Sportowe coupe tańsze niż używana Octavia

Stanęły obok siebie, jak gdyby nigdy nic do siebie nie miały. Z pozoru dwa, zupełnie inne samochody, w rzeczywistości mając tyle samo pieniędzy co na kilkuletnią Skodę Octavię możesz mieć każdy z nich. Nietypowy pojedynek, który zdarzył się zupełnie przez przypadek Mitsubishi Eclipse kontra BMW E46 320i w wersji coupe.

http://media.autokult.pl/05a50f37824055658346cc2d73475d02,400,300,1,0.jpgNa początku Mitsubishi, które nie wszyscy kojarzą, a to dlatego, że jego głównym rynkiem zbytu są Stany Zjednoczone. Jak spojrzymy w dane techniczne odniesiemy wrażenie, że rzeczywiście jest dosyć amerykański. Silnik 2.4 i tylko 162 KM mocy, ale jakby na to nie spojrzeć to coupe i ma mieć zacięcie sportowe. Choć gdy patrzę na niego jakoś nie czuję, że jest to samochód, który mogę nazwać rasowym sportowcem, jest trochę zbyt stateczny w swojej stylistyce. Świetne kształty, nie jest to brzydki samochód, a jeśli stoi na fajnych alufelgach to dobrze się na niego patrzy, ale jego wygląd nie sprawia, że mam ochotę do niego wsiąść i go przycisnąć, nic takiego się nie zdarzyło. Silnik mimo dużej pojemności, ma trochę mało mocy, rzędowy układ cylindrów, 220 Nm momentu obrotowego, uzyskiwane przy 4000 obrotów na minutę i napęd na przód. To 9 letnie Mitsubishi porywa na pewno bardziej niż Skoda Octavia 1.2 TSI, ale co z konkurencją?

http://media.autokult.pl/51dd112bc519c9a8f528b892cd15419d,400,300,1,0.jpgCo w cenie 24000zł można dostać w podobnym roczniku, z podobnym silnikiem? Odpowiedź uzyskałem po powrocie z jazdy Eclipse. Pozycja za kierownicą – świetna, siedzi się dość nisko, fotele przystosowane do tego, aby przytrzymywały Cię w zakrętach, deska rozdzielcza genialnie zaprojektowana, to chyba najładniejszy element całego samochodu. Gdy tylko go odpaliłem nie miałem już wątpliwości, że to samochód sportowy, bo po prostu brzmiał świetnie. Eclipse bardzo dobrze trzyma się drogi, do setki przyspiesza w około 9 sekund, więc nie jest to wynik porywający, ale nie ma się też czego wstydzić. Mam wrażenie, że zawieszenie mogłoby być nieco twardsze, ale skoro przygotowali go na rynek amerykański to zupełnie mnie nie dziwi, że jest trochę zmiękczony. Prowadzi się bardzo przyjemnie, gdy tylko przekroczysz 4000 obr/min masz ochotę na więcej i więcej, bo wtedy w Mitsubishi rodzi się chęć zjadania aut na prawym pasie.

http://media.autokult.pl/ef6bf42cd82e53a854ed3f34d6f947ae,400,300,1,0.jpgJechałem tak już dłuższą chwilę i zaczęło podobać mi się to Eclipse, ciężko było mi się do czegoś doczepić, jakimś cudem trafiłem na wersję z manualną skrzynią, więc miałem więcej zabawy z tej przejażdżki. Gdy tylko wróciłem uznałem, że to będzie fajny artykuł, ale wszystko zmieniło się po chwili. Obok Mitsubishi na parkingu stanęło BMW E46 Coupe, jak się okazało był to kolega właściciela Eclipse, który ciągle mu wypomina, że ma lepsze auto. No to zmieńmy koncepcję z testów na mały pojedynek BMW 320i coupe VS Mitsubishi Eclipse. E46 wszyscy znamy, nie trzeba go specjalnie przedstawiać, jest z nim pewien problem. Oczywiście nie chodzi o sam samochód, raczej o ludzi, którzy nim jeżdżą. Gdy ktoś podjeżdża takim autem, spodziewasz się, że wysiądzie z niego wielki gość, z błyszczącą głową, łańcuchami i rękami jak konar dębu.

https://i.wpimg.pl/985x0/m.autokult.pl/2000-e46-m3-coupe-1-9817bd45bef1.jpgDlatego niełatwo kupić sobie taki samochód. Wersja, która stanęła do pojedynku z Eclipse to 2.2 170 KM z 2004 roku. Mają podobne wyposażenie i mogą się ze sobą zmierzyć, bo moc również jest zbliżona. Jak się można było spodziewać Mitsubishi.. przegrało, z kretesem. BMW do setki przyspiesza w 8 sekund, 210 Nm momentu obrotowego uzyskuje przy 3500 obr/min, w dodatku ma napęd na tył, więc jest dużo bardziej sportowa. Pod maską rzędowa szóstka, tradycyjna jednostka BMW i w tej kwestii Eclipse musi uznać wyższość BMW, trochę przykro, bo auto miało ambicję być dobrą propozycją na sportowe coupe w cenie Octavii, ale E46 wszystko popsuło. Układ kierowniczy, osiągi, zawieszenie, to co najważniejsze w takim aucie w BMW jest dużo lepsze niż w Mitsubishi. I choć nie podoba mi się jej wnętrze, nie podoba mi się z zewnątrz to nie potrafię powiedzieć, że z tej dwójki wybrałbym Eclipse.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/bmw-m3-1-249458-616x445-39b8facb.jpgZnów użyję sparafrazowanego powiedzenia z Top Gear – 320i zjada, połyka i beka wydechem na sam koniec w tym bezpośrednim pojedynku z Mitsubishi. Można je oczywiście kupić, nie będzie to jakaś zbrodnia przeciwko motoryzacji, ale przyjdzie dzień, taki jak ten, gdy testowałem go na potrzeby bloga, że pojawi się obok BMW i będzie Ci zwyczajnie głupio, że Twoje auto jest słabsze, mniej rasowe i mniej sportowe. Są oczywiście inne propozycje w tej cenie, mamy Mercedesa CLK, Peugeota 407 coupe, albo po prostu można kupić jeszcze bardziej rasowe, głośniejsze, mocniejsze auto, ale będzie ono dużo, dużo starsze. Dlatego ten pojedynek, który zdarzył się zupełnie przez przypadek jest dość trafiony, choć BMW zmiażdżyło Eclipse to szczerze mówiąc nie zganiłbym kogoś za zakup tego drugiego, bo za Mitsubishi nie musisz się tłumaczyć, w dodatku dużo łatwiej będzie się nim jeździło, bo gdy będziesz się chciał włączyć do ruchu nikt Ci tego nie będzie utrudniał, a w BMW wszyscy wiemy, jak jest. Wybór należy do Was 

Źródło zdjęć: http://autokult.pl

Czar M3 E46, na kogo działa?

To nie jest zwyczajny samochód i każdy o tym wie. Ciężko nawet nazwać samochodem użytkowym, bo nie do tego został stworzony. Nie nazywam go też ładnym, bo absolutnie taki nie jest, to po prostu żar, moc i adrenalina na czterech kołach. Całe pudło emocji, dobrych i złych, ale BMW M3 nie zostało stworzone dla bananowej młodzieży, czy facetów przechodzących kryzys wieku średniego. Dzisiejsze testy będą miały trochę inny wymiar niż zwykle, bo skupimy się na duszy jaką skrywa jedno z najsławniejszych aut sportowych w historii. 

http://m.autokult.pl/bmw-m3-2-616x462-3d5422ccbe6b687,630,0,0,0.jpgNie będę ukrywał też, że prowadziłem to auto tylko raz w życiu, ale zapadło mi to tak głęboko w pamięć, że postanowiłem o tym napisać. Pod maską mamy silnik – rzędowa 6 cylindrowy silnik 3.2 o mocy 343 KM, albo w wersji z sekwencyjną skrzynią, aż 360 KM. Ja jechałem z manualną skrzynią i od razu chcę się odnieść do stwierdzenia we wstępie, uściślając dla kogo jest M3. Owszem, rzeczywistość jest brutalna i M3 jest dla tych, których na nie stać, choć w rzeczywistości to sportowe auto, stworzone dla ludzi z wyobraźnią za kierownicą, a tej wbrew pozorom nie ma aż tak dużo kierowców. E46 nie ma jeszcze tyle elektroniki sterującej Twoimi poczynaniami, co kolejne wersje, to auto ma wymagania. Sparafrazuję słowa właściciela M3, który udostępnił mi swoje auto „M3 daje Ci maksymalną dawkę adrenaliny, ale jeśli popełnisz błąd, nie wybacza”. I tak w rzeczywistości jest, fajnie być pewnym siebie kierowcą i pozdrawiam wszystkich właścicieli M3, którzy mają ją dłużej niż 2 lata i ani razu nie zaliczyli nią kolizji, czy wypadku, to świadczy nie o tym, że ja się mylę, tylko o tym, że Wy jesteście dobrzy. 

http://m.autokult.pl/bolt-8853ad38b7b50eb2026280c7eb7,630,0,0,0.jpg

A Ci, którzy nie są dobrzy, albo co gorsza nie mają wyobraźni kończą jak na zdjęciu obok. I żal w sumie tylko auta, bo ono stawia bardzo proste choć twarde warunki podczas jazdy, nie przeceniaj swoich możliwości, nie siedzisz na kucyku, tylko na byku. Choć gdybym miał go porównać do jakiegoś konkretnego zwierzęcia wybrałbym węża. Podobało mi się kiedyś stwierdzenie sprzedawczyni w sklepie zoologicznym, gdy kolega poprosił o wyciągnięcie węża z terrarium i zapytał „nie zaatakuje mnie?”, Pani z cynicznym uśmiechem odpowiedziała „proszę Pana nie wiem, to jest wąż, a nie chomik” i idealnie pasuje mi ta sytuacja do agresywnej jazdy w M3. Gdy wejdę w zakręt na pełnym gazie, to czy dam radę ją opanować? Nie wiem proszę Pana to jest M3, a nie Skoda Fabia diesel. Strasznie nie lubię tej subkultury, która w naszym kraju przylgnęła do BMW i nie puszcza, porobiło się przez to tyle stereotypów, że aż strach sobie kupić to auto. Auto jest naprawdę dobre w prowadzeniu, tak właśnie powinno się prowadzić auto z tylnym napędem, jak BMW M3 E46. I dostarczyło naprawdę sporo adrenaliny, ale niestety jest drugie dno. 

http://m.autokult.pl/bmw-m3-wn-c4-99trze-41865e994bc6,0,750,0,0.jpg

Wnętrze nie pasuje do tego samochodu, w dodatku została tak zaprojektowana, że każdy chce ją upiększać, a to nie o to tu chodzi. Skoro robimy auto sportowe, to ma być takie, aby po wyjechaniu z salonu, aż do ostatniego dnia na drodze wyglądało tak samo. Tymczasem M3 przerabiają na potęgę, od lakieru, poprzez tandetne spoilery, felgi, przyciemniane szyby itd. Powiecie, że to nie wina BMW, tylko tego kto je kupuje, a ja się z tym nie zgodzę. To twórcy M3 są temu winni, bo gdyby była dobra stylistycznie od samego wyjazdu z salonu, to nikt by jej nie poprawiał. Czy ktoś kupując Subaru Imprezę WRX zmienia jej wizerunek? Zdarza się to sporadycznie i w większości zatrzymuje się na felgach. I właśnie tego brakuje mi w M3, ma pazura, ale gdzieś zatraca się w tym wszystkim charakterystyczność, poza paroma znaczkami M, nie ma kompletnie nic, co wyróżniałoby BMW M3, na tle konkurentów. Musisz się przejechać, aby ją polubić, choć i tak będziesz się musiał za nią tłumaczyć i za siebie, bo kupując to auto nie licz na to, że unikniesz pytań pod tytułem – a gdzie są Twoje dresy? Szanuję M3, podoba mi się brzmienie silnika i to co oferuje na zamkniętej przestrzeni, ale nie chciałbym jej przed swoim domem, nie chciałbym nią jeździć do pracy, w sumie to nie chcę jej w ogóle widzieć. 

I poza tematem – z okazji dnia kobiet, wszystkim Paniom życzę dużo uśmiechu, szczęścia i spełnienia marzeń!

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl