Automator.pl radzi Jak sprowadzać samochody z USA?

Wiele razy poszukiwałem tego typu artykułu w internecie, na bazie którego mógłbym stworzyć coś własnego. Niektóre pisane w sposób niekompetentny, inne w niezrozumiały sposób, w końcu udało się znaleźć artykuł na temat sprowadzania samochodów z USA stworzony od A do Z perfekcyjnie! Po przeczytaniu natychmiast zdecydowałem się go udostępnić, aby trafił również do czytelników benzyny w żyłach. Zapraszam do lektury artykułu portalu automator.pl
samochody z USA - Ford Mustang

Samochody z USA wciąż cieszą się wielką popularnością na starym kontynencie. Bywa, że na rynek amerykański produkowane są wersje ekskluzywne najważniejszych marek samochodowych świata. Wiele samochodów jest ściśle związanych ze Stanami i dedykowane Amerykanom. Co więcej, jeśli by przeliczyć koszt sprowadzenia samochodu z USA a zakupu podobnego modelu w Polsce, w USA wciąż można nabyć go w atrakcyjniejszej cenie.

Minął już szał na bezmyślne kupowanie samochodów z USA. Jak się okazuje, wciąż jednak warto je sprowadzać. Dlaczego, jak można to zrobić i jaka droga czeka nas do wymarzonego auta? Na te i wiele innych pytań odpowiadamy w naszym poradniku.

Samochód z USA – czy warto?

Niestety dotyczy to jedynie aut z najwyższej półki. Nie warto też przywozić do Polski amerykańskich hitów, szczególnie tych, które produkowane są typowo pod amerykańskiego klienta. Może to dostarczyć późniejszych kłopotów w naprawą czy serwisowaniem. Ponadto, przy ewentualnej sprzedaży samochodów z USA możemy mieć trudności ze znalezieniem klienta. Dlatego najpopularniejszymi samochodami sprowadzanymi z są: Mercedes ML, BMW X6, Infiniti FX, Audi Q7 i Q5, Lexus RX oraz Porsche Cayenne i Panamera, a poza tym Mazdy, Hondy i Toyoty. Pamiętajmy jednak o wszystkich krokach i formalnościach, by stać się posiadaczem samochodu zza oceanu.

Dlaczego warto kupować samochody z USA?

Na rynku motoryzacyjnym USA można znaleźć praktycznie każdą markę samochodu. Tamtejszy rynek ma dużą i silną konkurencję, dlatego łatwiej jest uzyskać korzystny rabat czy wysoki upust cenowy. Produkowane na miejscu samochody są tańsze o koszty transportu, a ponadto w USA są mniejsze obciążenia podatkowe. Popularne w Stanach samochody, które są zazwyczaj tańsze, dla nas mogą być wyższą półką motoryzacyjną, po którą łatwo sięgnąć.

Dlaczego nie warto kupować samochodu z USA?

Samochody z USA

Importując samochód z USA, musimy wiedzieć, że auta te różnią się technicznie od „europejczyków”. Może to być problemem, chociażby przy dopuszczeniu pojazdu do poruszania się po terenie kraju. Samochody zza oceanu mają inaczej ustawione reflektory, a czerwone kierunkowskazy są ściśle związane z pomarańczowymi światłami postojowymi. Zazwyczaj nie mają świateł przeciwmgielnych. Konieczna będzie, więc wymiana lamp na posiadające europejską homologację. Problemem może być również rura wydechowa, która skierowana jest na prawą stronę. Oczywiście przestawienia wymagają również GPS i nawigacja. Samochody z USA wyposażone są w automatyczną skrzynię biegów, której naprawa może stać się problemem, a ponadto mało popularne są silniki diesla, co zwiększa koszty eksploatacji samochodu.

Od kogo kupić samochód w Stanach?

Są dwie możliwości zakupu samochodu z USA. Można go nabyć bezpośrednio od osoby prywatnej lub od dilera. Każda opcja ma swoje wady i zalety. Trzeba jednak pamiętać, że zakup prywatny powinien zawsze wiązać się z osobistym sprawdzeniem samochodu, a to z kolei wymusza na nas uzyskanie wizy. Ponadto nigdy nie wiemy, czy nie rozczarujemy się na miejscu, a nasza wyprawa nie okaże się bezcelowa.

Zakup u dilera:

  • Diler dba o swoją reputację, nie będzie więc starał się nas oszukać
  • W przypadku uchybień ze strony dilera łatwiej będzie dochodzić swoich praw na drodze prawnej
  • Diler dba o odpowiedni stan techniczny oferowanych pojazdów. Z reguły nie opłaca się mu zatajać prawdy
  • Większość dilerów daje gwarancję sprawności technicznej na poważne uchybienia
  • Kalifornijscy dilerzy, za dodatkową, acz niewielką opłatą, daję możliwość zwrotu samochodu
  • Każdy diler musi udostępnić Carfax pojazdu
  • Z reguły dilerzy wykonują smog testy
  • Każdy diler przygotuje wymagany zestaw dokumentów, ograniczając do minimum konieczne czynności kupującego

Niestety samochód kupiony u dilera jest z reguły 20-30% droższy od samochodu kupionego u osoby prywatnej. Każdy diler nalicza swoją prowizję

Zakup od osoby prywatnej:

  • Samochód kupiony od osoby prywatnej nie ma naliczanej prowizji, a więc jest tańszy
  • Przy ewentualnych oszustwach możemy napotkać trudności z wyegzekwowaniem np. napraw
  • Od osoby prywatnej kupujemy samochód w stanie AS-IS, czyli bez gwarancji
  • Osoba prywatna zazwyczaj nie wykona za nas smog testu. Jest to dla nas dodatkowy koszt
  • Całą dokumentację sprawdzamy i kompletujemy sami
  • Na nas spada konieczność zarejestrowania samochodu

Kupując samochód od osoby prywatnej warto sprawdzić, w jakiej mieszka dzielnicy. Jeśli w dobrej, jest większe prawdopodobieństwo, że kierowca dbał o swój samochód. Ważne jest także sprawdzenie, czy udziela się na jakiś forach motoryzacyjnych. To podwyższa zaufanie do niego. Oczywiście, w dobie mediów społecznościowych polecamy zajrzenie i na profil sprzedawcy.

 

Dobrze wiedzieć:

Przy zakupie auta prywatnego najłatwiej zrobić to w Kalifornii, Południowej Dakocie i na Florydzie.

Formalności, które musisz załatwić ściągając samochód z USA

Jeśli już zdecydujemy się na sprowadzenie samochodu, możemy zrobić to na dwa sposoby. Albo całą procedurę powierzyć wyspecjalizowanej firmie, albo spróbować własnych sił.

Formalności przy zakupie auta z USA

Sprowadzenie przez pośrednika

Najprostszym wyjściem jest zlecenie przewiezienia auta pośrednikowi. Pod warunkiem, że mamy upatrzony samochód, firma załatwi za nas wszystkie formalności. Pojazd odbierze z miejsca sprzedaży, przetransportuje go na swój plac załadunkowy, a następnie zapakowany samochód zawiezie do portu początkowego. Stamtąd będzie monitorowała jego transport do portu końcowego. Tam, będzie przewodziła procesowi oclenia i sprawdzenia skarbowego. W końcu przewiezie go lawetą pod wskazany adres.

Samodzielne sprowadzanie samochodu z USA

Jeśli zaś samodzielnie kupujemy samochód, droga do mety jest znacznie dłuższa, obarczona ryzykiem i bywa, że znacznie kosztowniejsza. Przy tym sposobie:

  • Znajdujemy samochód, zazwyczaj na popularnym serwisie aukcyjnym: copart.com, manheim.com lub iaai.com
  • W bazie danych CARFAX sprawdzamy historię samochodu
  • Uzyskujemy specyfikę techniczną sprowadzonej marki, dzięki czemu przystosowanie go do polskich wymagań oraz przygotowanie do rejestracji samochodu sprowadzonego będzie znacznie szybsze i łatwiejsze. Warto sprawdzić też badanie emisji spalin. Wskaźniki badania amerykańskiego i europejskiego różnią się między sobą. Zbyt wysoka emisja dwutlenku węgla może wykluczyć możliwość zarejestrowania pojazdy na terenie Polski
  • Po akceptacji warunków załatwiamy wizę, kupujemy bilet na samolot i lecimy po auto
  • Na miejscu transportujemy auto do portu początkowego. Tutaj polecane jest wynajęcie amerykańskiej firmy transportowej
  • Wybieramy przewoźnika morskiego, który przetransportuje samochód z USA do Europy. W tym punkcie warto wiedzieć, że taniej jest dostarczyć samochód do Niemiec i tam zapłacić niższy VAT oraz skorzystać z szybkich i łatwych procedur, niż wybrać port w Gdańsku. Przewiezienie samochodu lawetą z Niemiec do Polski i tak będzie bardziej opłacalnym wyjściem

Dobrze wiedzieć:

Docelowo samochód można przetransportować do: Bremerhaven w Niemczech, Rotterdam w Holandii i Gdynia w Polsce

  • Uiszczamy opłaty portowe i transport z portu do miejsca docelowego. Płacimy akcyzę i opłatę celną – 10% wartości auta.
    Możemy skorzystać z wygodnej i taniej formy sprowadzenia „mienia przesiedleńczego”. Opcja ta zwalnia z opłaty cła, akcyzy i VAT. Aby skorzystać z możliwości, trzeba jednak spełnić kilka warunków. Warto się z nimi zapoznać:
  1. Mienie przesiedleńcze może sprowadzać osoba, która mieszkała legalnie w USA przynajmniej 12 miesięcy.
  2. Przesiedleniec może mieszkać w Stanach przez 6 miesięcy. Musi jednak udowodnić, że skrócenie jego pobytu nie wynikało z własnych działań.
  3. Mienie sprowadzane do Polski musi być użytkowane w USA przynajmniej 6 miesięcy, przez osobę przesiedlaną.
  4. Samochód przywieziony do Polski w ramach mienia przesiedleńczego nie może być zbywany, wynajęty, wydzierżawiony i użyczony innym osobom przynajmniej przez rok.
  • Warto zrobić badania techniczne już w porcie np. w TÜV. Niestety przed badaniami technicznymi często musimy przerobić samochód zgodnie z obowiązującymi normami prawnymi kraju. Jazda nie przebadanym samochodem jest niezgodne z prawem. Przewożenie go na lawecie przez Niemcy też jest ryzykowne, bowiem niemiecka policja bardzo rygorystycznie sprawdza tachografy tandemowe, dopuszczalną wagę oraz posiadaną licencję przewoźnika
  • Transportujemy samochód pod adres końcowy
  • Jeśli mamy badania techniczne, a samochód przerobiony do wymagań krajowych, możemy przystąpić do rejestracji samochodu

Bardzo ważną informacją jest to, że oclony i opodatkowany w Niemczech samochód uzyskuje status samochodu wewnątrzwspólnotowego. Jego rejestracja w Polsce podlega przepisom dla samochodów sprowadzanych z terenów UE.

Rejestracja samochodu sprowadzonego z Ameryki?

Chevrolet Corvette

Aby zarejestrować samochód z USA, musimy przygotować:

  • Wniosek o rejestrację pojazdu
  • Dotychczasowy dowód rejestracyjny samochodu
  • Dowód odprawy celnej przywozowej
  • Dokument własności (pojazdy używane) lub świadectwo pochodzenia (nowe pojazdy)
  • Amerykańskie tablice rejestracyjne, (jeśli wymagane jest pozostawienie ich u organów państwa zbywającego auto, wymagane jest napisanie stosownego oświadczenia)
  • Oryginał faktury zakupu auta
  • Protokół badań technicznych
  • Zaświadczenie o pozytywnym wyniku badania technicznego
  • Paszport lub dowód osobisty
  • Świadectwo dopuszczające pojazd do poruszania się po drogach europejskich

Wszystkie dokumenty wymagane przy rejestracji samochodu sprowadzonego z USA powinny być przedstawione w języku polskim z tłumaczeniem tłumacza przysięgłego, lub właściwego konsula.

Jakich aut na pewno nie powinno się sprowadzać?

Oczywiste jest, że nie powinno się kupować samochodów z niesprawdzonego źródła. Przy zakupie samochodu warto wybrać firmę o uznanej reputacji. Niestety, w tej gałęzi handlu nie brakuje lichwiarzy i oszustów. Na pewno nie powinno się kupować samochodów bez aktu własności lub z aktem nieunormowanym. Od razu powinniśmy skreślić samochody posiadające wpis:

  • certyficate of destruction – auto całkowite zniszczone
  • parts only – auto do sprzedaży na części
  • bill of sale – brak aktu własności na auto, ale sprzedaż na fakturę sprzedaży
  • non-repairable – auto nie może być odbudowane
  • no title lub paperless title – nie posiada aktu własności
  • salvage title – czerwona kartka, która oznacza, że auto jest powypadkowe, a ubezpieczyciel uznał, że nie można go już naprawić
  • duplicate title – czerwona kartka
  • lien on title – żółta kartka – auto lizingowane. Możemy je kupić, jeśli mamy lien release – całkowita spłata lizingu, lub posiadamy w dokumentach pieczątkę banku
    non smog certificate

Czy więc sprowadzać samochód z USA? Mamy nadzieję, że po przeczytaniu poradnika i przeanalizowaniu wszystkich faktów, odpowiedź na to pytanie będzie prosta.

Mocny, głośny i pazerny – Chevrolet Camaro

Mocne uderzenie na początek lutego! Samochód legenda, kolejny okaz zza oceanu, który przyspiesza bicie serca wielu fanów motoryzacji. V8 pod maską, 432 KM, silnik 6.2, czyli Chevrolet Camaro V.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/chevrolet-camaro-274377--e1b78a9.jpgWiele jest aut, które chętnie widziałbym u siebie pod domem, ale Camaro jest samochodem z nieco innej bajki. Kocham Mustanga, nigdy się tego nie wyrzeknę, ale jeśli postawi mi ktoś obok niego Camaro mam niepohamowaną ochotę wsiąść właśnie do niego. Robi wrażenie bardziej agresywnego, nieokiełznanego, jakby chciał powiedzieć – „Masz jakiś problem?”. Jeszcze bardziej niesamowite jest to, że można go kupić w cenie nowego Forda Mondeo i dużo taniej niż niedawno opisywane BMW Serii 3. Co prawda to nadal używane auto, ale jakie ono robi wrażenie, jak bardzo jest inne od tej całej masy, która porusza się po polskich drogach. Oczywiście nie jestem wariatem do szpiku kości, zdaję sobie sprawę, jakie niesie za sobą konsekwencje posiadanie takiego samochodu w naszych realiach. Spalanie, wysokie opłaty, problemy z serwisem, rozmiary, weźmy jeszcze pod uwagę, że to produkt General Motors, więc po dłuższym namyśle można dojść do wniosku, że łatwiej go ukraść, niż kupić.

http://m.autokult.pl/2016-chevrolet-camaro-17-a5b46d2,910,500,0,0.jpgDość tych dywagacji, skupmy się na samym wozie. Jest wielki, jak ciągnik siodłowy – 4,8 metra długości, 1,9 metra szerokości sprawia, że każdy, europejski odpowiednik sika w majtki, gdy widzi coś takiego w lusterku. Testowany model wcale nie był podstawową wersją, miał czym straszyć. 5,2 sekudny do setki czynią go zjadaczem autostrad, choć prędkość jest ograniczona do 250 km/h to można to przeboleć, u nas i tak nie można jeździć więcej, a na niemieckiej autostradzie wcale nie jest łatwo rozpędzic się do takiej prędkości. Jakby na  to nie spojrzeć to do osiągów nie można się przyczepić, w tej cenie Camaro wydaje się bezkonkurencyjne. Jak wnętrze? Choć wydaje się to nieprawdopodobne, ale jest jeszcze gorzej zrobione od Mustanga. Te plastiki są straszne, ale gdy już go odpalisz zapominasz dosłownie o wszystkim, nie mam słów, które opiszą ten dźwięk, rasowy, charakterystyczny, nie do podrobienia.

http://m.autokult.pl/2016-chevrolet-camaro-26-a1e795a,910,500,0,0.jpgJeżeli masz na składzie trochę gotówki, a wokół siebie sporo przestrzeni to szybko dojdziesz do wniosku, że Camaro to idealne auto do oczyszczenia świata z opon. 569 Nm momentu obrotowego robi swoje, niestety nie mogłem się nacieszyć tym momentem zbyt długo, zważywszy na to, że mieliśmy tylko dwa komplety, a mnie nie było stać na zakup kolejnego. To co Was zaskoczy – testowane Camaro miało manualną skrzynię biegów! To dopiero zabawa, choć znam ludzi, którzy uznaliby to za wadę, to nie martwi mnie to specjalnie, bo Ci sami ludzie przy oględzinach Camaro nie zwracaliby uwagi na silnik, brzmienie, stylistykę, o nie! Ich głowę zaprzątałby zupełnie inny problem – gdzie tu wpakować butle z gazem? Fakt, że samochód pali 26 litrów na 100 kilometrów, aż prowokuje do takich rozważań, ale no zlitujmy się, stać Cię na Camaro? To powinno Cię być stać na paliwo do niego. Wsadzić gaz do Camaro to jak oświadczyć się kuzynce, wygodne, bo ślub będzie tańszy, w końcu macie tą samą rodzinę, ale cały otaczający Cię świat będzie miał poważne wątpliwości co do Twojego zdrowia psychicznego.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/chevrolet-camaro-z-pakie-99708ee.jpgCzas ruszyć w trasę, która liczy ponad 80 kilometrów. Serce biło mi tak mocno, jakbym się zakochał, co w moim przypadku wydaje się bardzo dziwne, bo podobno ja nie mam serca. Silnik jest naprawdę głośny, tak bardzo, że udało nam się uruchomić alarm w Toyocie Yaris. w środku można sobie darować konwersacje, jeśli masz zamiar jechać tym autem tak jak rasowym muscle carem to nie łudź się, że będzie szansa na inteligentną rozmowę, to auto Ci na to nie pozwoli. Warczy na wszystko i na wszystkich, wgniata w fotel, a jeśli ciągniesz go na 5-6 tysięcy obrotów to przenosi drgania do środka. Czy to wada? Absolutnie nie! Dzięki temu czujesz się częścią tego samochodu, jakbyś miał się z nim zrosnąć i zostać na zawsze, szczerze? Nie miałbym nic przeciwko, co za wspaniały samochód. Mam gdzieś tą twardą kierownicę, niespasowane plastiki, nie przemawia do mnie nawet to, że nie będę go miał gdzie zaparkować, miałem ciarki na plecach przez całą podróż, a to największy komplement, jaki może ode mnie dostać samochód. Kilka godzin spędzonych z Chevroletem Camaro to zdecydowanie za mało, to auto nie można sobie wypożyczyć, czy pojeździć chwilę, to jest zwyczajnie niebezpieczne. Jak z paleniem papierosów, nie ma czegoś takiego, że zapalisz raz i potem nie chcesz do tego wrócić. Możesz się na siłę powstrzymywać, odurzać innymi zamiennikami nikotynowymi, ale to nigdy nie będzie to samo. Aby zaspokoić swój głód musisz kupić paczkę papierosów, tak samo jest z Camaro, aby zaspokoić głód motoryzacyjny musisz je mieć. Nieważne, że będziesz musiał sprzedać cały dobytek, żeby go zatankować, nieważne, że Twoja dziewczyna połamie paznokcie na plastikach wewnątrz, to nie ma żadnego znaczenia, ponieważ gdy już skończą się pieniądze na paliwo ją też będziesz musiał sprzedać i możliwe, że zrobisz to bez zawahania. Dlatego ten samochód jest po prostu niebezpieczny, bo zmusi Cię do tego, żebyś wyrzekł się wszystkiego w imię posiadania go na stałe. Nigdy nie myślałem, że znajdzie się wóz zza oceanu, który pokocham bardziej niż Mustanga, ale ten epizod z Camaro nie pozostawił mi żadnych złudzeń, to najlepszy amerykański samochód, jaki kiedykolwiek prowadziłem.

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Rodzinny minivan za grosze

Zastanawialiście się kiedyś, czy da się kupić minivana za parę tysięcy złotych? Oczywiście jest na rynku jeden z pierwszych, mianowicie Renault Espace, którego kupimy za jakieś 3 tysiące złotych, ale czy ma godnego konkurenta? Czy rodziny o mniejszym portfelu są skazane na kompakty i stare kombi? Otóż nie, bo istnieje jeszcze Ford Windstar, którego mało kto zna.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/6/60/1st_Ford_Windstar.jpgProdukowany w Kanadzie od 1995 roku Windstar to trochę dziwna alternatywa, głównie dlatego, że to amerykański projekt, więc jak się możecie spodziewać pod maską jest dosyć spory silnik. Do wyboru mamy 3.0 150 KM, który był dedykowany na rynek europejski, a także wersję 3.8 155KM lub 203 KM. Może się wydawać, że to już podstawowy problem, bo ubezpieczenie nie będzie tanie, a na stacjach benzynowych będziemy częściej niż w sklepie spożywczym. Jednak jest to samochód, który idealnie nadaje się do instalacji gazowej. Odprężony silnik świetnie znosi inny rodzaj paliwa i nie wykazuje nadmiernej awaryjności, a spalanie jest na poziomie 11 litrów na 100 kilometrów, tak więc nie ma tragedii. Co jest charakterystyczne dla tego modelu to dostępność tylko i wyłącznie z automatyczną skrzynią biegów i dobrze! Gdy jedziemy z rodziną, nie w głowie nam szarże, tym bardziej vanem. Możemy się odprężyć i jechać przed siebie na koniec świata. Auto jest pojemne i pomieści 7 osób, więc jest lepszy od kompaktów, kombi i Espace. Długość 5,1 metra, szerokość 1,9 metra rozstaw osi 2,7 metra – jest to kolos zgadza się, ale czy nie taki właśnie ma być minivan?

http://i66.tinypic.com/11afqc5.jpgTo co najbardziej mnie urzekło w tym samochodzie poza ceną to wnętrze. O masakra! Żadne auto w tej cenie nie może się równać z wygodą Windstara. Wielkie siedzenia, często skórzane, sporo przestrzeni nad głową, a na ostatnim rzędzie siedzeń zmieściłem się nawet ja! Dodam do tego wyposażenie – klimatyzacja, ABS, ASR, wspomaganie, alarm, centralny zamek, elektryczne szyby i lusterka, poduszki powietrzne, tempomat. Uwierzcie mi teraz, że auto z takim wyposażeniem, instalacją gazową kosztuje około 3000 złotych. Nie wierzycie? Odpalcie pierwszy, lepszy serwis ogłoszeniowy i sprawdźcie, to okazja stulecia! A jeśli szukasz czegoś nowszego, to za około 6-7 tysięcy kupisz Windstara II produkowanego od 1998 do 2003 roku, który jest jeszcze większy! Idziemy dalej – rozsuwane drzwi tylne kolejny plus, bo siadanie na tylnych kanapach jest przy takich drzwiach znacznie łatwiejsze, w dodatku pojemność bagażnika to 615 litrów. Mając Windstara na gaz możesz wybrać się na wczasy ze swoją rodziną w dowolny zakątek Europy, a i tak zapłacisz mniej niż za pociąg, autobus, czy samolot. No i możesz poczuć się, jak za oceanem, bo drążek zmiany biegów jest klasycznie, przy kierownicy. Oczywiście ma swoje wady, usterki, które będą się pojawiały podczas użytkowania.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/d/dc/Ford_Windstar_front_20080714.jpgPierwsza sprawa – elektryka. Każdy z użytkowników Windstara, z którymi rozmawiałem mieli problem ze znalezieniem fachowca, który powie im, dlaczego elektryka świruje, dość problematyczny system, z którym niewielu fachowców sobie radzi. Kolejna sprawa, jedna z zalet, którą wymieniłem, a mianowicie automatyczna skrzynia, szybko zmienia się w wadę, bo też potrafi być dość awaryjna, a jej serwis wcale nie jest tani. Przy instalacji gazowej prędzej, czy później trzeba się liczyć z wymianą uszczelki pod głowicą, a klocki i tarcze hamulcowe są słabej jakości, nawet te oryginalne. Mimo tego wszystkiego nadal się upieram, że w tym przedziale cenowym nie ma lepszej propozycji dla rodziny, która posiada więcej niż dwoje dzieci. W dodatku mimo iż to minivan nie wygląda najgorzej, gdy patrzę na niego nie zbiera mnie na wymioty, jak to jest za każdym razem, gdy widzę jakiegoś minivana. Mam wrażenie, że Ford już w latach 90 opanował technikę tworzenia samochodów tego segmentu. Stworzyli przecież kilka lat temu wspaniałego Forda S-Max, a wcześniej był Windstar, którego rysy zupełnie nie zdradzają, że jest samochodem rodzinnym. To świetne auto mimo tego ogromnego silnika, mimo tych drobnych i dość kosztownych usterek. W zamian mamy spory samochód, wygodny, bezpieczny, dobrze wyposażony z silnikiem przystosowanym do podróży po 300-400 tysięcy kilometrów. Drogie rodziny – porzućcie swoje Astry Kombi i zastanówcie się nad tą propozycją, a najlepiej przejedźcie się, nie będziecie chcieli z niego wysiadać, gwarantuję!

Źródło zdjęć: IFCAR en.wikipedia.com

Wystawa amerykańskich aut Ostrawa – galeria

Dzisiaj dodaję pozostałe zdjęcia z wystawy w Ostrawie w formie galerii. Powiem Wam szczerze, że to jedna z najlepszych wystaw jakie w życiu widziałem. Świetnie przygotowana, wiele miłych akcentów, naprawdę można było się przenieść w czasie. Jedyny minus – wszystko odbywało się w zamkniętym pomieszczeniu, więc można było zapomnieć o odpaleniu któregokolwiek z aut. Co ciekawe większość z nich była na sprzedaż, nawet replika AC Cobry. Ceny były zbliżone do tych, które musimy zapłacić sami sprowadzając takie cuda ze Stanów Zjednoczonych. Świetna sprawa zobaczyć zupełnie inny wymiar motoryzacji, bo jak wiemy trendy za oceanem były, są i będą inne od europejskich. Czy lepsze? To już kwestia indywidualna, moim zdaniem dobrze, że motoryzacja nie jedno ma imię i takie zderzenia europejskiej rzeczywistości z amerykańską motoryzacją to bardzo przyjemne doświadczenie.

Wystawa amerykańskich samochód w Ostrawie

Jakiś czas temu podczas wizyty w Ostrawie natknąłem się na wystawę amerykańskich, klasycznych samochodów. Oczywiście nie mogłem zapomnieć o udokumentowaniu tego wydarzenia, dlatego dzisiaj możecie obejrzeć galerię najciekawszych modeli, jakie można było obejrzeć podczas tej wystawy. Usiądźcie wygodnie i rozkoszujcie się widokiem mięśniaków zza oceanu.Lincoln Continental

Lincoln Continental Mark III z roku 1971. Pod maską mamy silnik V8 o mocy 365 KM. Jest długi na 5,45 metra i szeroki na 2,05 metra. Wyobraźcie sobie teraz parkowanie takim klasycznym Lincolnem pod hipermarketem, w weekendowe po południe. U siebie w mieście mam tak ciasne miejsca parkingowe, że już mój Ford Scorpio, który nie ma nawet 5 metrów wystaje z nich przodem lub tyłem. Klasyczne połaczenie barw – czerwone nadwozie, biały dach i wszechobecny chrom podkreśla jego wizerunek, wspaniały samochód.
Buick
Buick Centurion, czyli czterodrzwiowy sedan z 1972 roku. Pod maską tradycyjnie, jak to bywa z klasykami z tych lat mamy V8, a moc to 255 KM. Jest jeszcze większy od Lincolna – 5,53 metra, szerokość to 2,08 metra. Pomijając kolor trzeba przyznać, że to piękny samochód, zresztą ciężko było znaleźć na tej wystawie coś brzydkiego.
LeSabre
Kolejny Buick, tym razem LeSabre. Jeszcze starszy, dzięki niemu można było na żywo zobaczyć trendy obowiązujące w Stanach końcówką lat 50 i początkie 60. Ten konkretny model jest z 1959 roku, ma pod maską V8 o mocy 250 KM i jest długi na 5,55 metra. Spójrzcie tylko na te kształty, choć żałuję, że akurat ten model był w takim kolorze, wolałbym go zobaczyć w ciemniejszej odsłonie.
Chrysler
Chrysler Windsor – kolejny z końcówki lat 50, konkretnie z 1957 rok. Pod maską V8 o mocy 285 KM, jego wymiary: 5,46 metra długości i 1,97 metra szerokości. Najbardziej w oczy rzuca się zderzak z przodu, jakby ktoś wziął grubego, najedzonego węża, ochromował go i zamocował z przodu Chryslera. W dzisiejszych czasach to nie do pomyślenia, bo w zderzeniu z pieszym, nawet przy 40km/h możemy kogoś połamać samym zderzakiem.
Dodge Custom
Ten powalił mnie wybitnie na kolana, bo nigdy wcześniej nie widziałem go na żywo. Dodge 800 Custom, sedan z 1962 roku. Pod maską V8 o mocy 260 KM, wymiary 5,49 metra długości i 1,99 metra szerokości. Czarny na zewnątrz, czerwony w środku i to ten samochód zamyka moje, prywatne podium tej wystawy, tak to 3 najładniejszy samochód wystawy w Ostrawie. Doskonałe jest w nim wszystko, chętnie bym przygarnął do siebie.
Blackhawk
Ten nieco zdziwiony samochód to coś co widziałem pierwszy raz. Jeżeli zależy Wam na oryginalności to Stutz Blackhawk będzie idealny. Dwudrzwiowy sedan z 1975 roku ma pod maską V8 o powalającej mocy – 425 KM, co na tamte czasy było nie lada wyczynem w wykonaniu Amerykanów. Dodajmy to tego, że mimo iż auto jest dwudrzwiowe jego długość to 5,5 metra, mają rozmach!
Ford
Cóż za uroczy samochód, jeden z najmniejszych na wystawie – Ford Custom Coupe z 1949 roku. Ma tylko 4,8 metra długości, czyli tyle co mój Ford, a pod maską malutkie V8, o mocy zaledwie 120 KM.
El Camino
Wszystkim dobrze znany Chevrolet El Camino, który jak widzicie krył mała niespodziankę na swojej pace.
El Camino
Trzeba powiedzieć, że autorzy wystawy nieźle się postarali. Pierwszy raz w życiu widziałem El Camino w bieli i w tym kolorze wygląda zdecydowanie najlepiej. Dodajmy do tego czerwone akcenty i mamy takie cudo, jak wyżej. Pod maską V8 o mocy 145 KM, 5,1 metra długości i 1,82 metra szerokości. Ten konkretny model pochodził z 1984 roku.
Grand Torino
Drugi, najładniejszy samochód tej wystawy – Ford Grand Torino z 1974 roku, coś wspaniałego! Nie mogłem od niego odejść, a na koniec wystawy musiałem się wrócić obejrzeć go jeszcze raz. V8 165 KM, wymiary 5,27 metra długości i 1,96 metra szerokości. Jak widać coupe z lat 70 nadal trzyma fason, nadal może się podobać. Nawet kolor ma taki jak chciałem – czerwona karoseria, czarny dach, wystające z nadkoli koła i maska do szpic, świetny wóz.
Impala
Czas na lidera całego zestawienia, który nie będzie zaskoczeniem dla tych, którzy mojego bloga już czytali. Jest nim oczywiście Chevrolet Impala z 1968 roku i nic więcej dodawać nie trzeba. W kolejnym poście dostaniecie jeszcze kilka zdjęć z wystawy!