempomat. Z drugiej strony mam starego Forda Scorpio, który wizualnie już jest zmęczony, trochę go już zaczyna boleć żywot, bo coś tam rzeczywiście nie zadziałało, skoro wylądował u mechaników. Ale z drugiej strony to mój przyjaciel, jakkolwiek dziwnie to brzmi. Przeżyliśmy już prawie 2 lata, dziesiątki tysięcy kilometrów, bez większych awarii, pełnych frajdy, bo to auto naprawdę daje radość z jazdy. Gdy odpalił to wzruszyłem się, bo jak to możliwe, że 2 tygodnie mechanicy nie mogli go odpalić, a ja zrobiłem to w 3,5 minuty? To nie jest zwykły samochód. Mam ogromny mętlik w głowie, choć wszystko wskazuje na to, że decyzję już podjąłem w momencie, gdy pojechałem po Volvo. Volvo, które jest mi póki co obce, jest moje, chcę z nim zrobić porządek i chcę, żeby było jedyne w swoim rodzaju, mimo iż bardzo wiele jeździ ich po naszych ulicach. Wiele aut miałem, z kilkoma związałem się i było mi bardzo żal, ale ze Scorpio będzie najtrudniej. Póki co na pewno nie oddam go nikomu w takim stanie. Trzeba doprowadzić go do porządku i normalnego mechanika, wyczyścić i chyba będzie na sprzedaż.

http://i64.tinypic.com/x604l2.jpgZnacie go dobrze, więc jeśli kogoś zainteresował to zapraszam, bo oddam go tylko w dobre ręce. Wracając do Volvo, na zdjęciach okropnie brudny, bo nie było go kiedy umyć, prowadzi się super, na pewno wygodniej mi się parkuje, wnętrze do wyczyszczenia, a co do samej jazdy jest na pewno ciszej, do czego nie przywykłem i mam nieodparte wrażenie, że elastyczność tej jednostki sprawia, że mogę sobie pozwolić na więcej. Teoretycznie jest słabszy od Scorpio, ma mniejszy silnik i w dodatku jest cięższy, mniej wyważony, ale gdy wejdzie ponad 3,5 tysiąca obrotów z silnika wydobywa się wręcz rasowy ryk, a w to niepozornie wyglądające Volvo wstępuje diabeł. Pojechałem na autostradę i była to nie lada zabawa, nie wiem czy osiągnie więcej niż Scorpio, ale wydaje mi się, że zbiera się szybciej. No, ale to akurat mało istotne kwestie, szukałem auta, które jestem w stanie polubić, a do Volvo zawsze miałem duży szacunek, a przy okazji nie będzie niespodzianką dla mechaników, musi być łatwiejszy w eksploatacji. Volvo najlepiej pasowało do tego schematu, choć przyznam się Wam, że niewiele brakło, abym kupił Alfę Romeo 156. Ale o tym kiedy indziej, wkrótce temat Scorpio powróci, chyba już jako oferta sprzedażowa, choć różnie bywa, może wpadnę na inny pomysł.

Premiery 2016 – Volvo S90

Kolejna interesująca premiera 2016 roku pochodzi ze Szwecji. Zgadza się, Volvo postanowiło powalczyć w klasie wyższej o coś więcej niż dotychczas udało się S80, czy S60. Oba od ponad dekady dostają po piętach od konkurentów i nie są zbyt popularne w swej klasie. No, ale nadchodzi nowe – S90, które ma odmienić losy szwedzkiej marki.

http://m.autokult.pl/volvo-concept-coupe-fron-d478f44,630,0,0,0.jpgNie brzmi to przekonująco – Volvo, które będzie konkurować z Mercedesem E, BMW Serii 5, czy Audi A6, ale tak właśnie ma być. Patrząc na same zdjęcia możemy powiedzieć, że w tych ambicjach producent nie zatracił charakterystycznej dla Volvo stylistyki. Jest dość statecznie, ale w S90 mamy więcej charakteru niż w S80. Ma on walczyć nie tylko w Europie, ale przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych i Chinach, czyli rynkach, które chłoną spore sedany, jak gąbka wodę. Nie będzie atakować klasy najwyższej, czyli Mercedesa S, czy BMW 7, jak sugerowałaby nazwa, głównie dlatego, że S90 zostało stworzone z myślą o kierowcy. Świadczy o tym chociażby zwrócenie konsoli centralnej i deski rozdzielczej wyraźnie w stronę kierowcy.

http://m.autokult.pl/170151-rear-volvo-s90-os-ef0f7cd,910,500,0,0.jpgTo nie będzie auto dla podstarzałego businessmena, który siada z najnowszym Iphonem na tylne siedzenie, przeglądając swoje konta w poszukiwaniu kolejnych milionów. To ma być raczej samochód dla tych, którzy mają pieniądze i lubią prowadzić w komfortowych warunkach. Dla tych, którzy kupują Mercedesa klasy E, ale także dla fanów BMW serii 5. Szwedzi nie będą mieli lekko, bo Niemcy dość mocno zdominowali rynek w tym segmencie. Sama stylistyka jest dość subtelna, nie krzyczy – patrzcie na mnie, kosztuje ogromne pieniądze, a mój właściciel może Was kupić za kwotę, jaką wydaje na niedzielny obiad. A we wnętrzu? Ma być starannie, luksusowo, nie zabraknie tu drewnianych wstawek i dobrej jakości skóry. Powstaje zasadnicze pytanie – ile to będzie kosztować?

http://m.autokult.pl/170196-location-front-qu-9f88960,465,310,1,0.jpg Nie pojawiły się póki co oficjalne informacje na ten temat, choć Volvo ma świadomość ile trzeba zapłacić za niemieckie sedany i zapewne wzięło to pod uwagę podczas tworzenia modelu S90. Dodajmy do tego, że pod jego maską pojawi się Twin Engine, czyli hybryda znana z modelu XC90, która zebrała bardzo dobre opinie. Już sama moc silnika wzbudza zainteresowanie, bo to 398 KM. Sam nie wiem, czy podoba mi się to Volvo, nie ja jestem docelowym klientem, więc może powstrzymam się od szczegółowego opisu stylistyki, ważne będzie czy spodoba się Chińczykom, bo to właśnie w Chinach co kilka sekund ktoś kupuje nowy samochód. Cenią sobie dobre wyposażenie i sporo przestrzeni wewnątrz, więc pod tym względem na pewno S90 nie będzie odstawało od konkurencji. Na tym nie koniec, bo Volvo ma w zanadrzu jeszcze inne działa, skierowane w stronę Mercedesa Klasy S, BMW Serii 7 i Audi A8. Trwają prace nad modelem S100, więc szwedzki producent postanowił bez skrupułów uderzyć w bogatszą klientelę i troszkę zamieszać w niemieckim układzie sił. Bardzo dobrze, bo w tej klasie zdecydowanie za mało działo się przez ostatnie lata, Volvo napawa nadzieją na coś ciekawego, nowego, świeża krew w tej klasie jest potrzebna bardziej, niż w każdej innej. Tak więc czekamy i bacznie przyglądamy się szwedzkiemu producentowi.

Na koniec z racji, że mamy ostatni dzień roku chciałbym Wam wszystkim życzyć wszystkiego dobrego, spełnienia Waszych marzeń, wytrwałego dążenia do celu, aby ten rok 2016 był lepszy od poprzedniego, no i udanej imprezy dzisiaj!

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Auto dla Damiana – coś niebanalnego

Doczekałem się w końcu maila od czytelnika! Dzisiaj będziemy się zajmować szukaniem samochodu dla Damiana, który jest stałym czytelnikiem i na podstawie kilku wpisów zdecydował się na zakup samochodu za bardzo rozsądną cenę 950zł. Jednak wymagania z czasem rosną i dzisiaj szukamy czegoś lepszego, zadanie od Damiana brzmi następująco:

„Budżet na auto to 6 tysięcy zł plus parę groszy na opłaty tj ubezpieczenie, rejestracja, mały przegląd i wymiana płynów czyli ogółem ok 8 tysięcy.  Wymagania to: przestronne wnętrze, przyzwoite wyposażenie, i większa moc. Co do samego silnika, moim małym mażeniem jest silnik 5-cio cylindrowy, ze względu na jego wyjątkowy dźwięk :) a poza tym najlepszy byłby diesel ze względu na to, że dość często będę robić nim dłuższe trasy”

http://media.autokult.pl/a49f9029c6bededf102ab7edaf076675,800,600,0,0.jpgNo to biorę się do roboty, ruszamy z poszukiwaniami! Zacznę od czegoś co nie jest dieslem, ale na pewno spełni pozostałe wymagania. Mocny silnik, który nie zje portfela, pozostaje nam szukać czegoś z instalacją gazową, a z racji, że Damian ma już doświadczenie z samochodem tego typu to nie będzie to nowość dla niego. Nasz bohater wspomniał o Audi 100, więc uznałem, że duży rozmiar pojazdu nie będzie dla niego problemem, przygotujcie się na mocne uderzenie, na podest wkracza Chrysler 300M. Zależy Ci na czymś rasowym, a gwarantuję Ci, że V6 w tym aucie robi wrażenie. Samochód mieści się w Twoim budżecie, wersje silnikowe 2.7 lub 3.5, obie jakby na to nie spojrzeć paliwożerne i obie mocne, więc to już od Ciebie zależy co wybierzesz.

http://media.autokult.pl/b3ade0c30c1ed325ca7ea660a8cba096,800,600,0,0.jpgMoja rada kup model tańszy, z silnikiem benzynowym i sam załóż instalację gazową. W Niemczech jesteś w stanie znaleźć takie autko za jakieś 1500 euro w niezłym stanie. Te silniki + instalacje Lovato Smart współpracują świetnie, jeden z czytelników ma właśnie takiego Chryslera, wymieniłem z nim parę wiadomości i wiem, że nie sprawia mu większych problemów, choć przyznaje, że nie jest to brylant i ma swoje humory. Spalanie na poziomie 13 litrów gazu w mieście i około 11 na trasie, więc masz około 30zł / 100 km przy obecnych cenach, taniej niż dieslem! Trapią go drobne usterki elektroniki i muszę dodać, że naprawy nie będą tanie, ale za to nie będziesz do mechanika zaglądał często. Auto w środku jest ogromne, w wyposażeniu: ABS, kontrola trakcji, klima automatyczna, tempomat, elektryczne lusterka, szyby i fotele, skóra. Chciałeś dobrego wyposażenia? Proszę Cię bardzo, żadne auto dzisiaj nie będzie tak luksusowe, jak ten Chrysler. To opcja nr 1, sam chętnie kupiłbym taki samochód. Idziemy dalej.

http://m.autokult.pl/volvo-850-22d52dd8c4f32c31c369f0,625,0,0,0.jpgW mailu Damian wspomniał o Volvo 850, co świadczy o jego dojrzałości, bo wielu uważa, że to idealne auto dla nauczyciela geografii. Ja osobiście lubię to Volvo, jeździłem kilka razy i jeśli upierasz się przy dieslu to może być najrozsądniejszy wybór. 5 cylindrowy 2.5 TDi nie będzie Ci sprawiał problemów, ma 140 KM, więc nie będzie też ospały, a w cenie około 6-7 tysięcy dostaniesz dobrze wyposażony model, do wyboru nadwozie kombi lub sedan. Mi osobiście bardziej podoba się kombi (o dziwo!) i właśnie na ten model bym postawił. Licz się z tym, że turbo w tej wersji wymaga troski, warto zapytać właściciela, gdy znajdziesz już potencjalne 850 do przetestowania, czy było już regenerowane. Specjalnie znalazłem taki model, pojechałem, przejechałem się i wyniki są następujące:

http://m.autokult.pl/volvo-850-wnetrze-506a8b47cebd9b,625,0,0,0.jpgniezła kultura pracy, jak na diesla, bardzo wygodny, z tyło miejsca wystarczająco, jak na tą klasę, spalanie utrzymuje się na poziomie 7 litrów w mieście i około 5,5 na trasie, więc nie jest źle. Jeżeli koniecznie chcesz diesla, to szukaj 850. Co do Audi 100, o którym wspomniałeś w mailu nie mam specjalnego doświadczenia, jechałem raz takim wynalazkiem i specjalnie nie wzbudza we mnie jakichś emocji, jakbym siedział w wannie wypełnionej budyniem, niby fajnie, słodko, ale coś tu nie gra (to chyba najdziwniejsze porównanie ever). Poza tym, oba auta powyżej są lepszą alternatywą dla Audi, na pewno będą się bardziej wyróżniać z tłumu. Ostatnia propozycja na jaką się zdecyduję będzie szalona. Nie jesteś pierwszą osobą, której proponuję ten samochód, a to dlatego, że jestem jego fanem – Ford Cougar.

http://m.autokult.pl/car-suspension-bc9c2862a861ac15c,630,0,0,0.jpgCoś wspaniałego, był tu obszerny artykuł o tym (odsyłacz) i warto go przeczytać. Dzisiaj jest najładniejszy z całej trójki, może i najbardziej męski, gdyby dzisiejsi konkurenci byli mężczyznami to Cougar miałby większe jaja niż Chrysler. Jest mega ładny, mega dobrze się prowadzi, przestronny dla dwóch osób, gorzej z tymi co siedzą z tyłu, ale pomyśl sam, co Cię obchodzi jak jest z tyłu skoro to Ty prowadzisz. Masz duży bagażnik, auta nie sprawiają problemów swoim właścicielom, a wersja 2.5 V6 ma kopa, zawstydzisz każdego dresa w BMW 3. Osobiście nie zdecydowałbym się na wstawienie gazu, ale jeśli zainwestujesz w instalację trochę więcej może i warto, bo spalanie benzyny będzie na poziomie 9 litrów na 100 km. Z drugiej strony pieniądze stworzono po to, aby je wydawać (na paliwo też można!) i żyje się raz. Właśnie dlatego postawiłem na Cougara na sam koniec, ale wybór należy do Ciebie Szanowny Damianie! Co wybrałbym ja za taką kasę? Stali czytelnicy, w tym Damian wiedzą, że mam nie do końca rozsądne podejście do motoryzacji i pewnie padłoby na Alfę Romeo, ale to mi musicie wybaczyć. Z tej trójki moim faworytem jest Cougar, a w skórze Damiana sięgnąłbym z kolei po Chryslera. Życzmy mu dobrych wyborów i daj znać, jak poszło, oby łowy były owocne! Jeśli wy również macie dylemat motoryzacyjny piszcie maile na adres: sebamozdzen@o2.pl na pewno się do nich ustosunkuję!

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Volvo, które nie wygląda jak Volvo

Dzisiaj będzie krótko, bo zrobię coś, czego staram się unikać. Napiszę o samochodzie, którego nigdy nie prowadziłem, a bardzo bym chciał. Staram się od jakiegoś czasu złapać w ofertach sprzedaży Volvo 480, jak najbliżej mnie i sprawdzić, jak to jest w praktyce z autem, które tak bardzo wyłamało się ze schematu stylistycznego swojej marki.

http://m.autokult.pl/volvo-480-1988-9a9fa69fd79bb05ef,630,0,0,0.jpgVolvo coupe, z lat 80 brzmi dziwnie prawda? A jednak w 1985 roku powstało Volvo 480. I choć nadal było nieco kanciate i nadal miało charakterystyczny znaczek, to z żadnej strony nie przypominało statecznej, szwedzkiej marki. Powiem więcej, jak na Szwedów to było wręcz szalone. Spójrzcie tylko na niego, moda lat 80, czyli otwierane światła, agresywna sylwetka i tył jak z kosmosu. Oczywiście większość upiera się, że to zwykły hatchback i klasa kompakt, ale dla mnie to pełnoprawne, małe coupe. Co jest w nim poza nietuzinkową stylistyką? Zawieszenie, które projektował Lotus, tak, tak! Ten prawdziwy, brytyjski Lotus, co utwierdza mnie w przekonaniu, że to auto z zacięciem sportowym. Silniki? 4 cylindrowe generujące moc 109 KM, silnik 1.7 Turbo o mocy 122 KM i co dziwne 2.0 o mocy 108 KM! Tyle pracy i udało się wykrzesać tylko jednego konia mechanicznego więcej.

http://media.autokult.pl/d3a838d8db2bad5a37b209881dab1f81,400,300,0,0.jpgDodzwoniłem się do 3 właścicieli, niestety nie przekazali mi zbyt wiele informacji, nawet gdy powiedziałem, że go nie kupię tylko chcę napisać o nim artykuł. Spojrzałem do środku na parkingu ostatnio i tu rzeczywiście mamy prawdziwe Volvo, bo to kokpit Spitfire. Kurde strasznie mi się podoba to Volvo, gdy będę rozważał zakup drugiego auta, jako zabawki do polerowania muszę ująć 480, jak to wygląda cenowo? Ciężko powiedzieć, raz znalazłem model za 4000 zł i poza wgnieceniem z przodu nie wyglądał źle, a teraz znalazłem „kolekcjonerski” za 8000zł, sprowadzony z Niemiec. Ile zostałoby pasjonatom motoryzacji w kieszeni, gdyby z naszego języka wyrzucić słowo kolekcjonerski, które jest w ostatnich latach zdecydowanie nadużywane. Zachwycam się Volvo 480, ale nie mogę go ocenić, bo nim nie jechałem, dlatego apel do Was! Jeśli ustrzelicie wzrokiem 480 w pobliżu Krakowa, albo Oświęcimia to piszcie do mnie maila, bo muszę się nim przejechać. 

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl