Ma być tanio! Panda vs Spark vs C1/107/Aygo

Ponownie wracam do Was z porcją nie do końca sprawdzonych faktów, subiektywnych i twardych opinii. Znów chcę być pożywką dla fanów nudnej motoryzacji i  przepełnionych olejem napędowym Januszy. Na dobry początek staniemy przed dylematem zakupu małego samochodu, coś z dobrym rocznikiem, taniego, dobre na pierwsze auto, na drugie w rodzinie lub po prostu coś czym da się jeździć. Dobry rocznik, małe rozmiary, niska cena to będzie nam dzisiaj przyświecać.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/fiat-panda1-616x453-19bbf609503c.jpgPierwsze auto jakie przychodzi mi na myśl po tych kilku słowach to Fiat, a jakiego mam wybrać do walki z innymi przedstawicielami taniej strefy motoryzacyji, jeśli nie Pandę? 2 168 491 dokładnie tyle małych Pand zjechało z taśmy montażowej w Tychach do Grudnia 2012 roku. Kolejny samochód, który zmotoryzował Polskę na dobre, za niecałe 30000 złotych można było nabyć pięcio osobowy samochód, który nawet miał bagażnik! Produkowany przez 9 lat, miał w swojej gamie silnik 1.1 dobrze znany z Seicento, twardy jak byk, 54 KM, 15 sekund do setki i brak wspomagania w najtańszej wersji. 1.2 60 KM to wersja droższa, a w późniejszym czasie 1.2 69 KM zastąpiło na dobre 1.1, który zwyczajnie była już przestarzała, nawet kilka lat wstecz. 1.4 16 V o mocy 100 KM to już czysty potwór, a wersja wysokoprężna miała zachwycić nawet najbardziej wybrednych oraz tych, którzy mają firmowy samochód na ON i potrzebują faktury na każde 5 złotych wydane na stacji benzynowej.

http://m.autokult.pl/fiat-panda-wn-c4-99trze-9ed4c59c,750,470,0,0.jpgPanda to samochód prosty, tani w zakupie, tani w eksploatacji, niebudzący skrajnych emocji, Fiat po raz kolejny zrobić to co potrafi najlepiej. Dziś Pandę II możemy nabyć za około 6-7 tysięcy złotych. Na rynku pełno Pand nawet tańszych, ale każda ma za sobą głębszą historię, choć nie oznacza to, że będzie to dogorywający model. LPG to dość popularny sposób jeszcze mocniejszego odciążania portfela i słusznie, bo Panda radzi sobie z gazem wzorowo. Oczywiście musimy się liczyć w takiej sytuacji z brakiem koła zapasowego lub uszczupleniem powierzchni bagażnika, o imponującej liczbie 206 litrów, coś za coś. Na szczęście świat poszedł do przodu i zamiast koła zapasowego wystarczy nam puszka uszczelniacza do opon w bagażniku! No dobra koniec komplementów, bo Panda ma trochę wad. Plastiki w środku są paskudne, mój 25 letni Ford ma lepszej jakości wnętrze, mimo upływu czasu i setek tysięcy kilometrów. Znalezienie wygodnej pozycji za kierownicą dla kogoś większego od gimnazjalisty wcale nie jest takie proste, faceliftingi tylko pogarszały wizerunek Pandy, 3 osoby na tylnej kanapie tylko w przypadku, gdy wieziemy anorektyczki na terapię, w innym wypadku będzie to Fear Factory, no i na końcu wad będzie drążek zmiany biegów, który dla mnie jest zaletą, bo lubię wyżej umieszczony drążek, ale z wielu rozmów o Pandzie odnoszę wrażenie, że denerwowało to nabywców Pandy przez długie lata.

http://media.autokult.pl/8a29005cf0237cf13f6141e35e26e961,800,600,0,0.jpgKto stanie do boju z Pandą? Samochodem globalnym, wyjątkowo ekonomicznym i tanim? Po upadku Daewoo, Chevrolet miał kontynuować ich dzieło na rynku europejskim, tanie, proste auta dla ludu. W miejscu, gdzie pojawił się Matiz kilka lat wstecz, znalazł się Spark, który podjął walkę z Pandą. Sprzedawany na całym świecie, pod milionem różnych nazw, równie tani co chleb tostowy i równie prymitywny co podstawowa wersja Pandy. Silnik 0.8 54 KM był bardzo powolny, ale ekonomiczny, dla fanów ostrej jazdy Chevrolet stworzył wersję 1.0 66 KM, która na pierwszym biegu nie miała sobie równych na światłach przez pierwsze półtorej sekundy. W środku plastiki są tak cienkie, że kartka papieru wydaje się trwała, jak tytan przy wykończeniach Sparka. Tylna kanapa jest niewygodna, coś jak kościelna ława. Podobnie, jak Panda mało pali i jest tani w naprawie.

http://media.autokult.pl/b370663353bf35981de056aa835f96d8,400,300,1,0.jpgAle jakby na ten temat nie spojrzeć Spark jest potwornie brzydki, Panda wydaje się przy nim być klasową miss. Cenowo wygląda to bardzo podobnie, Spark szybciej tracił na wartości i nie nadawał się do pracy powozu przedstawiciela handlowego, więc istnieje dużo mniejsze ryzyko, że Spark będzie zajeżdżony. Do walki z Pandą postanowiły stanąć trzy, wielkie koncerny motoryzacyjne. Jej pozycja była tak mocna, że postanowili złączyć swoje siły – Citroen, Peugeot i Toyota.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/citroen-c1-r44-496x372-84c071078.jpgGdyby w tym gronie nie znajdowała się Toyota, byłby to bardzo ryzykowny zabieg, ale w tym świecie wina, bagietek i croissantów znalazło się miejsce dla Japończyka. I tak oto w 2005 roku pojawiły się trojaczki – C1, 107 i Aygo. Dużo droższe od Pandy, czy Sparka, ale lepiej wykonane i budzące większe zaufanie. W testach Euro NCAP dostały 4 gwiazdki, czyli o jedną więcej od Pandy i Sparka. Oferowane były z silnikiem 1.0 68 KM, dużo żwawszym i równie ekonomicznym. W dodatku klienci nie byli skazani na 5 drzwiową wersję, mogli się ograniczyć do jednej pary drzwi. Wersja wysokoprężna 1.4 HDi spala mniej niż koń, ale nie jest już tak tania w eksploatacji. Ogólnie na tej płaszczyźnie trojaczki przegrywają bitwę, a nie liczcie na to, że będą mniej awaryjne, w tym segmencie prostoty awaryjność jest na podobnym poziomie (według danych użytkowników najmniej trwały wydaje się Spark).

http://m.autokult.pl/2009-toyota-aygo-2-94e6011475a7d,630,0,0,0.jpgNo i silnik trojaczków nie kocha tak LPG, jak Panda, więc dla wielu może to być wada i bariera nie do przebycia. Kolejna wada? Kształt tylnej szyby może drażnik przy parkowaniu, próg załadunku to kompletna pomyłka, a wersja 5 drzwiowa sprawia dziwne wrażenie wizualne, jakby projektant zupełnie zapomniał o tej wersji nadwoziowej i zrobił ją w ostatniej chwili na kolanie, wciskając drugą parę drzwi na siłę, jestem pod wrażeniem, że udało im się zmieścić jeszcze wlew paliwa. No i gdzie tu zwycięzca? Próżno szukać tu wrażeń z jazdy, wygód, zachwycających elementów stylistycznych, to nie ten segment, choć najlepiej z całego grona prowadziło mi się Citroena C1, bardzo komfortowo, cicho i wygodnie. Gdy wsiądziesz w jednego z trojaczków po przejażdżce Pandą można dojść do wniosku, że to auta z dwóch różnych epok, Panda nadal ma naleciałości lat 90, jest paskudnie twarda, każde najechanie na amebę kończy się trzaskiem zawieszenia, o Sparku w tej kwestii już nawet nie wspominam, czyste Daewoo Tico. Osobiście chyba wolałbym dołożyć parę groszy i jeździć jednym z trojaczków, taki spontaniczny wybór. Na tym skończyłbym pisać, ale położyłem się spać i dzisiaj rano postanowiłem dopisać jeszcze kilka zdań. Bo mimo tego, że C1 lepiej się prowadzi, mogę w nim wypić kawę i wygląda dość pociesznie, Panda będzie wygranym w tym pojedynku. Jest tańsza pod każdym względem, w dodatku dużo łatwiej ją sprzedać, bo to samochód bardzo uniwersalny. Mimo całej sympatii do trojaczków z Kolín zwycięzcą pojedynku taniości jest Fiat Panda!

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/fiat-panda-2003-1280x960-fce0f42.jpg

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Najlepszy z najtańszych – Fiat Uno

Fiat Uno – nie muszę go specjalnie przedstawiać. Jest to samochód, który miałem najkrócej ze wszystkich dotąd kupionych. Było to półtorej miesiąca i nie dlatego, że mi się nie podobał. Kupiony był na czas, gdy Nexia trafiła do warsztatu i miała tam zostać na najbliższe tygodnie, później miałem go komuś podarować, a że plany się zmieniły i nie miałem czasu na szukanie kupca to zezłomowałem moje Uno.

http://i60.tinypic.com/2u97trd.jpgPierwsze modele pojawiały się już w 1989 roku i to kolejny Fiat, który zmotoryzował nasz naród. Był produkowanych w Tychach i Bielsku Białej. Dostępna była 5 drzwiowa wersja i auto znikało w tłumie, przez co nikt nie chciał go kraść. I dobrze! Recepta bardzo fajna – maksymalnie uprościć, wsadzić silnik, siedzenia, kierownicę i gotowe! Uno to jeden z tych Fiatów, którego naprawdę lubię. Mimo iż nie wygląda jak Alfa 33, czy Lancia Dedra to i tak go polubiłem. Uno Ogień, bo dokładnie tą wersję miałem przed domem posiadał silnik 1.0 o mocy 45 KM lub silnik 1.1 o mocy 50KM. Ja miałem słabszy ogień, ale powiem Wam szczerze że do 3 biegu wcale nie czułem się słabo, bo Uno waży mniej niż moja kanapa narożna. Inne wersje silnikowe, już nie fire – 1.4 o mocy 70KM, 1.5 – 75KM, wersja diesel 1.3, 1.4, 1.7, 1.9 (za dużo tych diesli było), które podobny czymś się różniły poza drugą cyferką, w 1999 roku wprowadzono mega ekonomiczne 0.9, które stawało się słabe już przy 2 biegu. Ostatnia wersja zasługuje na osobne zdanie, bo jest to Uno Turbo, które podobno powstało, podobno istnieje, podobne jest mega fajna, ale nikt go nigdy nie widział, coś jak ze smokami.

http://m.autokult.pl/autowp-ru-fiat-uno-5-doo-c8230bc,630,0,0,0.jpgJak to bywa z tanimi autami Uno nie oferowało prawie niczego, dla wielu był po prostu większym Cinquecento. Uno było hitem, ludzie cenili go za niską cenę, za to że nie dużo koształ oraz za to, że był cholernie tani! Nic dziwnego, że było produkowane aż do 2002 roku, choć co ciekawe modele z końcówki produkcji korodują znacznie bardziej, niż te z pierwszych lat. Wyobrażam sobie gościa, który zajmował się blachą Uno, przychodzi rano, skacowany do pracy i „k**** mać znowu Uno!” i odwalał fuszerkę. Ciekawostka – Uno było też hitem w Brazylii, gdzie Fiat sprzedawał je pod nazwą Innocenti Mille. Uno jest proste w budowie, więc jedyną usterką do której serio można się doczepić jest korozja, bo całą resztę naprawić za równowartość paczki papierosów. Gdy wyminiałem wydech w moim Uno zapłaciłem za cały, kompletny układ wydechowy całe 20 zł na złomowisku i zaręczam nie było w nim ani jednej dziurki! Gdy trzeba było zrobić uszczelkę pokrywy zaworów kosztowała 8 zł (nowa) i tak to wygląda w przypadku Uno, co za frajda.

http://i57.tinypic.com/2ls9mdh.jpgMożesz nim jeździć jak kompletny kretyn, a jak coś zepsujesz naprawi się prawie za darmo. Fajnie parkowało mi się tym samochodem, uwielbiałem wizyty na stacjach benzynowych, bo było ich tak niewiele. Moje Uno z 1995 roku z silnikiem 1.0 paliło 5-6 litrow na 100 kilometrów i to było w tym aucie najpiękniejsze. Jeśli jesteś mistrzem oszczędzania to musisz mieć Uno! Powiem więcej, Uno jest nawet lepsze od Seicento, a wiecie dlaczego? Bo Seicento jest droższe, części do niego są droższe, a w dodatku ma tylko 3 drzwi i jest mniejsze. Zamieniam się w centusia, to auto na które stać każdego. Nie przyjmę już teraz odpowiedzi na pytanie – „Dlaczego nie masz samochodu?” pod tytułem – „Nie stać mnie”. Kompletna bzdura! Serwisowanie i zakup Fiata Uno to dużo tańsza operacja niż zakup roweru, o skuterze nie wspomnę. Można sobie mówić, że jest proste stylistycznie, archaiczne w środku i ma zawieszenie z papierowych toreb, ale i tak ma w swój urok. 

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/9d/Fiat_Uno_facelift_5-door.JPGW tej prostocie jest metoda, jest recepta na coś taniego na czasy kryzysu, jest Uno które zawsze zamruczy rano, nawet jeśli masz -20 stopni mrozu. Głównie dlatego, że jedyna rzecz jaka potrzebuje prądu w tym samochodzie to światła wewnątrznę i zewnętrznie. Inne auta potrzebują prądu, jaki wytwarza przez dobę elektrownia Jaworzno, a Uno odpaliłbyś baterią od zegarka. W dodatku mam 5 drzwi i mogę zabrać spokojnie 3 osoby na pizze, albo bilard. Lubiłem swoje Uno i żal mi go było oddawać na złom.. Ale z drugiej strony wbijanie biegów bez sprzęgła i rozkręcanie silnika do maksimum obrotów w drodze do punkt skupu było mega frajdą i chętnie bym to powtórzył. Jest to samochód w 100% wart swoich pieniędzy, przypominam że mój kosztował 850 zł. Jeśli zastanawiasz się nad zakupem Fiata Uno to przestań, idź na bankomat, sprawdź tylko czy po kopnięciu nie odpada podłoga i jeśli odpowiedź jest negatywna kup go. W 100% wart swoich pieniędzy, przypominam że mój kosztował 850 zł.

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl