MG ZR jako synonim radości z jazdy

MG ZR – nikt nie ma pojęcia cóż to takiego, czy to na pewno samochód, a to tylko jedna z zalet tego niesamowitego autka. Dzisiaj bohaterem na blogu jest właśnie ten zadziorny anglik, którym ostatnio sporo wożę się za pasażera, a miałem również przyjemność usiąść za kierownicą. Anglicy postanowili usportowić Rovera 25 i był to strzał w dziesiątkę.

http://m.autokult.pl/autowp-ru-mg-zr-160-3-do-1c497d7,750,470,0,0.jpgWiadomo, że na Wyspach zawsze zacięcie sportowe było w cenie. W 2001 roku wszedł na rynek, stylistycznie dodano mu agresywności, zderzak, grill, światła, lotka z tyłu, felgi, dodatkowo sportowe elementy wykończeniowe. Miał mały facelifting po drodze, ale moim zdaniem mu zaszkodził, wersja ze zdjęcie wygląda o niebo lepiej. Z jakiej perspektywy na niego nie spojrzeć to wygląda po prostu świetnie. Lubię hatchbacki z pazurem, a ZR jest bardziej rasowy, niż nie jeden hothatch. 1.4 16V 103 KM – dokładnie tą wersję poznałem i na papierze nie robi żadnego wrażenia. Niczym zwykły kompakt, ale gdy tylko go odpalisz, ruszysz i wkręcisz na wyższe obroty to kolokwialnie ujmując kopara opada. MG ZR brzmi, jak karabin maszynowy, po tym jak zdasz sobie sprawę, że to naprawdę śliczne auto, na które przyjemnie popatrzeć, dochodzisz do wniosku, że w zasadzie jeszcze więcej przyjemności sprawia słuchanie go. Aż ciekawi mnie wersja 1.8 VVC, która pod maską miała 160 angielskich kucy. Coś niesamowitego, nigdy bym się nie spodziewał, że mały hatchback z 1.4 pod maską może tak dobrze brzmieć. To kolejny samochód, który dosłownie się prosi o to, aby go przycisnąć. Od 3 tysięcy obrotów wzwyż możesz z nim walczyć, ale on chce Cię zjeść, wręcz połknąć i jechać dalej.

http://media.autokult.pl/1fb5b9f6cdaad3f5d20824fa15d338ac,400,300,0,0.jpgA jak w środku? Sportowe, białe tarcze, agresywne, pomarańczowe podświetlenie, siedzenia półkubły skórzane, to wszystko jest tak dobrze spasowane, zrobione z takim smakiem, że równie dobrze patrzy się w środku, jak i na zewnątrz. Zastanawia mnie jedno, jak mogłem przeoczyć taką perełkę na rynku motoryzacyjną, no ale to dowód na to, że zdarza się i najlepszym. Skrzynia biegów – idealna, biegi wchodzą gładko, mimo tego, że nie jest to nowe auto, zero szarpnięcia, wszystko załatwisz jednym palcem. Układ kierowniczy mógłby być bardziej precyzyjny, ale to jedna z najładniejszych kierownic, jaką kiedykolwiek widziałem! Minusy? Ciężko tu mówić o praktyczności, bo to auto z zacięciem sportowym, więc nie ma to kompletnie żadnego znaczenia w tym przypadku, jakby zarzucać papierosom, że śmierdzą, zamiast odświeżać powietrze i oddech. Oj MG ZR ma coś z papierosa, bo nie każdy jest w stanie docenić jego geniusz i nie każdy wie, jak wiele przyjemności potrafi sprawić, komuś kto uzależni się od jazdy autem, to tylko dla tych co mają benzynę w żyłach. Choć MG ZR w przeciwieństwie do papierosów nie ma ochoty Cię zabić, możesz to zrobić samemu, jeśli będziesz nieuważny.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/c34489849-3-f78df8d8433c131b63ae.jpgRadość z jazdy to w zasadzie wyrażenie klucz w tym całym teście, bo ono nie ustaje ani na chwilę, gdy prowadzi się to auto. Ja jestem zwyczajnie oczarowany i mógłbym chyba tak pisać ze trzy dni jeszcze. Wróćmy do minusów – z informacji jakie zebrałem nie jest to przypadłość jednego modelu MG, ale raczej wada, którą miały wszystkie na początku produkcji, a mianowicie słaba przyczepność. Trochę deszczu i ZR ślizga się jak po lodzie. Dodajmy do tego wyczynowe opony i robi się niemały kłopot. Części ogólnodostępne i co ciekawe nie są drogie! Wysokie spalanie na poziomie 10 – 12 litrów na 100 kilometrów przy aucie tych rozmiarów to akurat pomyłka, ale kto na to patrzy, gdy chcesz przycisnąć? Każde auto, które ciśnie połyka więcej benzyny, naturalny odruch. Cenowo? Dobry model w granicach 8-9 tysięcy złotych, do lekkich poprawek technicznych, które nie zjedzą twojej wypłaty. Co mogę powiedzieć, to auto to strzał w dziesiątkę, a fakt, że był to przez pewien okres najlepiej sprzedający się samochód koncernu MG-Rover potwierdza tylko moją tezę. Jeśli jesteś fanem motoryzacji i nie jechałeś MG ZR to zrób to jak najszybciej, bo będziesz żałował do końca życia, co za świetny wóz, ląduje w mojej dziesiątce najlepszych, używanych aut na rynku, bezapelacyjnie!

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Emocje po japońsku, czyli Toyota Supra

Dzięki uprzejmości jednego z czytelników (Panie Michale jeszcze raz bardzo dziękuję) mogłem zasiąść za kółkiem jednej z ikon japońskiej motoryzacji. Muskularna królowa driftu, takie określenie słyszałem nie raz na temat Toyoty Supry, udało mi się w końcu sprawdzić na własnej skórze, jak królowa sprawdza się w realnym świecie.

http://m.autokult.pl/toyota-supra-02-1024x768-bf22b59,0,920,0,0.jpgRzędowa szóstka, 3.0 pojemności, 24 zawory, moc 225 koni mechanicznych, już same liczby robią wrażenie. A weźmy pod uwagę, że to auto z 1997 roku. Mieliśmy trochę parkingu, więc na początek zobaczyłem co potrafi na zamkniętej przestrzeni i powiem wprost, robi piorunujące wrażenie. To kolejny przykład na to, że napęd na tył to jedyne, słuszne rozwiązanie gwarantujące emocje na wysokim poziomie. Przyspieszenie od 0 – 100 km/h to około 7 sekund, więc w mgnieniu oka przemykamy na autostradzie obok innych samochodów. Szczerze powiem, że zupełnie nie czułem upływu czasu w tym samochodzie, w ogóle czas dla mnie nie istniał. Wywarła na mnie ogromne wrażenie. Brzmienie silnika po prostu nie do określenia słowami, to zupełnie inny rodzaj dźwięku niż to co wydobywa się z pod maski europejskich odpowiedników. Ciężko mi powiedzieć, który lepszy, bo Supra oczarowała mnie do tego stopnia, że nie zwracałem uwagi na to, że mam później o niej napisać.
http://m.autokult.pl/suprengn-94dbf439ec9cee07d8635ba,910,500,0,0.jpgMogę powiedzieć, że nie jest to samochód, który może prowadzić każdy, o nie, zapomnijcie o tym. Nie jest do końca dzika i narowista, to za dużo powiedziane, układ kierowniczy jest dopracowany, szerokie opony pomagały na śliskim, ale spróbujcie jej dać za dużo gazu, a pokaże Wam, kto tu rządzi. Skrzynia biegów – majstersztyk, hamulce reagują błyskawicznie, dokładnie wiedzą czego chcę, nie zdzierają twarzy po każdym postawieniu buta na pedał. Co do samego wnętrza nie było wygodnie, nie podobała mi się pozycja za kierownicą, ale jak już ruszysz z miejsca to zupełnie Cię to nie obchodzi. Jeśli uważasz się za fana motoryzacji to musisz przejechać się Toyotą Suprą, nie ma innej możliwości. To zupełnie inny rodzaj emocji, bardziej namacalny, jeździłem szybkimi wozami, siedziałem za kierownicą mega dopracowanego BMW M3, ale nie dawał mi aż tyle radości z jazdy co Supra. Japończycy są odrobinę bardziej szaleni w tej kwestii, a to najlepsze co może Cię spotkać za kierownicą sportowego wozu.

https://i.wpimg.pl/985x0/m.autokult.pl/toyota-supra-us-spec-jza-9b0f982.jpgAle nie dajcie się zwieść, bo to wóz, który zwyczajnie nie wybaczy Ci błędu przy wyższej prędkości, jesteś zdany tylko i wyłącznie na siebie, to pułapka dla niedoświadczonych. Sam starałem się nie przesadzać, mieć ją cały czas pod kontrolą, bo wiedziałem, że jest jak zwierzę. Ludzie uwielbiają tuningować Suprę, w sumie nie wiem dlaczego, bo ja nie rozumiem tuningu zupełnie, ale to samochód do tego stworzony. Ma dużo ostrych linii, pazura w stylistyce i momentami prosi się, żeby to podkreślić. Nie jest to najpiękniejsze, sportowe coupe, nigdy tego nie powiem, zupełnie nie wiem, czy w ogóle mi się podoba i czy jestem w stanie wymówić zdanie – Toyota Supra to ładny samochód. Gdy patrzę na nią z tyłu mam do niej jakiś respekt, tak po prostu, gdybym stanął na światłach za nią to byłbym pewien, że jak tylko mrugnę okiem nie będzie jej już przede mną. Stylistyka ma jasny przekaz, to auto jest szybkie, głośne i daje sporą dawkę adrenaliny. Nie służy do podziwiania i nie będzie bohaterką plakatów, ale i tak potrafi skraść serce. To naprawdę genialny samochód, przy którym można stracić głowę, a słowo rozsądek przestaje mieć znaczenie, dosłownie znika ze słownika.

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Niedoceniany Ford Cougar

Ten samochód zasługiwał nas swój wpis już dawno i jest mi wstyd, że o nim zapomniałem. Auta typu coupe – jest w czym wybierać i choć u nas Ford nie kojarzy się z tym nadwoziem to miał on w swojej gamie sporo aut tego typu. Cougar jest chyba jednym z najbardziej niedocenianych Fordów jaki powstał.

http://media.autokult.pl/11bba9fd62688379956d59ebbf616a05,800,600,0,0.jpgPierwsze co rzuca się w oczy to jego wygląd zewnętrzny. Masywne i agresywne kształty, jest dosyć duży i wzbudza we mnie chęć przejechania się. Produkowano go w latach 1998 – 2002, konstrukcyjnie bazuje na Mondeo, ale silniki to już inna para kaloszy. Do wyboru mamy Zetec’a 2.0 o mocy 130KM, który średnio pasuje do jego wyglądu, znacznie lepiej prezentuje się z silnikiem 2.5 V6 o mocy 170KM. Ta wersja do setki przyspiesza w 8,5 sekundy, co nie wydaje się imponującym wynikiem jak na coupe, tym bardziej że musiał konkurować z zadziornymi Włochami – Alfą Romeo GTV i Fiatem Coupe. Jak się można było spodziewać Alfa z silnikiem V6 i Fiat z turbo pod maską były znacznie szybsze od Cougara, przez co mało kto chciał go mieć. W dodatku to był czas, gdy Ford był na fali w klasie kompakt, więc każdemu marka kojarzyła się z Focusem. Tak więc Cougar ma problem – jest ładny i aspiruje do być dobrym coupe, ale nie potrafi się przebić. Straszne jest też to, że nawet Peugeot 406 Coupe jest od niego szybszy.

http://media.autokult.pl/62f4cb8fa86491802694db4ac85e7df6,400,300,1,0.jpg

Jak w środku? Za kierownicą siedzi się wygodnie, choć dosyć długo szukałem dla siebie wygodnej pozycji, a z tyłu mimo swoich rozmiarów Ford nie oferuje zbyt wiele, przestrzeni nie ma prawie w ogóle, mamy za to bagażnik o pojemności 428 litrów, choć może akurat w tego typu samochodzie nie jest to aż tak istotne. Jak się użytkuje Cougara na co dzień? Zadałem to pytanie jak zwykle kilkunastu, losowo wybranym właścicielom i w większości są to pozytywne opinie. Tani w eksploatacji, dosyć wygodny, choć zdarza się być paliwożerny, ale każdy kto kupuje tego typu samochód bierze to pod uwagę. Ogólnie właściciele ciepło wypowiadają się o tym samochodzie, ale mechanikom ciężko jest jakoś przypomnieć sobie ten samochód, a co dopiero usterki. Na szczęście wydusiłem kilka usterek i usłyszałem o nagminnym psuciu się wskaźników w samochodzie, nietrwałych, gumowych elementach zawieszenia i o tendencjach do przegrzewania się. To nie typowy Ford, który wiele nam wybaczy, akurat ten model wymaga zwiększonej uwagi od swojego właściciela. Kurcze ciężo mi ocenić ten samochód jednoznacznie, mam poważny problem. Gdy nim jeździłem ciężko było się do czegoś przyczepić, może brzmienie silnika nie zapiera dechu w piersiach, wspomniane wcześniej włoskie maszyny brzmią znacznie lepiej. 

http://media.autokult.pl/2236c0e9fc6e4704764d20bd0c9a0bcf,800,600,0,0.jpg

Ale teraz, gdy jestem właścicielem innego Forda, zrozumiałem jaki jest problem z Cougarem i czego mu brakuje. Fordy z zacięciem sportowym, które wpisały się w historię motoryzacji zawsze miały napęd na tylną oś, a Cougar postanowił pójść z duchem czasu i ma napęd na przód. Oczywiście wiem, że moja kochana Alfa też ma napęd na przód, ale ona jest charakterystyczna w zupełnie inny sposób. Natomiast Ford postanowił zabić i zamazać swoją charakterystyczność, bo gdyby Cougar miał napęd na tył, dawałby znacznie więcej radości z jazdy i byłby alternatywą dla BMW E46. No i bingo, mamy to! Auto, które mogło być mega dobre, mimo tego, że jest powolne jak na swoją klasę, zostało pozbawione ostatniej szansy na sukces. Cougar powinien mieć napęd na tył i fakt, że jego poprzednik, czyli Probe też miał napęd na przód mnie nie przekonuje. Probe był znacznie lżejszy i szybszy, a Cougar oferuje nam nietuzinkową stylistykę, sporo miejsca dla siedzących z przodu, tanie koszty eksploatacji, ale przy tym słabo brzmiący silnik, za mało emocji z jazdy i upokorzenie przed właścicielami Fiata Coupe, Alfy GTV, czy nawet Peugeota 406 coupe. Mimo swoich wad jego cena zachęca do zakupu podobnie jak stylistyka, bo za 7-9 tys. złotych dostaniemy Cougara w przyzwoitym stanie, z silnikiem V6 i wyposażeniem na miarę XXI wieku. Nie mówię oczywiście, że nie daje radości z jazdy, to byłoby okrutne i głupie stwierdzenie, oczywiście, że daje radość z jazdy, ale jest jej trochę za mało, jest zbyt grzeczny i rozsądny. Gdyby Cougar miał mocniejszy silnik i napęd na tył zabijałby swoich kierowcow, gdyby przesadzili i gdyby takie było odbiłby się szerszym echem. No, ale patrząc na to z zupełnie innej strony, nasz kraj to nie jeden wielki tor wyścigowy, tylko pełna dziur dżungla, zamieszkała w większości przez grupę Volkswagena, a jeśli w ten sposób patrzymy na rynek samochodów w Polsce, trzeba stwierdzić, że Cougar i tak będzie wzbudzał pozytywne emocje tam, gdzie się pojawi i jest wart zakupu.

Czar M3 E46, na kogo działa?

To nie jest zwyczajny samochód i każdy o tym wie. Ciężko nawet nazwać samochodem użytkowym, bo nie do tego został stworzony. Nie nazywam go też ładnym, bo absolutnie taki nie jest, to po prostu żar, moc i adrenalina na czterech kołach. Całe pudło emocji, dobrych i złych, ale BMW M3 nie zostało stworzone dla bananowej młodzieży, czy facetów przechodzących kryzys wieku średniego. Dzisiejsze testy będą miały trochę inny wymiar niż zwykle, bo skupimy się na duszy jaką skrywa jedno z najsławniejszych aut sportowych w historii. 

http://m.autokult.pl/bmw-m3-2-616x462-3d5422ccbe6b687,630,0,0,0.jpgNie będę ukrywał też, że prowadziłem to auto tylko raz w życiu, ale zapadło mi to tak głęboko w pamięć, że postanowiłem o tym napisać. Pod maską mamy silnik – rzędowa 6 cylindrowy silnik 3.2 o mocy 343 KM, albo w wersji z sekwencyjną skrzynią, aż 360 KM. Ja jechałem z manualną skrzynią i od razu chcę się odnieść do stwierdzenia we wstępie, uściślając dla kogo jest M3. Owszem, rzeczywistość jest brutalna i M3 jest dla tych, których na nie stać, choć w rzeczywistości to sportowe auto, stworzone dla ludzi z wyobraźnią za kierownicą, a tej wbrew pozorom nie ma aż tak dużo kierowców. E46 nie ma jeszcze tyle elektroniki sterującej Twoimi poczynaniami, co kolejne wersje, to auto ma wymagania. Sparafrazuję słowa właściciela M3, który udostępnił mi swoje auto „M3 daje Ci maksymalną dawkę adrenaliny, ale jeśli popełnisz błąd, nie wybacza”. I tak w rzeczywistości jest, fajnie być pewnym siebie kierowcą i pozdrawiam wszystkich właścicieli M3, którzy mają ją dłużej niż 2 lata i ani razu nie zaliczyli nią kolizji, czy wypadku, to świadczy nie o tym, że ja się mylę, tylko o tym, że Wy jesteście dobrzy. 

http://m.autokult.pl/bolt-8853ad38b7b50eb2026280c7eb7,630,0,0,0.jpg

A Ci, którzy nie są dobrzy, albo co gorsza nie mają wyobraźni kończą jak na zdjęciu obok. I żal w sumie tylko auta, bo ono stawia bardzo proste choć twarde warunki podczas jazdy, nie przeceniaj swoich możliwości, nie siedzisz na kucyku, tylko na byku. Choć gdybym miał go porównać do jakiegoś konkretnego zwierzęcia wybrałbym węża. Podobało mi się kiedyś stwierdzenie sprzedawczyni w sklepie zoologicznym, gdy kolega poprosił o wyciągnięcie węża z terrarium i zapytał „nie zaatakuje mnie?”, Pani z cynicznym uśmiechem odpowiedziała „proszę Pana nie wiem, to jest wąż, a nie chomik” i idealnie pasuje mi ta sytuacja do agresywnej jazdy w M3. Gdy wejdę w zakręt na pełnym gazie, to czy dam radę ją opanować? Nie wiem proszę Pana to jest M3, a nie Skoda Fabia diesel. Strasznie nie lubię tej subkultury, która w naszym kraju przylgnęła do BMW i nie puszcza, porobiło się przez to tyle stereotypów, że aż strach sobie kupić to auto. Auto jest naprawdę dobre w prowadzeniu, tak właśnie powinno się prowadzić auto z tylnym napędem, jak BMW M3 E46. I dostarczyło naprawdę sporo adrenaliny, ale niestety jest drugie dno. 

http://m.autokult.pl/bmw-m3-wn-c4-99trze-41865e994bc6,0,750,0,0.jpg

Wnętrze nie pasuje do tego samochodu, w dodatku została tak zaprojektowana, że każdy chce ją upiększać, a to nie o to tu chodzi. Skoro robimy auto sportowe, to ma być takie, aby po wyjechaniu z salonu, aż do ostatniego dnia na drodze wyglądało tak samo. Tymczasem M3 przerabiają na potęgę, od lakieru, poprzez tandetne spoilery, felgi, przyciemniane szyby itd. Powiecie, że to nie wina BMW, tylko tego kto je kupuje, a ja się z tym nie zgodzę. To twórcy M3 są temu winni, bo gdyby była dobra stylistycznie od samego wyjazdu z salonu, to nikt by jej nie poprawiał. Czy ktoś kupując Subaru Imprezę WRX zmienia jej wizerunek? Zdarza się to sporadycznie i w większości zatrzymuje się na felgach. I właśnie tego brakuje mi w M3, ma pazura, ale gdzieś zatraca się w tym wszystkim charakterystyczność, poza paroma znaczkami M, nie ma kompletnie nic, co wyróżniałoby BMW M3, na tle konkurentów. Musisz się przejechać, aby ją polubić, choć i tak będziesz się musiał za nią tłumaczyć i za siebie, bo kupując to auto nie licz na to, że unikniesz pytań pod tytułem – a gdzie są Twoje dresy? Szanuję M3, podoba mi się brzmienie silnika i to co oferuje na zamkniętej przestrzeni, ale nie chciałbym jej przed swoim domem, nie chciałbym nią jeździć do pracy, w sumie to nie chcę jej w ogóle widzieć. 

I poza tematem – z okazji dnia kobiet, wszystkim Paniom życzę dużo uśmiechu, szczęścia i spełnienia marzeń!

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl