Wyzwanie na dziś – samochód lepszy od BMW 330

Wracam do Was po długiej przerwie w blogu pełnym mocy, ciętych ripost, ostrych metafor i kuriozalnych porównań. Powrót nie bierze się z błahego powodu, mam trochę materiału dla Was i liczę, że będzie Was tu jeszcze więcej. A dzisiaj będziemy walczyć ze złem, bo niczym superbohater przybywam z tym wpisem, aby uratować znajomego od popełnienia motoryzacyjnego samobójstwa. Zdecydowany jest kupić BMW 330 z silnikiem 3.0 diesel, a przy tym temacie naszła mnie refleksja. Oczywiście jest około 14 tysięcy lepszych samochodów od tego bawarskiego pomiotu szatana w dresach, ale jaki będzie najlepszy?

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/ford-mondeo-st220-3-2918-e341b26.jpgSzukamy mocnego auta, czegoś nietuzinkowego, takiego aby zjadało między innymi to BMW ze śmiesznym dieslem pod maską. Pierwsze co przychodzi mi do głowy to samochód równie rzadki co Aston Martin DB9 i to nie żart. Ford Mondeo ST220 miał słabsze wyniki sprzedaży niż brytyjski super samochód, co czyni go bardziej egzotycznym. Pod maską mamy 3.0 V6 o mocy uwaga będzie zaskoczenie 226 KM (kto by się tego spodziewał?!). 6,8 sekundy do setki, pełne wyposażenie, wygląd podrasowany fajnymi zderzakami i alufelgami. Dużo przestrzeni wewnątrz, prędkość maksymalna 250 km/h. Jest ładny, dużo, mocny jak rosyjski samogon i pozostaje pytanie po co kupować cokolwiek innego? Jest w cenie tego BMW, bo do 15000 spokojnie znajdziesz ST220 w nie najgorszym stanie. Ale to jednak Ford, można mieć uprzedzenie do marki, choć ja mam większe do BMW, nie ze względu na pochodzenie, ale na ludzi, którzy nimi jeżdżą. Więc może zakosztujmy trochę luksusu i pójdźmy o krok dalej.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/jaguar-x-type-1-291213-6-21849b5.jpgJaguar X-Type, zawsze mi się podobał i nigdy temu nie zaprzeczę. Za trochę pieniędzy możesz dostać samochód z naprawdę genialnym wnętrzem, rasowy i budzący respekt mimo upływu lat. Tutaj pod maską 3.0 o mocy 234 KM i uwaga napęd na 4 koła! Niesamowite, że 13 letni Jaguar może mieć upchnięte w wyposażeniu wszystko to co dzisiejsze, salonowe auta klasy średniej w najbogatszej wersji. Co za świetny samochód! Koszty utrzymania mogą przerażać, ale czy jest aż tak tragicznie? Zajrzyjmy do wujka allegro – amortyzator 250 za sztukę, komplet tarcze i klocki 200zł, tłumik końcowy (i tu już trochę pod górkę) 700zł, nowy rozrusznik 190 zł. Nie ma się czego bać! Ale skoro potrzebny nam jest zdrowy rozsądek z pomocą przychodzą Szwedzi!

http://media.autokult.pl/51b4d9e9efbc641595087069285594a7,800,600,0,0.jpgI tak oto dochodzimy do momentu, w którym wszyscy malkontenci stwierdzą jasno, że jestem nieobiektywnym burakiem, który za nic ma opinie ekspertów i w gruncie rzeczy macie rację, ale nie w tym przypadku. Bo Volvo S60 T5 to nie jest auto dla emeryta z przedmieść Sztokholmu, o nie! Silnik ma 250KM i nie daje odskoczyć nawet Mondeo ST 220, które jest od niego dużo lżejsze, 6,8 sekundy do setki. W środku wnętrze, które mimo upływu czasu trzyma jakość i poziom. Spójrz do środka, a od razu się zakochasz, a jeśli go odpalisz i się przejedziesz to jedyna słuszna droga, jaką możesz obrać to bankomat, musisz go kupić! Nie jest jak typowe Volvo, wygląda bardziej zadziornie, ale nie jest przesadzony, trzyma fason, jak większość stworzeń szwedzkiej marki. No i w końcu to Volvo, więc mechanika będziesz oglądał rzadziej niż objawienie Matki Boskiej. I tak oto macie podane na tacy 3 znakomite samochody, każdy z nich jest mocniejszy od BMW 3.0 diesel, jest od niego znacznie ładniejsze, ma lepsze wnętrze i nawet biorąc pod uwagę Jaguara może okazać się tańsze w utrzymaniu. Dodajmy do tego, że są to samochody benzynowe, w tym samym roczniku, znacznie większe w środku, a ich standardowa grupa odbiorców nie wygląda podejrzanie, gdy tylko przekroczy próg jakiegokolwiek sklepu.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/mercedes-klase-e-1-2a9a35826469b.jpgW tej cenie jest jeszcze masa innych, lepszych od e46 samochodów – Saab 9-5, Lexus GS, Toyota Camry, Mazda 6 3.0, Nissan Maxima, Mercedes W210, Chrysler 300M, Alfa Romeo 159. Każdy z nich ma świetny, mocny silnik, każdy z nich ma pełne wyposażenie i dobry rocznik, każdy z nich kosztuje do 15 000zł i każdy jest o niebo lepszy od BMW 330, które nie jest złym samochodem, tego nie mogę powiedzieć, ale jest jak film, który obejrzysz raz, uznasz że jest dobry i nigdy do niego nie wrócisz, po prostu nie wygrywa mojego serca, nie daje tych właściwym dla motomaniaka emocji i w dodatku naraża Cię na dość spore koszty, bo dresy z pumy i obuwie drift cat wcale nie jest tanie, a gdy staniesz się posiadaczem serii 3, musisz też stać się posiadaczem tego typu odzieży.

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Ford kontratakuje

W dzisiejszych czasach, gdy prawie każdy samochód wygląda jak Kia Cee’d ciężko o coś oryginalnego. Jeśli przeciętny nabywca kupuje auto z salonu niełatwo znaleźć coś ładnego. Pewna marka przeszła samą siebie i postanowiła bez skrupułów użyć stylistyki Aston Martina, mowa oczywiście o Fordzie.

http://m.autokult.pl/121799419843287811-3b1c67ea717a9,959,0,0,0.jpgSpójrzcie na nowe Mondeo i powiedzcie, że jest brzydkie. Nie! Nie zrobicie tego, bo jest wspaniałe. Charakterystyczny grill z przodu stylizowany na DB9 to prawdziwy hit. I specjalnie nie dziwi mnie, że to właśnie Ford zrobił ładny samochód dla każdego. Przypomnijcie sobie poprzednie Mondeo, bo im też nie można było zarzucić, że są brzydkie. Jedyna rzecz jaka mi się podoba, to fakt, że Fiesta, Focus i Mondeo różnią się z przodu tylko rozmiarem. Tu akurat Ford zabawił się tylko w zmniejszanie pierwotnego projektu, o wy lenie! Co nie zmienia faktu, że po prostu jest ładny. W dodatku konkurencja ma spory problem, bo jakby nie patrzeć to nowe Mondeo stylistycznie bije każde auto w swojej klasie. Zróbmy mały przegląd aut, które można kupić za podobne pieniądze.

http://m.autokult.pl/mondeo-vs-passat-0e5fd9dd34c4a29,989,0,0,0.jpgPassat? Po przejęciu Volkswagena przez Porsche (przez co świat stanął na głowie) rzeczywiście zyskał stylistycznie, ale to nadal surowy Volkswagen, któremu ciągle czegoś brakuje. Insignia? Wygląda jak zmutowany chomik, z gębą pełną radioaktywnych beczek, Opel jak zwykle nas nie rozpieszcza. Francuskich aut nie rozumiem w ogóle, może gdybym częściej pił wino i zagryzał bagietkami z serem spojrzałbym na to inaczej, ale póki co nic twórczego tam nie widzę. Japończycy natomiast za bardzo próbują wkupić się w łaski amerykanów i niepokojąco zbliżają się stylistycznie do GM, spójrzmy chociażby na nową Imprezę, laik nie odróżniłby jej od Chevroleta.

http://m.autokult.pl/toyota-avensis-emotion-2-0928773,630,0,0,0.jpgToyota i Honda to standardowo w klasie średniej wozy dla emerytów, które są dość nudne. Koreańczycy robią mają Cee’da w powiększonej wersji. Amerykanie prawie nic już nie produkują, a jeśli to robią to standardowo jest naładowane syntholem. No i nasi wspaniali włosi, gdzie Alfa nie ma już swojego modelu w klasie średniej, Lancia nie istnieje, a Fiat ma to wszystko głęboko. Są jeszcze Chińczycy i ich Volvo, które rzeczywiście jest nieco chińskie, choć niebrzydkie. Ale z całej tej bandy motoryzacyjnej ja bez wahania wybrałbym Mondeo. Jest takich samych rozmiarów jak reszta, w podobnej cenia (a od niektórych nawet tańsze), z dobrym wyposażeniem, a technologia Forda cały czas idzie do przodu. Zapewne inni producenci dojdą do wniosku, że po Cee’d przestał być tak bardzo trendy i trzeba będzie się wysilić, kupić kalkę i skopiować styl Mondeo. Ale nie martwmy się, bo Ford w ostatnich latach nas nie zawodzi i ciągle robi coś fajnego. Tak trzymać!

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Mondeo Mk.II – przystojniak ze stajni Forda

Gdy miałem 10 lat, jednym z aut które naprawdę mi się podobało było właśnie to Mondeo. Ford przysypiał trochę ze stylistyką w poprzednich latach, więc postanowił ożywić swojego nowego przedstawiciela klasy średniej. Tego, który wyparł legendarną Sierrę. Dzisiaj kilka słów o cenionym na naszym rynku samochodzie.

http://s2.blomedia.pl/autokult.pl/images/2012/08/Ford-Mondeo-mk2-4-239487.jpg

Zacznę od pewnego sprostowania tytułu, który dodałem specjalnie, aby co niektórzy moi hejterzy się ożywili i zaatakowali. Liczę, że są na tyle słabi, że nie dotrą do pierwszego akapitu. To co widzicie obok to nie jest Mondeo Mk. II! To taka mało popularna informacja, rozniosło się, że to druga generacja Mondeo, wprowadzona w 1996 roku. Nic bardziej mylnego, to cały czas technologicznie to samo Mondeo I z 1993 roku, samochód po prostu przeszedł facelifting, tyle że bardziej radykalny niż zazwyczaj wprowadzają producenci. Nie wiem skąd to się wzięło, może nagle uznali, że tamto było brzydkie mniejsza o to. Producent nazywa je Mk. II więc tak już musi zostać. Fakt jest taki, że ten jest dużo ładniejszy, moim zdaniem ma swojego pazura, ten kształt świateł i mocne obramowania sprawiają, że aż się chce do niego wsiąść. Dodajmy do tego niską cenę i naprawdę spore gabaryty i proszę mamy sukces rynkowy! Silniki benzynowe od 1.6 16V do 2.5 ST200, który wprawiał w zakłopotanie nawet właścicieli BMW serii 5. Dzisiaj nie pozostało ich zbyt wiele, tym bardziej u nas toteż ich cena nie jest zbyt kusząca. Ale innych Mondeo mamy pod dostatkiem, włącznie z jedynym w ich gamie dieslem 1.8 TD.

http://media.autokult.pl/54646e0ee63c8b926afbc6c851c39497,400,300,1,0.jpg

Jeśli chodzi o najsłabszą jednostkę 1.6 – rozwijała 90-95KM i nie była demonem prędkości, ale potrafiła mało spalić jeśli się ktoś postarał, w odróżnieniu od 2.0 16V – które miało o Smarta pod maską więcej, bo aż 130KM i paliło ile widziało. Po środku mamy 1.8 16V – 115KM i ja wybrałbym właśnie ten model, ponieważ na trasie spali tyle co 1.6, a nie będzie tak powolne. W dodatku z całej trójki, najlepiej radzi sobie z instalacją gazową, a to w przypadku takiego auta z lat 90 duży atut. Choć w rozmowach telefonicznych, które dzisiaj przeprowadziłem aż w czterech na siedem telefonów do centrum LPG usłyszałem nieprzyjazne opinie na temat gazu w Mondeo. Silniki te są jak to fajnie określił jeden z mechaników dosyć „ambitne” i szybko po zamontowaniu instalacji zaczynają pożerać olej i buntować się na paliwo w sprężonej formie. A co do diesla, to jak powszechnie wiadomo nie jestem fanem tego typu jednostek napędowych, a tej w Fordzie tym bardziej. 1.8 TD jest wolniejsze od kajaku i okropnie głośne. Ale coś za coś, rekordziści spalają około 5,5 litra / 100 km, a to już przy obecnych cenach ropy prawie jazda za darmo. Benzyniaki natomiast mają lepszą kulturę pracy i wydają się mniej ociężałe, nawet wersja 1.6! 

http://media.autokult.pl/770c6da4a83ac91d355be0ca2812cc7a,400,300,1,0.jpg

Są dosyć odporne na wysokie przebiegi, choć gdy silnik się zużywa pojawiają się poważniejsze awarie typu wypalenie zaworów, czy uszkodzenie popychaczy zaworów. I nie warto tu się zabawiać w wymiany ratalne, najlepiej skutkuje regeneracja głowicy, przekazał pan Zygmunt z warsztatu w Gliwicach i nie wiem jak Wy, ale ja z mechanikiem kłócił się nie będę! Zaglądając do środka nie ma rewelacji, ale nic mnie w środku nie drażniło. Było bardzo wygodnie, auto ma mocne zawieszenie, które tłumi wszystko co napotka na swojej drodze, kierownica dobrze leży w dłoni, lewarek w odpowiedniej pozycji. W dodatku nie jest tu mega nudno, jest wręcz interesująco, na pewno Mondeo wygląda w środku znacznie lepiej niż Passat czy Vectra, takie moje zdanie. Co do prowadzenia, nie było większych zaskoczeń, auto słucha się, wie kiedy dajesz mu sygnał do ataku na lewy pas, a kiedy chcesz spasować. Ciężko było mi opanować sprzęgło, nie wiem czy to wina modelu, czy ogólnie przypadłość wszystkich Mondeo, ale miałem tak dwa razy, było strasznie delikatne i dokładne. Z rzeczy, które okropnie mnie drażniły to parkowanie wersją sedan do tyłu. Lubię parkować do tyłu, bardziej niż przodem, jakoś mi wygodniej. A tutaj kufer jest jak lotniskowiec i trochę by kilometrów upłynęło zanim bym się do tego przyzwyczaił. Dlatego lepiej wybrać wersję skróconą, jest przyjaźniejsza kierowcy i w dodatku praktyczniejsza, bo składając siedzenia zmieścisz tam nawet pralkę. Ceny? Zadbane Mondeo, z dobrym wyposażeniem i polecanym przeze mnie silnikiem 1.8, nie skalane gazem to koszt około 4-5 tysięcy złotych, czyli niewiele! Im droższe Mondeo, tym lepsze wyposażenie, rocznik i zużycie jest mniej widoczne. Oczywiście znajdziecie go za nawet 2 tysiące złotych, choć po zakupie jedynym słusznym kierunkiem może okazać się warsztat, albo złomowisko. Jeśli chcesz wydać tak mało, już lepiej zainwestuj w te brzydsze i starsze Mondeo, bo tamten będzie tani ze względu na rocznik. Dla mnie Mondeo Mk.II w tej klasie to strzał w dziesiątkę, choć osobiście wolałbym pewnie Volvo S40, ale tylko dlatego że wolę Volvo od Forda, to nic osobistego. 

Źródłem zdjęć jest : http://autokult.pl/

Nowe, a może używane?

Witam wszystkich czytelników! Zbiera się Was tu coraz większa grupa, za co serdecznie Wam dziękuję i mam nadzieję, że tą tendencję zachowamy. A jeśli jesteś tu pierwszy raz to zapraszam do archiwum! A dzisiaj sprawdzimy co można kupić za cenę nowego auta z salonu. W stylu bloga weźmiemy najtańszy samochód z salonu dostępny na polskim rynku a zajrzymy w to miejsce!

 

Po sprawdzeniu oferty Fiata, Skody, Kii oraz Hyundai’a czyli tych marek mało premium, które zazwyczaj oferują najtańszy samochód trafiłem tutaj. Do salonu Chevroleta, marki, która niedługo zniknie z Europy na dobre. Bo to oni jako jedyni proponują nowy samochód za mniej niż 30 tysięcy złotych. Nawet Panda już jest droższa. Spodziewałem się, że Citigo od Skody, czyli braciszek bliźniak Volkswagena Up! będzie tyle kosztował, ale okazuje się, że jest nawet droższy. Więc padło na model który na rynku jest od 4 lat bez większych zmian. Mowa oczywiście o Chevrolecie Spark. Kosztuje 28990zł brutto. No i proszę mamy auto fabrycznie nowe, którym poza pracownikami montażu nikt wcześniej nie jeździł, na gwarancji. Co oprócz tego? Auto na kółkach od fortepianu, bardzo małe, więc parkowanie będzie proste, jest jednak stylistycznie tak dziwny, że ciężko mi określić czy jest uroczy czy paskudny. 

Co za takie pieniądze dostajemy? Oczywiście wersję podstawową LS, która dba o nasze bezpieczeństwo oferując 6 poduszek powietrznych, wspomaganie hamowania, a co do komfortu no cóż, w ulotce mamy napisane dzielone i składane oparcie kanapy, regulacja wysokości fotela kierowcy i zderzaki w kolorze nadwozia. Tyle dobra! Pomijając już deskę rozdzielczą, która składa się z prędkościomierza wielkości i wyglądu kompasu. Miejsca w środku prawie nie ma, do bagażnika wejdzie jedna torba na zakupy. Autko ma silnik 1.0 ale czterocylindrowy, mocy mamy pod dostatkiem 68KM przy masie poniżej tony może nas też zabić. Mimo 4 gwiazdek NCAP nie ufam jego wykonaniu, jakby zrobiono go z pudełków po tic tacach. To nie jest zły samochód, ale jeśli miałby być Twoim jedynym, szybko Cię zmęczy. W dodatku Chevrolet Spark odziedziczył po poprzedniku (Daewoo Matizie) umiejętność tracenia na wartości. Po wyjeździe z salonu stać Was już co najwyżej na Dacie Logan, która pewnie będzie i tak lepiej wyposażona niż on. Dealerzy narzekają, że nie kupujemy nowych aut. A jak mamy kupować?! Przez przepisy Unii Europejskiej która zakłada, że głównym efektem posiadania samochodu jest uderzenie w drzewo lub tira, nowe auta są opoduszkowane, ale poza tym nie oferują nic. Bezpieczeństwo jest ważne, ale gwarantuje Wam, że idąc na czołówkę nawet z moim Polonezem poduszki Sparka wiele nie dadzą. Poddajmy więc alternatywę dla nowego Sparka. Co na rynku wtórnym kupimy za 28990zł?! No to patrzcie! Wybrałem takie najfajniejsze opcje, bo jest tego naprawdę dużo i ciężko się zdecydować, 3 alternatywy ode mnie! 

Zacznijmy od bardzo rozsądnej propozycji. Ford Mondeo MK.4. Za taką kasę będziemy mieli samochód duży, z bardzo dobrym wyposażeniem już pomijając standardy tej klasy jak klimatyzacja, ale nawet skórzaną tapicerkę, a zahaczając o wymagania UE, 8 poduszek powietrznych, doświetlanie zakrętów czy czujniki parkowania. Samochód, który ja oglądałem był z 2008 roku, czyli miał 6 lat, przebieg 146 tysięcy kilometrów, no i silnik diesla 2.0 TDCi, więc także jest ekonomiczny. Historię można sprawdzić w ASO podając VIN pojazdu o czym poinformował sprzedający. Auto było od właściciela, które ma nawet automatyczną skrzynię biegów. Dwustrefowy climatronic, komputer pokładowy, a nawet takie bajery jak oświetlanie przestrzeni wokół auta. Po prostu wow! Auto bezwypadkowe, co też można sprawdzić miernikiem lakieru. Auto do oddania za 27000zł. Czyli zostaje nam jeszcze na ubezpieczenie, czy jakieś drobne naprawy, jeśli auto by takiego wymagało. Czy ktoś wolałby Sparka niż to Mondeo? Ciężko znaleźć wersję benzynową w tej cenie, diesli jest dużo i większość z przebiegiem 200 tysięcy albo sprowadzonych, ale da radę znaleźć takie perełki jak mi się udało. Przejdźmy dalej! 

Żeby nie było, że proponuje wielki krążownik damy jakiegoś kompakta. Volvo C30, dosyć świeży samochód na naszym rynku, nie jeździ ich dużo, więc będziemy oryginalny. Volvo słynie z niezawodności i bezpieczeństwa i nie inaczej jest w przypadku C30. 5 gwiazdek w euro NCAP, czyli więcej niż nowy Spark. Autko znalezione przeze mnie miało silnik 1.6 benzynowy o mocy 101KM więc wystarczający na takie gabaryty. Wyposażenie ABS, ASR, full elektryka, klimatyzacja, komputer pokładowy. Można też kupić w tej cenie diesla, ale ponieważ ja wolę w tym przypadku silnik benzynowy to właśnie ten weźmiemy na tapetę. Średnie zużycie paliwa będzie około 7 l /100km. Przebieg również udokumentowany nieco ponad 85 tysięcy, przecież w przypadku Volvo to nawet nie dotarty silnik. Samochód również ma 6 lat i kosztował niecałe 26000zł. Ile nam zostaje jeszcze w stosunku do Sparka! I mamy ładny, nieduży, dobrze wyposażony samochód, który w dodatku jest dużo bezpieczniejszy. W dodatku powiem Wam, że na tylnej kanapie Volvo C30 jest więcej miejsca niż w przypadku Sparka. Nie do wiary! Na koniec będzie coś zupełnie odjechanego w tej cenie! Bez gwiazdy nie ma jazdy! 

Pozwoliłem sobie pokazać coś nieco starszego, ale w tym przypadku chyba nie będzie wątpliwości, że to propozycja kosmiczna, ale spójrzcie na niego… a teraz przewińcie do samej góry zobaczcie na zdjęcie numer dwa tej notki… i z powrotem do mnie spójrzcie na to tutaj. Dacie wiarę, że to jest tańsze niż ten mały pomiot wyżej? A tak jest! Mercedes CLK 200 o mocy 163 KM. Samochód ma 10 lat, przebieg 160 tysięcy kilometrów i jest do oddania za 26500zł! Chcecie słyszeć wyposażenie? Spójrzcie na znaczek na masce, ale dobra zagłębie się nieco. Nie muszę chyba wspominać o bezpieczeństwie i dwustrefowej klimatyzacji, dodam, że mamy fabryczną nawigację, telewizję, 6 biegową skrzynię i prawdziwą skórę. Powiecie co za kretyn, ktoś szuka małego ekonomicznego zwrotnego auta, a ten z Merolem wyskakuje. Przecież nie będzie go stać na serwis i paliwo! Nie zapominajcie, że ten Mercedes jest tańszy od nowego Chevroleta, a w dodatku to marka premium, która nie ma w zwyczaju się psuć raz na parę miesięcy. Co do ceny zostaje Wam na ubezpieczenie, a na upartego jeśli chodzi Wam o oszczędność i jest się pod tym względem wariatem, to znam ludzi, którzy byliby w stanie tego CLK zagazować. Będzie to kosztowało jakieś 2600zł, z korkiem nie na widoku tylko w baku, więc nawet z tym gazem się zmieścicie w cenie Sparka. Strasznie to brzmi. Porównujemy Mercedesa CLK 200 do Chevroleta Spark. Ale no rzeczywistość i oferty dealarów nas do tego zmuszają. Auto jest mega ładne, bezpieczne, dobrze wyposażone, żwawe i pojemne. Co więc stoi na przeszkodzie? Że już ktoś tym trochę jeździł? Ten też był od pierwszego właściciela a wnętrze było jak nowe. W dodatku przeczytałem, że z zastosowaniem zasad eco-drivingu można ze spalaniem zejść spokojnie do 7 l /100km. Piękna sprawa! I co.. nadal kupilibyście nowego ometkowanego Sparka? Ja na pewno nie! Nie wiem czy zdecydowałbym się na tak szalony ruch jak Mercedes, ale kusząco brzmi Volvo. W dodatku każdy z wymienionych trzech przeze mnie aut w ciągu 3 lat straci na wartości parę tysięcy może 15%, w porywam do 30% wartości jeśli baardzo go zużyjecie. Spark po 3 latach będzie kosztował pewnie z 12-15 tysięcy a i jego sprzedanie będzie mega trudne. Mondeo, C30 czy CLK znajdzie kupca szybko. Więc biorąc pod uwagę to ile stracicie na małym, nowym Sparku, w porównaniu do moich propozycji, nawet droższy serwis czy wydatki na paliwo nie przewyższą tej straty, którą poniesiecie kupując nowe auto. 

No więc kończąc dzisiejszy wywód, zakup nowego samochodu poniżej 30 tysięcy złotych (spójrzmy jeszcze na wnętrze Sparka i Mercedesa) to wbrew pozorom większe dziurawienie sobie portfela niż kupowanie używanego. A oprócz tego wybór w salonach jest żaden, mogą zaproponować nam atrakcyjny kredyt itd. co jeszcze bardziej uszczupli nasz domowy budżet. A tak to, fakt masz autko z drugiej ręki, trochę już pojeździło, ale jak by to nie ubierając w zdania, po prostu dużo lepsze i z innej bajki.  Tą notką otwieramy dzisiaj nową kategorie o wymownym tytule Dylematy. Możemy podyskutować oczywiście - nie zgadasz się? A może masz inny pomysł na zagospodarowanie takiej kwoty? Piszcie, na każdy komentarz chętnie odpowiem! No i oczywiście napiszcie jak mi poszło w Tvnturbo dzisiaj, bo mi nie dane jest niestety obejrzeć ten odcinek. Pozdrawiam