Największe rozczarowanie w historii – Toyota Avensis

O wielu samochodach wypowiadałem się z marszu nieciekawie, postępowałem bardzo pochopnie, co wielu irytowało. Co ciekawe, nigdy w tym gronie nie znajdowała się żadna Toyota, a tym bardziej Avensis, który wydawał się dość rozsądnym wyborem w swojej klasie. Bo bezpieczne, bo podobno lider niezawodności itd. Sytuacja drastycznie się zmieniła, gdy poobcowałem z tym samochodem trochę dłużej. Dałem jej szansę i nie napisałem posta po jednej, dwóch przejażdżkach, o nie! Jechałem nią naście razy, a moja ocena wcale nie uległa przez ten czas znaczącej zmianie. O absurdalności modelu Avensis dzisiaj sobie porozmawiamy.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/toyota-avensis-2015-test-358ca20.jpgNa pierwszy rzut oka nie jest to nadzwyczajny samochód pod żadnym względem, Toyota nie eksperymentuje w kwestiach stylistyki już od dłuższego czasu, skoro się sprzedaje to po co? Nie jest to ładne auto, ale nie jest też brzydkie, nie wzbudza we mnie żadnych emocji, to raczej typowa D klasa, która ma sobie jeździć z punktu A do B i nie robić niespodzianek. Co innego, gdy wejdziemy do środka, w szczególności do podstawowej wersji, bo o takiej będzie dzisiaj mowa. Wsiadasz, rozglądasz się i masz wrażenie, że jesteś w Oplu z przed 10 lat. Nic nowego, twórczego, ciekawego, kompletne średniowiecze motoryzacyjne. Panel centralny wygląda ciekawiej w Hyundaiu i20, korbki do otwierania szyb z tyłu i jednostrefowa klimatyzacja w tej klasie?! Czy to w ogóle możliwe? Okazuje się, że tak Toyota postanowiła oszczędzić, gdzie tylko się da. Efekty są katastrofalne, bo gdy tylko ktoś wsiądzie do środka zapomina, że to nowy samochód. Nie czujesz się, jak w aucie z salonu, mimo iż pachnie jeszcze nowością. Zegary są nudne, ekran do wyświetlania komunikatów z komputera jest przeszczepiony z chińskiego kalkulatora, a siedzenia jak w starej Corolli. Byłem wściekły, bo od takiej marki wymaga się jednak czegoś więcej niż od niskobudżetowej Skody, czy Fiata, a nawet te są lepiej zrobione.

http://m.autokult.pl/2-10fca25a0806161c3f7028f5ec2c23,0,920,0,0.jpgDobra! Wdech, wydech może samochód obroni się jazdą, warto spróbować. Wkładamy kluczyk do stacyjki, Toyota ma gdzieś modę na guziki do odpalania, może to i dobrze. Odpalasz silnik, jest bardzo cichy i nic dziwnego, bo pod maską nie ma prawie nic. Silnik 1.6 o mocy 132 KM, też jest jakby z poprzedniej epoki. W dodatku w aucie, które ma miliard systemów bezpieczeństwa, poduszek i waży półtorej tony. To zdecydowanie za mało, zupełnie nie radzi sobie z gabarytami. Efekt jest taki, że musisz redukować z 6 biegu na 4, żeby wyjechać pod większą górkę, a spalanie drastycznie idzie do góry. 8 litrów na 100 kilometrów – to wszystko na co stać Avensisa, znam podstawy ecodrivingu, nie raz chwaliłem się na facebooku co potrafią nowe auta, ale tutaj osiągnięcie normalnego spalania graniczy z cudem, a na pewno przyprawi Cię o nerwicę i ból prawej ręki od ciągłego zmieniania biegów. Co za koszmarny samochód! Powiadają, że jest niezawodny, no to chyba mieliśmy pecha, gdy dwa Avensisy postanowiły się zepsuć i zupełnie bez powodu wejść w tryb awaryjny.

http://m.autokult.pl/dsc01038-3d09af966b2a731ba20aa73,0,920,0,0.jpgJeden włączył wszystkie możliwe kontrolki ostrzegawcze po najechaniu na dziurę, drugi model gdy stał w korku w temperaturze -23 stopni postanowił zgasnąć, wejść w tryb awaryjny, a po 160 km trasy doszedł do wniosku, że ma słaby akumulator. Co prawda po jakichś 10 minutach mu przeszło, ale nie było to zbyt przyjemne doświadczenie. Byłem nią w Białym Dunajcu, w szczytowym momencie tej zimy, gdzie śnieg nie przestawał padać, a temperatura spadała z minuty na minutę. Tona śniegu, górka wystarczyły, żeby pokonać Toyotę Avensis. Ona po prostu nie dawała sobie rady z podjazdem, nawet na drugim biegu! Seat Ibiza, był bardziej żwawy i szybko odnalazł się w tych warunkach. Nie będę okrutny, zdaję sobie sprawę, że nie były to łatwe warunki dla samochodu, ale skoro małe autko klasy B dało radę, to dlaczego auto 2 razy droższe, o dwie klasy wyżej nie mogło sobie poradzić? Wiem, że to skrajne warunki, ale projektując auto trzeba się przygotować na każdą ewentualność. Jeśli kupiliście Avensisa w podstawowej wersji i postanowiliście wybrać się nim w góry napewno cała wyprawa zakończyła się gorzkim rozczarowaniem.

http://m.autokult.pl/dsc01036-d6b7dcc8f63641bb05e49a5,0,920,0,0.jpgCzy to auto to jeden wielki zbiór wad? No nie do końca! Zawieszenie jest nie najgorsze, bardzo dobrze wyciszone wnętrze, przepiękna kierownica, która genialnie leży w dłoni, dobra widoczność, świetne hamulce, ale na tym koniec. Siedzenia są niewygodne, znalezienie optymalnej pozycji graniczy z cudem, z tyłu jest mało miejsca, bagażnik też jest za mały. No zwyczajnie jest mi przykro, bo naprawdę nie spodziewałem się, aż takiego bubla ze strony japońskiego potentata. Wiem jedno, muszę dorwać się do lepiej wyposażonej wersji, z lepszym silnikiem, ale nie zmieni to faktu, że w swojej ofercie Toyota ma auto, które ma masę wad i zupełnie nie nadąża za obecnymi trendami. To naprawdę nieprzyjemna przygoda, ogromne rozczarowanie i uwierzcie mi, z trudnem przenosiłem te wszystkie słowa na klawiaturę, bo zawsze wydawało mi się, że w całej klasie D, Avensis jest gdzieś po środku, jakby kompromis, stabilizacja, coś pewnego, a okazało się, że jest nawet o klasę niżej i muszę napisać słowa, na które jeszcze jakiś czas temu bym się nie odważył – wolę Skodę Octavię od Toyoty Avensis. Tym oto szokującym wyznaniem zakończę ten wpis.

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Emocje po japońsku, czyli Toyota Supra

Dzięki uprzejmości jednego z czytelników (Panie Michale jeszcze raz bardzo dziękuję) mogłem zasiąść za kółkiem jednej z ikon japońskiej motoryzacji. Muskularna królowa driftu, takie określenie słyszałem nie raz na temat Toyoty Supry, udało mi się w końcu sprawdzić na własnej skórze, jak królowa sprawdza się w realnym świecie.

http://m.autokult.pl/toyota-supra-02-1024x768-bf22b59,0,920,0,0.jpgRzędowa szóstka, 3.0 pojemności, 24 zawory, moc 225 koni mechanicznych, już same liczby robią wrażenie. A weźmy pod uwagę, że to auto z 1997 roku. Mieliśmy trochę parkingu, więc na początek zobaczyłem co potrafi na zamkniętej przestrzeni i powiem wprost, robi piorunujące wrażenie. To kolejny przykład na to, że napęd na tył to jedyne, słuszne rozwiązanie gwarantujące emocje na wysokim poziomie. Przyspieszenie od 0 – 100 km/h to około 7 sekund, więc w mgnieniu oka przemykamy na autostradzie obok innych samochodów. Szczerze powiem, że zupełnie nie czułem upływu czasu w tym samochodzie, w ogóle czas dla mnie nie istniał. Wywarła na mnie ogromne wrażenie. Brzmienie silnika po prostu nie do określenia słowami, to zupełnie inny rodzaj dźwięku niż to co wydobywa się z pod maski europejskich odpowiedników. Ciężko mi powiedzieć, który lepszy, bo Supra oczarowała mnie do tego stopnia, że nie zwracałem uwagi na to, że mam później o niej napisać.
http://m.autokult.pl/suprengn-94dbf439ec9cee07d8635ba,910,500,0,0.jpgMogę powiedzieć, że nie jest to samochód, który może prowadzić każdy, o nie, zapomnijcie o tym. Nie jest do końca dzika i narowista, to za dużo powiedziane, układ kierowniczy jest dopracowany, szerokie opony pomagały na śliskim, ale spróbujcie jej dać za dużo gazu, a pokaże Wam, kto tu rządzi. Skrzynia biegów – majstersztyk, hamulce reagują błyskawicznie, dokładnie wiedzą czego chcę, nie zdzierają twarzy po każdym postawieniu buta na pedał. Co do samego wnętrza nie było wygodnie, nie podobała mi się pozycja za kierownicą, ale jak już ruszysz z miejsca to zupełnie Cię to nie obchodzi. Jeśli uważasz się za fana motoryzacji to musisz przejechać się Toyotą Suprą, nie ma innej możliwości. To zupełnie inny rodzaj emocji, bardziej namacalny, jeździłem szybkimi wozami, siedziałem za kierownicą mega dopracowanego BMW M3, ale nie dawał mi aż tyle radości z jazdy co Supra. Japończycy są odrobinę bardziej szaleni w tej kwestii, a to najlepsze co może Cię spotkać za kierownicą sportowego wozu.

https://i.wpimg.pl/985x0/m.autokult.pl/toyota-supra-us-spec-jza-9b0f982.jpgAle nie dajcie się zwieść, bo to wóz, który zwyczajnie nie wybaczy Ci błędu przy wyższej prędkości, jesteś zdany tylko i wyłącznie na siebie, to pułapka dla niedoświadczonych. Sam starałem się nie przesadzać, mieć ją cały czas pod kontrolą, bo wiedziałem, że jest jak zwierzę. Ludzie uwielbiają tuningować Suprę, w sumie nie wiem dlaczego, bo ja nie rozumiem tuningu zupełnie, ale to samochód do tego stworzony. Ma dużo ostrych linii, pazura w stylistyce i momentami prosi się, żeby to podkreślić. Nie jest to najpiękniejsze, sportowe coupe, nigdy tego nie powiem, zupełnie nie wiem, czy w ogóle mi się podoba i czy jestem w stanie wymówić zdanie – Toyota Supra to ładny samochód. Gdy patrzę na nią z tyłu mam do niej jakiś respekt, tak po prostu, gdybym stanął na światłach za nią to byłbym pewien, że jak tylko mrugnę okiem nie będzie jej już przede mną. Stylistyka ma jasny przekaz, to auto jest szybkie, głośne i daje sporą dawkę adrenaliny. Nie służy do podziwiania i nie będzie bohaterką plakatów, ale i tak potrafi skraść serce. To naprawdę genialny samochód, przy którym można stracić głowę, a słowo rozsądek przestaje mieć znaczenie, dosłownie znika ze słownika.

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Ma być tanio! Panda vs Spark vs C1/107/Aygo

Ponownie wracam do Was z porcją nie do końca sprawdzonych faktów, subiektywnych i twardych opinii. Znów chcę być pożywką dla fanów nudnej motoryzacji i  przepełnionych olejem napędowym Januszy. Na dobry początek staniemy przed dylematem zakupu małego samochodu, coś z dobrym rocznikiem, taniego, dobre na pierwsze auto, na drugie w rodzinie lub po prostu coś czym da się jeździć. Dobry rocznik, małe rozmiary, niska cena to będzie nam dzisiaj przyświecać.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/fiat-panda1-616x453-19bbf609503c.jpgPierwsze auto jakie przychodzi mi na myśl po tych kilku słowach to Fiat, a jakiego mam wybrać do walki z innymi przedstawicielami taniej strefy motoryzacyji, jeśli nie Pandę? 2 168 491 dokładnie tyle małych Pand zjechało z taśmy montażowej w Tychach do Grudnia 2012 roku. Kolejny samochód, który zmotoryzował Polskę na dobre, za niecałe 30000 złotych można było nabyć pięcio osobowy samochód, który nawet miał bagażnik! Produkowany przez 9 lat, miał w swojej gamie silnik 1.1 dobrze znany z Seicento, twardy jak byk, 54 KM, 15 sekund do setki i brak wspomagania w najtańszej wersji. 1.2 60 KM to wersja droższa, a w późniejszym czasie 1.2 69 KM zastąpiło na dobre 1.1, który zwyczajnie była już przestarzała, nawet kilka lat wstecz. 1.4 16 V o mocy 100 KM to już czysty potwór, a wersja wysokoprężna miała zachwycić nawet najbardziej wybrednych oraz tych, którzy mają firmowy samochód na ON i potrzebują faktury na każde 5 złotych wydane na stacji benzynowej.

http://m.autokult.pl/fiat-panda-wn-c4-99trze-9ed4c59c,750,470,0,0.jpgPanda to samochód prosty, tani w zakupie, tani w eksploatacji, niebudzący skrajnych emocji, Fiat po raz kolejny zrobić to co potrafi najlepiej. Dziś Pandę II możemy nabyć za około 6-7 tysięcy złotych. Na rynku pełno Pand nawet tańszych, ale każda ma za sobą głębszą historię, choć nie oznacza to, że będzie to dogorywający model. LPG to dość popularny sposób jeszcze mocniejszego odciążania portfela i słusznie, bo Panda radzi sobie z gazem wzorowo. Oczywiście musimy się liczyć w takiej sytuacji z brakiem koła zapasowego lub uszczupleniem powierzchni bagażnika, o imponującej liczbie 206 litrów, coś za coś. Na szczęście świat poszedł do przodu i zamiast koła zapasowego wystarczy nam puszka uszczelniacza do opon w bagażniku! No dobra koniec komplementów, bo Panda ma trochę wad. Plastiki w środku są paskudne, mój 25 letni Ford ma lepszej jakości wnętrze, mimo upływu czasu i setek tysięcy kilometrów. Znalezienie wygodnej pozycji za kierownicą dla kogoś większego od gimnazjalisty wcale nie jest takie proste, faceliftingi tylko pogarszały wizerunek Pandy, 3 osoby na tylnej kanapie tylko w przypadku, gdy wieziemy anorektyczki na terapię, w innym wypadku będzie to Fear Factory, no i na końcu wad będzie drążek zmiany biegów, który dla mnie jest zaletą, bo lubię wyżej umieszczony drążek, ale z wielu rozmów o Pandzie odnoszę wrażenie, że denerwowało to nabywców Pandy przez długie lata.

http://media.autokult.pl/8a29005cf0237cf13f6141e35e26e961,800,600,0,0.jpgKto stanie do boju z Pandą? Samochodem globalnym, wyjątkowo ekonomicznym i tanim? Po upadku Daewoo, Chevrolet miał kontynuować ich dzieło na rynku europejskim, tanie, proste auta dla ludu. W miejscu, gdzie pojawił się Matiz kilka lat wstecz, znalazł się Spark, który podjął walkę z Pandą. Sprzedawany na całym świecie, pod milionem różnych nazw, równie tani co chleb tostowy i równie prymitywny co podstawowa wersja Pandy. Silnik 0.8 54 KM był bardzo powolny, ale ekonomiczny, dla fanów ostrej jazdy Chevrolet stworzył wersję 1.0 66 KM, która na pierwszym biegu nie miała sobie równych na światłach przez pierwsze półtorej sekundy. W środku plastiki są tak cienkie, że kartka papieru wydaje się trwała, jak tytan przy wykończeniach Sparka. Tylna kanapa jest niewygodna, coś jak kościelna ława. Podobnie, jak Panda mało pali i jest tani w naprawie.

http://media.autokult.pl/b370663353bf35981de056aa835f96d8,400,300,1,0.jpgAle jakby na ten temat nie spojrzeć Spark jest potwornie brzydki, Panda wydaje się przy nim być klasową miss. Cenowo wygląda to bardzo podobnie, Spark szybciej tracił na wartości i nie nadawał się do pracy powozu przedstawiciela handlowego, więc istnieje dużo mniejsze ryzyko, że Spark będzie zajeżdżony. Do walki z Pandą postanowiły stanąć trzy, wielkie koncerny motoryzacyjne. Jej pozycja była tak mocna, że postanowili złączyć swoje siły – Citroen, Peugeot i Toyota.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/citroen-c1-r44-496x372-84c071078.jpgGdyby w tym gronie nie znajdowała się Toyota, byłby to bardzo ryzykowny zabieg, ale w tym świecie wina, bagietek i croissantów znalazło się miejsce dla Japończyka. I tak oto w 2005 roku pojawiły się trojaczki – C1, 107 i Aygo. Dużo droższe od Pandy, czy Sparka, ale lepiej wykonane i budzące większe zaufanie. W testach Euro NCAP dostały 4 gwiazdki, czyli o jedną więcej od Pandy i Sparka. Oferowane były z silnikiem 1.0 68 KM, dużo żwawszym i równie ekonomicznym. W dodatku klienci nie byli skazani na 5 drzwiową wersję, mogli się ograniczyć do jednej pary drzwi. Wersja wysokoprężna 1.4 HDi spala mniej niż koń, ale nie jest już tak tania w eksploatacji. Ogólnie na tej płaszczyźnie trojaczki przegrywają bitwę, a nie liczcie na to, że będą mniej awaryjne, w tym segmencie prostoty awaryjność jest na podobnym poziomie (według danych użytkowników najmniej trwały wydaje się Spark).

http://m.autokult.pl/2009-toyota-aygo-2-94e6011475a7d,630,0,0,0.jpgNo i silnik trojaczków nie kocha tak LPG, jak Panda, więc dla wielu może to być wada i bariera nie do przebycia. Kolejna wada? Kształt tylnej szyby może drażnik przy parkowaniu, próg załadunku to kompletna pomyłka, a wersja 5 drzwiowa sprawia dziwne wrażenie wizualne, jakby projektant zupełnie zapomniał o tej wersji nadwoziowej i zrobił ją w ostatniej chwili na kolanie, wciskając drugą parę drzwi na siłę, jestem pod wrażeniem, że udało im się zmieścić jeszcze wlew paliwa. No i gdzie tu zwycięzca? Próżno szukać tu wrażeń z jazdy, wygód, zachwycających elementów stylistycznych, to nie ten segment, choć najlepiej z całego grona prowadziło mi się Citroena C1, bardzo komfortowo, cicho i wygodnie. Gdy wsiądziesz w jednego z trojaczków po przejażdżce Pandą można dojść do wniosku, że to auta z dwóch różnych epok, Panda nadal ma naleciałości lat 90, jest paskudnie twarda, każde najechanie na amebę kończy się trzaskiem zawieszenia, o Sparku w tej kwestii już nawet nie wspominam, czyste Daewoo Tico. Osobiście chyba wolałbym dołożyć parę groszy i jeździć jednym z trojaczków, taki spontaniczny wybór. Na tym skończyłbym pisać, ale położyłem się spać i dzisiaj rano postanowiłem dopisać jeszcze kilka zdań. Bo mimo tego, że C1 lepiej się prowadzi, mogę w nim wypić kawę i wygląda dość pociesznie, Panda będzie wygranym w tym pojedynku. Jest tańsza pod każdym względem, w dodatku dużo łatwiej ją sprzedać, bo to samochód bardzo uniwersalny. Mimo całej sympatii do trojaczków z Kolín zwycięzcą pojedynku taniości jest Fiat Panda!

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/fiat-panda-2003-1280x960-fce0f42.jpg

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Toyota Camry – solidność ponad wszystko

Klasa wyższa – czyli świat wielkich przestrzeni, dobrego wyposażenia i wygody. Samochody te tworzone z przeznaczeniem dla biznesmenów, osób zamożniejszych w latach swojej świetności wzdychały do nich klasy robotnicze. Dzisiaj można nabyć pojazd klasy wyższej z lat 90 za bardzo rozsądne pieniądze, choć niełatwo się zdecydować. W wielu przypadkach opinie są podzielone, ale udało się znaleźć samochód co do którego większość jest zgodna, nawet w gronie dziennikarskim – Toyota Camry III.

http://m.autokult.pl/jazda-youngtimerem-cz2-2-3d09a31,0,920,0,0.jpgToyota z lat 90 – synonimem tych słów jest niezawodność i z tym zgodzi się każdy, kto miał taką Toyotę na swoim podjeździe. Camry nie jest tu wyjątkiem i to właśnie ta solidność sprawiła, że stała się legendą klasy wyższej, a dzisiaj na rynku samochodów używanych schodzi, jak ciepłe bułeczki. Nie ma zbyt wiele ogłoszeń na jej temat głównie dlatego, że ludzie niechętnie się jej pozbywają. Gdy już znalazłem taką Toyotę to okazało się, że na placu zrobiła się 3 osobowa kolejka do niej, jeszcze chwila i właściciel rozpocząłby licytację modelu. Camry największą popularność zdobył w Stanach Zjednoczonych i to na ten rynek produkowane było większość modeli, także późniejszych. Silniki – 2.2 16 V o mocy 136 KM oraz 3.0 190 KM (widlasta szósta) tylko takie były dostępne na rynku europejskim, ale nikt specjalnie nie narzekał. Camry to dość duży samochód, więc taki silnik jest nawet wskazany, model który ja prowadziłem to 2.2, ten z silnikiem 3.0 trudniej znaleźć.

http://media.autokult.pl/02b095cbf55d1e460e3aa4bd37e2fef3,800,600,0,0.jpgTo dosyć dobry test, bo sam mam samochód klasy wyższej z początku lat 90, więc miałem do czego porównywać. Wielkość podobna, bo ponad 4,7 metra długości, w środku podobnie z miejscem, może w moim Fordzie trochę więcej miejsca z tyłu, ale za to Camry ma bardziej praktyczny bagażnik. Sam silnik bardzo żwawy i świetnie sobie radzi z gabarytami tego samochodu, przebieg modelu który prowadziłem to 312 tysięcy kilometrów i widzę, że to norma w tym przypadku, nikt nawet nie próbuje oszukiwać, bo jeśli ktoś szuka Camry z lat 90 zdaje sobie sprawę, że to krążownik szos, którym nie jeździ się na zakupy. Jeśli wpadnie Ci do głowy z rana „jedźmy na południe Francji” możesz bez obaw wsiąść w Camry i jechać przed siebie, to auto nie boi się absolutnie niczego. Gdy osiągniesz prędkość autostradową masz wrażenie, jakby dopiero wtedy rozwinął skrzydła, jak większość aut klasy wyższej, dopiero na piątym biegu Camry jest w swoim naturalnym środowisku. Jakość wnętrza – nienaganna, dobre jakości plastiki, wygodne siedzenia, choć jest tu dość japońsko, czyli szaro, buro, bez większych emocji i wstawek rodem z kredensu.

http://media.autokult.pl/239fd53d3392c8f4a914c30cbb3e6326,800,600,0,0.jpgTen samochód jest mega poprawny, nie próbuje nas nawet zaskoczyć, nie takie jest jego przeznaczenie. Nie wiem czy jest to do końca samochód biznesmena, nie próbuje taki być, to raczej auto dla człowieka, który ma kasę, lubi jeździć, ale nie jest wielkim fanem motoryzacji, nie szuka w samochodzie ognia z rury wydechowej. Co do samej stylistyki – Camry nie pręży muskułów, nie jest charakterna, tutaj także jest dośc poprawnie i nawet dodatek w formie spoilera nie przekonuje mnie do tego, że wgniecie mnie w fotel po naciśnięciu pedału gazu. Ale nie jest to też brzydki samochód, można na niej zawiesić oko na dłużej niż 1,5 sekudny. To jest ten typ samochodu, który z aluminiowymi felgami ma +10 do urody i ja sobie go nie wyobrażam w kołpakach, to nie przystoi tej Toyocie. Wyposażenie bardzo przyzwoite – jest ABS, centralny zamek, elektryczne szyby i klimatyzacja manualna, czyli wszystko to co w latach 90 powinien mieć samochód tej klasy w standardzie. Przejdźmy do wad – nie jest to samochód tani w serwisie, dorównuje cenom swoim niemieckim konkurentom (BMW, Mercedes), chcociażby z tego powodu wolę mojego Forda. Ale czy ma to większe znaczenie, skoro Camry psuje się rzadziej niż dom? Kolejna sprawa to spalanie – bez wahania większość właścicieli mówi 10-11 litrów to norma, a jeśli masz instalacje gazową przygotuj się na 13 litrów na 100 kilometrów. I to w zasadzie tyle, ciężko się przyczepić do czegoś więcej, nie będę tego robił na siłę, bo to naprawdę dobry samochód, wart każdej zainwestowanej złotówki. Jeśli ktokolwiek mnie zapyta jakie mam zdanie na temat Camry, to po ostatnim teście jestem w stanie powiedzieć tylko jedno – bierz w ciemno i nie zastanawiaj się.

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Reklamy samochodów 2015

Ostatnio coraz więcej reklam samochodów pojawia się w telewizji i radiu. Są wśród nich naprawdę fajne reklamy, które zapadają w pamięć i chciałbym właśnie zwrócić na nie uwagę w dzisiejszym wpisie.
Ostatnie lata obfitowały w nudne reklamy, które nie miały w sobie za grosz oryginalności i niespecjalnie zachęcały do zakupu pojazdu. Parę danych technicznych, szczęśliwa postać, która ma zaszczyt jechać samochodem z reklamy i koniec. Coś takiego jest obecnie w reklamie Kia Cee’d, która moim zdaniem jest mega słaba, przypomne jak ona wygląda:



Nie ma tu nic ciekawego, czym niby mam być zaskoczony? Samą sytuacją owszem, ale jaki ma związek scena rodem z filmu Science-Fiction z Kią Cee’d? Nie mam bladego pojęcia, nie pojmuję wizji producenta. Zostawmy na chwilę Koreańczyków i przejdźmy do Francji. Kiedyś Peugeot miażdżył reklamami, na przykład modelu 405, później było już tylko gorzej. Ale jest taka oto reklama modelu Renault Kadjar:

Dobra muzyka to połowa sukcesu i tutaj jest to strzał w dziesiątkę! Już dzięki samej piosence reklama zapada w pamięć. Dodajmy do tego świetną scenerię, w której producent nie stara się na siłę udowodnić, że ich SUV wjedzie po ścianie. W dodatku taka mała rzecz – ludzie, którzy niby oglądają to wszystko na ekranie nagle wskakują w ekran i biegną po swoje nowe Renault. Taki przekaz, że ten samochód jest w zasięgu twojej ręki, no świetna sprawa! Tekst „Zamiast czekać, zacznij żyć” jest jednym z najlepszych jakie słyszałem. ukłony dla Francuzów, ale wtem pojawiają się zadziorni Brytole ze swoją reklamą Jaguara:

Coś zajebistego! Aż się chce iść do salonu i kupić, ta reklama jest bardziej brytyjski niż jej królowa, a jej autor powinien od niej dostać tytuł szlachecki. 100% natury Wyspiarzy, zapatrzenie na swoją markę, z narcystycznym podejściem do swojego dzieła, pewni siebie no czy jest lepszy sposób na zachęcenie klienta do zakupu? To obecnie moja ulubiona reklama, jaką można zobaczyć na ekranie. Ale Japończycy też nie pozostają w tyle, zobaczcie co nam ma do zaprezentowania Toyota:

Nowy system Toyota Safety Sense możnaby gadać przez pół minuty o technologii, która napędza ten wynalazek, ale po co? Można to ubrać w luźne barwy i tak oto powstaje taka reklama jak powyżej. Teraz, gdy jadę swoim samochodem, a na głośnikach rozbrzmiewa „Final Countdown” mam wrażenie, że zjechałem ze swojego pasa! Mega dobry pomysł, świetne wykonanie i dobra muzyka, wystarczy, aby zapamiętać 3 słowa – Toyota Safety Sense. Na koniec Dacia Duster, która też postawiła na muzykę:

Ta piosenka jednoznacznie może kojarzyć się z modelem Duster. Podkreśla jego zalety, popularność i ubiera w luźne barwy, coś jak reklama Toyoty. To cieszy, że producenci odeszli od reklam w stylu Kia Cee’d, czy najgorszej reklamy jakiej w życiu widziałem Volkswagena pod tytułem „da, da, da”. Gdy to coś pojawia się na ekranie szybko zmieniam kanał na inny, bo tego zwyczajnie nie da się ani słuchać, ani oglądać. Niezbyt urodziwa pani w kitlu, laboratoryjny klimat, jeszcze w obliczu skandalu, który jasno powiedział nam, że Volkswagen robi swoich klientów w balona od lat. Weźcie się uczcie od producentów powyżej i włóżcie trochę luzu w reklamę, jak raz Wam się udało w latach 90. Jeśli jest reklama, która Wam zapadła w pamięć to dajcie link w komentarzu.