Reklamy samochodów 2015

Ostatnio coraz więcej reklam samochodów pojawia się w telewizji i radiu. Są wśród nich naprawdę fajne reklamy, które zapadają w pamięć i chciałbym właśnie zwrócić na nie uwagę w dzisiejszym wpisie.
Ostatnie lata obfitowały w nudne reklamy, które nie miały w sobie za grosz oryginalności i niespecjalnie zachęcały do zakupu pojazdu. Parę danych technicznych, szczęśliwa postać, która ma zaszczyt jechać samochodem z reklamy i koniec. Coś takiego jest obecnie w reklamie Kia Cee’d, która moim zdaniem jest mega słaba, przypomne jak ona wygląda:



Nie ma tu nic ciekawego, czym niby mam być zaskoczony? Samą sytuacją owszem, ale jaki ma związek scena rodem z filmu Science-Fiction z Kią Cee’d? Nie mam bladego pojęcia, nie pojmuję wizji producenta. Zostawmy na chwilę Koreańczyków i przejdźmy do Francji. Kiedyś Peugeot miażdżył reklamami, na przykład modelu 405, później było już tylko gorzej. Ale jest taka oto reklama modelu Renault Kadjar:

Dobra muzyka to połowa sukcesu i tutaj jest to strzał w dziesiątkę! Już dzięki samej piosence reklama zapada w pamięć. Dodajmy do tego świetną scenerię, w której producent nie stara się na siłę udowodnić, że ich SUV wjedzie po ścianie. W dodatku taka mała rzecz – ludzie, którzy niby oglądają to wszystko na ekranie nagle wskakują w ekran i biegną po swoje nowe Renault. Taki przekaz, że ten samochód jest w zasięgu twojej ręki, no świetna sprawa! Tekst „Zamiast czekać, zacznij żyć” jest jednym z najlepszych jakie słyszałem. ukłony dla Francuzów, ale wtem pojawiają się zadziorni Brytole ze swoją reklamą Jaguara:

Coś zajebistego! Aż się chce iść do salonu i kupić, ta reklama jest bardziej brytyjski niż jej królowa, a jej autor powinien od niej dostać tytuł szlachecki. 100% natury Wyspiarzy, zapatrzenie na swoją markę, z narcystycznym podejściem do swojego dzieła, pewni siebie no czy jest lepszy sposób na zachęcenie klienta do zakupu? To obecnie moja ulubiona reklama, jaką można zobaczyć na ekranie. Ale Japończycy też nie pozostają w tyle, zobaczcie co nam ma do zaprezentowania Toyota:

Nowy system Toyota Safety Sense możnaby gadać przez pół minuty o technologii, która napędza ten wynalazek, ale po co? Można to ubrać w luźne barwy i tak oto powstaje taka reklama jak powyżej. Teraz, gdy jadę swoim samochodem, a na głośnikach rozbrzmiewa „Final Countdown” mam wrażenie, że zjechałem ze swojego pasa! Mega dobry pomysł, świetne wykonanie i dobra muzyka, wystarczy, aby zapamiętać 3 słowa – Toyota Safety Sense. Na koniec Dacia Duster, która też postawiła na muzykę:

Ta piosenka jednoznacznie może kojarzyć się z modelem Duster. Podkreśla jego zalety, popularność i ubiera w luźne barwy, coś jak reklama Toyoty. To cieszy, że producenci odeszli od reklam w stylu Kia Cee’d, czy najgorszej reklamy jakiej w życiu widziałem Volkswagena pod tytułem „da, da, da”. Gdy to coś pojawia się na ekranie szybko zmieniam kanał na inny, bo tego zwyczajnie nie da się ani słuchać, ani oglądać. Niezbyt urodziwa pani w kitlu, laboratoryjny klimat, jeszcze w obliczu skandalu, który jasno powiedział nam, że Volkswagen robi swoich klientów w balona od lat. Weźcie się uczcie od producentów powyżej i włóżcie trochę luzu w reklamę, jak raz Wam się udało w latach 90. Jeśli jest reklama, która Wam zapadła w pamięć to dajcie link w komentarzu.

New Top Gear vs House Of Cars ?!

Jak już wiemy Top Gear nie powróci w dawnej postaci. Ostatnie doniesienia potwierdzają, że BBC nie będzie nawet próbować odtworzyć programu w pierwotnej postaci. Potwierdziły się moje przypuszczenia, że to Chris Evans będzie frontmanem nowego Top Geara, miałem tylko problem z określeniem reszty prowadzących.

http://m.autokult.pl/shutterstock-87072380-d7b5c7419c,630,0,0,0.jpgWiele wyjaśniło się w ostatnich tygodniach, bo BBC ogłosiło casting na prowadzącego Top Gear! Gdybym tylko dobrze znał angielski, nie wahałbym się ani chwili i moja aplikacja poszłaby do BBC. No, ale niestety moja edukacja języków obcych nie była na najwyższym poziomie i teraz mogę się tylko przyglądać. Powiem Wam szczerze, że moim zdaniem pomysł jest genialny. Założę się, że pierwszy odcinek po powrocie będzie miał świetną oglądalność, bo ludzie włączą chociażby z ciekawości nowego Top Geara. Co do samej postaci Chrisa Evansa – gość ma kieszenie wypchanę gotówką, a jego garażu zazdrości mu każdy motomaniak. Wybór był oczywisty, bo Evans jest doświadczonym i lubianym dziennikarzem, pasjonatem motoryzacji. Szczerze Wam powiem – to może być dobre i nie mogę się doczekać. Prawie tak bardzo, jak finalizacji i oficjalnego komunikatu o współpracy Clarksona, Hammonda i Maya z Netflixem. Panowie póki co są w trasie, więc pewnie przyjdzie nam trochę na to poczekać. Netflix to obecnie internetowy gigant w dziedzinie seriali, a to świetna wiadomość, bo nowy program mojej ulubionej trójki prowadzących będzie miał budżet odpowiadający oczekiwaniom widzów.

http://m.autokult.pl/fracas-d23200c1a6409d8223a06434a,630,0,0,0.jpgPlotki na temat nazwy też są pozytywne, bo nowy program miałby nazywać się „House of cars”. Nawiązanie do największej i najbardziej udanej produkcji Netflix to świetny zabieg, a wypromowanie tej nazwy nie będzie trudne. Czy będziemy mieli otwartą walkę między BBC Top Gear, a Netflix House of cars? Nie sądzę, bo BBC nie jest głupie i nie będzie nawet próbowało konkurować ze swoimi wychowankami. Wydaje mi się, że forma będzie tak bardzo odmienna, że nikt nie będzie nawet porównywał starego Top Gear z nowym. Oczywiście muszą być nawiązania, bo nazwa zobowiązuje, ale pamiętajmy, że Top Gear, który znamy to tak naprawdę drugie wcielenie, wcześniejszy wyglądał zupełnie inaczej i chociaż ojcem jego sukcesu również był Clarkson, to nie odbił on się takim echem, jak Top Gear vol. 2. Zapowiada się ciekawie, póki co musimy obejść się smakiem, a żeby zobaczyć trio Clarkson, Hammond, May trzeba wybrać się na stadion narodowy. Jeżeli finanse dopiszą to będę tam obecny, nie chcę aby mnie to ominęło. Gdy ogłoszono światową trasę Live, wiedziałem, że przyjadą do Polski, bo sukces jaki odniosła Verva Street Racing z Top Gear Live był niewiarygodny. 50 tysięcy na trybunach nie zgromadzili w żadnym, innym kraju. Tak więc czekam ze zniecierpliwieniem i zaciskam kciuki, aby nowy Top Gear i być może program pod nazwą „House Of Cars” pojawiły się jak najszybciej.

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Moje ulubione programy motoryzacyjne

Na wstępie pominę kwestię the best from the best, czyli Top Gear, któremu poświęcę osobny wpis. Skupię się głównie na polskich programach, jest ich wiele dzięki stacji tvn turbo, ale większość nie trafia w mój gust. Są też świetne pomysły, które nie do końca wyszły autorom, ale o tym później.

http://i54.fastpic.ru/big/2013/0217/87/d557b627fba06df8f0273df57025e787.jpgZacznę oczywiście od tego, który dotyczy mnie najbardziej, ponieważ sam byłem uczestnikiem. Zakup kontrolowany to program, którego nikomu nie trzeba przedstawiać. Prawdziwi goście, prawdziwe dylematy i propozycje twórców, które nie raz zaskakują. Pomysł na program – genialny, wykonanie tak samo i nie ma się co dziwić, że praktycznie od początku istnienia Tvn Turbo, program nadal jest na antenie. Pomysł na wprowadzenie drugiego prowadzącego, który na koniec pokazuje czasami totalnie sprzeczną propozycję, z oczekiwaniami gościa pozwala na skonfrontowanie jego punktu widzenia. 

http://i57.tinypic.com/73fonk.jpg

Co prawda nie podobał mi się pierwszy prowadzący ten cykl, ale gdy tylko pojawił się Marcin Klimkowski widowisko odżyło! Najlepsze jest to, że nic nie jest ustawiane, całość programu przebiega w atmosferze normalnej rozmowy o wozach, które się testuje. Choć czasem powtarzalność dylematów może drażnić, to w ogólnym rozrachunku Zakup Kontrolowany to jeden z najlepszych programów w ramówce Tvn Turbo. Czekam na kolejny sezon, obyście trwali ze swoim pomysłem jak najdłużej. Idąc dalej mamy jeszcze program Turbo Kamera, który jak podkreśla prowadzący „jest tworzony dla nas i dzięki nam”. I tu również mamy prawdziwe problemy widzów, to co dotyczy każdego z nas. 

http://r-scale-55.dcs.redcdn.pl/scale/o2/tvn/web-content/m/p35/v/54072f485cdb7897ebbcaf7525139561/6709f264-ab8e-11e3-a6b5-0025b511226e/S/000.jpg?type=1&srcmode=3&srcx=1%2F2&srcy=0%2F1&srcw=640&srch=360&dstw=640&dsth=360&quality=85

Program ochoczo zajmuje się problemami, o których wspomina się w mailach. Demaskują oszustów, naciągaczy, absurdy w prawie. Oglądam go regularnie i choć nie zawsze zgadzam się w 100% z przedstawionymi materiałami, to nie omijam żadnego odcinka. Na programy typu „reportaż” zawsze znajdę czas, a reportaż motoryzacyjny to już strzał w dziesiątkę. Widać, że wzorowano się trochę na „Uwadze” Tvn, ale myślę, że to dobry wzorzec. Reporterzy nie boją się mówić w twarz niewygodnej prawdy, gdzie diabeł nie może tam turbo kamerę pośle i bardzo dobrze! Pocieszające jest to, że gdy sami tracimy siły w walce o swoje prawa, pojawiają się jeszcze dziennikarze, którzy nas dozbroją. Nie ośmieliłem się policzyć ile problemów zwykłych ludzi rozwiązał ten program, ale na pewno więcej niż nasz rząd. Odcinków nie brakuje, a i materiały na kolejne sezony są zbierane na bieżąco. Szkoda tylko, że program jest taki krótki, ale być może to się zmieni. I tutaj kończą się moje pochlebstwa, bo to właściwie dwa programy, których wykonanie i pomysł podoba mi się w 100%. 

https://i.vimeocdn.com/video/501714189_640.jpg

Kolejny program, który jest w ramówce tvn turbo od niedawna jest tylko w połowie dobry. Będzie Pan Zadowolony, bo taki przedziwny tytuł nosi ten program, w którym prowadzący robi parę usterek, a następnie wysyła podstawionego właściciela do wybranych warsztatów, z ukrytymi kamerami wewnątrz popsutego samochodu. Pomysł genialny, wykonanie już mniej mi się podoba. Nie podoba mi się prowadzący oraz usterki preparowane w 70% samochodów, bo to czasem rzeczy takie usterki, do których nie mogło dojść przez przypadek, czy bez udziału człowieka. Kiedyś chciałem rzucić wyzwanie prowadzącemu i spreparować usterki w moim samochodzie, następnie podjechać do programu, oczywiście nikt nie podniósł mojej rękawicy, a szkoda, bo mogłoby być ciekawe widowisko. Prowadzący by się zweryfikował i udowodnił nam, że rzeczy typu przecięte tudzież przetarte kabelki to oczywista oczywistość. Może jeszcze się zgodzą, wszystko przed nami. Nie chcę specjalnie przedłużać i pisać między innym i o ulubieńcu widzów „Emilu – łowcy fotoradarów”, bo tutaj moje zdanie mogłoby wielu zaskoczyć, jest bardzo radykalne. Wysnuwa mi ten program tezę, że ludzie, którzy nie mają co robić ze swoim czasem i pieniędzmi, mają otwarte drzwi do telewizji. Byłem do niego bardzo pozytywnie nastawiony, ale realizacja programu na zasadzie nagrywania materiału na podręcznej kamerce, z ręki to dla mnie nieporozumienia. Podobnie jak pozorna „walka”, bo poza upokarzaniem strażników miejskich żadnej walki tam jeszcze nie widziałem, więcej można zobaczyć na kanale Emila. Czekam na Wasze komentarze. 

Zdjęcia:
http://tvnturbo.pl

Jeden z najlepszych filmów dla motomaniaków – Rush

Rush, czyli wyścig to film który w 2013 roku mogliśmy obejrzeć na ekranach kin. Film pobudzający benzynę w żyłach, oparty na faktach. I moja nowa teoria brzmi, nie możesz się uważać za fana motoryzacji, jeżeli nie widziałeś tego filmu!

http://m.autokult.pl/8-rush-2013-1eca51b7a45bf521b23b,750,470,0,0.jpg

Bohaterem filmu jest jeden z najlepszych kierowców F1 w historii – Niki Lauda. Właściwie to w większości skupia się na zobrazowaniu rywalizacji Laudy z Jamesem Hunt’em. Jeden wpycha drugiego w niebezpieczną rywalizację o tytuł mistrza świata Formuły 1. Lauda broni tytułu, a Hunt w końcu ma szanse mu dorównać, ponieważ został przyjęty do teamu McLaren. Trzykrotny mistrz świata F1 wpisał się na karty historii nie tylko dzięki swojemu talentowi, ale przede wszystkim determinacji. Znamy wszyscy ten fatalny wypadek wielkiego mistrza z 1976 roku na torze Nürburgring. Podczas GP Niemiec samochód Laudy zapalił się, a sam Lauda tkwił w temperaturze 400 stopni ponad minutę. Niewielu dawało mu szansę na szybki powrót, lecz jego nieprawdopodobna determinacja oraz kolejne zwycięstwa jego odwiecznego rywala – Hunta, pozwoliła mu wrócić na tor już po 6 tygodniach. Oczywiście zrobił to wbrew zaleceniom lekarzy, jak wiadomo nie wygrał tego sezonu, przegrał zaledwie o 1 punkt, ponieważ zdecydował się wycofać z ostatniej GP Japonii, ze względu na warunki pogodowe. Odbiło się to fatalnie na jego karierze (czego już w filmie nie zobaczymy), ale nie można było powiedzieć, że był w tamtym momencie człowiekiem, który nie ma nic do stracenia. A tak właśnie zachowywał się Hunt, który miał za sobą nieudany sezon, rozwód i żył jakby każdy dzień miał być jego ostatnim. Postawił życie na szali i wygrał. Lauda natomiast odszedł z Ferrari, w rok po zdobyciu swojego drugiego tytułu mistrzowskiego, w 1978 roku, jednak nie znalazł szczęścia w innym teamie – Brabhama i zakończył przygodę z F1 w 1980 roku.

Patrząc na tą scenę dziwię się, że nie zrobił tego wcześniej. To człowiek o niesamowitych ambicjach, a jeszcze bardziej nieprawdopodobny był jego powrót w 1982 roku w barwach McLarena i późniejsze zdobycie trzeciego tytułu mistrza świata F1 w 1984 roku. Podziwiam tego typu ludzi. Takich, którzy udowadniają, że mimo przeciwności losu można spełniać marzenia, zaspokajać swoje ego. 

http://m.autokult.pl/niki-lauda-1-616x371-2befe3d535c,630,0,0,0.jpg

Lauda zamknął usta wszystkim niedowiarkom. Jestem w stanie powiedzieć, że gdyby nie ten wypadek to tytułów mistrzowskich miałby na swoim koncie znacznie więcej, możliwe nawet, że więcej od obecnego lidera M.Schumachera. Jednak Lauda zawsze będzie dla mnie jedną z ikon F1, znałem jego historię na długo przed filmem, trochę się obawiałem, że go zepsują, lecz zostałem pozytywnie zaskoczony. Widziałem go już chyba z 8 razy i nie prędko mi się znudzi. A jeśli Ty jeszcze nie widziałeś, to nadrabiaj!

Nürburgring

Samochody z serialu The Walking Dead

The Walking Dead – jeden z najpopularniejszych seriali na świecie, który bił rekordy oglądalności. Akcja filmu dzieje się w postapokaliptycznym świecie, opanowanym przez zombie. Skupia się na losach i przeżyciach Ricka Grimesa. który obudził się w szpitalu, już po zapanowaniu na świecie epidemii, nieznanego wirusa. W świecie zombie jak wiadomo samochód jest niezbędny, toteż w samym serialu aut pojawiło się mnóstwo, dzisiaj poruszę takie najbardziej charakterystyczne modele, który najbardziej zapadły mi w pamięć. 

Zacznę nietypowo bo od kampera, dosyć śmiesznie wyglądającego – Winnebago Chieftain. Zrobiony ze sklejki dom na kółkach z lat 70. Wydaje się wymarzony samochód na inwazję zombie, przestronny, można w nim spać, jeść, praktycznie zabunkrować się i ruszać w razie konieczności. Niestety rzeczywistość była nieco inna. W serialu W-C ciągle się psuł i był bardzo paliwożerny, nic dziwnego, skoro auto miało ponad 30 lat. Na szczęście w prosty sposób można było go naprawić. Od małego marzy mi się podróż przez USA w tego typu kamperze, coś wspaniałego. Może niekoniecznie podczas inwazji zombie, wtedy wolałbym mieć jednak coś pewniejszego i żwawszego. 

Auto na które zwrócę szczególną uwagę to – Hyundai Tucson, który po cichutku został zareklamowany w serialu. Nie dziwcie się, bo Hyundai był sponsorem serialu, tak więc naturalne, że trzeba było ukazać nie tylko sam samochód i zbliżenia na znaczek na masce, lecz także pokazać jak najwięcej zalet. Jak widać obok plakat też niczego sobie, auto ukazane jako przestronne, potrafiące rozwalić całą hordę zombie, bez większych uszkodzeń, a w dodatku jak to zauważył jeden z bohaterów serialu – Dale „pełny bak starcia na wiele kilometrów!”, a to dla Amerykanów coś równie niespotykanego jak jednorożec. Fakt, że go trochę koloryzowali zupełnie mi nie przeszkadzał, bo to naprawdę dobry, żwawy suv, którego sam chętnie bym kupił. W dodatku wygląda naprawdę fajnie, jak na napompowanego hatchbacka. 

A teraz powtórka z rozrywki – Dodge Challenger, którego opisywałem w poście o Breaking Bad. Pewnie fanów obu seriali nie zaskoczę mówią, że to dokładnie ten sam Dodge, który widzieliśmy w serialu Breaking Bad. W TWD, pojawił się tylko na chwilę, w pierwszym sezonie, narobił szumu wyjeżdżając z Atlanty, później zabrano z niego najpotrzebniejsze części i zostawiono na pastwę losu. Co za bezduszne świnie! Fakt, że był zbyt paliwożerny i bezużyteczny ze względu na ilość miejsca jeszcze ich nie usprawiedliwia! Do wszystkich właścicieli Challengera i jemu podobnych, przy inwazji zombie Wasze auta będą totalnie bezużyteczne, tak więc miejcie to na uwadze i kupcie w zapasie Tucsona. Nigdy nie wiadomo, kiedy nastąpi inwazja! 

Najbardziej uniwersalnym typem samochodu okazały się pickupy. Pa pace można upchnąć broń, zapasy żywności, jak również kogoś, kto podczas jazdy będzie wybijał z niej, ścigające nas zombie. Jednym z bohaterów był ponad 40 letni Ford F-100 ze zdjęcia obok. Jak widać pokonał całe stado i jechał dalej, bez większych problemów. Inny, trochę nowszy model, który pojawił się w serialu był Ford F-250 i Dodge Ram 1500, który moim zdaniem byłby najlepszym autem na inwazję zombie. 

Idąc dalej w serialu pojawiło się też sporo terenówek. Między innymi Chevrolet Suburban, który w USA jest równie naturalny na wsi, jak u nas Passat kombi w TDi. Z tą drobną różnicą, że jest wielki jak stodoła i ma silnik V8. Naturalne, że miał automat i napęd na cztery koła, więc potrafił wjechać nawet po ścianie. Ten na zdjęciu obok to własność farmera o imieniu Hershel. Był tak fajny, że w końcu jeden z czarnych charakterów serialu – Merle, postanowił go ukraść. Zawsze podobał mi się ten model Chevroleta, widziałem go kilka razy na żywo, niestety nigdy się nie przejechałem, a szkoda bo to musi być genialne uczucie, jechać tak monstrualnym czołgiem. 

Co do terenówek, bo jak już wspomniałem było ich sporo nie mogło zabraknąć Jeep’ów – był oczywiście Cherokee, Wrangler, a także kilku Japończyków – Suzuki Samurai, Subaru Legacy Outback, Toyota Land Cruiser, a także monstrualny, amerykański Ford Excursion i kilka wojskowych pojazdów, między innymi Ford Bronco, Hummer H1 i ciężarówki AM General. Twórcy serialu musieli się sporo napracować, aby obraz świata ogarniętego apokalipsą zombie był mega realistyczny. Toteż musieli zadbać o wraki samochodów w rowach, czy chociażby zapełnić autostrady pustymi samochodami. Co ciekawe, nie użyto do tego ani komputera, ani rekwizytów, samochody widoczne w pierwszym sezonie na autostradzie, wszystkie były prawdziwie, pewnie zadanie było niełatwe, dlatego gratulacje dla realizatorów! Serial zrobił się nieco nudny, więc go sobie trochę odpuściłem, jednak biorąc pod uwagę to ile aut pokazali i na jakie zwrócili uwagę, mogę powiedzieć, że jako motomaniak byłem usatysfakcjonowany w 100%! A wy?