Szukamy auta 4×4!

Dziś w dylematach coś, czego na blogu jeszcze nie było! Radosław, który dołączył do stałych czytelników bloga jakiś czas temu na wstępie informował, że w razie zakupu nowego auta na pewno się odezwie. Jest byłym właścicielem Fiata Panda, ale nie byle jakiego, bo ze stałym napędem na 4 koła! Nie jest to jednak jego fanaberia, mieszka w Kościelisku, tak więc napęd na 4 koła jest dla niego bardzo istotny.

Szukamy samochodu z napędem na 4 koła, ale wolałbym żeby był to samochód od podstaw stworzony, jako terenowy. Mój budżet to 15000 złotych, tegoroczna zima pokazała, że Panda 4×4 to zdecydowanie za mało, jeśli chodzi o poruszanie się w moich okolicach (Kościelisko, Zakopane, Poronin). Auto nie musi mieć wielkiego silnika, wolałbym tego uniknąć, a jeśli już to niech to będzie diesel. Jedyne auto, które wykluczam na wstępie – Land Rover, ze względu na koszty utrzymania i niechęć do tej marki.
https://i.wpimg.pl/1200x0/m.autokult.pl/autowp-ru-suzuki-grand-v-4326d39.jpgDość rozsądne podejście, chociaż w dzisiejszych czasach koszty utrzymania Freelandera wcale nie są, aż tak wysokie. No, ale skoro Radek nie chce, to nie będziemy mu go proponować. Kilka ciekawych aut się pojawiło, obdzwoniłem, pojeździłem i tak oto zaczynamy naszą przygodę z autami 4×4. Zaczniemy dość klasycznie, bo w tej cenie jest sporo aut z Japonii, ale takie najbardziej przyjazne, ciekawe i spełniające Twoje wymagania finansowe silnikowe to Suzuki Grand Vitara. Niestraszne są mu żadne górskie realia. W tej cenie dostaniemy model z 2001 roku, udało się znaleźć wersję diesel. 2.0 HDi o mocy 109 KM to świetna jednostka, dość elastyczna i co ważne ekonomiczna! 7 litrów na 100 kilometrów to naprawdę dobry wynik, jak na auto z napędem na 4 koła.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/67a5d5928ba522bf41739aa94c4e5c0b.jpgCzęści ogólnie dostępne, tanie, gorzej ze znalezieniem mechanika, który się tym autem zaopiekuje, ale myślę, że w Twoich okolicach tego typu auta są dość popularne i nie będziesz miał problemu ze znalezieniem dobrego fachowca. Za cenę 13000 złotych masz 5 drzwiowe auto z realnym przebiegiem i wyposażeniem z XXI wieku, czyli ABS, elektryczne szyby, centralny zamek, klimatyzacja. Suzuki Grand Vitara ma tez na pokładzie 2 poduszki powietrzne, a w testach Euro NCAP otrzymała 3 gwiazdki, nieźle jak na 16 letnie auto. Jak się jeździ? Jest bardzo intuicyjne, wsiadasz, ustawiasz wszystko pod siebie i jazda. Nie jest to najpiękniejsze wnętrze, to fakt, ale miejsca nie brakuje, bagażnik jest strasznie mały, ale jak złożysz kanapę to raczej zmieścisz już wszystko, co zazwyczaj przewozi się w samochodzie. Nie nadgryza go ząb czasu, nie jest w zasadzie podatny na korozję. To naprawdę bardzo rozsądna propozycja, aż dziwne, że wypłynęła ode mnie.

https://d-mf.ppstatic.pl/art/ao/x3/juxelfk08ggoowsokcwk0/hyundai_santa_fe_regiomoto.1200.jpg No, ale byłoby zbyt pięknie, gdyby Suzuki nie miało konkurencji. Ma jej dosyć sporo, a z tego ogromu ofert zdecydowałem się na pokazanie Ci koreańskiej odpowiedzi na japońskie 4×4. Hyundai Santa Fe – sam miałem początkowo obiekcje i pomijałem ten samochód, ale było ich tak wiele, że nie mogłem się powstrzymać, żeby się nim przejechać. Powiem szczerze – warto było, bo to ogromne zaskoczenie. Testowany model był 3 lata młodszy od Suzuki, również miał pod maską silnik diesla – 2.0 CRD o mocy 113KM. Moim zdaniem wygląda dużo lepiej niż Suzuki i co dość istotne – ma znacznie lepsze wyposażenie. Klimatyzacja automatyczna, ABS, elektryczne szyby i lusterka (w dodatku podgrzewane), skórzana tapicerka, podgrzewane fotele. Czego chcieć więcej? W środku wykonanie nie jest najwyższej jakości, ale nie jest najgorzej.

http://m.autokult.pl/hyundai-santa-fe-jpg-bf142c1b3ac,750,470,0,0.jpgJak użytkowanie? Parę osób skarżyło się, że ten silnik jest zdecydowanie za słaby i rzeczywiście racja jest po ich stronie, bo auto waży prawie 2 tony i naprawdę nie jest demonem prędkości. W dodatku spalanie na poziomie 9-10 litrów to podobno norma w jego przypadku. 2.0 CRD miało w największe mrozy problem z odpalaniem, 3 osoby z którymi rozmawiałem przyznały to otwarcie na wstępie. Koszty utrzymania porównywalne do Suzuki, ale Santa Fe jest znacznie większy, może nawet wygodniejszy. Jak się nim jeździ? Podstawowa sprawa to wyciszenie, którego praktycznie nie ma, nie wiem czego użyli do wyciszenia wnętrza, prawdopodobnie kleju do tapet. Jeśli jeździsz nim do 2 tysięcy obrotów jest w porządku, ale czasem trzeba ten silnik przycisnąć, żeby wyjechał żwawo pod górkę, więc w Twoich okolicach będzie trzeba znosić ten odgłos jednostki CRD dosyć często. Ma swoje wady, nasunęło się ich więcej niż w przypadku Suzuki, ale mimo wszystko dostajesz wielkie auto, z dobrym wyposażeniem, młodsze i w tej samej cenie.

https://i.wpimg.pl/315x211/m.autokult.pl/honda-hr-v-1-304989-616x-4347d7c.jpgCzy warto wspomnieć o jakimś aucie jeszcze? Wykluczyłeś Land Rovera, choć z miłą chęcia wpakowałbym Cię do Freelandera, może zmieniłbyś zdanie. Nie chcesz też auta z wielkim silnikiem, rozumiem to, choć tutaj z kolei kusi mnie pokazanie Ci Jeepa Grand Cherokee z silnikiem diesla 3.0. Nie pokażę Ci natomiast Opla Frontera, bo jest straszny. Pozostaje mi na koniec inny japończyk – Honda HR-V. Najmniejszy z całej trójki, ale przecież jeździłeś Pandą, więc to może być dla Ciebie duży plus. Tutaj masz benzynowe 1.6, 2.0, które znajdziesz w tej cenie nawet z instalacją gazową. Bardzo solidny, w wyposażeniu też niczego mu nie brakuje od ABSu, poduszek, po elektryczne szyby i klimatyzację. Jest najstarszy z całej trójki, najbardziej zadbany model znalazłem z 1999 roku. Co do stylistyki zdania są podzielone, wzbudza uwagę, mi osobiście się podoba, nie ginie w tłumie kanciatych terenówek z początku XXI wieku. Użytkownicy bardzo chwalą to auto, narzekać mogą pasażerowie z tylnej kanapy, bo nie ma tam zbyt dużo miejsca. Z usterek usłyszałem tylko o słabym sprzęgle, ale akurat w modelu, który testowałem wymieniono je 2 miesiące wcześniej. Tak więc mamy dość rozsądne, choć nudne Suzuki, dobrze wyposażone, ale głośne i paliwożerne Santa Fe i małe, ale zadziorne HR-V. Wybór należy do Ciebie, ja po Pandzie zdecydowałbym się na HR-V.

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

SUV w cenie klasy B – Dacia Duster

W końcu udało mi się dorwać Dacie Duster na dłużej. Mamy SUVa, który jest tańszy niż kompakt, czy nawet niektóre auta segmentu B. Trzeba dodać jednak, że to kompletny golas, który odstaje technologicznie od współczesnych przedstawicieli tej samej klasy i to znacznie.

http://media.autokult.pl/af45ea88ff155ded3fa63fc2d34930ef,800,600,0,0.jpgJeśli chce się mieć wypasioną wersję to trzeba zapłacić bagatela 70 tysięcy złotych, a to i tak niewiele, jak na SUVa. Ja testowałem wersję 1.6 105 KM, silnik trochę z poprzedniej epoki, ale to dobra, stara jednostka, którą wszyscy znają. Jednak jest zdecydowanie za słaba na gabaryty samochodu to mogę powiedzieć od razu. W dodatku spalanie na poziomie 10 l / 100 km to dość słaby wynik, co prawda więcej czasu spędziliśmy w mieście, ale jednak liczyłem na nieco mniej. Podobno komuś to pali 6 l / 100 km, ale to chyba na równej drodze, jadąć 90 km/h na 5 biegu, czyli jazda pod tytułem „zanudź się na śmierć”, a umrzeć w Dacii Duster to głupia śmierć. Pozycja za kierownicą – trochę mi zajęło znalezienie optymalnej, ale w końcu się udało, może nie było idealnie, ale znudziło mi się jeżdżenie fotelem. Obawiam się, że niższe osoby mogą mieć problem ze znalezieniem dobrej pozycji.

http://media.autokult.pl/4223d6aa53b672b976eca54fd7fc2348,800,600,0,0.jpgSame siedzenia nie są złe, spodziewałem się, że będzie dużo gorzej przy tej cenie, choć szyby na korbę w kilku letnim SUVie to już może wyglądać dziwnie. Plastiki są natomiast okropne, dużo gorsze niż w starych Oplach, czy nawet Daewoo, no ale gdzieś tą cenę trzeba było zbić. Odpalamy, jedziemy, w środku wcale nie jest zbyt cicho, przesiadłem się z CR-V do Dustera i jakbym się cofnął o jakieś 10 lat. No, ale nie ma co marudzić, trzeba jechać. Skrzynia biegów wydaje się nie do końca zgadzać z moimi przełożeniami, a wskazywały na to obroty na blacie. Zupełnie nie mogłem się do niej przyzwyczaić. Auto miało przejechane w ciągu 5 lat 160 tysięcy kilometrów, więc nie ma tragedii, ale czuć było, że skrzynia i sprzęgło swoje najlepsze lata mają już za sobą. Duster trochę się buja w zakrętach, ale było bardzo wygodnie, wszystkie nierówności, progi, krawężniki były dobrze amortyzowane, duży plus. Układ kierowniczy mało precyzyjny, możliwe, że wynika to ze zużycia, ciężko mi powiedzieć na ten moment.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/dacia-duster-5f0a806c91bc66bcf71.jpgSilnik na wyższych obrotach brzmi, jak stara mikrofalówka, więc lepiej trzymać się wszystkiego poniżej 3 tysięcy obrotów. Z zewnątrz powiem szczerze, że to dość interesujący projekt, jak na tak tanie auto. Gdyby nie znaczek Dacii możnaby ją uznać za bardziej prestiżową. W dodatku jest dość prosto zrobiona, co ja bardzo lubię. Bagażnik ponad 400 litrów, w dodatku dość niski próg załadunku, dużo lepiej niż w CR-V. W NCAP dostała tylko 3 gwiazdki, co nie jest imponującym wynikiem, ale pamiętajmy nadal ile kosztuje. Nie wiem co ich pokusiło, żeby dać tak mały bak paliwa – 50 litrów, SUV swoje połknie, a spędzanie lata na stacjach benzynowych wcale nie jest przyjemne. Ale muszę powiedzieć, że to auto warte swojej ceny, nie odrzuca mnie nawet obcowanie z tym okropnym plastikiem. No i w porównaniu cenowo z CR-V to kompletna miazga, możesz sobie rozwalić Dacie Duster i kupić następną i dalej będziesz miał więcej w kieszeni niż po zakupie CR-V. Owszem powinna być bardziej precyzyjna i nie ulegać aż tak upływowi czasu, mieć lepsze hamulce, można tak wymieniać, jeśli jednak chcesz, aby to wszystko było lepsze musisz pracować więcej i ciężej, aby zarobić na innego SUVa. Duster to dobra propozycja dla kogoś, kto koniecznie chce mieć SUVa, a niekoniecznie go na to stać i tak oto koncern Renault znalazł nową grupę obiorców i właściciele Corsy, Polo, Fiesty mogli się przesiąść do muskularnego, trochę tandetnego, ale jednak SUVa. I nie mogę powiedzieć, że jest lepszy jako samochód od CR-V to byłoby głupie, ale biorąc pod uwagę cenę, chyba wolałbym Dustera. Przygody z SUVami trwają, już wkrótce kolejne testy!

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Honda CR-V III pod lupą

Suvy, czyli klasa samochodów, która powoli zaczyna być bardziej atrakcyjna niż kompakty na rynku motoryzacyjnym. Jest ich na naszych ulicach coraz więcej. Napompowane auta, w których widoczność jest lepsza, miejsca nie brakuje i przy obecnych cenach paliw nie są to auta dużo droższe w utrzymaniu. Stosunkowo niedawno miałem okazję przejechać się Hondą CR-V III generacji i tym chcę się podzielić.

https://i.wpimg.pl/652x430/m.autokult.pl/honda-crv-1-243813-616x3-1f8b69e.jpgSamochód dość dziwny stylistycznie, bo nie mogę powiedzieć, że jest brzydki, ale nie potrafię jednoznacznie określić, czy mi się podoba. Zadebiutowała w 2006 roku i w tej formie, z delikatnym face liftingiem przetrwała aż do 2012. Jeździłem wersją ze sprawdzonym i dość popularnym silnikiem 2.0 i-VTEC o mocy 150KM. Nie wydaje się to dużo jak na półtora tonowe auto, więc nie spodziewałem się fajerwerków siadając za jej kierownicą. Pierwsza sprawa ustawienie wygodnej pozycji, jak to w SUVie prosta sprawa, widoczność świetna, duża tylna szyba, regularne kształty. No to zapinamy pasy i jedziemy. Jest dość cicho, spokojnie, jak dla mnie zdecydowanie za spokojnie, więc trzeba ją przycisnąć. Silnik Hondy robi co może i w zasadzie daje radę, choć zgaduję w ciemno, że werją 2.4 170 KM jeździ się o niebo lepiej.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/honda-cr-v-3-8-336718-9e687c04fa.jpgOwszem mógłby się zbierać szybciej, ale to przecież SUV, nie ma walczyć z BMW M3. Dość wygodny, choć szczerze spodziewałem się dużo miększych wrażeń z jazdy. Układ jezdny perfekcyjnie, samochód zachowywał się dokładnie tak, jak tego chciałem, poddawał się moim komendom w ułamku sekudny, jest bardzo dokładny. Bardzo praktyczny i przestronny w środku, mimo iż dość mocno odsuwam fotel, za moimi plecami nadal było sporo miejsca. Spalanie? Jeździłem wahadłowo, dociskałem, sprawdzałem hamulce etc, ale 10 litrów na 100 km/h według komputera nie przekroczyłem. Maksymalne spalanie 9,6 l /100km, minimalne na poziomie 7,7 l / 100km, czyli zważywszy na to, że mam ciężką nogę i jechałem nią pierwszy raz mogę uznać, że to niezły wynik. W wyposażeniu niczego mu nie brakowało, choć powiem szczerzy, że po Hondzie spodziewałem się lepszego wnętrza, nie jest ani tandetne, ani źle wykończone, ale jakby za mało się postarali.

http://m.autokult.pl/honda-cr-v-3-wnetrze-1-3-2df6b85,910,500,0,0.jpgOd takiego producenta wymaga się znacznie więcej, tym bardziej, że CR-V wcale nie jest tani, dość mocno trzyma cenę. Model testowy, z przebiegiem 177 tys. km kosztował ponad 48 tys. złotych do negocjacji, a to przecież 8 letnie auto, za tą cenę dostaniesz nową Dacię Duster. Ale nietaktem będzie porównywać te dwa auta, bo mimo iż Dacia jest nowa, nie ruszona, to daleko jej do jakości i łatwości prowadzenia CR-V. No i kolejny minus, że jest to jeden z najdroższych do utrzymania SUVów. Pojemność bagażnika 422 litry, bez fajerwerków, ale wystarczy i dość łatwo się do niego dostać. Sama jazda nie dostarcza wielkich emocji, ale da się cieszyć z jazdy tym samochodem, tym bardziej, że niespecjalnie trzeba się martwić i wyboje, dziury w nawierzchni. Ogólnie miałbym bardzo duży dylemat, nie wiem do końca, czy to auto warte zakupu. Wstrzymam się i końcowego werdyktu nie będzie, pojeździmy konkurentami CR-V III i wrócimy do niej przy okazji postu, w których to oni będą bohaterami.

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl