Talisman, czyli w końcu mamy ładne Renault

Holàlà! Holàlà! W końcu dorwałem się do francuskiego samochodu, którym chciałem się przejechać od momentu, gdy tylko go zobaczyłem. Renault Talisman zaintrygował mnie od momentu, gdy tylko pojawił się na targach we Frankfurcie. Głównie za sprawą tego, jak wygląda, bo to pierwsze auto z kraju nad Loarą, od którego nie mogę oderwać oczu.

https://i.wpimg.pl/1200x0/m.autokult.pl/renault-talisman-grandto-0e64d1e.jpgKilka suchych danych – testowany model 1.6 TCe dysponuje mocą 150 KM, a w zanadrzu Renault przygotowało wersję, która pod maską ma 200 KM, albo wersja – nie lubię szybko jeździć 110KM. Oczywiście mamy kilka diesli typu dCi od 110 do 160 KM. 6 biegowa skrzynia manualna, albo 7 biegowy automat, napęd na przód, 4,85 metra długości i 5 gwiazdek w NCAP, czyli de facto ma wszystko co musi mieć współczesny samochód. Ceny od 93900 zł, czyli średnia dla klasy D. Bogusław Linda mówi wprost – „Renault Talisman – przejmij kontrolę” no dobra to wsiadam do środka. Wnętrze niczego sobie, dotykowy ekran jest dostępny w wersji ZEN, której ceny zaczynają się od 105900 złotych i żeby poczuć się, jak w nowoczesnym aucie to musisz kupić właśnie tę wersję. Podstawową oglądałem kiedyś w salonie i nie było to jakieś wielkie przeżycie.

http://m.autokult.pl/new-renault-talisman-003-d07ffbe,910,500,0,0.jpgNa szczęście, jeśli chodzi o komfort podróżowania, to w przeciwieństwie do Toyoty Avensis chociażby tutaj dostajecie wszystkie szyby regulowane elektrycznie, dwustrefową, automatyczną klimatyzację, a co do bezpieczeństwa miliard poduszek, system wspomagania hamowania, ESC oraz HSA (system wspomagania przy ruszaniu pod górkę). Postarali się mimo tej podstawowej wersji, dobra robota! Starczy tego gadania o tym co widać gołym okiem, trzeba się przejechać. Talisman z mocą 110KM nie jest demonem prędkości, a maksymalnie pojedzie 190 km/h. Ale to wystarczy przy naszych drogach, gorzej gdy wybierzesz się do Niemiec, bo tam będziesz zawalidrogą przy tym silniku. A jak wersja ZEN, która ma pod maską 150KM? Na wstępie mogłem wyłączyć lewą nogę, bo był to 7 biegowy automat.

http://m.autokult.pl/new-renault-talisman-001-21b5e27,910,500,0,0.jpgW ogóle mnie to nie zmartwiło, a nawet ucieszyło, bo w zasadzie od tej klasy bardziej wymagam komfortu niż ekstremalnym wrażeń z jazdy. I rzeczywiście jadąc spokojnie nie czujesz absolutnie nic, jest cicho, wygodnie, muskasz prawą nogą gaz a on po prostu sobie jedzie, wyprzedza, trochę jak salon na kółkach. Zawieszenie – genialne, tłumi dosłownie wszystko i żadna dziura nie zakłóci Ci podróżowania. Od zawsze mówiłem, że jeśli chodzi o komfort jazdy to Francuzi są w tym najlepsi, nie inaczej jest w przypadku Talismana. Gdy już znudziło mi się podróżowanie 70km/h, ze spalaniem 7,5 l / 100km, dokręciłem fotel do pleców, wbiłem tryb sport i nacisnąłem na gaz. Tego co zdarzyło się później zupełnie się nie spodziewałem, bo w Talismanie odezwał się duch Fernando Alonso, który wraz z Renault zdobył tytuł mistrzowski w Formule 1.

http://m.autokult.pl/new-renault-talisman-002-52f1d05,910,500,0,0.jpg8,1 sekundy do setki, prędkość maksymalna 215 km/h i do tego to buczenie z pod maski. Nie jest to najpiękniejszy dźwięk, jaki może z siebie wydawać silnik na wysokich obrotach, ale bez wątpienia wydziera się z oddali do wszystkich przed Tobą – zjeżdżaj ślimaku, bo zjem Cię na kolację, w końcu jestem z Francji! Świetny układ kierowniczy, bardzo precyzyjny, Talisman nie jest też w żaden sposób narowisty przy dużych prędkościach, mimo miękkiego zawieszenia nie czujesz się, jak w gondoli zmieniając pas. Jeździło się dobrze, wróciłem na parking i co dalej? Po prostu wysiadłem z samochodu, podziękowałem za udostępnienie pojazdu i wróciłem do domu na obiad. Bez żalu, bez takiego wewnętrznego – kurde, jaka szkoda, że to już koniec testu. Talisman jest z zewnątrz jednym z najładniejszych samochodów klasy D ostatnich lat, poświęcisz kilka dni, żeby go namalować, wyrzucisz zdjęcie żony, dziewczyny, dzieci, mamy z portfela, aby umieścić tam jego. W środku niczego mu nie brakuje, na drodze tak samo, ale to nie jest samochód, który chciałbym mieć pod domem. Na pewno nie teraz, nie dostarczy Ci adrenaliny, zwyczajnie nie dał mi takiej radości z jazdy, jaką bym oczekiwał. Być może wpływ na to miała automatyczna skrzynia, ale w gruncie rzeczy poziom komfortu w tym aucie jest na tak dużym poziomie, że ciężko mi sobie nawet wyobrazić, że wersja 200 KM może wywołać uśmiech na mojej twarzy podczas jazdy. To świetny samochód, nie zrozumcie mnie źle, ale na pewno nie dla mnie i nie za te pieniądze, po prostu są lepsze w tej klasie, a nawet zaryzykuję stwierdzenie, że ładniejsze, a o jakiego konkurenta Talismana mi chodzi mówić nie muszę chyba, domyślcie się sami.

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Najlepsze auto na taksówkę?

Z racji, że ostatnio mam odwyk od kierowania swoim autem (z wiadomych przyczyn) zdarzyło mi się dosyć często poruszać taksówkami. Nie ma ich za dużo w tak małym mieście, ale naszła mnie refleksja pod tytułem jakie auto jest najlepsze na przewóz osób? Kilka aut się przewinęło, więc rozwińmy ten temat.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/mazda-626-6-616x410-6ec76b0ed1a9.jpgZacznijmy od tego, który moim zdaniem zupełnie na taksówkę się nie nadaje. Mazda 626, którą jechałem ostatnio, zawieszenie w tym samochodzie, albo było już tak mocno zużyte, że wszystko czułem wewnątrz jako pasażer, albo zwyczajnie nie ma preferencji do bycia taksówką. Miejsca może mi nie brakowało, ale jakoś siedzenie za pasażera zupełnie nie sprawiało mi przyjemności. Gdy odsuniesz wygodnie przedni fotel, to na tyle nie zostaje zbyt wiele miejsca, no chyba, że masz 1.5 metra wzrostu. Jadać za pasażera jestem okropny, bo lubię mieć wyprostowane nogi i być wygodnie oparty o siedzisko. W Maździe nie miałem takiej możliwości, nie było mi w ogóle wygodnie. Tak oto podjechało po mnie pewnego dnia Renault Scénic III generacji, jak wiadomo jest to van, w dodatku tylko 5 osobowy, więc jego byt na rynku motoryzacyjnym wydaje mi się bezcelowy.

https://i.wpimg.pl/625x0/m.autokult.pl/renault-scenic-2010-1280-7ecc73e.jpgAle gdy już wszedłem do środka to muszę powiedzieć, że zacząłem rozumieć o co chodzi. Miejsca dużo, nad głową, na nogi, wielkie fotele, w dodatku, jak to Francuz miał bardzo komfortowe zawieszenie, gdybym miał kawę w kubku, zalaną po brzegi myślę, że mógłbym ją spokojnie trzymać w dłoni, nie martwiąc się o los moich spodni. W środku cicho, a był to przecież diesel, auto nie było uciążliwe nawet przy wyższej prędkości. Wydaje się, że Francuzi robią auta dla pasażerów, a Scénic wydaje się do tego idealny. Jechałem też innym Francuzem – Peugeot 607, jako pasażera chwilowego nie interesuje mnie jak się użytkuje to auto, ile pali, czy jak drogie są naprawy. Było mi mega wygodnie, co za fotele! Co za komfort!

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/peugeot-607-5-616x462-f1dc2d4da9.jpgNiedługo będę musiał odszczekać moją niechęć do francuskich aut, a to wszystko przez te taksówki. 607 jechało mi się zdecydowanie najwygodniej, regulacją foteli to mogłem się bawić całą podróż, za dużo możliwości, co akurat jest zaletą, bo każdy znajdzie pozycję dla siebie. W środku trochę głośniej niż w Scénicu, ale nie było aż tak źle, to również był diesel, więc mogę mu to wybaczyć. Był również Opel Zafiry, też wielkie auto, ale komfortem na pewno nie dorównuje francuskim konkurentom, z Renault przegrał zdecydowanie pod każdym względem. Miał mniej wygodne fotele, wszystko było bardziej odczuwalne, w szczególności dziury. Mimo iż nie był to diesel, tylko wersja benzyna + LPG miałem wrażenie, że wewnątrz słychać go dużo bardziej.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/opel-zafira-taxi-8e903f98f1dc24c.jpgA więc, jeśli chodzi o wygłuszenie Opel znów przegrał. Temat robi się coraz ciekawszy, ale póki co najlepszym samochodem na taksówkę wydaje się taki, którego wyprodukowali Francuzi! Nie wiem, jak z Mercedesami, jechałem jednym jako pasażer jakiś czas temu, ale nie będę porywał się na ocenę teraz, bo było to kilka lat wstecz. Jak już się przejadę taksówkami z pod znaczka innych producentów to ponowimy wpis i zobaczymy jak wypadną na tle Mazdy 626, Renault Scénic, Peugeota 607 i Opla Zafiry, póki co najlepszą taksówką jaką mi się jechało zostaje 607.

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Dlaczego Dacia Sandero I jest lepsza od Clio?

Jakiś czas temu koncern Renault zrozumiał, że potrzebna im marka samochodów dużo tańszych, niż te które oferują. Postawili na rumuńską Dacie, co okazało się strzałem w dziesiątkę, bo tani Logan sprzedawał się świetnie, w niecałe dwa lata 330 tysięcy sztuk. Potem przyszedł czas na konkurenta Fabii, auto które zabierze trochę rynku Volkswagenowi, tak oto powstało Sandero.

http://m.autokult.pl/dacia-sandero-2-214512-d52d19ba6,910,500,0,0.jpgNikt nie powinien mieć wątpliwości, że to segment B, choć cena 30000 zł za nowy model może sugerować coś innego. Co ciekawe w broszurach podawało się informacje, że bazuje na Loganie, a przecież Logan bazuje na Clio. Sandero zadebiutowało w 2008 roku i już wtedy wróżyłem mu sukces, nie tylko ze względu na cenę, auto prezentowało się dość dobrze, wpadało w oko podobnie jak wiele francuskich samochodów. Pod maską dostępne były silnik 1.2 16V 75 KM, 1.4 8V 75 KM, 1.6 84-87KM oraz 1.6 16V 105KM. Oprócz tego znane wszystkim diesle dCi (również z Clio) 1.5 dCi 68-75-86-90 KM. Wiele osób zarzucało mi hipokryzję w tej dziedzinie, bo jak w życiu nie kupiłbym Renault, to na Dacie skusiłbym się bez zawahania. Dlaczego?

http://m.autokult.pl/dacia-sandero-wnetrze-3--26da3ef,910,500,0,0.jpgRenault miało głupią manie (i w sumie wiele się nie zmieniło) wypuszczania na rynek eksperymentalnych pomysłów i testowania ich działania bezpośrednio na klientach. Silniki dopracowywano, gdy były już w sprzedaży, aż doszli do pewnego, w miarę bezpiecznego poziomu, z akceptowalną awaryjnością. Potem pojawia się Dacia, która przejmuje silniki i podzespoły ze starego Clio, które były już dopracowane, a ich słabe punkty wyeliminowano. Właśnie dlatego Sandero moim zdaniem jest znacznie lepszym wyborem niż stare Clio. Zwyczajnie nic Was w niej nie zaskoczy i to jest ogromny plus, tym bardziej w przypadku taniego samochodu. Fani brytyjskiego Top Gear wiedzą, kto jest najsławniejszym fanem tego samochodu – James May. I podobnie, jak jego mnie również urzekła prostota tego pojazdu. Są w nim stare, dobre rozwiązania i zupełnie nie przekonuje mnie argument, że Renault sprzedaje 10 letnią technologię w nowym samochodzie. Skoro wszystko działa to dlaczego nie? W dodatku silnik 1.2 to moim zdaniem mistrzostwo świata.

http://m.autokult.pl/dacia-sandero-5-214512-edae4951b,910,500,0,0.jpgMocy nie brakuje mu nawet na drodze szybkiego ruchu, autostradowe 140km/h to nie mordęga jak w przypadku Skody z podobnym silnikiem, w mieście maksymalne spalanie jest na poziomie 7,5 litra na 100 kilometrów, a jeśli mamy świetne warunki i nie urzeka nas brzmienie 1.2 na wysokich obrotach to 6 litrów jest do osiągnięcia. Czego chcieć więcej? Wiadomo, wyposażenie w tej klasie to siedzenia i kierownica, wnętrze wydaje się dość tandetne, ale jeśli Ci to przeszkadza to kup 20 letniego Mercedesa, a nie zwinne, małe autko miejskie. Bagażnik 320 litrów, na tylnej kanapie zmieszczę się nawet ja, a wyniki Euro NCAP to 3 gwiazdki, a za ochronę dzieci 4 gwiazdki! Jak to się sprzedawało? W 2009 roku z taśmy zjechał 50 tysięczny model, a pod koniec 2010 wyprodukowano już 300 tysięcy modeli Sandero, to naprawdę świetny wynik. Nawet diesle są niezłe, gdy usiadłem za kierownicą model 1.5 dCi pod odpaleniu silnika miałem mieszane uczucia, a jeszcze gorzej było gdy zamknąłem drzwi, bo wyciszenie w Sandero nie jest mocną stroną. Ale jeśli chcesz mieć spalanie na poziomie 5 litrów na 100 kilometrów to mała cena.

http://m.autokult.pl/dacia-sandero-stepway-1--4d20ec3,625,0,0,0.jpgZnacznie lepiej jest w przypadku silnika 1.2 i ten pasuje mi najbardziej ze względu na cenę, ekonomiczność i kulturę pracy. Nie kusi mnie 1.4 ani 1.6 bo palą znacznie więcej, a nie o to chodzi w miejskim samochodzie. To dość świeży samochód, więc może się wydawać, że ciężko o typowe usterki, ale udało się zrobić mały wywiad na temat Sandero. Pierwsza sprawa widać, gdzie oszczędzano na produkcji – gumowe elementy, które pękają, nieważne czy to osłony przegubów, czy uszczelniacze w skrzyni biegów, wszystko chyba robione z tej samej gumy, dostawcą był zapewne znany wszystkim koncern produkujący elementy gumowe, czyli Orbit. Mamy XXI wiek, więc etap rdzewiejących pojazdów powinniśmy mieć dawno za sobą, ale w przypadku Dacii temat powraca. Tłumik przeszczepili chyba z Renault 19, bo rdzewieje znacznie szybciej niż w innych modelach tej klasy, auto jest bardzo wrażliwe na wszelkiego rodzaju uszkodzenia blacharskie, blacha jest bardzo delikatna, bałbym się go postawić pod drzewem, bo mógłbym mieć rano odpryski od liści. No i to wnętrze, jeśli masz ręce równie subtelne co kulturysta nie dotykaj niczego w Sandero, bo może odpaść. Ciężko było o jakieś mega straszne przypadki awarii silnika, zawieszenia to auto po prostu się nie psuje. Wiadomo, jeśli eksploatacja nie przebiega właściwie trzeba się liczyć z konsekwencjami finansowymi, natomiast nie trzeba o nią dbać bardziej niż o Fabię, a koszty eksploatacji nie są zbyt wysokie.

Mimo kilku uchybień, które znalazłem nadal lubię Sandero. Obawiałem się, że po jeździe próbnej nie będzie tak fajnie, ale autko jest zwrotne, wygodnie się parkuje, widoczność jest świetna, w środku nie brakuje mi miejsce. Dacii udało się wywołać uśmiech na mojej twarzy, co jest najlepszą rekomendacją, bo inne auta tej klasy mogą być rozsądne, bezawaryjne, mieć lepszej jakości wnętrze, ale nie są na tyle pocieszne co Sandero. W dodatku zaryzykuję stwierdzenie, że to najładniejsze auto klasy B, a wersja Stepway jest dość zadziorna. Zakończenie będzie zaskakujące, kupiłeś już Skodę Fabię, a nie przejechałeś się Sandero? To dobrze się zastanów, czy nie zgubiłeś faktury, bo przyda Ci się przy zwrocie.

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Reklamy samochodów 2015

Ostatnio coraz więcej reklam samochodów pojawia się w telewizji i radiu. Są wśród nich naprawdę fajne reklamy, które zapadają w pamięć i chciałbym właśnie zwrócić na nie uwagę w dzisiejszym wpisie.
Ostatnie lata obfitowały w nudne reklamy, które nie miały w sobie za grosz oryginalności i niespecjalnie zachęcały do zakupu pojazdu. Parę danych technicznych, szczęśliwa postać, która ma zaszczyt jechać samochodem z reklamy i koniec. Coś takiego jest obecnie w reklamie Kia Cee’d, która moim zdaniem jest mega słaba, przypomne jak ona wygląda:



Nie ma tu nic ciekawego, czym niby mam być zaskoczony? Samą sytuacją owszem, ale jaki ma związek scena rodem z filmu Science-Fiction z Kią Cee’d? Nie mam bladego pojęcia, nie pojmuję wizji producenta. Zostawmy na chwilę Koreańczyków i przejdźmy do Francji. Kiedyś Peugeot miażdżył reklamami, na przykład modelu 405, później było już tylko gorzej. Ale jest taka oto reklama modelu Renault Kadjar:

Dobra muzyka to połowa sukcesu i tutaj jest to strzał w dziesiątkę! Już dzięki samej piosence reklama zapada w pamięć. Dodajmy do tego świetną scenerię, w której producent nie stara się na siłę udowodnić, że ich SUV wjedzie po ścianie. W dodatku taka mała rzecz – ludzie, którzy niby oglądają to wszystko na ekranie nagle wskakują w ekran i biegną po swoje nowe Renault. Taki przekaz, że ten samochód jest w zasięgu twojej ręki, no świetna sprawa! Tekst „Zamiast czekać, zacznij żyć” jest jednym z najlepszych jakie słyszałem. ukłony dla Francuzów, ale wtem pojawiają się zadziorni Brytole ze swoją reklamą Jaguara:

Coś zajebistego! Aż się chce iść do salonu i kupić, ta reklama jest bardziej brytyjski niż jej królowa, a jej autor powinien od niej dostać tytuł szlachecki. 100% natury Wyspiarzy, zapatrzenie na swoją markę, z narcystycznym podejściem do swojego dzieła, pewni siebie no czy jest lepszy sposób na zachęcenie klienta do zakupu? To obecnie moja ulubiona reklama, jaką można zobaczyć na ekranie. Ale Japończycy też nie pozostają w tyle, zobaczcie co nam ma do zaprezentowania Toyota:

Nowy system Toyota Safety Sense możnaby gadać przez pół minuty o technologii, która napędza ten wynalazek, ale po co? Można to ubrać w luźne barwy i tak oto powstaje taka reklama jak powyżej. Teraz, gdy jadę swoim samochodem, a na głośnikach rozbrzmiewa „Final Countdown” mam wrażenie, że zjechałem ze swojego pasa! Mega dobry pomysł, świetne wykonanie i dobra muzyka, wystarczy, aby zapamiętać 3 słowa – Toyota Safety Sense. Na koniec Dacia Duster, która też postawiła na muzykę:

Ta piosenka jednoznacznie może kojarzyć się z modelem Duster. Podkreśla jego zalety, popularność i ubiera w luźne barwy, coś jak reklama Toyoty. To cieszy, że producenci odeszli od reklam w stylu Kia Cee’d, czy najgorszej reklamy jakiej w życiu widziałem Volkswagena pod tytułem „da, da, da”. Gdy to coś pojawia się na ekranie szybko zmieniam kanał na inny, bo tego zwyczajnie nie da się ani słuchać, ani oglądać. Niezbyt urodziwa pani w kitlu, laboratoryjny klimat, jeszcze w obliczu skandalu, który jasno powiedział nam, że Volkswagen robi swoich klientów w balona od lat. Weźcie się uczcie od producentów powyżej i włóżcie trochę luzu w reklamę, jak raz Wam się udało w latach 90. Jeśli jest reklama, która Wam zapadła w pamięć to dajcie link w komentarzu.

Golf V vs Megane II vs Focus II – pojedynek na szczycie

Początek XXI wieku upłynął nam pod znakiem kompaktów. Koncerny jeszcze wtedy nie wpadły na pomysł napompowania ich i rozpowszechnienia dziwnego segmentu, zwanego dzisiaj SUVami. Tak oto trwał pojedynek na szczycie! Trzech największych konkurentów rozgrywało między sobą piłeczkę i starało się przekonać więcej klientów niż konkurencja, ale którego wybrać? Dzisiaj na blogu postaram się rozstrzygnąć jeden z największych dylematów i problemów pierwszego świata. Przed Państwem pojedynek Volkswagen Golf V vs Renault Megane II vs Ford Focus II.

http://m.autokult.pl/volkswagen-golf-v-1-2104-e95572f,630,0,0,0.jpgNa początek Golf. Po spasionym, paskudnym i zupełnie niezrozumiałym dla mnie modelu IV przyszedł czas na powiew świeżości. Tak naprawdę trudno było stworzyć coś gorszego, a więc koncern Volkswagena postanowił się postarać. Jest Golf V, który nie wygląda jak psia kupa na środku nowego dywanu, a na dodatek oferuje dosyć sporo miejsca w środku i dobre własności jezdne. Niestety w środku nadal jest równie ciekawy, co blokowiska z lat 80 i najdroższy z całej trójki. Owszem są wersje, które mają beżowe wnętrze, ale kosztują tyle, że głowa boli mnie od samego patrzenia.

http://m.autokult.pl/autowp-ru-renault-megane-bf96e3f,630,0,0,0.jpgIdąc dalej mamy Renault Megane, które wygląda dziwnie. Fakt to na tamte czasy najbezpieczniejszy samochód świata, a to dość ważne w tym segmencie. Ale na wszystkie siły, czy musieliście mu zrobić zadek w stylu Nicky Minaj? To było niepotrzebne i wygląda obleśnie. W dodatku system odpalania tego samochodu kartą, zamiast kluczykiem to kolejny durny pomysł, który się nie sprawdził. Jest najbardziej komfortowy z całej trójki, tłumi wszystkie nierówności, ale będzie też najdroższy w utrzymaniu i najdelikatniejszy z całej trójki. Zdecydowanie będziemy częściej widziani w warsztacie z Megane niż z Golfem i Focusem. W środku sporo miejsca, jest wygodniejszy i ma ciekawsze wnętrze niż Golf. Gdy przejrzymy oferty aut używanych okaże się, że jest też tańszy niż Golf V, więc Renault stanęło na wysokości zadania.

http://m.autokult.pl/autowp-ru-ford-focus-5-d-bd74621,625,0,0,0.jpgNo i czas na Focusa II. Wszyscy wiemy, jak zaskoczył świat Ford wypuszczając pierwszy model. Po awaryjnym, gnijącym Escorcie przyszedł czas stworzyć coś, co będzie walczyło na równych zasadach z Golfem. I tak oto końcem XX wieku Golf przegrał, z kretesem. Focus I zdobył wszelkie europejskie tytuły samochodu roku i wydawało się, że nie da się tego zepsuć. W 2003 roku Volkswagen wypuścił model V i dość mocno rąbnął w twarz Forda. W 2004 przyszła odpowiedź, czyli Focus II. Wydaje się, że bryła jest ta sama, ale nowy Focus jest większy od poprzednika. Pozbyli się kontrowersyjnego wnętrza, które rozlewało nam się przed oczami, dali kilka a’la aluminiowych wstawek, przepiękną kierownicę i tak oto moim zdaniem Focus ma najładniejsze wnętrze z całej trójki. Nie jest tak komfortowy, jak Renault, ale sama jazda jest przyjemniejsza niż w Golfie. Stylistyka to kwestia indywidualna, choć moim zdaniem Focus II jest brzydszy niż jego poprzednik. Mam nie mały ból głowy bo z przodu najbardziej podoba mi się Focus, a z tyłu raczej Golf wygląda lepiej. Nie wiem co Ford sobie myślał tak mocno ścinając tył. Cenowo Focus jest najtańszy z całej trójki i za cenę Golfa V z silnikiem 1.6 możemy dostać nieźle wyposażoną wersję 2.0 Focusa.

http://ocdn.eu/images/pulscms/NTc7MDQsMTEsYiwzMWEsMWJlOzA2LDMyMCwxYzI_/2581e54001a8b5f14d67f9cda2d2a15b.jpgSpróbujmy się teraz zastanowić – Renault jest po środku w cenie, jest najbezpieczniejsze i ma najlepsze zawieszenie, ale będzie się psuł częściej od pozostałej dwójki i będzie droższy w utrzymaniu. W dodatku ten zadek, no jeśli priorytetem jest dla Was nie rozlana kawa na progu zwalniającym to wybór Megane jest uzasadniony, ale dla mnie to za mało, odpadłeś! Teraz Focus – najtańszy, nie odstaje osiągami od reszty, wygoda porównywalna do Golfa, a na tylnej kanapie mi osobiście jest wygodniej niż w Golfie. Ma większy bagażnik, pali mniej, jest tańszy w utrzymaniu i nie jest specjalnie awaryjnym samochodem. Na końcu mamy Golfa V, który gdzieś tam się przebudził, w końcu postarali się trochę bardziej, niż przy modelu III i IV, po pojawieniu się Focusa zrozumieli, że nie wystarczy polegać na tym, że to Golf jest prekursorem tej klasy. Nie przyprawia o mdłości, może się wydawać atrakcyjny i trzyma cenę. Prowadzi się lepiej niż Megane, a niektóre wersje silnikowe skopią tyłek Focusowi na autostradzie. W dodatku jego tył nie jest potraktowany, ani sylikonem, ani gilotyną. To bardzo trudny wybór, bo każdy z tych samochodów to inna historia, choć ta sama klasa. Mimo wszystko, ja z całej trójki stawiam na Focusa. To dobrze zainwestowane pieniądze, sporo kasy zostanie mi w kieszeni, za równowartość Golfa 1.6 będę miał dobrze wyposażonego Focusa, który zapewne będzie też młodszy, ma świetne wnętrze i sporo miejsca, przeboleję ten ścięty tył. Panie i Panowi pojedynek wygrywa – Ford Focus II. Na koniec odpowiem na pytanie, które prędzej, czy później ktoś zada, gdzie jest w tym zestawieniu Astra III?! A no nie ma i nie będzie, bo tak!

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl