Klasyki na każdą kieszeń

Rozglądając się po ulicach można dojść do wniosku, że moda na klasyki wcale nie przemija. Co więcej – przybiera na sile, widać coraz większe poszanowanie dla samochodów 25+. Mnie motomaniaka niezmiernie to cieszy, wielu z Was zapewne nie raz myślało o tym, aby znaleźć coś dla siebie. Samochód, który będzie na tą przysłowiową niedzielę, który można pucować, dłubać przy nim, powoli doprowadzać do stanu świetności. Stąd właśnie dzisiejszy wpis, bo zajmiemy się autami, które można za rozsądne pieniądze kupić i nazwać je klasycznym bez żadnych kompleksów wobec innych.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/polonez-caro-4-411c65e22504fead1.jpgZacznę od auta, które bardzo lubię, choć są ludzie, którzy zwyczajnie go nie szanują. FSO Polonez w wersji Borewicz, czy popularna przejściówka już od pewnego czasu fukcjonują, jako klasyki, ale co z Polonezem Caro? Teoretycznie ma już wszystko co powinien mieć klasyk – historię, technologię prostą jak budowa cepa, a dla nas jest jednym z symboli zmotoryzowania naszego kraju. Wiele modeli nadal jeździ, jako użytkowe samochody, nie ma się co dziwić, bo jeśli dba się o niego, to mimo iż jest paliwożerny, koroduje gdzie popadnie i wolniejszy niż wózek sklepowy to nadal pełnoprawne auto. Martwi mnie, że znika z naszych ulic w demonicznie szybkim tempie, dlatego nawołuję, kupujcie Caro i bawcie się nim!

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/polonez-caro-3-b0e65a9c3fc7c8e6b.jpgCzęści są dosłownie wszędzie, każdy powoli sam jest w stanie go naprawić, nawet jeśli blacharsko jest już nadgryziony to każdy lakiernik zrobi Wam to auto za grosze. Równie tanio można go kupić – 1000-1500 złotych, czasem taniej. I choć nie wzbudza stylistycznie zachwytu u laików to uwierzcie mi, za 5-10 lat będzie tak samo egzotyczny, jak Borewicz.
Kolejne auto brzmi w zestawieniu mojego autorstwa co najmniej dziwnie. Wszyscy wiedzą, jaki mam stosunek do Peugeotów, ale niewielu wie, że darzę ogromnym szacunkiem, a nawet sympatią model 205. Jest z czasów, gdy ta marka była na fali, nie bała się wyzwań, robiła rzeczy, które w tamtych realiach wydawały się nie do pomyślenia. Jak chociażby model GTi, który stał się legendą. Był samochodem sportowym dla każdego i nie tylko ten model robił robotę.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/peugeot-205-gti-1984-r14-da398f1.jpgLekki Peugeot zjadał nudne sedany nawet z silnikiem 1.4 o mocy 80KM. Jeździłem nim wiele razy, wersją GTi również, to auto jest po prostu dobrze zrobione, dziko wchodzi w zakręty, jeśli ma fajny wydech to warczy, jak rajdówka. Zadbajcie o jego lakier, dorzućcie fajne felgi i macie klasyka, którego wielu Wam pozazdrości. Zadbany model można nabyć za 2000 zł, a najtańsze chodzą po 1200 zł!
Zaskoczę Was znowu, bo następny samochód jest autorstwa kolejnej marki, której nie darzę zbytnią sympatią, o czym stali czytelnicy doskonale wiedzą. Ale mimo wszystko muszę w tym miejscu wspomnieć o Oplu Kadecie. Ostatnie generacje też powoli umierają, znikają z ulic, a to źle, bo jeżeli brać pod uwagę historię, to Kadett ma o czym opowiadać. Pierwsza generacja weszła do sprzedaży w 1937 roku, to dopiero piękna historia, kompakt, który pojawił się na rynku na długo przed Golfem.
https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/e-b60ced50ce08417025a7eeba580a5d.jpgWersję z lat 80 bardzo ciężko dostać, czasem można napotkać pojedyncze modele, jedne absurdalnie drogie, inne absurdalnie zaniedbane. Ale to również bardzo tanie do utrzymania auto, części nie brakuje, a zawsze można pójść nieco łatwiejszą drogą i wybrać wersję E, której jeszcze trochę zostało. Za parę lat będzie kultowy, choć na takiego nie wygląda. Pomyślcie, że po swojej śmierci był dawcą części dla Chevroletów, Pontiaców i najbardziej nam znanych Daewoo. Tania, prosta konstrukcja, która po prostu ma się nie psuć i taki właśnie był Kadett, dlatego on również zasługuje na szacunek. Wiele modeli, które jeszcze jeździ po ulicach aż się prosi, aby zamknąć się z nimi w garażu na długie godziny. Ceny również są śmieszne, ten sam przedział, co Caro i 205, a mi udało się znaleźć takiego na chodzie za 800 zł, co prawda bez progów, ale podłoga i nadwozie były praktycznie nie ruszane.

http://media.autokult.pl/5b2e997398b785ac0d0b581ffdffe954,800,600,0,0.jpgW to grono można wrzucić jeszcze kilka innych aut – Audi 80, BMW E34, Forda Escorta, Skodę Favorit, Fiata Pandę I, Daihatsu Charade, Volvo 440, Renault 19, wszystkie za mniej niż 1500 zł! Czekają na kogoś, kto odmieni ich los i wpisze na listę klasyków. Wielu sceptycznie podejdzie do tego wpisu, ale ja wierzę, że są wśród Was tacy fani motoryzacji, którzy potrafią z nich zrobić auto, którego za 10 lat zazdrościć będą właśnie Ci negatywnie nastawieni do tematu. Zatem do dzieła!

 

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Najlepsze auto na taksówkę?

Z racji, że ostatnio mam odwyk od kierowania swoim autem (z wiadomych przyczyn) zdarzyło mi się dosyć często poruszać taksówkami. Nie ma ich za dużo w tak małym mieście, ale naszła mnie refleksja pod tytułem jakie auto jest najlepsze na przewóz osób? Kilka aut się przewinęło, więc rozwińmy ten temat.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/mazda-626-6-616x410-6ec76b0ed1a9.jpgZacznijmy od tego, który moim zdaniem zupełnie na taksówkę się nie nadaje. Mazda 626, którą jechałem ostatnio, zawieszenie w tym samochodzie, albo było już tak mocno zużyte, że wszystko czułem wewnątrz jako pasażer, albo zwyczajnie nie ma preferencji do bycia taksówką. Miejsca może mi nie brakowało, ale jakoś siedzenie za pasażera zupełnie nie sprawiało mi przyjemności. Gdy odsuniesz wygodnie przedni fotel, to na tyle nie zostaje zbyt wiele miejsca, no chyba, że masz 1.5 metra wzrostu. Jadać za pasażera jestem okropny, bo lubię mieć wyprostowane nogi i być wygodnie oparty o siedzisko. W Maździe nie miałem takiej możliwości, nie było mi w ogóle wygodnie. Tak oto podjechało po mnie pewnego dnia Renault Scénic III generacji, jak wiadomo jest to van, w dodatku tylko 5 osobowy, więc jego byt na rynku motoryzacyjnym wydaje mi się bezcelowy.

https://i.wpimg.pl/625x0/m.autokult.pl/renault-scenic-2010-1280-7ecc73e.jpgAle gdy już wszedłem do środka to muszę powiedzieć, że zacząłem rozumieć o co chodzi. Miejsca dużo, nad głową, na nogi, wielkie fotele, w dodatku, jak to Francuz miał bardzo komfortowe zawieszenie, gdybym miał kawę w kubku, zalaną po brzegi myślę, że mógłbym ją spokojnie trzymać w dłoni, nie martwiąc się o los moich spodni. W środku cicho, a był to przecież diesel, auto nie było uciążliwe nawet przy wyższej prędkości. Wydaje się, że Francuzi robią auta dla pasażerów, a Scénic wydaje się do tego idealny. Jechałem też innym Francuzem – Peugeot 607, jako pasażera chwilowego nie interesuje mnie jak się użytkuje to auto, ile pali, czy jak drogie są naprawy. Było mi mega wygodnie, co za fotele! Co za komfort!

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/peugeot-607-5-616x462-f1dc2d4da9.jpgNiedługo będę musiał odszczekać moją niechęć do francuskich aut, a to wszystko przez te taksówki. 607 jechało mi się zdecydowanie najwygodniej, regulacją foteli to mogłem się bawić całą podróż, za dużo możliwości, co akurat jest zaletą, bo każdy znajdzie pozycję dla siebie. W środku trochę głośniej niż w Scénicu, ale nie było aż tak źle, to również był diesel, więc mogę mu to wybaczyć. Był również Opel Zafiry, też wielkie auto, ale komfortem na pewno nie dorównuje francuskim konkurentom, z Renault przegrał zdecydowanie pod każdym względem. Miał mniej wygodne fotele, wszystko było bardziej odczuwalne, w szczególności dziury. Mimo iż nie był to diesel, tylko wersja benzyna + LPG miałem wrażenie, że wewnątrz słychać go dużo bardziej.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/opel-zafira-taxi-8e903f98f1dc24c.jpgA więc, jeśli chodzi o wygłuszenie Opel znów przegrał. Temat robi się coraz ciekawszy, ale póki co najlepszym samochodem na taksówkę wydaje się taki, którego wyprodukowali Francuzi! Nie wiem, jak z Mercedesami, jechałem jednym jako pasażer jakiś czas temu, ale nie będę porywał się na ocenę teraz, bo było to kilka lat wstecz. Jak już się przejadę taksówkami z pod znaczka innych producentów to ponowimy wpis i zobaczymy jak wypadną na tle Mazdy 626, Renault Scénic, Peugeota 607 i Opla Zafiry, póki co najlepszą taksówką jaką mi się jechało zostaje 607.

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Dlaczego kupiłeś Vectrę C?

Dzisiaj przyszedł czas na samochód klasy średniej, który nie darzę sympatią. Mimo to przejechałem się dwoma Vectrami, w dwóch różnych miejscach oraz doliczam do tego te, którymi jeździłem kiedyś tam. Z tego wszystkiego wyszedł dzisiaj post, którego fani Opla być może nie powinni czytać, a z drugiej strony zauważyłem pewną zależność. Właściciele Opla chwalą swój samochód, ale do momentu, aż go sprzedadzą, później zaczyna się wiązanka pełna bólu i żali. Dzisiaj przelewamy część z tych żali tutaj.

http://m.autokult.pl/opel-vectra-1-2d5227d9b8b973548c,630,0,0,0.jpgNa początek zacznijmy od tego dlaczego kupowano Vectrę C? Ja po przejechaniu się Mondeo, Passatem, Accordem, Avensisem, Mercem C, czy BMW serii 3, Volvo S40 nie znajduje innego wytłumaczenia, jak cena. Owszem Vectra jest jeszcze trochę większa niż niektórzy z konkurentów, ale biorąc pod uwagę trwałość niektórych elementów może się okazać znacznie droższa. Najwięcej skarg pada na wersje diesel, co w zasadzie mnie nie dziwi. Jeśli już ktokolwiek decyduje się na Vectrę w dieslu, niech bierze fiatowskie 1.9 to rada na początek. Wersje benzynowe wydają się bardziej popularne, głównie dlatego, że dają się zagazować.Użytkownicy twierdzą, że nie mają problemów z instalacją gazową w Vectrze (póki jej nie sprzedadzą). Spalanie niewiele się różni od jazdy na benzynie, choć w tej klasie Vectra wypada blado, bo spala sporo więcej od konkurentów.

http://m.autokult.pl/opel-vectra-c-2-a8aa555dbdc2133e,750,470,0,0.jpgŚmieszne są dane producenta, który podawał, że Vectra spala poza miastem 5,6 litra na 100 kilometrów i tyle w tym prawdy, co w stwierdzeniu, że Michael Jackson nadal żyje i ukrywa się na egzotycznej wyspie. Dobra zostawmy na chwilę spalanie, użyteczność, usterki, wrócimy do tego później, bo teraz zrobię coś, czego nie lubi u mnie wiele osób, zajmę się wizualną częścią tego samochodu. Nigdy, ale to nigdy nie widziałem samochodu tak pozbawionego emocji, charakteru jak Vectra C. Można powiedzieć, że stoi ona w jednym szeregu z Passatem, ale on nawet wykazuje chęci i stara się być bardziej zadziorny. Tymczasem co byś nie dodał do swojej Vectry, czy to będą ładne felgi, czy spoiler ona nadal wygląda nieprawdopodobnie nudno i neutralnie. Ten samochód ginie w tłumie inny Opli, które jeżdżą po naszych drogach. Postawcie ją w jednym szeregu, ze wszystkimi konkurentami w tej klasie, nawet jej tam nie zauważycie, bo Wasze oczy zawisną na BMW serii 3, Mercedesie C, Fordzie Mondeo C, czy nawet Hondzie Accord!

http://m.autokult.pl/opel-vectra-c-25d6d179b5c6bf8dcd,630,0,0,0.jpgMam teorię, że jeśli masz Vectrę, nie masz prawa się nazywać fanem motoryzacji. Samochód jest dla ciebie tylko i wyłącznie narzędziem i właśnie tak będę nazywał Vectrę, nie jest to samochód, tylko narzędzie. Jak się sprawdza w tej roli? No cóż, jest tania w zakupie, tania w naprawie, a to ważne bo będziesz ich dokonywał znacznie częściej niż w innych samochodach. Szwankuje elektryka, na którą skarżyło się 8/10 zapytanych właścicieli Vectr. Kontrolki szaleją na desce rozdzielczej i pojawiają się mimo braku usterek, kasowanie błędów w Vectrze to codzienność. U dwóch Panów doszło nawet do wymiany komputera głównego, a jego koszt wyniósł uwaga – 4500 zł. Tania w utrzymaniu, jak koń arabski! Blokujący się bagażnik, coś niesamowitego w aucie XXI wieku i zdarzała się ta usterka nawet w Vectrze, którą testowałem. Takie drobne rzeczy, ale jednak denerwujące. Oryginalne hamulce to jakiś horror, tylne zawieszenie wytrzymuje około 30-40 tysięcy kilometrów, kompakty mają lepsze wyniki, nawet Fiaty! ‚

http://m.autokult.pl/1-9-cdti-aa4957dd417b190169f5679,0,920,0,0.jpgWadliwa kolumna kierownicy, nietrwałe łożyska (zwrócono mi uwagę, że oryginalne wytrzymują mniej niż zamienniki i nie wiem jak to możliwe), odpalenie diesla (innego niż fiatowski) w zimny poranek graniczy z cudem, węże intercoolera zrobiono chyba z gumy do żucia, bo pękają szybciej niż najtańsze prezerwatywy, a i chwalony przeze mnie 1.9 diesel nie ustrzegł się usterek, bo filtr cząstek stałych to standardowa pozycja na liście zakupów. Chyba wystarczy, to moim zdaniem kompletna katastrofa, nie lubię Vectry, ale żeby było aż tak źle? Co do samej jazdy – zawieszenie jest mało komfortowe, miejsca z tyłu brakuje, deska rozdzielcza jest zrobiona z twardego jak kamień plastiku, a listwy na zewnątrz przyklejono chyba klejem biurowym. Plusy? 4 gwiazdki w Euro NCAP, dość duży bagażnik, samochód dość żwawo rusza z miejsca, nawet w wersji z automatyczną skrzynią biegów, choć i tak za wolno zmienia biegi moim zdaniem. W zasadzie niewiele różni się od Vectry B ten automat, może to ten sam? Jechałem Vectrą 1.8 122KM, 2.2 147 KM i dieslem 1.9 120 KM, 2.2 to jedyny silnik jaki nadaje się z tych trzech, bo 1.8 jest za słaby i pali więcej, 1.9 ma zero kultury pracy i nie lubię diesli, a wersję 1.6 nawet nie chciałem testować, bo musiałbym użyć słów niecenzuralnych. Pozostałe wersje 2.0 Turbo i 2.8 gdzieś są, ale ja nie wiem gdzie szukać i w zasadzie nie wiem czy jest jakikolwiek sens testowania ich. Głównie dlatego, że nie wystarczy wsadzić ogromnego silnika i miażdżyć inne auta na prostych odcinkach. W zakrętach doładowane Vectry są okropnie podsterowne, ze względu na prehistoryczne zawieszenie, którego nie tknięto nawet kijem podczas projektowania OPC, czy Turbo.

Wynik końcowy? Moim zdaniem właściciele Vectr kupili je dlatego, że nie przejechali się innymi samochodami. Cena kusi, dzisiaj za 13000 zł można już dostać Vectrę C, ale osobiście wolałbym przepuścić te pieniądze na krasnale ogrodowe. Chcesz kupić Vectrę C? Przejedź się Mondeo C, albo Accordem i odechce Ci się dosyć szybko. A jeżeli są wśród Was fani motoryzacji, którzy rzeczywiście kupili Vectrę, bo po prostu tak im się podobało pozostaje mi dodać najbardziej bezsensowne przysłowie na koniec – wyjątek potwierdza regułę. 

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Neutralny, pozytywny diesel – Opel Astra I

Stała się rzecz dziwna. Przejechałem się Oplem Astrą I, w dodatku z dieslem 1.7 TD pod maską. Silnik oplowski, wywodzący się jeszcze z Kadetta, a nie z pod znaku Isuzu. Nigdy nie pociągała mnie Astra, a tym bardziej diesle, ale z ciekawości postanowiłem zrobić parę rundek, porozmawiać z właścicielem i dzisiejszy wpis jest poświęcony temu modelowi.

http://media.autokult.pl/531637e415dfc437f6e94adfd46a542c,400,300,0,0.jpgAstra I (F) zastąpiła w rodzinie Opla wysłużonego od kilku dekad Kadetta. I dobrze, miała zupełnie inną stylistykę i jest z nami po dziś dzień. Nie porywa wyglądem, ale nie jest też brzydka, zastanawiał się czy da się zrobić bardziej neutralny emocjonalnie samochód? To idealna propozycja dla ludzi, którzy traktują samochód, jak narzędzie do przemieszczania się z punktu A do B, czyli dla większości. Stąd już wiemy, dlaczego Astra jest tak popularnym pojazdem. Drugie miejsce w plebiscycie Europejski Samochód Roku 1992 jest dla mnie absolutnie niezrozumiały, bo Astra niby przegrała z Golfem III. To absurd, bo moim zdaniem jest od niego lepsza pod każdym względem, nic nie przemawia nawet dzisiaj za kupieniem Golfa, zamiast Astry. Powiem więcej, wersja sedan naprawdę może się podobać, mimo iż to zwyczajny kompakt, którego bryła nie ma w zasadzie żadnego charakteru. Ale, gdy dodamy mu kuferek z tyłu zaczyna się coś dziać, kiedyś myślałem nawet o zakupie Astry, padło wtedy jednak na Fiata Palio, co okazało się nie lada głupotą.

http://s1.blomedia.pl/autokult.pl/images/2010/01/astra_wnetrze.jpgWersja, której poświęciłem kilka godzin mojego czasu, czyli diesel 1.7 od początku skojarzyła mi się z Isuzu, które nie ma dobrej opinii wśród użytkowników i dziennikarzy. Ale właściciel zapewniał mnie, że to silnik GM. No i proszę, doedukowałem się w tym zakresie, bo rzeczywiście tak właśnie jest. Wersja o mocy 68 KM, która posiada dwa wentylatory chłodnicy cieczy i chłodnicę oleju silnikowego to właśnie diesel Opla. No więc dobra czas na jazdę próbną, samochodem za rozsądne pieniądze, który jeździ na paliwie ciągnika rolniczego. Drgania, głośna praca, to oczywiście normalne, smród na zimnym silniku, cały urok diesla. Ruszamy 68 konnym potworem w trasę i małe zaskoczenie. Jest jak na diesla dość żwawy, w porównaniu do silnika 1.9 D Fiata to o niebo lepsze doświadczenie. Auto jakoś się rozpędza, po zamknięciu drzwi, przy 2 tysiącach obrotów nie ma tragedii, da się swobodnie rozmawiać, nawet siedząc na tylnej kanapie. Komfort jazdy wiele się nie różni, zawieszenie standardowo, jak we wszystkich Astrach I dość miękkie, ale kubka z kawą wypełnioną po brzegi raczej proszę nie wozić.

http://m.autokult.pl/autowp-ru-opel-astra-sed-f99181e,625,0,0,0.jpgBiegi w porządku, wchodzą nawet lepiej niż w moim Fordzie, a gdy auto się zagrzeje delikatne drgania drażnią przez jakieś 10 minut, potem można przywyknąć. Chodź był efekt ciszy, gdy po jeździe próbnej wsiadłem do Forda i stałem na światłach, czułem się jakbym miał wyłączony silnik, tak bardzo przywykłem do klekotu diesla. Jednostka Opla jest mniej awaryjna niż ta od Isuzu, pali w granicach 6 litrów na 100 kilometrów, chyba, że przekiblujemy w korkach to może połknąć nawet 7,5 litra. Za to, gdy wyjedziemy na drogę szybkiego ruchu, wrzucimy piąty bieg i pojedziemy sobie 100 km/h (nie więcej) można tak jechać na pełnym baku nawet 1000 kilometrów, nieźle! Ja na pełnym baku gazu i pełnym benzyny przejadę niewiele więcej, bo 1200 kilometrów. Moja niechęć do silników diesla została powiedzmy w jakiś sposób przełamana przez tego starego, oplowskiego diesla, choć czy mógłbym nim jeździć sam na co dzień? Myślę, że nie, ale teraz w 100% rozumiem tych, którzy kupują coś takiego i traktują, jak narzędzie do pracy. Gdybym był człowiekiem, który nie czuje mięty do motoryzacji, pewnie też miałbym pod domem diesla i nie martwił się, że powyżej 120km/h mogę dostać ataku epileptycznego.

http://media.autokult.pl/e3b53f625414133e11dfdb4ceb57885c,800,600,0,0.jpgA teraz najlepsza część, Astra, którą jechałem kosztowałaby mnie 1100 złotych! Coś niesamowitego, oczywiście ma 200 rys na masce, jedna ma 40cm i wygląda jakby powstała na skutek kontaktu z grubym śrubokrętem, wydech do roboty, bo ma dość sporą dziurę i prędzej czy później złamie nam się w pół, lekkie zapocenia i korozja progów i opony do kupienia, ale to wszystko da się zrobić i nie będzie to kosztowało wiele. Pamiętajmy, że stare Ople są w utrzymaniu prawie tak samo tanie, jak Daewoo czy Fiat. To jest przełom, bo Astra I diesel, najbardziej neutralny i wydawałoby się jeden z najnudniejszych aut świata wywarł w miarę pozytywne wrażenie. Chamstwem i ignorancją byłoby mu wystawić negatywną ocenę, to auto które było warte każdej złotówki, a sprzedający był w stanie się targować do równego 1000 złotych. I choć wydaje się nam, że na rynku samochodów używanych w tej cenie nie ma już nic co nadaje się do jazdy, to w najbliższym czasie przekonacie się, że jest inaczej, a to tylko pierwszy przykład.

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Dylemat z sennego koszmaru, Vectra czy Passat?

Tytuł to nie przenośnia, bo gdyby coś takiego mi się przyśniło, chciałbym się obudzić jak najszybciej. Ostatnio natknąłem się na właśnie taki dylemat na jednym forum. Nie pytajcie mnie, jak bardzo nie chcę poznać autora tego pytania, ale dał mi tak dużo do myślenia, że postanowiłem o tym napisać. Dwa wydaje się różne auta, lecz wbrew pozorom bardzo podobne. Oba reprezentują klasę średnią, oba są niemieckie, oba kosztują podobnie, a którego z nich wybrać? Powiem tyle, że dziś nie będzie danych technicznych, usterek, bo te auta wszyscy znamy, skupimy się na bardziej moto-maniackim spojrzeniu.

http://m.autokult.pl/opel-vectra-b-po-lifting-75c646f,630,0,0,0.jpgNo cóż, nigdy w życiu nie przypuszczałem, że stanę przed takim dylematem. Skupiamy się na starszych modelach, Vectrze B i Passacie B5, jak już wspomniałem sporo je łączy, ale przede wszystkim to, że oba są równie ciekawe co patrzenie na topniejący śnieg. Nie trudno się domyślić już po pierwszych słowach, że nie kupiłbym ani Vectry, ani Passata, ale nie rozkminiam tego od strony zakupu za własne pieniądze. Porównajmy te dwa auta, zaczniemy od Opla. Sporo ich u nas jeździ, a ceny są tak skrajne, że aż ciężko się zdecydować – pokiereszowana Vectra za parę tysięcy, czy igiełka za 10 tys. ? Co by nie powiedzieć, to Vectra B ma dosyć solidne silniki, które trzaskają sobie po 300 tysięcy i to nawet na gazie. Nieważne 1.6, 1.8, 2.0 czy diesel, to po prostu mądra konstrukcja, która ma swoje bolączki, ale nie zje naszego portfela. Zawieszenie jest też niczego sobie, a w środku znajdziemy współczesne wyposażenie, jeżeli dobrze poszukamy. Niestety Vectra na naszym rynku jest traktowana gorzej niż przestępstwa w sądzie. http://m.autokult.pl/opel-vectra-2-3d3980b51f2a971016,630,0,0,0.jpgCzęsto jest wołem pociągowym, gdy cieknie jej olej ludzie machają ręką, a gdy zły urok padnie na głowicę to już kaplica, są legendy, że ktoś naprawdę naprawił Vectrę B z walniętą głowicą, ale jakoś w to nie wierzę. Rdza zjada ją dosłownie wszędzie i niewielu się tym przejmuje, a mimo to jeździ ich po naszych ulicach naprawdę sporo. Dużo pochlebnych słów, ale co do niej mam? Spójrzcie tylko na nią, to idealne auto dla człowieka, którego w ogóle nie obchodzą samochody. Zero charakteru, auto nie zachęca mnie do przejażdżki, w środku wydaje się solidna, ale tak naprawdę jest równie tandetna co Daewoo. W dodatku, gdy się nią jedzie ciągle coś nie działa tak jak powinno, hamulce od nowości to jakaś pomyłka, zawieszenie niby okej, ale mogłoby być miększe w mieście i twardsze na autostradzie. Rozumiecie o co chodzi? Vectra nie daje absolutnie żadnej radości z jazdy, w żadnej sytuacji. To po prostu wózek do przemieszczania się, który działa jak zegarek, czasem jej padnie bateria, czasem się poluzuje pasek, ale to drobnostki i wielu osobom to pasuje, ale mi nie. Nie ma w sobie nic przyjemnego, nic nowego, nic twórczego, nic co wywołuje uśmiech na twarzy. Kompletna nuda, kompletny brak wyobraźni przy projektowaniu Vectry B, no może poza tymi durnymi lusterkami, zachodzącymi na maskę, to chyba najgłupszy pomysł na rozluźnienie wizerunku samochodu, jaki widziałem. A co z Passatem?

http://m.autokult.pl/volkswagen-passat-b5-1-99995309d,630,0,0,0.jpg

Naturalnie jest droższy od Vectry, choć w sumie nie wiem dlaczego. Kiedyś utarło się, że Volkswagen to marka premium u nas, a przecież to nieprawda! To auto dla każdego i Passat też taki jest, stara się zadowolić wszystkich i w sumie robi to efektywnie, każdego zadowala po trochu, ale nikt nie powie, w niedzielne po południe – hej przejedźmy się na ekscytującą wycieczkę moim Passatem. Bo to auto również nie ma w sobie ani grama charakteru, ani trochę adrenaliny. Podobnie jak Vectra jest dosyć solidny, niedrogi w serwisowaniu, można sobie wpakować gaz, albo kupić diesla, którym będzie się jeździć 20km tygodniowo i udawać, że się upłaca i że był to złoty interes. Patrząc na Passata i próbując sobie uświadomić, że to moje auto chce mi się płakać. Gdyby Passat miał twarz, na pewno miała by ona ciągle ten sam wyraz. Na pewno znacie ludzi z takimi twarzami, które czy pogrzeb, czy impreza zawsze mają ten sam wyraz na twarzy, zero emocji i właśnie taki jest Passat stylistycznie. Nie wiadomo co sobą reprezentuje i to dyskwalifikuje to auto u mnie. http://m.autokult.pl/volkswagen-passat-varian-ebce934,0,750,0,0.jpgNie wystarczy mi solidny diesel, trochę miejsca w środku i tanie części. Po co mi to, skoro nie będzie mi dawał satysfakcji, gdy siądę za kierownicą? Będę to traktował raczej jak przymus, podobnie miałem z Polo, gdy nim jeździłem, już chyba wolę chorobę weneryczną. To jest właśnie problem zarówno Vectry, jak i Passata, nie mają w sobie za grosz emocji, więc nie przekażą ich swojemu właścicielowi. Szare, ponure, nudne w środku, bez charakteru na zewnątrz, ale za to solidne, tanie w utrzymaniu i dlatego sporo osób staje przed dylematem, który dla mnie jest tylko koszmarem. Ale wybaczcie mi to, jako fan motoryzacji nigdy nie poprę tworu do poruszania się z punktu A i B, bo to nie dla mnie. Samochód to coś więcej, ma być ukojeniem nerwów, uśmiechem na mojej twarzy, adrenaliną, gdy tylko będę miał ku temu okazję i potrzebę i chcę móc się za nim obejrzeć na parkingu. Żaden z tych dwóch tego nie ma. Więc jeśli nie możesz się zdecydować, którego wybrać, Wasz bloger Wam poradzi to co następuje – zrób wyliczankę i kup tego na końcu. Jak zawsze jestem mega pomocny! Miłego dnia, dziękuję za uwagę i przepraszam wszystkich właścicieli Vectr i Passatów, za to, że to aż taka nuda.

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl