Walka w klasie B – Ibiza wchodzi na ring!

Ostatnio jeżdżę na potęgę segmentem B. To dobrze, bo mam coraz lepszy ogląd tej klasy i mogę porównać każde z nich bezpośrednio. Ostatnio była mowa o Micrze, która bardzo zaskakuje, dzisiaj czas na jej konkurenta – Seata Ibizę.

https://i.wpimg.pl/641x360/m.autokult.pl/125-356c7ed2f41f81d89513a90a239c.jpgPojawiła się w 2008 roku i od tego czasu w niezmiennej formie jest dostępna w salonie. Drobne poprawki stylistyczne miały miejsce, a w efekcie mamy naprawdę bardzo ładny, mały samochodzik. Wystarczy spojrzeć na nią z boku, aby widzieć, że po prostu ma charakter, te przetłoczenia, światła z przodu, maska, ale fajnie się na nią patrzy. Zaryzykuję stwierdzenie, że jest najładniejsza w swojej klasie, a przecież to konkurent dla Alfy Romeo Mito! Testowany model ma pod maską 3 cylindrowy silnik, 1.0 MPi o mocy 75KM. Brzmi zabawnie, taki mini silnik, który nie za dużo może nam zaoferować na drodze szybkiego ruchu. Każdy kto tak pomyślał czytając dane techniczne nie ma bladego pojęcia w jak wielkim błędzie jest. Aby zrozumieć o co mi chodzi trzeba się nią po prostu przejechać. Ibiza nie waży nawet tony, więc ta moc jej wystarczy.

http://m.autokult.pl/seat-ibiza-2013-9-278611-17a67af,910,500,0,0.jpgOdpalasz, ruszasz i doznajesz szoku, bo Seat rusza z miejsca, jak szalony, zachowuje się trochę jak szczeniak z ADHD, a do tego ten 3 cylindrowy silnik brzmi bardziej rasowo niż 150 konny Renault Talisman. Jak on pięknie warczy, jak on chętnie zjada inne auta to po prostu niesamowite! Jakby tego nie ująć po prostu mnie zatkało, co zdarza się bardzo rzadko. W mieście jest, jak mały bolid, który przeciśnie się między zawalidrogami na lewym i prawym pasie, jakby to były pachołki. Nie jest tak zwrotna, jak Micra, tego nie mogę powiedzieć. Układ kierowniczy mógłby być dokładniejszy, ale ten na pokładzie Seata nie jest najgorszy, a podczas innych manewrów typu zawracanie, parkowanie bardzo nam pomaga. Samochód jest mały, więc to wszystko jest dużo prostsze, w dodatku ma w miarę regularne kształty, więc nie są mu straszne galerie handlowe w weekend. Czy łatwe parkowanie przypłacimy ciasnotą wewnątrz?

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/seat-ibiza-fr-test-autok-a258bf5.jpgAbsolutnie nie! Ibiza ma znacznie więcej miejsca niż testowana Micra, w dodatku jest dużo wygodniejsza. Skrzynia biegów – mistrzostwo świata, co prawda aby uzyskać spalanie na poziomie producenta będziecie musieli nią często wachlować, ale nawet zmiana biegów w tym małym aucie jest przyjemna. Ibiza to taki miejski gokart, ale znacznie wygodniejszy i lepiej wyposażony. A no właśnie! Wnętrze Ibizy to już inna para kaloszy niż u konkurencji. Mamy tu sterowanie radiem z kierownicy, bluetooth, klimatyzację, ale także dotykowy ekran, dzięki czemu wszystko obsługuje się dużo łatwiej. W dodatku wszystkie te elementy mają czerwone podświetlenie, które po zmroku wygląda genialnie. Ogólnie muszę powiedzieć, że wnętrze jest po prostu dobrze zrobione, przyjemnie się na to patrzy, niby to plastiki w tych samych kolorach co Skoda, czy Volkswagen, ale takie detale jak czerwone podświetlenie, kształt kierownicy z posrebrzaną wstawką (która genialnie leży w dłoni), czy właśnie ekran dotykowy sprawiają, że czujesz się w tym aucie dobrze, jakby był klasę wyżej, choć powiem szczerze, że nawet jej większa siostra – Octavia, czy Rapid nie są tak dobrze zrobione w środku, jak Ibiza.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/2012-seat-ibiza-12-0227c4f6d57fd.jpgJeżdżę i jeżdżę, a ta jazda zwyczajnie mnie cieszy, zupełnie jakbym wsiadł w jakiegoś, starego hothatcha. Warczy, rusza z miejsca, jak szalona, ma dobre wnętrze, świetną pozycję za kierownicą i sporo miejsca. Gdy pisałem o Micrze jasno określiłem, że już niedługo dowiecie się, kto w tej klasie jest lepszy. I tak oto Panie i Panowie – lider w swojej klasie Seat Ibiza, zmiata konkurencję. Ale czy aby na pewno? Nie no ma parę wad – pierwsza sprawa to cena, a te zaczynają się od 44800 złotych, a to bardzo dużo, jak za tą klasę. Kolejna sprawa to spalanie, bo trzeba się napocić, żeby spalić w mieście około 6 litrów na 100 km, a realne spalanie to 7-8 litrów, a to już bardzo dużo w tej klasie. Jeżeli chcesz się sprawnie dostać z jednego punktu do drugiego, w zatłoczonym mieście jest idealna, ale zapłacisz za to wyższy rachunek na stacji benzynowej. Lakier jest nietrwały, zaraz na nim wszystko widać, nie podobają mi się czarne lusterka, powinny być w kolorze nadwozia, no i w całym moim zachwycie nad stylistyką światła z tyłu są zdecydowanie za małe, jakoś tak średnio pasują do tej klapy. Ale mimo tego spalania, wysokiej ceny i kilku mankamentów to właśnie to auto w klasie B kupiłbym dla siebie, jest tak dobre.

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Zadanie na dziś – dynamiczny kompakt do 18 tysięcy!

Przyszedł do mnie mail następującej treści:
Witaj! Czytałam wielokrotnie na Twoim blogu, jak pomagasz w wyborze samochodu. Mam 24 lata, właśnie sprzedałam swojego starego Opla Omega, jeździłam 2 lata, ale był dla mnie za duży. Teraz szukam jakiegoś kompakta (najlepiej 5 drzwi), tak mniej więcej do 17-18 tysięcy, mój budżet całkowity to 20 tysięcy, ale chciałabym zostawić trochę na ewentualne naprawy. Warunek konieczny – silnik benzynowy, w miarę dynamiczny (Omega miała 2.5). Coś fajnie wyposażone i wygodne, byle nie Opel, ani Volkswagen, Pozdrawiam Zosia.”

http://m.autokult.pl/autowp-ru-ford-focus-5-d-bd74621,625,0,0,0.jpgWięcej pisać mi nie trzeba i nie będę ukrywał, że Zosia dała mi szerokie pole manewru. Zdecydowałem się wedle jej sugestii zostać w klasie kompakt i pierwsza moja myśl kieruje się w wiadomą dla wielu fanów bloga stronę – Ford Focus. W tej cenie dorwiemy Mk.2 gdzieś w roczniku 2007-2009 i polecana przeze mnie jednostka dla Ciebie to 1.8 125KM, jest dość żwawy i mało awaryjny. Na pewno to lepsza opcja niż 1.6, czy paliwożerne 2.0, jest tak pomiędzy i nie zostaje w tyle, na papierze imponująco nie wygląda, ale zapewniam, że mocy mu nie brakuje. Jeśli chodzi o wyposażenie, w tej cenie jeśli dobrze poszukasz znajdziesz wersję Ghia, gdzie Ford upchnął wszystko, co nawet dzisiaj można w aucie dostać. Od podstaw typu ABS, alufelgi, elektryczne szyby i lusterka, kilka poduszek, po klimatyzację dwustrefową, czujniki parkowania, ESP, czujniki deszczu, tempomat. Nie będziesz narzekać na komfort, choć nie będę ukrywał, że nie jest to nr 1 w swojej klasie, za to kawy Ci nie wyleje. Dla mnie to od dobrych paru lat lider w swojej klasie, jest tylko jeden problem. Przyglądam mu się bardzo uważnie od samego początku, gdy zacząłem pisać artykuł i ciężko mi powiedzieć, czy to auto w ogóle Ci się spodoba.
http://media.autokult.pl/ee26b6255ff990a6761c8123e914514f,800,600,0,0.jpgObawiam się, że to chyba najbrzydszy ze wszystkich Focusów, jakie powstały, no ale to kwestia gustu, sama musisz zadecydować, tymczasem przedstawiam kontrkandydata do Focusa i będzie to nie lada niespodzianka. Wielu powie, że zwariowałem, ale być może Zosia będzie chciała podjąć pewne ryzyko – BMW Serii 1. W Omedze był napęd na tył i silnik z BMW, więc zostaniesz w otoczeniu, jakim jeździłaś przez ostatnie 2 lata. Problem w tym, że w tej cenie model będzie kilka lat starszy od Focusa i na pewno bardziej przechodzony. O wyposażeniu nie wspomnę, bo jeśli będziemy mieć szczęście to znajdziemy 118i, które trochę odstaje od Focusa, ale nie brakuje mu klimatyzacji, czujników parkowania, więc XXI wiek nastał wewnątrz serii 1. Od razu mówię, że 116i to słaby wybór i bardzo prawdopodobne, że sporo właśnie tego przewinie się na portalach ogłoszeniowych, w dodatku w wersji golas (niektóre nie mają nawet klimy!). Ja wiem, że to BMW, że serwisowanie dużo droższe, że będzie więcej palił, że jest żałośnie ciasne w środku, ale dajmy trochę popracować wyobraźni! Szukamy auta dla dziewczyny, która ma 24 lata, chce dynamiczne auto i jeździła dwa lata samochodem z tylnym napędem i silnikiem 2.5 pod maską! Jak dla mnie BMW pasuje do niej idealnie, teraz pytanie czy będzie pasował również Zosi, na to odpowiedź uzyskamy już wkrótce!

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/seat-leon-1-229032-616x4-5f17f29.jpgByło coś, co ja kupiłbym w tej klasie, za te pieniądze, było coś szalonego, to może zejdę na Ziemię i na koniec rzucę czymś bardzo, bardzo rozsądnym. Miałem Ci rzucić Skodą Octavią, ale jeśli już wybieram coś z koncernu Vw to zdecydowałem się tym razem na Seata Leona. To chyba najładniejsze auto w dzisiejszym zestawieniu, rocznikowo jest, gdzieś pomiędzy Focusem, a BMW. Wyposażeniem od nich nie odstaje, porównywalnie do Focusa. No, ale jakiego ja Leona znalazłem i to nie jednego! Nagle rozsądek przestał mieć znaczenie i w efekcie Focus staje się najrozsądniejszy, ale to mało ważne! Leon 2.0 FSi 150 KM z 6 biegową skrzynią! Coś genialnego, auto jest żwawe, gdy tego chcesz, ale będzie łagodne i potulne, jak baranek w mieście. Ma trochę pod maską, więc trzeba brać poprawkę, że nie będzie palił 6 litrów na 100 kilometrów, zapomnijmy w ogóle o spalanie, myślę, że te 7,5 l / 100 km jest w zasięgu spokojnie. Auto nie będzie drogie w serwisie, nie psuje się bardziej niż konkurenci i fajnie się prezentuje. Leon kusi coraz bardziej, nawet mi się spodobał!

A teraz małe podsumowanie. Przy BMW może Ci zostać mało na naprawy (bo przy BMW zawsze jest mało), a wybierając Focusa tudzież Leona, mimo bogatych wersji, które zaprezentowałem dzisiaj te 2-3 tysiące zostaną Ci na pewno w kieszeni. Przyjrzyj się całej trójce, znajdź jakieś w Twojej okolicy na sprzedaż, przejedź się, podejmij decyzję i potem szukaj konkretnego modelu. Ford Focus Mk.2 1.8, BMW 118i czy Seat Leon 2.0 FSi. Po opisie, który wysłałaś mimo wszystko, jakoś intuicyjnie widzę Cię w Leonie, ale to w 100% subiektywna opinia, nie przywiązuj do niej specjalnie wagi. Pochwal się później co wybrałaś.

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Alternatywa dla Volkswagena dla dziewczyny

Po długiej przewie przybyłem z nową porcją kilku, tysięcy znaków, niedorzecznych porównań i irytujących dla niektórych właścicieli opinii. Dziękuję za każdego maila od Was, motywowały mnie do intensywniejszej pracy. I tak oto zaczniemy dzisiaj od Aleksandry, która napisała następującego maila:

Trafiłam na Twój blog szukając informacji o tym, jaki samochód ma być ten pierwszy. Zaraz będę zadać prawko i powoli się rozglądam. Zakładam, że rodzice mnie dofinansują, więc budżet określam tak 5-10tyś. Na pierwszy samochód chcę coś małego (parkowanie w moim mieście to tragedia) z małym spalaniem, koniecznie w automacie. Jednocześnie, jak to kobieta, chciałabym żeby był przyjemny dla oka, oryginalny :P Wiadomo, że wygląd nie jest ważniejszy od funkcjonalności. Wpadł mi w oko VW New Beetle, uroczy szkrab. (…) Nie może być za duże, ale musi mieć min. 4 siedzenia, bo mam siostry, które będę wozić do szkoły, raczej nie chciałabym cabrioleta. Mój ojciec zdecydowanie upiera się przy VW. A Ty, mógłbyś coś polecić :)?

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/citroen-c1-r44-496x372-84c071078.jpgObawiam się jednak, że ze względu na przedostatnie zdanie, nie będzie to taka trywialna sprawa. Może się spotkać z argumentem, że skoro rodzice dokładają do samochodu to oni go wybiorą, lecz dzisiaj postaram się aby propozycja ode mnie spodobała się zarówno Tobie, jak i Twojemu tacie. I wybacz, ale pominę jedną dość istotną zasadę, jaką narzuciłaś, czyli auto w automacie. Na pierwszy samochód lepszy jest manual, głównie dlatego, że najwięcej uczysz się podczas pierwszych 10-15 tysięcy kilometrów, a przy automacie to będzie mało efektywna lekcja. Nie idź tą drogą! Z drugiej strony proponowane pojazdy są dostępne w automacie, ale mogą nie zmieścić się w budżecie. Tak więc, zacznę od małego samochodu, który co ciekawe pochodzi z Francji! Mowa tu mianowicie o Citroenie C1, o którym pisałem już jakiś czas temu. Bliźniak Peugeota 107 i Toyoty Aygo jak najbardziej mieści się w Twoim przedziale cenowym, będzie to najświeższy ze wszystkich samochodów, jakie dzisiaj przedstawię, bo do 10 tysięcy złotych możesz kupić 6-7 letnie C1. Jest małe, bardzo dobrze się nim parkuje, w środku jest wystarczająco miejsca dla dwóch osób, jeśli będziesz podróżować z kimś na tylnym siedzeniu to nie będzie może najlepsze doświadczenia dla tych osób, ale są auta jeszcze mniejsze, ewentualnie rozglądnij się za wersją 5 drzwiową.

http://media.autokult.pl/0f4ab1095f0598e47e6dc9a6381c7876,800,600,0,0.jpgCitroeny słyną ze skomplikowanej elektroniki, na szczęście C1 prawie w ogóle jej nie posiada, w dodatku jak wspominałem w swoim wpisie o tym samochodzie, cegiełkę do tego projektu przyłożyła Toyota, a to już duży plus. Wersja z silnikiem 1.0 pali mniej niż labrador, silnik jest kulturalny, w mieście radzi sobie znakomicie. Jego minusy to oczywiście jakość wykończeń, ponieważ to auto klasy A, więc dosyć tanie, nie będą to plastiki najwyższej jakości, ale bronią się przed Fiatem, który łamie paznokcie po każdym dotknięciu kokpitu. Kolejny minus to słabe wyposażenie, w którym prawdopodobnie znajdziesz radio CD, poduszkę powietrzną i kierownicę gratis, ale myślę, że przy pierwszym samochodzie nie musisz mieć w standardzie dwustrefowej klimy, full elektryki, głównie dlatego, że to elementy, które również będą wymagały serwisu i powiększą koszty utrzymania pojazdu. Citroen C1 idealnie wpasowuje się w Twój schemat, stylistycznie moim zdaniem bardzo pasuje do kobiety.

http://media.autokult.pl/342db648322a349e1f613cf9eed58c8b,400,300,0,0.jpgJeśli chodzi o Volkswagena New Beetle moja opinia jest dość powierzchowna, bo miałem styczność z tym samochodem tylko raz. Oczywiście masz 100% rację, że to uroczy samochodu, a pod tą zasłonką ukrywa się Golf, więc wydaje się, że Twój tata nie powinien mieć nic przeciwko. Ja jednak chcę zauważyć, że to dużo większy samochód, dosyć niewygodny w parkowaniu ze względu na kształt, w dodatku będzie więcej palił. Nie radzę pakować się na pierwsze auto w silnik diesla, chyba że dojeżdżasz dziennie 50 kilometrów do szkoły. Najbardziej rozsądną opcją byłby silnik 1.6 choć i tak ubezpieczenie będzie znacznie wyższe niż w przypadku C1, spalanie również. Z drugiej strony, auto będzie ciekawsze, lepiej wyposażone no i dużo starsze, coś za coś. Gdy mam styczność z ekstremistą Volkswagenów na myśl zawsze przychodzi mi marka z ich koncernu, czyli Seat. Dużo ciekawsza stylistycznie opcja, z tymi samymi rozwiązaniami. I gdy kończyłem zdanie o New Beetle, wpadł mi do głowy Seat Leon, a zaraz potem Ibiza.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/seat-ibiza-1-616x452-f415dfbe34e.jpgGłównie dlatego, że Ibiza jest mniejsza, będzie dużo świeższa i przy dobrych lotach dostaniesz dobrze wyposażony model. W grę wchodzi ekonomiczny 1.2 12V lub ewentualnie nieco żwawszy 1.4. Są tacy, którzy powiedzą wprost, że auto trochę ginie w tłumie, ale moim zdaniem to jedno z ładniejszych aut tego segmentu. Jest dość odważne, lecz wewnątrz nadal widać mocne wpływy Volkswagena, tu mnie nie urzeka zupełnie, jest zbyt ponury. Ale to Ty będziesz tym jeździć, więc jeśli już dojdzie do zakupu Seata, zawsze możesz dodać trochę własnej inwencji wewnątrz pojazdu. To dobry konkurent dla C1, bo mimo iż to pojazd dużo starszy będzie zbliżony kosztami utrzymania i spalaniem. Na ładniejszego brata Volkswagena Polo będzie Ci też łatwiej namówić tatę. Na koniec rywalizacji dorzucę Smarta Forfour, którego bardzo lubię.

http://m.autokult.pl/smart-forfour-brabus-cli-e5a1687,630,0,0,0.jpgJest zupełnie inny stylistycznie, w środku ma dużo miejsca, na pewno najbardziej wyróżnia się z tłumu. To z dzisiejszych aut dość szalona propozycja, bo w kwestii napraw będzie najdroższy ze wszystkich, dzisiejszym propozycji. Nadrabia nowoczesnością i świetlnym wyposażeniem, nawet w wersji 1.1, no i to wnętrze to czysta, kolorystyczna rewolucja. Nie będzie palił zbyt dużo, no i nie zapominajmy, że właścicielem Smarta jest koncern Mercedes-Benz, a to również duży atut. Wersja 1.1 o mocy 75 KM jest najbardziej optymalnym wyborem, a w tej cenie będzie na pewno lepiej utrzymana niż jego mocniejsze odpowiedniki. I to jest właśnie mój Joker w tej talii, auto które ja bym wybrał gdybym był kobietą. dodam, że modelem pokrewnym jest Mitsubishi Colt IV, a trochę japońszczyzny przy małym, miejskim aucie to atut, który trudno podważyć. Jeśli Twój tata przeczyta ten wpis mam nadzieję, że na dobre wyprowadzimy go z ciemnego, ponurego i nudnego świata Volkswagena, bo dla młodej osoby utknąć w Volkswagenie, na początku swojej przygody z motoryzacją to z całym szacunkiem istne piekło. Wybacz mi, że pominąłem kwestie automatycznej skrzyni biegów, ale z racji, że jestem uparty uważam, że to naprawdę zły wybór, jeśli chodzi o pierwszy samochód. Będę Cię zachęcał do polubienia manualnej skrzyni biegów. Dodam jeszcze na swoje wytłumaczenie, że w tej cenie samochody w automacie będą dużo starsze i bardziej zużyte (zwyczajnie bardzo ciężko znaleźć cokolwiek poza Smartem Fortwo, co jest warte uwagi). Życzę powodzenia na egzaminie i w szukaniu samochodu, mam nadzieję, że chociaż trochę pomogłem!

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Kolejny Golf na rynku – Seat Toledo

Grupa Volkswagena pod koniec lat 90 zalała Europę Golfami. Przyjmowały one różne postacie, a i tak zazwyczaj miała tą samą grupę odbiorców. O wyborze decydowała cena i nadwozie, bo szukanie różnic gdzie indziej to zabawa w znajdź 3 różnice. Bora to oczywiście Golf sedan, a Octavia to Bora dla ludzi, których nie stać na Volkswagena. No i jest jeszcze w tej układance dzisiejszy bohater, czyli Seat Toledo II.

http://m.autokult.pl/seat-toledo-ii-739f6ebc88e6f8a63,0,750,0,0.jpgPodobnie jak większość Seatów, Toledo zostało zaprojektowane przez Giugiaro, choć nie rzuca się to specjalnie w oczy. Co poza projektantem różniło go od dwóch braci? Miał mieć bardziej „sportowy” charakter. Ale logiki nie ma tu żadnej, bo w ofercie były 4 silniki diesla, takie same jak w Octavii. Była oczywiście wersja ze sportowym zacięciem, która pod maską miała 5 cylindrowy silnik 2.3 i wersja 1.8 20VT generująca 180 KM. Mimo to i tak wszyscy, którzy mogli kupić tańszą Octavię wybierali diesla, albo silnik 1.6. Powstaje, więc pytanie po co komu Toledo na rynku? A ponieważ na ulicach nadal za mało było Golfów, w 1999 roku pojawił się Leon przy którym Toledo wygląda, jak starszy, grubszy i mniej kochany przez rodziców brat. Podstawowa wersja 1.4 75KM w sedanie, taka sama jak w mniejszej Cordobie, a przecież już w najmniejszym sedanie z rodziny Seat silnik 1.4 był mułowaty i drażnił wszędzie tam, gdzie można jechać więcej niż 50km/h.

http://media.autokult.pl/f1e15c668986f9dacd35672d1d030b9c,800,600,0,0.jpgAle jeśli należysz do „Zielonych” i będziesz jeździł swoim Toledo jak kondukt pogrzebowy, to zaliczysz niskie spalanie. Fakt, że przy tym prędzej czy później ktoś wysiądzie i da Ci po gębie, bo zrobiłeś korek o długości równika, ale czego się nie robi dla matki Ziemi? Ciężko mi się pisze o tym Toledo, bo ono prawie nic sobą nie reprezentuje. Owszem,jest ładniejsze od Octavii, a nawet Bory, ale nadal nie na tyle ładne, by je kupić. Nie ma w nim sportowego charakteru, to nie Subaru Impreza, nawet stare BMW serii 3 zje, połknie i wypluje Toledo. Seaty dosyć szybko tracą na wartości, ale dzisiaj sytuacja wygląda podobnie, jak w salonie, leży gdzieś po środku między Octavią, którą wszyscy chwalą (poza mną), a Borą, o której prawie nikt nie słyszał. Toledo na rynku wtórnym wybiera się ze względu na nadwozie (które znudzi Wam się po 3 dniach), albo ze względu na to, że nie znalazło się Octavii, w przyzwoitym stanie.

http://m.autokult.pl/seat-toledo-ii-wn-c4-99t-6a6adbe,0,750,0,0.jpgJak jest w środku Toledo? Zaskoczę Was – nie jest w 100% takie same  jak w Golfie, a to dlatego, że istnieje jeszcze Audi i można było ukraść kilka przycisków z A3, zaszaleli. Pewnie, stąd trochę wyższa cena w stosunku do Skody.Siedzenia takie same jak w Golfie i Octavii, wnętrza szare, nudne, nijakie. Seat oczywiście jest dosyć solidnym samochodem, ma niezłe wyposażenie, w typowych usterkach znajdziemy kilka drobnych usterek jak psujące się elektryczne szyby, immobillizer, a z poważniejszych nagminnie umierająca sonda lambda oraz połykanie oleju przy zamontowanej instalacji gazowej (nieistotne jakiej klasy). Za to bagażnik ma 500 litrów, więc zmieścicie tak więcej niż w Vectrze B, za to z tyłu miejsca nie wystarcza dla 3 osób, normalnych rozmiarów. I kolejny raz moja nieokrzesana chęć wyduszenia, jak najwięcej emocji z samochodu podpowiada mi, że gdyby Toledo miało napęd na tył, to wszystko byłoby zupełnie inaczej. Ale niestety dla grupy Volkswagena stworzenie auta, które nie jest Golfem to było w latach 90 trochę za ciężkie wyzwanie. Musieliby przypomnieć sobie, czym jest wał napędowy i przerabiać całą konstrukcje – nein! nein! nein! I co tu począć? Mamy na rynku 38 Golfów pod różną nazwą i póki są na tą klienci, będzie ich jeszcze więcej. Ja natomiast po 3 jazdach próbnych, 9 rozmowach telefonicznych i 1,5 h rozmyślań, nie znalazłem powodu, dla którego miałbym kupić Toledo. Udanej majówki!

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Jeśli już musisz mieć Golfa, to kup chociaż Seata

W dzisiejszych testach Seat Leon, czyli das auto z hiszpańskim znaczkiem. Auto dzieli płytę podłogową z Golfem i Audi A3, więc masz kompakta typu Golf, ale wyglądającego znacznie lepiej. Osobiście jak stali czytelnicy wiedzą, nie lubię Golfa, bo jest nudny i ociężały, ale Leon to już inna para kaloszy, za chwilę przekonacie się dlaczego. 

Już na pierwszy rzut oka widać, że nie ma nic wspólnego z projektantami w ekipie Volkswagena. To kolejny efekt pracy Giugiaro i muszę Wam powiedzieć prosto z mostu – podoba mi się. Linia auta nieco bardziej śmiała, a nawet trochę sportowa. Dodajcie mu jakieś fajne felgi, ładny lakier i dostajecie naprawdę dobrze wyglądające auto. Dodam, że robiony przez Volkswagena, więc technicznie będziecie mieli to czego oczekuje się kupując Golfa. Właściwie koncern robił go właśnie z takim przeznaczeniem, miał być to trochę agresywniejszy i co najważniejsze tańszy Golf. Za te same pieniądze, które zapłacicie za Golfa IV, możecie dostać dużo młodszego Leona, a ma to znaczenie, przy późniejszej sprzedaży, bo dużo łatwiej sprzedać 4-5 lat młodsze auto. Wersje silnika: 1.4 75 KM – słaba i przy wyższych prędkościach pali jak smok, 1.6 105 KM – 16 zaworowy, dynamiczny silnik, który nieźle znosi nawet instalację gazową, uwaga na wersję o 3 konie mechaniczne słabszą, to wersja 8 zaworowa, której szybko pozbyto się z oferty. No i oczywiście dużo mocniejsze wersje – 1.8 125 KM, doładowane 1.8 180 KM lub Cupra, z silnikiem 2.8 o mocy 204 KM, która swoim charakterem i osiągami zdobyła popularność wśród młodych wariatów. W Leona włożono także, nieśmiertelnego diesla Vw – 1.9 TDi. To chyba najczęściej spotykany na rynku wtórnym Leon. 

Ten sam silnik bije w Octavii, Golfie, Passacie, więc w razie awarii naprawicie go wszędzie. To duży plus, bo koszty utrzymania takiego Leona nie są wielkie, a na pewno nie większe od jego braci z Wolfsburga. Ceny samochodu są różne, w zależności od rocznika, silnika i stanu. Diesle przemierzają takie odległości, że nie wierzcie w małe przebiegi, a silniki benzynowe, które już mają gaz trzeba dokładnie sprawdzić, bo mimo iż silnik 1.6 nie narzeka na to, że musi być napędzany gazem, to niewłaściwe serwisowanie instalacji LPG, może doprowadzić do poważnych awarii. No właśnie, co tu się psuje? Mankamentem Leona są problemy z elektroniką, jest to po prostu niedopracowane. Serwisant powiedział mi, że tam co chwile pali się jakaś kontrolka. No i największy mankament Leona – skrzynia biegów, którą poprawiono dopiero w 2003 roku i dlatego lepiej kupować nowsze Leony. W starszy pada bardzo szybko, nawet przy przebiegu 100 tysięcy kilometrów, a to już nie mały wydatek. Nie warto bawić się w wymianę samego mechanizmu różnicowego, lepiej wymienić całą skrzynię, bo zaraz będzie to samo. I właśnie ta usterka strasznie zniechęca do Leona. Silnik i zawieszenie są dosyć wytrzymałe, ale ta skrzynia to jakiś horror, jak mogli mu to zrobić? 

Kończąc wątek psujących się w Leonie części warto wspomnieć o cewce zapłonowej i awariach wspomagania. To już nie tak poważny wydatek, ale gdy chcesz go kupić musisz wziąć mechanika ze sobą, bo inaczej szybko po zakupie możesz popłynąć. Przechodząc do wnętrza nie spodziewajmy się fajerwerków, bo to był tani samochód. Zazwyczaj wygląda to tak jak obok, szaro, buro i ponuro, tutaj widać z daleka, że to Volkswagen. Ale na szczęście nie są to tandetne plastiki, więc wnętrze nie zużywa się tak szybko. Miejsca nie brakuje ani z przodu, ani z tyłu, no i mamy fajny 340 litrowy bagażnik. Leon to taki typowy, wręcz wzorcowy kompakt. Wygodny w prowadzeniu, rozmiarami jest idealny do miasta i w miarę uniwersalny. Poza tym wygląda całkiem nieźle i jest łasy na ulepszenia swojego właściciela (oczywiście w granicach rozsądku). Pomijając tą okropną skrzynie biegów, z początku produkcji można uznać, że utrzymanie Leona nie należy do drogich. Części na rynku jest dużo i zawsze znajdzie się fachowiec, który da sobie z nim radę. Fakt, że wnętrze jest strasznie nudne, ale to tani, dobry kompakt, którego łatwo później sprzedać, dużo łatwiej niż Golfa IV. No i jeśli szukacie kompakta z pazurem i charakterem, to bierzcie wersję 1.8, a nie zawiedzie Was na autostradach. Tradycyjnie swoje odczucia wyrażajcie komentarzami!