Premiery 2016 – Alfa Romeo Giulia

Przerwa świąteczna za nami, rok 2015 także zbliża się do końca. Co przyniesie nam rok 2016 w motoryzacji? Szykuje się kilka ciekawych premier, o których chciałbym wspomnieć. Może to być naprawdę dobry rok dla motoryzacyjnego świata i przez ostatnie dni 2015 przybliżę Wam kilka ciekawych propozycji na nowy rok.

http://m.autokult.pl/alfa-romeo-giulia-9-0204e3c1f107,989,0,0,0.jpgZaczniemy od tej, która interesuje mnie najbardziej, od samochodu, który jak obiecał szef Alfy Herald Wester ma wyznaczyć nowe standardy w klasie – Alfa Romeo Giulia. Ostatnia wersja tego wspaniałego samochodu pojawiła się w 1962 roku, więc jest to swego rodzaju powrót do korzeni. Na nową Giulię wystarczy tylko spojrzeć, wiemy, że tak będzie wyglądała, bo Alfa nie ma w zwyczaju niemile nas zaskakiwać. A skoro tak będzie się prezentować to można powiedzieć wprost, że Włosi po raz kolejny spoliczkują swoich konkurentów z Niemiec, w dziedzinie mocnych sedanów. Najpierw pojawiło się Maserati Ghibli, a teraz ma pojawić się to Alfa Romeo Giulia, której zadaniem będzie skopać tyłek BMW M3, co łatwe nie będzie. Quadrifoglio – ta wersja powinna nas interesować najbardziej, bo ma przyspieszać do 100 km/h w 3.9 sekundy, pod maską mieć 510KM, a w opcji napęd na cztery koła.

http://m.autokult.pl/alfa-romeo-giulia-4-b9e4a423fa55,1200,0,0,0.jpgWszystko wygląda obiecująco i nie będzie to tylko samochód dla maniaków prędkości, bo szykują się też słabsze wersje – 1.8, czy 2.2 diesel. Znakomitość Alfy i powrót do korzeni ma gwarantować równe rozłożenie masy na obie osie, co będzie nie lada gratką dla kierowców z pazurem. Stylistycznie jest po prostu wspaniała, nie mogę się doczekać momentu, gdy zobaczę ją na żywo, to będzie wielkie wydarzenie 2016. Fani marki znają już system DNA Alfy, a pozostałym wyjaśnię na czym polega. Jakiś czas temu Alfa Romeo podzieliła tryby jazdy na trzy systemy – Dynamic, Natural i All Weather. Każdy z nich można zastosować w innych warunkach jazdy, producent określa to jako personalizację osiągów. System Natural to jazda Alfą na codzień, czyli ma być komfortowo, ekonomicznie i bezpiecznie. W systemie Natural znika zjawisko nadsterowności, silnik nie reaguje jak szalony na pedał gazu, a nad wszystkim czuwa kontrola toru jazdy VDC. Wszystko tutaj jest w ustawieniu standardowym, bardzo rozsądnym.

http://m.autokult.pl/alfa-romeo-mito-16-27677-b078095,630,0,0,0.jpgIdąc dalej mamy system Dynamic, czyli sport przez duże S. Obniżamy próg czułości VDC i ASR, także siła wspomagania kierownicy jest mniejsza. Silnik szybciej reaguje na pedał gazu, samochód żwawiej przyspiesza. No i ostatni system, czyli All Weather pomaga nam w trudnych warunkach jazdy. Wzmacnia działanie kontroli trakcji, śliska nawierzchnia nie będzie nam w trybie A straszna. Podobnie jak w Dynamic tutaj również VDC i ASR mają podwyższony próg czułości, ale silnik nie reaguje w sportowym stylu na pedał gazu. Giulia będzie miała dodatkowo tryb R, czyli Racing, gdzie zmniejsza się wrażliwość pedału gazu, dodajmy do tego spoiler, który będzie regulowany elektrycznie, oczywiście w wersji o mocy 510 KM. Cena? Około 75 tysięcy euro, czyli ponad 300 tysięcy złotych – tyle co za M3, a może nawet nieco mniej. Jeśli to wszystko się sprawdzi, BMW będzie miało nie lada problem, bo jak wiemy M3 to swego rodzaju wyznacznik w tej klasie, uniwersalny samochód, łączący walory auta klasy średniej ze sportowym charakterem coupe, a gdy do gry wejdzie Alfa o takich walorach możemy być świadkami dość ciekawej rywalizacji. Możemy być pewni, że Giulia przewyższy stylistycznie BMW, to nie ulega wątpliwościom, ale walory jezdne to kolejna sprawa. M3 ma swój charakter, który budowało przez dekady, Giulia wraca po ponad 50 latach i na nowo musi odzyskać zaufanie klientów poszukujących w klasie średniej adrenaliny i emocji. Rękawica została rzucona, premiera już w 2016 i nie mogę się doczekać tego magicznego pojedynku, bo pokonać M3 próbowało już wielu, bezskutecznie, lecz gdy do gry wchodzi Alfa Romeo od stołu wstają Audi, Mercedes, Lexus, zostanie tylko BMW, 1vs1 i wydaje mi się, że to będzie najbardziej emocjonujący pojedynek 2016 roku.Tak więc, kupiłeś BMW M3? Masz paragon?

Źródło zdjęć:
http:///autokult.pl

Lexus IS – godny konkurent dla BMW 3 i Merca C

BMW Serii 3 i Mercedes Klasy C to godni siebie rywale klasy średniej. Toczą oni między sobą małą wojnę od kilku dekad, do tej walki próbowało się dołączyć nieskutecznie Audi, które pozostało w ringu z Passatem, Mondeo, Volvo, czy kilkoma Japońcami. Apropo Japończyków, do tej elitarnej dwójki zapragnął dołączyć jeden z nich w 1998 roku. Był równie drogi, jak one, ale czy równie dobry? Dzisiaj na blogu Lexus IS pierwszej generacji.

http://m.autokult.pl/lexus-is-300-616x462-25c400a2cee,630,0,0,0.jpgGdy pierwszy raz go zobaczyłem nie był jak typowy, japoński samochód. W niczym nie przypominał Avensisa, który był dosyć rozsądnym i stonowanym pojazdem (a przecież to ten sam koncern), ani Accorda, to było coś zupełnie innego. Sami spójrzcie, od razu widać, że ma charakter drania. W dodatku muszę stwierdzić, że było to jedno z najładniejszych aut klasy średniej lat 90, Toyota wstąpiła na grząski grunt, bez respektu dla Niemców postanowiła odbić im część klientów. Miała rzędowy silnik, napęd na tył i 155KM w podstawowej wersji, a to już coś. Ten konkretny model produkowano, aż do 2005 roku, z drobnym faceliftingiem pomiędzy. Zastanawiacie się pewnie, po co komu ciasny, drogi Lexus z rzędowym silnikiem i napędem na tył? To jest w zasadzie dobre pytanie, na które ja nie znam odpowiedzi, ale okazało się, że jest miejsce na rynku dla tego samochodu. Nie kupowali go emerytowani wykładowcy ekonomii, ani dla siebie, ani dla swoich rozpieszczonych synów, którzy o dziwo też studiowali ekonomię. Toyota trafiła w punkt 0 ze swoim Lexusem IS, w tą strefę, w którą nie mogło trafić Audi. Wyjaśnię Wam o co chodzi.

http://media.autokult.pl/c95db3f104882afc9e037accda45d742,400,300,0,0.jpgPewna grupa ludzi mogła sobie pozwolić na dwa auta – Mercedesa Klasy C, albo BMW serii 3. Nie stać ich było na wyższą klasę, ale nie chcieli mieć pod domem Passata, czy Renault Laguny, chcieli czegoś pośredniego między luksusem, a klasą średnią. Jednak mieli problem z Mercem i BMW, bo w tym pierwszym wyglądaliby, jak emeryci, a w tym drugim, jak handlarze kokainy. Co ma wybrać facet mający stabilną sytuację finansową, rodzinę na głowie i kryzys wieku średniego? Czy ma już przejść w oczach sąsiadów na emeryturę w Mercu, czy może odmłodzić się o 20 lat w BMW? To wybór dosyć niezręczny, więc dla takich ludzi powstał Lexus IS. Niezdecydowani na Merca i BMW mogli w końcu odetchnąć z ulgą i z uśmiechem na twarzy pomaszerować do salonu Lexusa, bez obaw że ktokolwiek wykluczy ich z elitarnego grona klasy średniej. Gdyby kupili Mondeo, Passata, Lagunę, czy Avensis mogliby zapomnieć o grze w golfa, czy piciu whisky, musieliby się przerzucić na monopoly z sąsiadami i polską wódkę, a tego nie chcieli.

http://m.autokult.pl/lexus-is300-wn-c4-99trze-83112a2,0,920,0,0.jpgTen mechanizm mam nadzieję udało mi się w precyzyjny, choć dość dziwny sposób wyjaśnić. Przejdźmy do samego samochodu, w środku wygląda świetnie. Co prawda zegary wzrorowane na tych noszonych przez Richarda Bransona mogą się wydawać dość pretensjonalne, ale to tylko mały detal. Nie brakuje mu w środku nic w stosunku do konkurentów, jest dość przyjemnie. Wersja kombi jest moim zdaniem zbyteczna i wygląda dziwnie, ale skoro seria 3 i klasa C są w wersji dla handlowców, dlaczego nie? Jak sama jazda Lexusem IS? Coś zupełnie innego. Nie jest narwana, jak BMW, potrafi być dostojnym samochodem w mieście, ale nie zostanie w tyle na autostradzie. Komfort jazdy zachowany na wysokim poziomie, kawa nie wyleje się na nasz drogi garnitur, ale nie będzie to też samochód, który w zakrętach zachowuje się, jak gondola. Wydaje się, że wszystko tutaj współgra ze sobą idealnie. Auto jest dobrze wyposażone, ma świetny silnik, wygląda dobrze, Lexus idealnie wcisnął się między Merca i BMW. Czas przejść do samego użytkowania, to Japończyk, więc wydaje się, że będziemy rzadziej zaglądać do mechanika, niż w przypadku Niemców.

http://m.autokult.pl/lexus-is-300-3-de24d7b5da6866dcd,0,920,0,0.jpgAle nie popadajmy w skrajności, jest parę wad o których musiecie wiedzieć. Właściciele IS zbyt często doświadczyli w swoim życiu bólu związanego z nieodpalającym pojazdem. W modelach z początku produkcji nagminnie pojawiał się problem z zapłonem, gdzieś tutaj zapewne była jakaś impreza i za dużo sake wypito poprzedniego dnia, przez co zapłon został niedopracowany. Drobne problemy wewnątrz, czyli nie działające przełączniki, psująca się zmieniarka płyt CD, czy zegary Richarda Brunsona, które w pewnym momencie przestawały świecić, nie wiedziec dlaczego. Ale to mała cena, bo silnik chodzi, jak w zegarku i nie ma usterek, które kopią nas po kieszeni, a pamiętajmy, że to samochód, który ma zacięcie sportowe i startuje do BMW, więc dość często będzie ryczał na wysokich obrotach. Właściciele narzekali też na łożyska w układzie przeniesienia napędu, potrafiły się szybko zużywać, a nie były tanie. Ogólnie słowo tanie w przypadku Lexusa w ogóle nie istnieje. Oryginalne części nawet dzisiaj są 3 razy droższe od zamienników, a serwis znacznie bardziej problematyczny, niż w przypadku BMW, czy Merca, bo mało kto u nas to auto miał od nowości. Ale wiecie co Wam powiem? Gdybym miał wybrać z całej trójki samochód dla siebie bez wahania wziąłbym Lexusa, dodam jeszcze, że mamy w gamie także silnik 3.0 którego moc to 214 KM, a przyspieszenie do setki 7,2 sekundy. To naprawdę dobry wóz i warto dać mu szanse, gdy staniemy przed dylematem Mercedes Klasy C, czy BMW serii 3.

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Dlaczego kupiłeś Vectrę C?

Dzisiaj przyszedł czas na samochód klasy średniej, który nie darzę sympatią. Mimo to przejechałem się dwoma Vectrami, w dwóch różnych miejscach oraz doliczam do tego te, którymi jeździłem kiedyś tam. Z tego wszystkiego wyszedł dzisiaj post, którego fani Opla być może nie powinni czytać, a z drugiej strony zauważyłem pewną zależność. Właściciele Opla chwalą swój samochód, ale do momentu, aż go sprzedadzą, później zaczyna się wiązanka pełna bólu i żali. Dzisiaj przelewamy część z tych żali tutaj.

http://m.autokult.pl/opel-vectra-1-2d5227d9b8b973548c,630,0,0,0.jpgNa początek zacznijmy od tego dlaczego kupowano Vectrę C? Ja po przejechaniu się Mondeo, Passatem, Accordem, Avensisem, Mercem C, czy BMW serii 3, Volvo S40 nie znajduje innego wytłumaczenia, jak cena. Owszem Vectra jest jeszcze trochę większa niż niektórzy z konkurentów, ale biorąc pod uwagę trwałość niektórych elementów może się okazać znacznie droższa. Najwięcej skarg pada na wersje diesel, co w zasadzie mnie nie dziwi. Jeśli już ktokolwiek decyduje się na Vectrę w dieslu, niech bierze fiatowskie 1.9 to rada na początek. Wersje benzynowe wydają się bardziej popularne, głównie dlatego, że dają się zagazować.Użytkownicy twierdzą, że nie mają problemów z instalacją gazową w Vectrze (póki jej nie sprzedadzą). Spalanie niewiele się różni od jazdy na benzynie, choć w tej klasie Vectra wypada blado, bo spala sporo więcej od konkurentów.

http://m.autokult.pl/opel-vectra-c-2-a8aa555dbdc2133e,750,470,0,0.jpgŚmieszne są dane producenta, który podawał, że Vectra spala poza miastem 5,6 litra na 100 kilometrów i tyle w tym prawdy, co w stwierdzeniu, że Michael Jackson nadal żyje i ukrywa się na egzotycznej wyspie. Dobra zostawmy na chwilę spalanie, użyteczność, usterki, wrócimy do tego później, bo teraz zrobię coś, czego nie lubi u mnie wiele osób, zajmę się wizualną częścią tego samochodu. Nigdy, ale to nigdy nie widziałem samochodu tak pozbawionego emocji, charakteru jak Vectra C. Można powiedzieć, że stoi ona w jednym szeregu z Passatem, ale on nawet wykazuje chęci i stara się być bardziej zadziorny. Tymczasem co byś nie dodał do swojej Vectry, czy to będą ładne felgi, czy spoiler ona nadal wygląda nieprawdopodobnie nudno i neutralnie. Ten samochód ginie w tłumie inny Opli, które jeżdżą po naszych drogach. Postawcie ją w jednym szeregu, ze wszystkimi konkurentami w tej klasie, nawet jej tam nie zauważycie, bo Wasze oczy zawisną na BMW serii 3, Mercedesie C, Fordzie Mondeo C, czy nawet Hondzie Accord!

http://m.autokult.pl/opel-vectra-c-25d6d179b5c6bf8dcd,630,0,0,0.jpgMam teorię, że jeśli masz Vectrę, nie masz prawa się nazywać fanem motoryzacji. Samochód jest dla ciebie tylko i wyłącznie narzędziem i właśnie tak będę nazywał Vectrę, nie jest to samochód, tylko narzędzie. Jak się sprawdza w tej roli? No cóż, jest tania w zakupie, tania w naprawie, a to ważne bo będziesz ich dokonywał znacznie częściej niż w innych samochodach. Szwankuje elektryka, na którą skarżyło się 8/10 zapytanych właścicieli Vectr. Kontrolki szaleją na desce rozdzielczej i pojawiają się mimo braku usterek, kasowanie błędów w Vectrze to codzienność. U dwóch Panów doszło nawet do wymiany komputera głównego, a jego koszt wyniósł uwaga – 4500 zł. Tania w utrzymaniu, jak koń arabski! Blokujący się bagażnik, coś niesamowitego w aucie XXI wieku i zdarzała się ta usterka nawet w Vectrze, którą testowałem. Takie drobne rzeczy, ale jednak denerwujące. Oryginalne hamulce to jakiś horror, tylne zawieszenie wytrzymuje około 30-40 tysięcy kilometrów, kompakty mają lepsze wyniki, nawet Fiaty! ‚

http://m.autokult.pl/1-9-cdti-aa4957dd417b190169f5679,0,920,0,0.jpgWadliwa kolumna kierownicy, nietrwałe łożyska (zwrócono mi uwagę, że oryginalne wytrzymują mniej niż zamienniki i nie wiem jak to możliwe), odpalenie diesla (innego niż fiatowski) w zimny poranek graniczy z cudem, węże intercoolera zrobiono chyba z gumy do żucia, bo pękają szybciej niż najtańsze prezerwatywy, a i chwalony przeze mnie 1.9 diesel nie ustrzegł się usterek, bo filtr cząstek stałych to standardowa pozycja na liście zakupów. Chyba wystarczy, to moim zdaniem kompletna katastrofa, nie lubię Vectry, ale żeby było aż tak źle? Co do samej jazdy – zawieszenie jest mało komfortowe, miejsca z tyłu brakuje, deska rozdzielcza jest zrobiona z twardego jak kamień plastiku, a listwy na zewnątrz przyklejono chyba klejem biurowym. Plusy? 4 gwiazdki w Euro NCAP, dość duży bagażnik, samochód dość żwawo rusza z miejsca, nawet w wersji z automatyczną skrzynią biegów, choć i tak za wolno zmienia biegi moim zdaniem. W zasadzie niewiele różni się od Vectry B ten automat, może to ten sam? Jechałem Vectrą 1.8 122KM, 2.2 147 KM i dieslem 1.9 120 KM, 2.2 to jedyny silnik jaki nadaje się z tych trzech, bo 1.8 jest za słaby i pali więcej, 1.9 ma zero kultury pracy i nie lubię diesli, a wersję 1.6 nawet nie chciałem testować, bo musiałbym użyć słów niecenzuralnych. Pozostałe wersje 2.0 Turbo i 2.8 gdzieś są, ale ja nie wiem gdzie szukać i w zasadzie nie wiem czy jest jakikolwiek sens testowania ich. Głównie dlatego, że nie wystarczy wsadzić ogromnego silnika i miażdżyć inne auta na prostych odcinkach. W zakrętach doładowane Vectry są okropnie podsterowne, ze względu na prehistoryczne zawieszenie, którego nie tknięto nawet kijem podczas projektowania OPC, czy Turbo.

Wynik końcowy? Moim zdaniem właściciele Vectr kupili je dlatego, że nie przejechali się innymi samochodami. Cena kusi, dzisiaj za 13000 zł można już dostać Vectrę C, ale osobiście wolałbym przepuścić te pieniądze na krasnale ogrodowe. Chcesz kupić Vectrę C? Przejedź się Mondeo C, albo Accordem i odechce Ci się dosyć szybko. A jeżeli są wśród Was fani motoryzacji, którzy rzeczywiście kupili Vectrę, bo po prostu tak im się podobało pozostaje mi dodać najbardziej bezsensowne przysłowie na koniec – wyjątek potwierdza regułę. 

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Kolejny klasyk, który wpada w oko

Ostatnio wpadł mi w oko kolejny klasyk, którym miałem przyjemność jeździć kilka lat temu. Poprzednik mojego Forda Scorpio, o charakterystycznych, kanciatych rysach. W dodatku okazuje się, że to klasyk, którego zakup i serwisowanie kosztuje niewiele więcej od legend PRLu.

http://www.bestcarsin.com/manufacturers/ford/ford-granada/ford-granada-1985/ford-granada-1985-9.jpgFord Granada, bo o nim dzisiaj mowa to samochód, który powstał w RFN w 1972 roku. Następca Taunusa miał być hitem wśród klasy robotniczej. Duży, przestronny w środku, z rzędowym 4 cylindrowym silnikiem 1.6 lub 2.0. Dużą popularność zdobywał też diesel 2.1, a także jednostki mocniejsze 6 cylindrowy wersje. Najdroższa i najtrudniejsza dzisiaj do odnalezienia to wersja 8 cylindrowa 5.0, prawdziwy rarytas dla fanów tej marki. Oczywiście samochód ma napęd na tył, niezależne zawieszenie opartym na sprężynie z amortyzatorami gazowo-olejowymi. Samochód miał wszystko, co było w tamtych czasach niezbędne, czyli kierownica i podgrzewana tylna szyba. ale już wersje dodatkowe były jednym z lepiej wyposażonych aut na rynku, bo Ghia miała elektryczne szyby, podgrzewane lusterka, elektryczne otwieranie bagażnika, klimatyzację, podgrzewane i elektrycznie regulowane fotele, tempomat i skórzaną tapicerkę.

http://www.bestcarsin.com/manufacturers/ford/ford-granada/ford-granada-1985/ford-granada-1985-10.jpgTak naprawdę, jeżeli znajdziesz Forda Granada w wersji Ghia otrzymujesz wyposażenie XXI wieku i wiele aut dostępnych dzisiaj w salonie ma to wszystko dopiero w najbogatszej opcji. Klasyk godny polecenia? Ciężko stwierdzić, bo Granada boryka się z problemami, którym Ford nie mógł zaradzić przez kilka dekad. Mowa oczywiście o korozji, która dotyka wiele elementów tego samochodu. Gdy przyłożono się do silnika, wnętrza, trzeba było wyważyć pozostałe elementy tak, aby cena nie urosła do astronomicznych sum. W efekcie blacha jest średniej jakości, a Granada ciężko znosi nawet drobne kolizje. Model, który prowadziłem miał silnik 2.0 o mocy 100 KM a wewnątrz przypominał trochę Volvo z lat 80.

http://www.motorstown.com/images/ford-granada-2.0-09.jpgCo prawda nie podobały mi się drewniany wstawki zapożyczone z kredensu, ale całość wnętrza trzymała się naprawdę nieźle, jak na 30 letni samochód. Samochód miał wspomagane, choć szczerze Wam powiem, że kierownica chodziła znacznie gorzej niż w Golfie bez wspomagania. Być może ten element wymagał już serwisu, być może ten typ tak ma, ciężko mi stwierdzić. Sama jazda wzbudza pozytywne emocje, czuć klimat lat 70, co ciekawe mimo 4 cylindrowego silnika samochód brzmi świetnie. Nie jest to demon prędkości, to raczej samochód do spokojnego przemieszczania się z punktu A do B. Jako fan kanciatych kształtów jestem zachwycony tą stylistyką i powiem Wam szczerze, że chętnie widziałbym takie auto na swoim podjeździe. Po rozmowie z kilkoma właścicielami za największy minus uznają słabej jakości blachę oraz wysokie spalanie. Dwóch Panów, z którymi rozmawiałem zdecydowało się na zamontowanie instalacji gazowej, a z racji, że pod maską Forda jest odprężony silnik to nie widać specjalnej różnicy między jazdą na gazie, a na benzynie. Sam nie próbowałem, to relacja właścicieli, oni podobno wiedzą najlepiej. Forda Granada możecie nabyć dzisiaj za około 2 – 4 tysiące złotych, w zależności od wersji i stanu. W Niemczech natomiast udało mi się znaleźć wersję Ghia za 1100 euro, co jest nie lada okazją. Dodajmy jeszcze, że koszt sprowadzenie pojazdu, który ma więcej niż 25 lat jest znacznie niższy, niż standardowych aut. Wybór należy do Was! Jeżeli szukasz ciekawego klasyka, a męczy Cię popularność Fiata 125p, Poloneza, czy Mercedesa w123 to jest to ciekawa alternatywa.

Źródło zdjęć: http://www.motorstown.com/ http://www.bestcarsin.com/

Ford kontratakuje

W dzisiejszych czasach, gdy prawie każdy samochód wygląda jak Kia Cee’d ciężko o coś oryginalnego. Jeśli przeciętny nabywca kupuje auto z salonu niełatwo znaleźć coś ładnego. Pewna marka przeszła samą siebie i postanowiła bez skrupułów użyć stylistyki Aston Martina, mowa oczywiście o Fordzie.

http://m.autokult.pl/121799419843287811-3b1c67ea717a9,959,0,0,0.jpgSpójrzcie na nowe Mondeo i powiedzcie, że jest brzydkie. Nie! Nie zrobicie tego, bo jest wspaniałe. Charakterystyczny grill z przodu stylizowany na DB9 to prawdziwy hit. I specjalnie nie dziwi mnie, że to właśnie Ford zrobił ładny samochód dla każdego. Przypomnijcie sobie poprzednie Mondeo, bo im też nie można było zarzucić, że są brzydkie. Jedyna rzecz jaka mi się podoba, to fakt, że Fiesta, Focus i Mondeo różnią się z przodu tylko rozmiarem. Tu akurat Ford zabawił się tylko w zmniejszanie pierwotnego projektu, o wy lenie! Co nie zmienia faktu, że po prostu jest ładny. W dodatku konkurencja ma spory problem, bo jakby nie patrzeć to nowe Mondeo stylistycznie bije każde auto w swojej klasie. Zróbmy mały przegląd aut, które można kupić za podobne pieniądze.

http://m.autokult.pl/mondeo-vs-passat-0e5fd9dd34c4a29,989,0,0,0.jpgPassat? Po przejęciu Volkswagena przez Porsche (przez co świat stanął na głowie) rzeczywiście zyskał stylistycznie, ale to nadal surowy Volkswagen, któremu ciągle czegoś brakuje. Insignia? Wygląda jak zmutowany chomik, z gębą pełną radioaktywnych beczek, Opel jak zwykle nas nie rozpieszcza. Francuskich aut nie rozumiem w ogóle, może gdybym częściej pił wino i zagryzał bagietkami z serem spojrzałbym na to inaczej, ale póki co nic twórczego tam nie widzę. Japończycy natomiast za bardzo próbują wkupić się w łaski amerykanów i niepokojąco zbliżają się stylistycznie do GM, spójrzmy chociażby na nową Imprezę, laik nie odróżniłby jej od Chevroleta.

http://m.autokult.pl/toyota-avensis-emotion-2-0928773,630,0,0,0.jpgToyota i Honda to standardowo w klasie średniej wozy dla emerytów, które są dość nudne. Koreańczycy robią mają Cee’da w powiększonej wersji. Amerykanie prawie nic już nie produkują, a jeśli to robią to standardowo jest naładowane syntholem. No i nasi wspaniali włosi, gdzie Alfa nie ma już swojego modelu w klasie średniej, Lancia nie istnieje, a Fiat ma to wszystko głęboko. Są jeszcze Chińczycy i ich Volvo, które rzeczywiście jest nieco chińskie, choć niebrzydkie. Ale z całej tej bandy motoryzacyjnej ja bez wahania wybrałbym Mondeo. Jest takich samych rozmiarów jak reszta, w podobnej cenia (a od niektórych nawet tańsze), z dobrym wyposażeniem, a technologia Forda cały czas idzie do przodu. Zapewne inni producenci dojdą do wniosku, że po Cee’d przestał być tak bardzo trendy i trzeba będzie się wysilić, kupić kalkę i skopiować styl Mondeo. Ale nie martwmy się, bo Ford w ostatnich latach nas nie zawodzi i ciągle robi coś fajnego. Tak trzymać!

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl