Wyzwanie na dziś – samochód lepszy od BMW 330

Wracam do Was po długiej przerwie w blogu pełnym mocy, ciętych ripost, ostrych metafor i kuriozalnych porównań. Powrót nie bierze się z błahego powodu, mam trochę materiału dla Was i liczę, że będzie Was tu jeszcze więcej. A dzisiaj będziemy walczyć ze złem, bo niczym superbohater przybywam z tym wpisem, aby uratować znajomego od popełnienia motoryzacyjnego samobójstwa. Zdecydowany jest kupić BMW 330 z silnikiem 3.0 diesel, a przy tym temacie naszła mnie refleksja. Oczywiście jest około 14 tysięcy lepszych samochodów od tego bawarskiego pomiotu szatana w dresach, ale jaki będzie najlepszy?

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/ford-mondeo-st220-3-2918-e341b26.jpgSzukamy mocnego auta, czegoś nietuzinkowego, takiego aby zjadało między innymi to BMW ze śmiesznym dieslem pod maską. Pierwsze co przychodzi mi do głowy to samochód równie rzadki co Aston Martin DB9 i to nie żart. Ford Mondeo ST220 miał słabsze wyniki sprzedaży niż brytyjski super samochód, co czyni go bardziej egzotycznym. Pod maską mamy 3.0 V6 o mocy uwaga będzie zaskoczenie 226 KM (kto by się tego spodziewał?!). 6,8 sekundy do setki, pełne wyposażenie, wygląd podrasowany fajnymi zderzakami i alufelgami. Dużo przestrzeni wewnątrz, prędkość maksymalna 250 km/h. Jest ładny, dużo, mocny jak rosyjski samogon i pozostaje pytanie po co kupować cokolwiek innego? Jest w cenie tego BMW, bo do 15000 spokojnie znajdziesz ST220 w nie najgorszym stanie. Ale to jednak Ford, można mieć uprzedzenie do marki, choć ja mam większe do BMW, nie ze względu na pochodzenie, ale na ludzi, którzy nimi jeżdżą. Więc może zakosztujmy trochę luksusu i pójdźmy o krok dalej.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/jaguar-x-type-1-291213-6-21849b5.jpgJaguar X-Type, zawsze mi się podobał i nigdy temu nie zaprzeczę. Za trochę pieniędzy możesz dostać samochód z naprawdę genialnym wnętrzem, rasowy i budzący respekt mimo upływu lat. Tutaj pod maską 3.0 o mocy 234 KM i uwaga napęd na 4 koła! Niesamowite, że 13 letni Jaguar może mieć upchnięte w wyposażeniu wszystko to co dzisiejsze, salonowe auta klasy średniej w najbogatszej wersji. Co za świetny samochód! Koszty utrzymania mogą przerażać, ale czy jest aż tak tragicznie? Zajrzyjmy do wujka allegro – amortyzator 250 za sztukę, komplet tarcze i klocki 200zł, tłumik końcowy (i tu już trochę pod górkę) 700zł, nowy rozrusznik 190 zł. Nie ma się czego bać! Ale skoro potrzebny nam jest zdrowy rozsądek z pomocą przychodzą Szwedzi!

http://media.autokult.pl/51b4d9e9efbc641595087069285594a7,800,600,0,0.jpgI tak oto dochodzimy do momentu, w którym wszyscy malkontenci stwierdzą jasno, że jestem nieobiektywnym burakiem, który za nic ma opinie ekspertów i w gruncie rzeczy macie rację, ale nie w tym przypadku. Bo Volvo S60 T5 to nie jest auto dla emeryta z przedmieść Sztokholmu, o nie! Silnik ma 250KM i nie daje odskoczyć nawet Mondeo ST 220, które jest od niego dużo lżejsze, 6,8 sekundy do setki. W środku wnętrze, które mimo upływu czasu trzyma jakość i poziom. Spójrz do środka, a od razu się zakochasz, a jeśli go odpalisz i się przejedziesz to jedyna słuszna droga, jaką możesz obrać to bankomat, musisz go kupić! Nie jest jak typowe Volvo, wygląda bardziej zadziornie, ale nie jest przesadzony, trzyma fason, jak większość stworzeń szwedzkiej marki. No i w końcu to Volvo, więc mechanika będziesz oglądał rzadziej niż objawienie Matki Boskiej. I tak oto macie podane na tacy 3 znakomite samochody, każdy z nich jest mocniejszy od BMW 3.0 diesel, jest od niego znacznie ładniejsze, ma lepsze wnętrze i nawet biorąc pod uwagę Jaguara może okazać się tańsze w utrzymaniu. Dodajmy do tego, że są to samochody benzynowe, w tym samym roczniku, znacznie większe w środku, a ich standardowa grupa odbiorców nie wygląda podejrzanie, gdy tylko przekroczy próg jakiegokolwiek sklepu.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/mercedes-klase-e-1-2a9a35826469b.jpgW tej cenie jest jeszcze masa innych, lepszych od e46 samochodów – Saab 9-5, Lexus GS, Toyota Camry, Mazda 6 3.0, Nissan Maxima, Mercedes W210, Chrysler 300M, Alfa Romeo 159. Każdy z nich ma świetny, mocny silnik, każdy z nich ma pełne wyposażenie i dobry rocznik, każdy z nich kosztuje do 15 000zł i każdy jest o niebo lepszy od BMW 330, które nie jest złym samochodem, tego nie mogę powiedzieć, ale jest jak film, który obejrzysz raz, uznasz że jest dobry i nigdy do niego nie wrócisz, po prostu nie wygrywa mojego serca, nie daje tych właściwym dla motomaniaka emocji i w dodatku naraża Cię na dość spore koszty, bo dresy z pumy i obuwie drift cat wcale nie jest tanie, a gdy staniesz się posiadaczem serii 3, musisz też stać się posiadaczem tego typu odzieży.

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Alfa z ręki Pininfariny – 164

28 lat temu powstał samochód, na który złożyło się wiele projektów. W dodatku nadwozie zostało zaprojektowane przez Pininfarinę, twórców Ferrari Daytony, Jaguara XJ z 1978 roku, czy Ferrati F40. Dodajmy do tego, że to samochód klasy wyższej – Alfa Romeo 164.

http://m.autokult.pl/alfa-romeo-164-3-299395-e093a26b,630,0,0,0.jpgFiat Croma, Saab 9000, Lancia Thema i Alfa 164 wszystkie te samochody łączy jedna i ta sama płyta podłogowa. Brzmi to nieźle, bo Saab słynie z bezpieczeństwa i solidności, Fiat jest dosyć tani, a Lancia nie montowała w tamtych czasach byle czego. Wydaje się, że projekt jest świetny zważywszy na to, że stylistyką zajęło się jedno z najlepszych biur projektowych brzmi jak przepis na sukces murowany. Ale na pierwszy rzut oka doznajemy swego rodzaju zaskoczenia. 164 jest dostojna, dumna, ale to nie piękna modelka, raczej atrakcyjna business women. Do mnie ta stylistyka przemawia, ale nie mógłbym uderzyć w twarz kogoś, kto powie, że jest brzydka. Silniki w 164 to dobrze znany z Alfy 75 jednostki – 2.0 Twin Spark i turbodoładowane V6 od Fiata, które brzmiało jak AK-47. W kolejnych latach produkcji jednostka V6 zyskała na mocy, a najmocniejsza wersja miała pod maską 234 konie mechaniczne. Dzisiaj pasjonaci szukają wersji z napędem na cztery koła i 6 biegową skrzynią biegów i to dosyć egzotyczna wersja, trudna do zdobycia.

http://m.autokult.pl/alfa-romeo-164-q4-1-2993-29d6e33,630,0,0,0.jpgNieważne jaki silnik masz pod maską i tak zawsze będziesz przyspieszał do 100 km/h w mniej niż 10 sekund, a to zadowalający wynik. Mimo sportowego rodowodu Alfa 164 nie łamie kręgosłupa na progach zwalniających, można do niej zabrać kawę bez obaw o plamy na pięknej tapicerce. I chociaż ma ponad 4,5 metra długości parkowanie nie sprawia problemów. Wszystko pięknie, ale co z utrzymaniem takiego samochodu? Dobrze słyszeć w sklepie motoryzacyjnym, że jest sporo zamienników i to o połowę tańszych. Z racji, że wszyscy wiemy, dlaczego kierowcy Alfy nie mówią sobie po południu dzień dobry (widzieli się rano w serwisie), powstaje pytanie, czy w ogóle dojedziemy do celu. Większość mechaników była zgodna, że to najbardziej bezawaryjna Alfa ostatnich 30 lat, jednak daje popalić bardziej niż jej niemieccy konkurenci. Instalacja elektryczna psuje się w najmniej spodziewanym momencie i ciężko dojść do tego co się popsuło. 164 niestety koroduje – błotniki, nadkola, progi tu trzeba pilnować i pozbywać się najmniejszych parchów. Nie należy oszczędzać na układzie wydechowym, bo zasolone zimą polskie drogi zjedzą wydech w kilka miesięcy.

http://m.autokult.pl/alfa-romeo-164-wnetrze-1-5cc10a9,0,920,0,0.jpgRozmowy z właścicielami były dość konkretne, a trzech narzekało na słabe hamulce, więc myślę, że warto o tym wspomnieć. 164 wydaje się świetnym materiałem na klasyka, którego można użytkować na co dzień. Wedle schematu powinienem się wznieść w błękitne niebo, na fali zachwytu nad wspaniałą, włoską marką… ale tak nie będzie. Nie kupiłbym Alfy Romeo 164, ani z silnikiem 2.0, ani nawet z pieszczącym uszy V6. Jest za mało ekscytująca, sama jazda nie sprawia, że chce mi się przycisnąć, owszem jest wygodna, praktyczna, ale nie robi na mnie wrażenia. To byłby samochód, za którym nie oglądałbym się na parkingu i to źle. Szczerze Wam powiem, wyprodukowany w tym samym czasie, mój Ford Scorpio jest lepszy. Większy, tańszy, solidniejszy i co dziwne moim zdaniem znacznie ładniejszy. W Pininfarinie, albo przespali ten projekt, albo uznali, że wystarczy znaczek Alfy, aby auto było piękne i nie muszą się starać. W dodatku zawsze będziesz musiał się tłumaczyć co to za samochód Alfa Romeo 164, bo wiele osób po prostu jej nie pamięta. I nie ma nic gorszego dla samochodu, niż nie zapisanie się na kartach motoryzacyjnej historii.

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Chevrolet Epica – luksus niewielkim kosztem

Samochód o którym dzisiaj opowiem, jest moim zdaniem jednym z najbardziej niedocenianych na naszym rynku. Chevrolet Epica, który zadebiutował w 2006 roku, choć dla wielu był zaliczany do klasy średniej, moim zdaniem był dobrym konkurentem dla Skody Superb. Jednak coś było takiego w tym aucie, że ludzie go nie chcieli, być może to, że nadal kojarzył się bardziej z Daewoo niż z GM. 

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/9d/Chevrolet_Epica.JPGNa pierwszy rzut oka można stwierdzić, że to przystojny samochód. Oprócz tego jest dosyć duży, co sugeruje, że ma większe aspiracje niż klasa średnia. Oprócz tego pod maską nie znajdziecie śmiesznego silnika, wyjętego z Lacetti, czy innych modeli Chevroleta. Mamy za to stare, dobre 2.0 24V – tak to 6 cylindrowy silnik. Pod maską mamy 144 konie mechaniczne, to niewiele jak na auto tych gabarytów, dlatego dla bardziej wymagających powstała wersja 2.5 24V, która nie była nowocześniejsza od Omegi B i wyciągała zaledwie 156 koni. Mogę śmiało powiedzieć, że ten drugi silnik to jakaś pomyłka. Dodał masy i zaledwie 12 koni, czyli poza spalaniem nie ma większej różnicy w przyspieszeniu. Sprawdziłem to, bo akurat gdy oglądałem Epicę, w komisie była druga, właśnie ta mocniejsza i wiecie co? Była nawet tańsza! Kolejnym powodem, dla którego ośmielam się podważać wszystkie dane, we wszystkich motoryzacyjnych serwisach odnośnie klasy, w jakiej umieścić Epicę jest wyposażenie – full elektryka, klimatyzacja, tempomat, abs, poduszki powietrzne, komputer – to mimo wszystko w 2006 roku nadal nie była podstawa w klasie średniej. Kolejne wersje mają nawet skórzaną tapicerkę, kierownicę wielofunkcyjną, podgrzewane fotele, czujniki parkowania, czujniki deszczu. W dodatku był i nadal jest tani, w związku z przejęciem Daewoo, przejęto też tendencje do spadku ceny i tak oto dzisiaj taką Epicę, w wieku 7 lat, z drugą wersją wyposażenia, silnikiem 2.0 144KM kosztuje uwaga – niecałe 20 tysięcy złotych. Niesamowite! Auto jest przestronne, ma duży bagażnik, wygląda ładnie i jest dosyć wygodne jak na swoją cenę. Gdzie tu haczyk? 

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/86/Chevrolet_Epica_Heck.JPG

Cena to nie efekt kaprawej plakietki, spadek ceny to nie tylko wina rodowodu w Daewoo. Jest coś jeszcze, a mianowicie sposób wykonania tego samochodu. Produkowana była w Korei, więc jak się domyślacie jakość blachy jest porównywalna z miską dla psa, a materiały użyte chociażby do budowy kokpitu są tak tandetne, że pozostaje się tylko przeżegnać. Brak spasowania, paskudne plastiki, niezbyt nowoczesny silnik, to chyba wystarczy by samochód cenowo kusił nie jednego właściciela Astry. Sama jazda Epicą nie dostarcza zbyt wiele emocji, jak już wspomniałem jest wygodna, ale słabo wyciszona, przy wyższych prędkościach masz wrażenie, że zaraz coś odpadnie. Ale w minusach można odnaleźć też plusy, paradoksalnie. Bo ten silnik, który nie imponuje mocą i brzmi jak kasa fiskalna z pokorą przyjmuje dobrej jakości instalację gazową. Powiem Wam, że nie opłaca się mieć Epici w innej opcji niż z gazem, bo benzyny pali po 12 litrów na 100 km i gazu tyle samo, o ile go będziecie regulować, bo jeśli nie to skończy się na 16 litrach na 100 km. Auto ma tanie części i pomijając durne kontrolki, które świecą się bez powodu (i czasem znikają, a czasem nie) oraz skrzynie biegów przeszczepioną chyba z Opla Senatora, to można go uznać za niezły i mało awaryjny samochód. Jest opcja z automatyczną skrzynią biegów, która ma już siwe włosy, albo z manualną, dla tych, którzy uważają, że dzierganie to relaksujące zajęcie. Z dwojga złego, lepiej już wziąć automat, bo w aucie, które i tak nigdy nie będzie brzmiało dobrze, nie warto się wysilać.

Trochę przesoliłem to auto na koniec, może dlatego, że mogło być nieco bardziej ambitne. Owszem wygląda dosyć dobrze, prowadzi się nienagannie i bez fajerwerków, w wyposażeniu ma wszystko to co powinno mieć, ale niektóre rzeczy jak skrzynia biegów, czy tandetne materiały mogą kogoś drażnić i to bardzo. Mi by to może nie przeszkadzało, ale wolę o tym napisać, dla tych którzy jeżdżą na przykład starym Audi A6 i chcieliby się przesiąść do Epici. To nie jest auto dla kogoś, kto miał cokolwiek klasy wyższej, to raczej dla tych, którzy jeździli na przykład kompaktem, a teraz wymagają czegoś więcej. Wybór należy do Was!