Emocje po japońsku, czyli Toyota Supra

Dzięki uprzejmości jednego z czytelników (Panie Michale jeszcze raz bardzo dziękuję) mogłem zasiąść za kółkiem jednej z ikon japońskiej motoryzacji. Muskularna królowa driftu, takie określenie słyszałem nie raz na temat Toyoty Supry, udało mi się w końcu sprawdzić na własnej skórze, jak królowa sprawdza się w realnym świecie.

http://m.autokult.pl/toyota-supra-02-1024x768-bf22b59,0,920,0,0.jpgRzędowa szóstka, 3.0 pojemności, 24 zawory, moc 225 koni mechanicznych, już same liczby robią wrażenie. A weźmy pod uwagę, że to auto z 1997 roku. Mieliśmy trochę parkingu, więc na początek zobaczyłem co potrafi na zamkniętej przestrzeni i powiem wprost, robi piorunujące wrażenie. To kolejny przykład na to, że napęd na tył to jedyne, słuszne rozwiązanie gwarantujące emocje na wysokim poziomie. Przyspieszenie od 0 – 100 km/h to około 7 sekund, więc w mgnieniu oka przemykamy na autostradzie obok innych samochodów. Szczerze powiem, że zupełnie nie czułem upływu czasu w tym samochodzie, w ogóle czas dla mnie nie istniał. Wywarła na mnie ogromne wrażenie. Brzmienie silnika po prostu nie do określenia słowami, to zupełnie inny rodzaj dźwięku niż to co wydobywa się z pod maski europejskich odpowiedników. Ciężko mi powiedzieć, który lepszy, bo Supra oczarowała mnie do tego stopnia, że nie zwracałem uwagi na to, że mam później o niej napisać.
http://m.autokult.pl/suprengn-94dbf439ec9cee07d8635ba,910,500,0,0.jpgMogę powiedzieć, że nie jest to samochód, który może prowadzić każdy, o nie, zapomnijcie o tym. Nie jest do końca dzika i narowista, to za dużo powiedziane, układ kierowniczy jest dopracowany, szerokie opony pomagały na śliskim, ale spróbujcie jej dać za dużo gazu, a pokaże Wam, kto tu rządzi. Skrzynia biegów – majstersztyk, hamulce reagują błyskawicznie, dokładnie wiedzą czego chcę, nie zdzierają twarzy po każdym postawieniu buta na pedał. Co do samego wnętrza nie było wygodnie, nie podobała mi się pozycja za kierownicą, ale jak już ruszysz z miejsca to zupełnie Cię to nie obchodzi. Jeśli uważasz się za fana motoryzacji to musisz przejechać się Toyotą Suprą, nie ma innej możliwości. To zupełnie inny rodzaj emocji, bardziej namacalny, jeździłem szybkimi wozami, siedziałem za kierownicą mega dopracowanego BMW M3, ale nie dawał mi aż tyle radości z jazdy co Supra. Japończycy są odrobinę bardziej szaleni w tej kwestii, a to najlepsze co może Cię spotkać za kierownicą sportowego wozu.

https://i.wpimg.pl/985x0/m.autokult.pl/toyota-supra-us-spec-jza-9b0f982.jpgAle nie dajcie się zwieść, bo to wóz, który zwyczajnie nie wybaczy Ci błędu przy wyższej prędkości, jesteś zdany tylko i wyłącznie na siebie, to pułapka dla niedoświadczonych. Sam starałem się nie przesadzać, mieć ją cały czas pod kontrolą, bo wiedziałem, że jest jak zwierzę. Ludzie uwielbiają tuningować Suprę, w sumie nie wiem dlaczego, bo ja nie rozumiem tuningu zupełnie, ale to samochód do tego stworzony. Ma dużo ostrych linii, pazura w stylistyce i momentami prosi się, żeby to podkreślić. Nie jest to najpiękniejsze, sportowe coupe, nigdy tego nie powiem, zupełnie nie wiem, czy w ogóle mi się podoba i czy jestem w stanie wymówić zdanie – Toyota Supra to ładny samochód. Gdy patrzę na nią z tyłu mam do niej jakiś respekt, tak po prostu, gdybym stanął na światłach za nią to byłbym pewien, że jak tylko mrugnę okiem nie będzie jej już przede mną. Stylistyka ma jasny przekaz, to auto jest szybkie, głośne i daje sporą dawkę adrenaliny. Nie służy do podziwiania i nie będzie bohaterką plakatów, ale i tak potrafi skraść serce. To naprawdę genialny samochód, przy którym można stracić głowę, a słowo rozsądek przestaje mieć znaczenie, dosłownie znika ze słownika.

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl