Ma być tanio! Panda vs Spark vs C1/107/Aygo

Ponownie wracam do Was z porcją nie do końca sprawdzonych faktów, subiektywnych i twardych opinii. Znów chcę być pożywką dla fanów nudnej motoryzacji i  przepełnionych olejem napędowym Januszy. Na dobry początek staniemy przed dylematem zakupu małego samochodu, coś z dobrym rocznikiem, taniego, dobre na pierwsze auto, na drugie w rodzinie lub po prostu coś czym da się jeździć. Dobry rocznik, małe rozmiary, niska cena to będzie nam dzisiaj przyświecać.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/fiat-panda1-616x453-19bbf609503c.jpgPierwsze auto jakie przychodzi mi na myśl po tych kilku słowach to Fiat, a jakiego mam wybrać do walki z innymi przedstawicielami taniej strefy motoryzacyji, jeśli nie Pandę? 2 168 491 dokładnie tyle małych Pand zjechało z taśmy montażowej w Tychach do Grudnia 2012 roku. Kolejny samochód, który zmotoryzował Polskę na dobre, za niecałe 30000 złotych można było nabyć pięcio osobowy samochód, który nawet miał bagażnik! Produkowany przez 9 lat, miał w swojej gamie silnik 1.1 dobrze znany z Seicento, twardy jak byk, 54 KM, 15 sekund do setki i brak wspomagania w najtańszej wersji. 1.2 60 KM to wersja droższa, a w późniejszym czasie 1.2 69 KM zastąpiło na dobre 1.1, który zwyczajnie była już przestarzała, nawet kilka lat wstecz. 1.4 16 V o mocy 100 KM to już czysty potwór, a wersja wysokoprężna miała zachwycić nawet najbardziej wybrednych oraz tych, którzy mają firmowy samochód na ON i potrzebują faktury na każde 5 złotych wydane na stacji benzynowej.

http://m.autokult.pl/fiat-panda-wn-c4-99trze-9ed4c59c,750,470,0,0.jpgPanda to samochód prosty, tani w zakupie, tani w eksploatacji, niebudzący skrajnych emocji, Fiat po raz kolejny zrobić to co potrafi najlepiej. Dziś Pandę II możemy nabyć za około 6-7 tysięcy złotych. Na rynku pełno Pand nawet tańszych, ale każda ma za sobą głębszą historię, choć nie oznacza to, że będzie to dogorywający model. LPG to dość popularny sposób jeszcze mocniejszego odciążania portfela i słusznie, bo Panda radzi sobie z gazem wzorowo. Oczywiście musimy się liczyć w takiej sytuacji z brakiem koła zapasowego lub uszczupleniem powierzchni bagażnika, o imponującej liczbie 206 litrów, coś za coś. Na szczęście świat poszedł do przodu i zamiast koła zapasowego wystarczy nam puszka uszczelniacza do opon w bagażniku! No dobra koniec komplementów, bo Panda ma trochę wad. Plastiki w środku są paskudne, mój 25 letni Ford ma lepszej jakości wnętrze, mimo upływu czasu i setek tysięcy kilometrów. Znalezienie wygodnej pozycji za kierownicą dla kogoś większego od gimnazjalisty wcale nie jest takie proste, faceliftingi tylko pogarszały wizerunek Pandy, 3 osoby na tylnej kanapie tylko w przypadku, gdy wieziemy anorektyczki na terapię, w innym wypadku będzie to Fear Factory, no i na końcu wad będzie drążek zmiany biegów, który dla mnie jest zaletą, bo lubię wyżej umieszczony drążek, ale z wielu rozmów o Pandzie odnoszę wrażenie, że denerwowało to nabywców Pandy przez długie lata.

http://media.autokult.pl/8a29005cf0237cf13f6141e35e26e961,800,600,0,0.jpgKto stanie do boju z Pandą? Samochodem globalnym, wyjątkowo ekonomicznym i tanim? Po upadku Daewoo, Chevrolet miał kontynuować ich dzieło na rynku europejskim, tanie, proste auta dla ludu. W miejscu, gdzie pojawił się Matiz kilka lat wstecz, znalazł się Spark, który podjął walkę z Pandą. Sprzedawany na całym świecie, pod milionem różnych nazw, równie tani co chleb tostowy i równie prymitywny co podstawowa wersja Pandy. Silnik 0.8 54 KM był bardzo powolny, ale ekonomiczny, dla fanów ostrej jazdy Chevrolet stworzył wersję 1.0 66 KM, która na pierwszym biegu nie miała sobie równych na światłach przez pierwsze półtorej sekundy. W środku plastiki są tak cienkie, że kartka papieru wydaje się trwała, jak tytan przy wykończeniach Sparka. Tylna kanapa jest niewygodna, coś jak kościelna ława. Podobnie, jak Panda mało pali i jest tani w naprawie.

http://media.autokult.pl/b370663353bf35981de056aa835f96d8,400,300,1,0.jpgAle jakby na ten temat nie spojrzeć Spark jest potwornie brzydki, Panda wydaje się przy nim być klasową miss. Cenowo wygląda to bardzo podobnie, Spark szybciej tracił na wartości i nie nadawał się do pracy powozu przedstawiciela handlowego, więc istnieje dużo mniejsze ryzyko, że Spark będzie zajeżdżony. Do walki z Pandą postanowiły stanąć trzy, wielkie koncerny motoryzacyjne. Jej pozycja była tak mocna, że postanowili złączyć swoje siły – Citroen, Peugeot i Toyota.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/citroen-c1-r44-496x372-84c071078.jpgGdyby w tym gronie nie znajdowała się Toyota, byłby to bardzo ryzykowny zabieg, ale w tym świecie wina, bagietek i croissantów znalazło się miejsce dla Japończyka. I tak oto w 2005 roku pojawiły się trojaczki – C1, 107 i Aygo. Dużo droższe od Pandy, czy Sparka, ale lepiej wykonane i budzące większe zaufanie. W testach Euro NCAP dostały 4 gwiazdki, czyli o jedną więcej od Pandy i Sparka. Oferowane były z silnikiem 1.0 68 KM, dużo żwawszym i równie ekonomicznym. W dodatku klienci nie byli skazani na 5 drzwiową wersję, mogli się ograniczyć do jednej pary drzwi. Wersja wysokoprężna 1.4 HDi spala mniej niż koń, ale nie jest już tak tania w eksploatacji. Ogólnie na tej płaszczyźnie trojaczki przegrywają bitwę, a nie liczcie na to, że będą mniej awaryjne, w tym segmencie prostoty awaryjność jest na podobnym poziomie (według danych użytkowników najmniej trwały wydaje się Spark).

http://m.autokult.pl/2009-toyota-aygo-2-94e6011475a7d,630,0,0,0.jpgNo i silnik trojaczków nie kocha tak LPG, jak Panda, więc dla wielu może to być wada i bariera nie do przebycia. Kolejna wada? Kształt tylnej szyby może drażnik przy parkowaniu, próg załadunku to kompletna pomyłka, a wersja 5 drzwiowa sprawia dziwne wrażenie wizualne, jakby projektant zupełnie zapomniał o tej wersji nadwoziowej i zrobił ją w ostatniej chwili na kolanie, wciskając drugą parę drzwi na siłę, jestem pod wrażeniem, że udało im się zmieścić jeszcze wlew paliwa. No i gdzie tu zwycięzca? Próżno szukać tu wrażeń z jazdy, wygód, zachwycających elementów stylistycznych, to nie ten segment, choć najlepiej z całego grona prowadziło mi się Citroena C1, bardzo komfortowo, cicho i wygodnie. Gdy wsiądziesz w jednego z trojaczków po przejażdżce Pandą można dojść do wniosku, że to auta z dwóch różnych epok, Panda nadal ma naleciałości lat 90, jest paskudnie twarda, każde najechanie na amebę kończy się trzaskiem zawieszenia, o Sparku w tej kwestii już nawet nie wspominam, czyste Daewoo Tico. Osobiście chyba wolałbym dołożyć parę groszy i jeździć jednym z trojaczków, taki spontaniczny wybór. Na tym skończyłbym pisać, ale położyłem się spać i dzisiaj rano postanowiłem dopisać jeszcze kilka zdań. Bo mimo tego, że C1 lepiej się prowadzi, mogę w nim wypić kawę i wygląda dość pociesznie, Panda będzie wygranym w tym pojedynku. Jest tańsza pod każdym względem, w dodatku dużo łatwiej ją sprzedać, bo to samochód bardzo uniwersalny. Mimo całej sympatii do trojaczków z Kolín zwycięzcą pojedynku taniości jest Fiat Panda!

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/fiat-panda-2003-1280x960-fce0f42.jpg

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Ypsilon, czyli Fiat w przebraniu

Im bliżej końca XX wieku, tym coraz gorzej wiodło się jednej z ikon motoryzacji, czyli Lancii. W 1996 roku postanowili wysłać na emeryturę model Y10, który bardziej przypominał Yugo niż Lancie. Tak oto przyszedł czas na Ypsilona, małe auto przy którym dano się trochę pobawić pędzlem projektantom.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/7/78/Lancia_Y_Elefantino_Blu.jpg/1280px-Lancia_Y_Elefantino_Blu.jpgMówię tak nie bez przyczyny, bo nawet dzisiaj Ypsilon ma coś takiego w sobie, że rzuca się w oczy. Nie do końca prosta i banalna linia, coś na kształt łuku, ciekawy tył i przód nawiązujący do większych modeli marki z tamtego okresu. W całości auto bazuje oczywiście na Fiacie Punto, ale było ofetowane tylko i wyłącznie w wersji trzy drzwiowej. Podstawową jednostką silnikową było 1.1 55 KM znane nam bardzo dobrze z Fiata Seicento, silnik mały, ekonomiczny i do dzisiaj widuje się modele z przebiegiem ponad 200 tysięcy kilometrów, oferowane na sprzedaż. Kolejne silniki 1.2 – 60KM, 1.2 16V – 80-86KM i 1.4 80KM. Niska masa (od 850kg) sprawiła, że auto jest żwawe i w mieście spisuje się znakomicie. Oczywiście na trasie brakuje mu mocy, a na wyższych obrotach nie brzmi jak Integrale, czy Fulvia, ale nie takie było przeznaczenie tego modelu. Miał tylko zaciekawić stylistycznie i w zasadzie dlatego je kupowano, bo był to znacznie ciekawiej wyglądający Fiat. A to bardzo źle, bo nie taka miała być Lancia.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/b1/Lancia_Y_Interior106.jpgPowinna być trochę szalona, niedorzeczna, robić coś czego boją się robić inne marki. Chociażby, jak Fulvia, która była pod każdym względem niedorzeczna, pod względem ceny, małych rozmiarów (dużo mniejszych od konkurencji) wydawało się szaleństwem kupić ten samochód, tym bardziej, że pod maską nie miała zbyt wiele do zaoferowanie. Ale miała w sobie charakter, warczała jak karabin maszynowy i dostarczała więcej emocji, niż nie jeden muskularny wóz. W czasach, gdy rynek sportowy hurtem wzięły hothatche zabrakło w nich Lancii, która mogła zrobić najlepszego. Cóż za ponury absurd, kandydat do najlepszego hothatcha nie dostał szansy, aby się zaprezentować w tej klasie. We wnętrzu jest parę dziwactw, jak chociażby zegary umieszczone centralnie, co jest okropnie dziwnym rozwiązaniem. Jednak było dość starannie dopracowane i nie widac, żeby specjalnie oszczędzano na nim, nie rzuca się to w oczy. Kierownica to dla mnie ważna kwestia (jak już wiadomo), a w tym modelu jest mega wygodna i naprawdę ładna.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/e/ef/Lanciaycosmo9.JPG/1024px-Lanciaycosmo9.JPGNie martwiłby mnie taki detal, jak brak miejsca na tylnych siedzeniach, czy bagażnik o pojemności 215 litrów, gdyby Lancia oferowała mi zastrzyk emocji, adrenaliny, taki jak miała w zwyczaju odkąd się pojawiła na rynku. Natomiast Ypsilon nie oferuje podczas jazdy zbyt wiele, jest równie prosta co Seicento, czy Punto. I to straszne, bo pójście w tym kierunku oznaczało dla Lancii śmierć na rynku, pozbyła się jedynej cechy, która sprawiała, że ludzie ją kupowali – szaleństwa podczas jazdy. Przykro to mówić, ale jest zwyczajnie nudna podczas jazdy, nie ma do zaoferowania więcej niż Fiaty, więc w zasadzie po co ją kupować? Fakt jest trochę ładniejsza, wygodniejsza i może lepiej wykonana od Fiata, ale przy tym oczywiście znacznie droższa, po co komu Fiat w ładnym przebraniu? Wielka szkoda, bo auto miało potencjał, wystarczyło dać po szklance wódki inżynierom i posłać ich do pracy przy silniku i zawieszeniu, efekty mogłyby być ciekawe. Ale niestety nie było i już nie będzie. Pozostało nam patrzeć na Chryslery ze znaczkiem Lancii, które niszczą całą spuściznę wielkiej, legendarnej marki samochodów.

Źródło zdjęć:
https://en.wikipedia.org/

Premiery 2016 – Fiat Tipo

Unieśliśmy się nad chmury w ostatnich wpisach, bo premiery 2016 to prawdziwa gratka dla ludzi, którzy mają w kieszeniach więcej gotówki, niż przeciętny Kowalski. A co z ludźmi, którzy od lat kupują Skody, bo właściwie nie mają wyboru? W tej kwestii również Włosi postanowili uderzyć. Skoda będzie się musiała zmierzyć z kolejnym, wielkim powrotem Fiata, czyli modelem Tipo.

http://m.autokult.pl/fiat-tipo-15-f7f54eef2b8f737d527,465,310,1,0.jpgPo 20 latach wraca do nas model Tipo, który miał konkurować z Golfem, czy następcą Kadetta, Oplem Astrą. Oczywiście, jak się można było spodziewać Fiat przegrał, z kretesem. Wszystko ma się zmienić w Maju 2015, nowe Tipo nie rzuca rękawicy potentatom klasy kompakt, ani Focusowi, ani Golfowi, o nie chodzi o zupełnie inną część rynku. Chodzi o część zdominowaną przez Octavię i ostatnie przez Rapida. Fiat kładzie szczególny nacisk na wersję sedan, będzie dostępny także w pięciodrzwiowej wersji hatchback oraz kombi. To może być hit sprzedaży, głównie dlatego, że Fiat od dobrych paru lat cieszy się u nas sporym zaufaniem, dorósł stylistycznie i jest znacznie ciekawszy od Skody. Będzie przestronny, dość ciekawy wizualnie i co najważniejsze – śmiesznie tani.

http://m.autokult.pl/fiat-tipo-4-1-62449ad6a1c3d3d510,750,470,0,0.jpgCena zaczynają się już od 45 tysięcy złotych za podstawową wersję, brzmi to naprawdę dobrze i to znacznie mniej niż za Octavię, wydaje się, że to raczej konkurent dla Rapida, ale mnie się wydaje, że pojawienie się nowego Tipo przełoży się również na sprzedaż Octavii, ze względu na gabaryty. 4,5 metra długości, rozstaw osi 2,64 metra, bagażnik o pojemności 500 litrów, wewnątrz 5 calowy, dotykowy ekran, system bluetooth, a w opcji kamera cofania i nawigacja satelitarna. Wyjdzie na to, że w pełni wyposażone Tipo i tak będzie tańsze niż Octavia. 4 cylindrowe silniki będą miały moc od 95 do 120 KM, czyli nie będzie kontynuowany obecny trend wyciągania, jak największej mocy z małego silnika i bardzo dobrze, bo taki silnik przeżyje znacznie więcej niż wyżyłowany do 150 KM silnik. Fiat oznajmił również, że wersja diesel ma spalać około 4 litrów na 100 kilometrów. Każdy wie, że do danych producenta w kwestii spalania trzeba podchodzić z dużym dystansem, ale ten odważny optymizm mnie zaintrygował. Nawet jeśli te dane będą się różnić to spalanie 5 litrów na 100 kilometrów, w tanim samochodzie to świetny wynik.

http://m.autokult.pl/fiat-tipo-sedan-1-417474c2d0f228,641,360,1,0.jpgNajbardziej w Tipo podoba mi się stylistyka, jest odważna, włoska, nie zdradza swojej ceny, krótko mówiąc Włosi postarali się i spędzili nad projektem nowego Tipo sporo czasu. Zadziwia mnie, jak udało im się osiągnąć tak niską cenę, o tym przekonamy się pewnie dopiero, gdy pierwsi kierowcy chwycą za jego stery. Tipo odeszło od  stylistyki pod tytułem Kia Cee’d, o której jakiś czas temu pisałem, to coś nowego, chodzi o detale, które w Tipo są dość wyraźne i wywołują uśmiech na twarzy, chociażby boczne przetłoczenia, coś wspaniałego! Znów może się okazać, że masa ludzi, która zakupiła Skodę będzie rozczarowana i pożałuje, że nie poczekała do maja, mam taką nadzieję, bo zaczyna mnie drażnić jazda samochodem po polskich miastach, gdzie masz wrażenie, że co trzeci samochód to Skoda. Mam nadzieję, że Polacy tak, jak ja mają już dość Skody i pozwolą na powrót Fiata na nasze podjazdy, bo jest to naprawdę ładny powrót. Trzymam kciuki, aby obiecujące, nowe Tipo nie okazało się totalną klapą podczas jazdy, bo jak wiemy ładna buzia to nie wszystko.

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Premiery 2016 – Fiat 124 Spider

W związku z tym, że robi się u nas coraz cieplej kolejna nowość 2016 roku powinna nas bardzo interesować. Jak wiemy w świecie roadsterów matką wszystkich jest Mazda MX-5, z tym zgadzają się nawet inni producenci. Korzystając z tej informacji Fiat postanowił wziąć od Mazdy MX-5 i zrobić to po swojemu, tak oto na rynku w przyszłym roku pojawi się Fiat 124, kolejny włoski powrót do korzeni.

http://m.autokult.pl/2017-fiat-124-spider-10-a24e05a1,630,0,0,0.jpgFiat 124 Spider był hitem w latach 60, wyglądał bajecznie, był żwawy i dość tani. Teraz Włosi postanowili wrócić do tej koncepcji, jednak wzięli pod uwagę fakt, że bezkonkurencyjna w klasie roadster, jest Mazda MX-5. Nie kłócąc się z tym faktem dogadali się z Japończykami, wzięli płytę podłogową MX-5 i zrobili to po swojemu. Efekt ze zdjęć podoba mi się bardzo, dużo bardziej niż bliźniak z Japonii. Jak wiadomo po włoskich stylistach mogliśmy się spodziewać znacznie więcej charakteru niż po specjalistach z Azji, których bardziej jarają układy scalone. Nowy Fiat 124 jest bardziej zadziorny, świadczą o tym chociażby przetłoczenia na masce, cały przód. Ogromny grill, ledowe światła na kształt łezki, nowy zderzak. Wygląda to genialnie, Fiat skutecznie wrócił do korzeni i może być nowym graczem w tej klasie. Biorąc pod uwagę producenta, możemy się też spodziewać, że będzie tańszy od konkurencji zarówno w zakupie, jak i utrzymaniu.

http://m.autokult.pl/2017-fiat-124-spider-25-c92273a7,625,0,0,0.jpgO ile na zewnątrz Włosi bardzo się postarali, o tyle w środku nie zaszło zbyt wiele zmian w porównaniu do MX-5, widać bardzo dużo zapożyczeń, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że zmieniono tu tylko znaczek na kierownicy, a szkoda, bo fiatowskie wnętrza wyglądają coraz lepiej. Na szczęście zmienił się też silnik, więc sama jazda będzie zupełnie inna, to byłoby już totalnie bezsensu, gdyby władować tam serce MX-5. Pod maską Fiata 124 będzie turbodoładowany silnik 1.4, generujący moc 160 KM, opracowany przez Abartha, świetnie! O to chodzi w klasie roadster, auto rozmiaru myszy z pazurem w stylistyce i dość mocnym, ale niezbyt dużym silnikiem, aby nie urwało nam głowy. Radość z jazdy – ta dewiza przyświecała producentowi 124 przy tworzeniu modelu i bardzo dobrze, bo tylko i wyłącznie o to chodzi w roadsterach.

http://m.autokult.pl/2017-fiat-124-spider-6-d418020e9,625,0,0,0.jpgCałość dania ma doprawić 6 biegowa, manualna skrzynia biegów, oj będzie się czym pobawić. Włosi złapali zajawkę na powroty do modeli z lat 60, najpierw Giulia, teraz 124, a to był bardzo dobry czas dla motoryzacji ze słonecznego południa. Z każdą chwilą podoba mi się coraz bardziej, gdy przeglądam same zdjęcia, a co będzie na żywo? Prawdopodobnie przekonamy się w lato 2016, bo wtedy zapewne 124 pojawi się w salonach. Aby uczcić ten powrót Fiat 124 będzie wypuszczony w specjalnej wersji – Anniversary, która będzie miała czerwony lakier, czarną skórę i specjalny zestaw numerowanych emblematów. Możecie być pewni, że włosi potrafią świętować, tak więc ta specjalna wersja będzie wzbudzała najwięcej emocji i zapewne rozejdzie się jak ciepłe bułeczki. 2016 – to może być rok włoskiej motoryzacji, bo to nie koniec ich premier, niech nasi zachodni sąsiedzi mają się na baczności.

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Cinquecento 704 – taniej się nie da!

Cinquecento gościło już na blogu, ale był to raczej luźny opis samochodu, który sam posiadałem. W kategorii moje maszyny znajdziecie archiwalny wpis o nim, a dzisiaj robimy drugie podejście do tematu. Dlaczego? Ostatnio pisałem o Astrze I za 1000 złotych, którą przetestowałem i wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Teraz czas na Cinquecento, które jest jeszcze tańsze i przejechałem się dwoma.

http://m.autokult.pl/fiat-cinquecento-4-30075-e61edec,630,0,0,0.jpgObydwa modele miały pod maską silnik 704 cm³, czyli wersję przeznaczoną na polski rynek. Ten sam silnik mogliśmy znaleźć w Fiacie 126p BIS. Mieliśmy dwie wersje tego silnika – jedna o mocy 31 KM z gaźnikiem FOS lub Weber oraz wersję 30 KM z gaźnikiem Aisan i katalizatorem spalin. Ci, którzy są w temacie wiedzą, jaka jest różnica w obu gaźnikach, poza znaczącym wzrostem mocy w przypadku polskiego gaźnika. W piekle już czekają na tego, który stworzył gaźnik Aisan, bo ma on swoje humory. Wersje z polskim gaźnikiem chodzą znacznie lepiej, są mniej awaryjny, a Aisan to gaźnik specjalnej troski. Cinquecento 700 to samochód, który właściwie nadaje się tylko do miasta, jazda nim na dłuższą metę, na większych trasach jest męcząca, bo auto rozpędza się maksymalnie do 127 km/h i ma 4 biegi. Ale jako miejski samochód sprawdza się idealnie. Jest mały, lekki i pali niewiele. Oba modele, które testowałem miały tego cholernego Aisana i w sumie wiedziałem to zanim pojechałem oglądać, a to dlatego, że modele z Weberem są nieco droższe.

http://media.autokult.pl/d458f8d028a7abfcc1b4be74c5288e4c,800,600,0,0.jpgJedno Cinquecento kosztowało 700 złotych, a drugie 850 zacznijmy od najtańszego. Był bardzo zaniedbany w środku, ale jakoś niespecjalnie mnie to obchodziło. Weźmy pod uwagę, że Cinquecento w tym przedziale cenowym, ma tylko dwóch konkurentów – rower i skuter. Lekka korozja na błotniku, wgniecone drzwi, nie działająca wycieraczka, trochę oleju pod maską, gaźnik Aisan i przegląd, który wychodzi za miesiąc czasu. To wszystko złożyło się na cenę 700 zł. W zasadzie, jakby na to nie spojrzeć jest to niewiele czynników, ale z perspektywy Cinquecento wystarczająco, aby cena spadła do takiego poziomu. Po wyłączeniu ręcznego ssania oczywiście zgasł i to nie dlatego, że wyłączyliśmy je za wcześnie, abosultnie. Jeśli takie rzeczy się dzieją to winowajca może być jeden, a ma na imię Aisan. Nie mogłem go zapalić, więc usłyszałem od właściciela dajmy mu chwilę. Po koło 2 minutach samochód odpalił od strzału i jechałem dalej. Nie było dla mnie to nadzywczajne doświadczenie, bo miałem już ten model, ale przesiadając się z prawie 5 metrowego sedana, do auta wielkości kabiny prysznicowej można wpaść w małe zakłopotanie. Ze względu na niską masę ruszanie na światłach to niezła zabawa, bo samochód do zmiany na drugi bieg zostawia za sobą inne pojazdy.

http://m.autokult.pl/fiat-cinquecento-3-30075-6d0e558,625,0,0,0.jpgPomyślcie co się dzieje w silniku 1.1! W trakcie jazdy dowiedziałem się, że kable od radia praktycznie nie istnieją, fotel pasażera jest złamany, a ręczny chciałby łapać, ale nie może. W dodatku czułem, że sprzęgło trochę ślizga i zapewne za niedługo będzie do wymiany. Właściciel zaoferował wjazd na kanał, więc jak najbardziej skorzystałem z tej opcji. Pod spodem zero niespodzianek, korozji specjalnie nie widać, punktowe przebicia na progu, pełno oleju na dole silnika i wzorowy wydech. Można powiedzieć, że po zainwestowaniu równowartości mojej kurtki w samochód możnaby jeździć do upadłego, czyli przez najbliższe 60 lat. Przebieg na poziomi 188 tysięcy kilometrów był jak najbardziej realny, a według dokumentacji kupowałem pojazd od drugiego właściciela. Czego chcieć więcej od samochodu za 700zł ? Przesiadłem się do droższego Cinquecento, którego nadwozie było w lepszym stanie, znalazłem dwie dziwne rysy i nic poza tym. Jeden próg nadawał się już do roboty, ale pojazd miał przegląd do czerwca 2016 roku, a ubezpieczenie do lipca 2016 roku, więc jeżdżę bez większych opłat przez prawie rok czasu.

http://media.autokult.pl/687c5b80073b4a537cc5595825b41a80,800,600,0,0.jpgTen silnik wyglądał już lepiej, nie znalazłem żadnego wycieku, auto miało lekkie zapocenia i ten model nie zgasł ani razu. W dodatku miał radio na wyposażeniu. Mimo podobnego przebiegu 191 tysięcy kilometrów i rocznika – 1993 (poprzedni model za 700 zł był z 1996) auto wydawało się bardziej zadbane. W środku podobno nie palone, co zupełnie mnie nie interesowało, a w bagażniku koło zapasowe, gaśnica, lewarek i klucz do kół, czyli full opcja. Przy hamowaniu znosiło mnie lekko na prawo, więc to trzeba by było zrobić w pierwszej kolejności. Linka ręcznego tu również była zerwana, to chyba zmora aut w tej cenie. Za to sprzęgło i skrzynia chodziły bez zarzutu. Oczywiście cena nie była do negocjacji, moim zdaniem i tak była wystarczająco niska. Z całej dwójki pokusiłbym się o model nr 2, bo mam mniej do roboty. Na pewno to znacznie lepsza opcja, niż rower, czy skuter. Nie pada, ogrzewanie działa, pali niewiele więcej i wygląda uroczo. Najtańszy model z polskim gaźnikiem jaki znalazłem kosztował 1100 złotych, więc można też uniknąć tego „elektronicznego” diabła pod maską, jeśli ma się w portfelu kilka stówek więcej. Jeśli ktoś Wam powie, że nie da się kupić auta za mniej niż 1000 złotych, odeślijcie go do tego postu.

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl