Ma być tanio! Panda vs Spark vs C1/107/Aygo

Ponownie wracam do Was z porcją nie do końca sprawdzonych faktów, subiektywnych i twardych opinii. Znów chcę być pożywką dla fanów nudnej motoryzacji i  przepełnionych olejem napędowym Januszy. Na dobry początek staniemy przed dylematem zakupu małego samochodu, coś z dobrym rocznikiem, taniego, dobre na pierwsze auto, na drugie w rodzinie lub po prostu coś czym da się jeździć. Dobry rocznik, małe rozmiary, niska cena to będzie nam dzisiaj przyświecać.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/fiat-panda1-616x453-19bbf609503c.jpgPierwsze auto jakie przychodzi mi na myśl po tych kilku słowach to Fiat, a jakiego mam wybrać do walki z innymi przedstawicielami taniej strefy motoryzacyji, jeśli nie Pandę? 2 168 491 dokładnie tyle małych Pand zjechało z taśmy montażowej w Tychach do Grudnia 2012 roku. Kolejny samochód, który zmotoryzował Polskę na dobre, za niecałe 30000 złotych można było nabyć pięcio osobowy samochód, który nawet miał bagażnik! Produkowany przez 9 lat, miał w swojej gamie silnik 1.1 dobrze znany z Seicento, twardy jak byk, 54 KM, 15 sekund do setki i brak wspomagania w najtańszej wersji. 1.2 60 KM to wersja droższa, a w późniejszym czasie 1.2 69 KM zastąpiło na dobre 1.1, który zwyczajnie była już przestarzała, nawet kilka lat wstecz. 1.4 16 V o mocy 100 KM to już czysty potwór, a wersja wysokoprężna miała zachwycić nawet najbardziej wybrednych oraz tych, którzy mają firmowy samochód na ON i potrzebują faktury na każde 5 złotych wydane na stacji benzynowej.

http://m.autokult.pl/fiat-panda-wn-c4-99trze-9ed4c59c,750,470,0,0.jpgPanda to samochód prosty, tani w zakupie, tani w eksploatacji, niebudzący skrajnych emocji, Fiat po raz kolejny zrobić to co potrafi najlepiej. Dziś Pandę II możemy nabyć za około 6-7 tysięcy złotych. Na rynku pełno Pand nawet tańszych, ale każda ma za sobą głębszą historię, choć nie oznacza to, że będzie to dogorywający model. LPG to dość popularny sposób jeszcze mocniejszego odciążania portfela i słusznie, bo Panda radzi sobie z gazem wzorowo. Oczywiście musimy się liczyć w takiej sytuacji z brakiem koła zapasowego lub uszczupleniem powierzchni bagażnika, o imponującej liczbie 206 litrów, coś za coś. Na szczęście świat poszedł do przodu i zamiast koła zapasowego wystarczy nam puszka uszczelniacza do opon w bagażniku! No dobra koniec komplementów, bo Panda ma trochę wad. Plastiki w środku są paskudne, mój 25 letni Ford ma lepszej jakości wnętrze, mimo upływu czasu i setek tysięcy kilometrów. Znalezienie wygodnej pozycji za kierownicą dla kogoś większego od gimnazjalisty wcale nie jest takie proste, faceliftingi tylko pogarszały wizerunek Pandy, 3 osoby na tylnej kanapie tylko w przypadku, gdy wieziemy anorektyczki na terapię, w innym wypadku będzie to Fear Factory, no i na końcu wad będzie drążek zmiany biegów, który dla mnie jest zaletą, bo lubię wyżej umieszczony drążek, ale z wielu rozmów o Pandzie odnoszę wrażenie, że denerwowało to nabywców Pandy przez długie lata.

http://media.autokult.pl/8a29005cf0237cf13f6141e35e26e961,800,600,0,0.jpgKto stanie do boju z Pandą? Samochodem globalnym, wyjątkowo ekonomicznym i tanim? Po upadku Daewoo, Chevrolet miał kontynuować ich dzieło na rynku europejskim, tanie, proste auta dla ludu. W miejscu, gdzie pojawił się Matiz kilka lat wstecz, znalazł się Spark, który podjął walkę z Pandą. Sprzedawany na całym świecie, pod milionem różnych nazw, równie tani co chleb tostowy i równie prymitywny co podstawowa wersja Pandy. Silnik 0.8 54 KM był bardzo powolny, ale ekonomiczny, dla fanów ostrej jazdy Chevrolet stworzył wersję 1.0 66 KM, która na pierwszym biegu nie miała sobie równych na światłach przez pierwsze półtorej sekundy. W środku plastiki są tak cienkie, że kartka papieru wydaje się trwała, jak tytan przy wykończeniach Sparka. Tylna kanapa jest niewygodna, coś jak kościelna ława. Podobnie, jak Panda mało pali i jest tani w naprawie.

http://media.autokult.pl/b370663353bf35981de056aa835f96d8,400,300,1,0.jpgAle jakby na ten temat nie spojrzeć Spark jest potwornie brzydki, Panda wydaje się przy nim być klasową miss. Cenowo wygląda to bardzo podobnie, Spark szybciej tracił na wartości i nie nadawał się do pracy powozu przedstawiciela handlowego, więc istnieje dużo mniejsze ryzyko, że Spark będzie zajeżdżony. Do walki z Pandą postanowiły stanąć trzy, wielkie koncerny motoryzacyjne. Jej pozycja była tak mocna, że postanowili złączyć swoje siły – Citroen, Peugeot i Toyota.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/citroen-c1-r44-496x372-84c071078.jpgGdyby w tym gronie nie znajdowała się Toyota, byłby to bardzo ryzykowny zabieg, ale w tym świecie wina, bagietek i croissantów znalazło się miejsce dla Japończyka. I tak oto w 2005 roku pojawiły się trojaczki – C1, 107 i Aygo. Dużo droższe od Pandy, czy Sparka, ale lepiej wykonane i budzące większe zaufanie. W testach Euro NCAP dostały 4 gwiazdki, czyli o jedną więcej od Pandy i Sparka. Oferowane były z silnikiem 1.0 68 KM, dużo żwawszym i równie ekonomicznym. W dodatku klienci nie byli skazani na 5 drzwiową wersję, mogli się ograniczyć do jednej pary drzwi. Wersja wysokoprężna 1.4 HDi spala mniej niż koń, ale nie jest już tak tania w eksploatacji. Ogólnie na tej płaszczyźnie trojaczki przegrywają bitwę, a nie liczcie na to, że będą mniej awaryjne, w tym segmencie prostoty awaryjność jest na podobnym poziomie (według danych użytkowników najmniej trwały wydaje się Spark).

http://m.autokult.pl/2009-toyota-aygo-2-94e6011475a7d,630,0,0,0.jpgNo i silnik trojaczków nie kocha tak LPG, jak Panda, więc dla wielu może to być wada i bariera nie do przebycia. Kolejna wada? Kształt tylnej szyby może drażnik przy parkowaniu, próg załadunku to kompletna pomyłka, a wersja 5 drzwiowa sprawia dziwne wrażenie wizualne, jakby projektant zupełnie zapomniał o tej wersji nadwoziowej i zrobił ją w ostatniej chwili na kolanie, wciskając drugą parę drzwi na siłę, jestem pod wrażeniem, że udało im się zmieścić jeszcze wlew paliwa. No i gdzie tu zwycięzca? Próżno szukać tu wrażeń z jazdy, wygód, zachwycających elementów stylistycznych, to nie ten segment, choć najlepiej z całego grona prowadziło mi się Citroena C1, bardzo komfortowo, cicho i wygodnie. Gdy wsiądziesz w jednego z trojaczków po przejażdżce Pandą można dojść do wniosku, że to auta z dwóch różnych epok, Panda nadal ma naleciałości lat 90, jest paskudnie twarda, każde najechanie na amebę kończy się trzaskiem zawieszenia, o Sparku w tej kwestii już nawet nie wspominam, czyste Daewoo Tico. Osobiście chyba wolałbym dołożyć parę groszy i jeździć jednym z trojaczków, taki spontaniczny wybór. Na tym skończyłbym pisać, ale położyłem się spać i dzisiaj rano postanowiłem dopisać jeszcze kilka zdań. Bo mimo tego, że C1 lepiej się prowadzi, mogę w nim wypić kawę i wygląda dość pociesznie, Panda będzie wygranym w tym pojedynku. Jest tańsza pod każdym względem, w dodatku dużo łatwiej ją sprzedać, bo to samochód bardzo uniwersalny. Mimo całej sympatii do trojaczków z Kolín zwycięzcą pojedynku taniości jest Fiat Panda!

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/fiat-panda-2003-1280x960-fce0f42.jpg

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Citroen C4 – ma w sobie to coś?

Klasa kompakt w XXI wieku została zdominowana przez Golfa, Focusa i Astrę, jednak inni producenci nie złożyli broni, a Francuzi bardzo ambitnie podeszli do tematu. Szukali rozwiązań, dzieki którym mogli odciągnąć ludzi od sprawdzonych rozwiązań technicznych, czy stylistycznych. Tak oto pojawił się Citroen C4.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/citroen-c4-coupe-616x453-96da6bc.jpgNa pierwszy rzut oka trudno się nie zgodzić ze stwierdzeniem, że ma w sobie coś co może się podobać. Przede wszystkim wersja 3 drzwiowa, czy nazywana czasem coupe jest ciekawa i mało rozsądna. Wydaje się mało praktyczny, ale wcale taki nie jest. Prakowanie tym samochodem jest śmiesznie łatwe ze względu na ukształtowanie tylnej szyby i niewielkie rozmiary. Wnętrze to też inna bajka. Takie detale, jak cyfrowy wyświetlacz pojawiały się już we francuskich samochodach, ale jakoś w C4 wygląda to bardzo przyjaźnie i cieszy oko. Do tego coś co mnie osobiście bardzo drażniło i wprowadzało w lekkie zakłopotanie, czyli nieruchoma, wewnętrzna część kierownicy. Obracamy samym kołem, a przy spoglądaniu na kierownicę wygląda to dość dziwnie. Mamy szeroką gamę silników, z czego 1.4 zasłynął z ekonomiczności, ale był okropnie powolny, dobry do miasta, lecz gdy trzeba przycisnąć nie ma za bardzo z czego – 88 KM. Dalej mamy mniej ekonomiczne 1.6, które daje więcej radości. Szukając kompromisu stworzono silnik 1.6 VTi, który poniekąd łączył cechy obu silników, bo spalał mniej niż standardowy 1.6, a miał przy tym więcej mocy.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/citroen-c4-3-cf3af24a17b292528e5.jpgOczywiście wiązało się to z mniejszą trwałością jednostki, coś za coś. Im wyżej tym ciekawiej, bo wersja 2.0 VTS miała już 180KM, ale kosztowała horrendalne pieniądze. Dostępne były jeszcze wersje z automatyczną skrzynią, w których można zanudzić się  na śmierć. Silniki diesla HDi, których jest dużo mniej niż opinii na ich temat. Jedni cenią sobie ich elastyczność, inni narzekają na ciągłe usterki, których geneza jest ciężka do określenia. Czy Francuzi znów eksperymentowali na swoich klientach, czy może oni źle eksploatowali tą jednostkę? 1.6 HDi to jeden z najekonomiczniejszych silników w klasie, więc są powody, aby go nabyć. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że nie będą tanie w eksploatacji. W serwisie Citroena powiedziano mi wprost, że koła zamachowe i wtryskiwacze w silnikach HDi są dość problematyczne i drogie w naprawie. Więc może lepiej zostać przy starym, dobrym benzyniaku, a ropę zostawmy ciągnikom siodłowym. Silniki benzynowe nie są, aż tak straszne i co ciekawe w C4 elektronika dość dobrze znosi upływ czasu, poza drobnymi awariami mechanizmu podnoszenia szyb czy tempomatu. Co innego zawieszenie, które bardzo nie lubi polskich dróg. Łożysko podpory półosi obiło mi się o uszy w rozmowach o awariach C4.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/citroen-c4-wn-c4-99trze--30f00ea.jpgCo z jazdą? Wersja, którą testowałem, czyli 1.6 jest dość dynamiczna, konkurujący z nią Focus ma ciężki start, bo ma o 10 KM mniej i w dodatku jest nieco cięższy. W środku jest sporo przestrzeni i nie trudno znaleźć sobie wygodną pozycję. Jednak jadąc Citroenem drzemie we mnie swego rodzaju niepokój, nie mam takiego zaufania, jak do Focusa. Paradoksalnie wydaje mi się nawet mniej wygodny, niż Ford. Dodajmy do tego, że w zakupie jest znacznie droższy, w serwisie również, więc niższe o 0,5 l / 100km spalanie niewiele daje w ogólnym rozrachunku. Żeby sprawić sobie C4 trzeba się zwyczajnie na nie uprzeć i tyle. Nie chcę Focusa, nie chcę Golfa, nie chcę Astry, mam gdzieś cenę, chcę Citroena C4! To dość ciekawy samochód, ale nie zdobywa mojego serca, nie jest to auta za którym obejrzałbym się na parkingu, nie daje aż tak dużo radości z jazdy, co nie umniejsza jego zaletom i ogólnej ocenie. Jest to auto warte uwagi, ale czy warte zakupu? To już kwestia bardzo subiektywna, ale ja i tak po jeździe próbnej poszedłbym po Focusa.

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Alternatywa dla Volkswagena dla dziewczyny

Po długiej przewie przybyłem z nową porcją kilku, tysięcy znaków, niedorzecznych porównań i irytujących dla niektórych właścicieli opinii. Dziękuję za każdego maila od Was, motywowały mnie do intensywniejszej pracy. I tak oto zaczniemy dzisiaj od Aleksandry, która napisała następującego maila:

Trafiłam na Twój blog szukając informacji o tym, jaki samochód ma być ten pierwszy. Zaraz będę zadać prawko i powoli się rozglądam. Zakładam, że rodzice mnie dofinansują, więc budżet określam tak 5-10tyś. Na pierwszy samochód chcę coś małego (parkowanie w moim mieście to tragedia) z małym spalaniem, koniecznie w automacie. Jednocześnie, jak to kobieta, chciałabym żeby był przyjemny dla oka, oryginalny :P Wiadomo, że wygląd nie jest ważniejszy od funkcjonalności. Wpadł mi w oko VW New Beetle, uroczy szkrab. (…) Nie może być za duże, ale musi mieć min. 4 siedzenia, bo mam siostry, które będę wozić do szkoły, raczej nie chciałabym cabrioleta. Mój ojciec zdecydowanie upiera się przy VW. A Ty, mógłbyś coś polecić :)?

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/citroen-c1-r44-496x372-84c071078.jpgObawiam się jednak, że ze względu na przedostatnie zdanie, nie będzie to taka trywialna sprawa. Może się spotkać z argumentem, że skoro rodzice dokładają do samochodu to oni go wybiorą, lecz dzisiaj postaram się aby propozycja ode mnie spodobała się zarówno Tobie, jak i Twojemu tacie. I wybacz, ale pominę jedną dość istotną zasadę, jaką narzuciłaś, czyli auto w automacie. Na pierwszy samochód lepszy jest manual, głównie dlatego, że najwięcej uczysz się podczas pierwszych 10-15 tysięcy kilometrów, a przy automacie to będzie mało efektywna lekcja. Nie idź tą drogą! Z drugiej strony proponowane pojazdy są dostępne w automacie, ale mogą nie zmieścić się w budżecie. Tak więc, zacznę od małego samochodu, który co ciekawe pochodzi z Francji! Mowa tu mianowicie o Citroenie C1, o którym pisałem już jakiś czas temu. Bliźniak Peugeota 107 i Toyoty Aygo jak najbardziej mieści się w Twoim przedziale cenowym, będzie to najświeższy ze wszystkich samochodów, jakie dzisiaj przedstawię, bo do 10 tysięcy złotych możesz kupić 6-7 letnie C1. Jest małe, bardzo dobrze się nim parkuje, w środku jest wystarczająco miejsca dla dwóch osób, jeśli będziesz podróżować z kimś na tylnym siedzeniu to nie będzie może najlepsze doświadczenia dla tych osób, ale są auta jeszcze mniejsze, ewentualnie rozglądnij się za wersją 5 drzwiową.

http://media.autokult.pl/0f4ab1095f0598e47e6dc9a6381c7876,800,600,0,0.jpgCitroeny słyną ze skomplikowanej elektroniki, na szczęście C1 prawie w ogóle jej nie posiada, w dodatku jak wspominałem w swoim wpisie o tym samochodzie, cegiełkę do tego projektu przyłożyła Toyota, a to już duży plus. Wersja z silnikiem 1.0 pali mniej niż labrador, silnik jest kulturalny, w mieście radzi sobie znakomicie. Jego minusy to oczywiście jakość wykończeń, ponieważ to auto klasy A, więc dosyć tanie, nie będą to plastiki najwyższej jakości, ale bronią się przed Fiatem, który łamie paznokcie po każdym dotknięciu kokpitu. Kolejny minus to słabe wyposażenie, w którym prawdopodobnie znajdziesz radio CD, poduszkę powietrzną i kierownicę gratis, ale myślę, że przy pierwszym samochodzie nie musisz mieć w standardzie dwustrefowej klimy, full elektryki, głównie dlatego, że to elementy, które również będą wymagały serwisu i powiększą koszty utrzymania pojazdu. Citroen C1 idealnie wpasowuje się w Twój schemat, stylistycznie moim zdaniem bardzo pasuje do kobiety.

http://media.autokult.pl/342db648322a349e1f613cf9eed58c8b,400,300,0,0.jpgJeśli chodzi o Volkswagena New Beetle moja opinia jest dość powierzchowna, bo miałem styczność z tym samochodem tylko raz. Oczywiście masz 100% rację, że to uroczy samochodu, a pod tą zasłonką ukrywa się Golf, więc wydaje się, że Twój tata nie powinien mieć nic przeciwko. Ja jednak chcę zauważyć, że to dużo większy samochód, dosyć niewygodny w parkowaniu ze względu na kształt, w dodatku będzie więcej palił. Nie radzę pakować się na pierwsze auto w silnik diesla, chyba że dojeżdżasz dziennie 50 kilometrów do szkoły. Najbardziej rozsądną opcją byłby silnik 1.6 choć i tak ubezpieczenie będzie znacznie wyższe niż w przypadku C1, spalanie również. Z drugiej strony, auto będzie ciekawsze, lepiej wyposażone no i dużo starsze, coś za coś. Gdy mam styczność z ekstremistą Volkswagenów na myśl zawsze przychodzi mi marka z ich koncernu, czyli Seat. Dużo ciekawsza stylistycznie opcja, z tymi samymi rozwiązaniami. I gdy kończyłem zdanie o New Beetle, wpadł mi do głowy Seat Leon, a zaraz potem Ibiza.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/seat-ibiza-1-616x452-f415dfbe34e.jpgGłównie dlatego, że Ibiza jest mniejsza, będzie dużo świeższa i przy dobrych lotach dostaniesz dobrze wyposażony model. W grę wchodzi ekonomiczny 1.2 12V lub ewentualnie nieco żwawszy 1.4. Są tacy, którzy powiedzą wprost, że auto trochę ginie w tłumie, ale moim zdaniem to jedno z ładniejszych aut tego segmentu. Jest dość odważne, lecz wewnątrz nadal widać mocne wpływy Volkswagena, tu mnie nie urzeka zupełnie, jest zbyt ponury. Ale to Ty będziesz tym jeździć, więc jeśli już dojdzie do zakupu Seata, zawsze możesz dodać trochę własnej inwencji wewnątrz pojazdu. To dobry konkurent dla C1, bo mimo iż to pojazd dużo starszy będzie zbliżony kosztami utrzymania i spalaniem. Na ładniejszego brata Volkswagena Polo będzie Ci też łatwiej namówić tatę. Na koniec rywalizacji dorzucę Smarta Forfour, którego bardzo lubię.

http://m.autokult.pl/smart-forfour-brabus-cli-e5a1687,630,0,0,0.jpgJest zupełnie inny stylistycznie, w środku ma dużo miejsca, na pewno najbardziej wyróżnia się z tłumu. To z dzisiejszych aut dość szalona propozycja, bo w kwestii napraw będzie najdroższy ze wszystkich, dzisiejszym propozycji. Nadrabia nowoczesnością i świetlnym wyposażeniem, nawet w wersji 1.1, no i to wnętrze to czysta, kolorystyczna rewolucja. Nie będzie palił zbyt dużo, no i nie zapominajmy, że właścicielem Smarta jest koncern Mercedes-Benz, a to również duży atut. Wersja 1.1 o mocy 75 KM jest najbardziej optymalnym wyborem, a w tej cenie będzie na pewno lepiej utrzymana niż jego mocniejsze odpowiedniki. I to jest właśnie mój Joker w tej talii, auto które ja bym wybrał gdybym był kobietą. dodam, że modelem pokrewnym jest Mitsubishi Colt IV, a trochę japońszczyzny przy małym, miejskim aucie to atut, który trudno podważyć. Jeśli Twój tata przeczyta ten wpis mam nadzieję, że na dobre wyprowadzimy go z ciemnego, ponurego i nudnego świata Volkswagena, bo dla młodej osoby utknąć w Volkswagenie, na początku swojej przygody z motoryzacją to z całym szacunkiem istne piekło. Wybacz mi, że pominąłem kwestie automatycznej skrzyni biegów, ale z racji, że jestem uparty uważam, że to naprawdę zły wybór, jeśli chodzi o pierwszy samochód. Będę Cię zachęcał do polubienia manualnej skrzyni biegów. Dodam jeszcze na swoje wytłumaczenie, że w tej cenie samochody w automacie będą dużo starsze i bardziej zużyte (zwyczajnie bardzo ciężko znaleźć cokolwiek poza Smartem Fortwo, co jest warte uwagi). Życzę powodzenia na egzaminie i w szukaniu samochodu, mam nadzieję, że chociaż trochę pomogłem!

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Najładniejszy z trojaczków – Citroen C1

Na rynku motoryzacyjnym od zawsze pojawiają się bliźniacze modele. Zazwyczaj polega to na tym, że wypuszcza się auto o innym znaczku i nazwie na jakiś rynek z przyczyn marketingowych. Jednak parę lat temu powstał Citroen C1, Toyota Aygo i Peugeot 107, czyli 3 różne marki, 3 różne nazwy, kilka kosmetycznych zmian w nadwozie i w sumie tyle. Najdziwniejsze jest to, że nie podzielili oni między siebie rynków zbytu, w każdym kraju można było wybrać jaki znaczek chce się mieć .

http://media.autokult.pl/e003705cdf334f0a745e6aaebc5079e1,400,300,0,0.jpgTe same silniki – 1.0i oraz 1.5 HDi, takie same podzespoły, bardzo podobne wnętrze i różnice widać tylko na zewnątrz. No i co ciekawe w cenie, bo Toyota była z nich najdroższa, najtęższe umysły borykają się z problemem rozwiązania zagadki – Dlaczego? Ja Wam nie odpowiem na to pytanie, ale faktem jest, że zamiast testować każdy z osobna, można wybrać jeden i mamy pogląd na całą resztę. Ja jeździłem Citroenem C1 w wersji benzynowej i gdy zobaczyłem się w szklanym odbiciu hipermarketu, na którym zaparkowałem poczułem się jak kompletny kretyn. Facet o gabarytach słonia nie może mieć tak małego auto, no ale cóż wsiadam, może nikt mnie nie zauważy. Co ciekawe w środku jest dość dużo miejsca, a większe problemy z ustawieniem siedzenia miałem w Volkswagenie Golfie, niż w C1. No, ale przecież to Francuz, nie ma co patrzeć na wyposażenie, bo i tak wiadomo, że wszystko się popsuje i popęka.

http://m.autokult.pl/citroen-c1-3-dda3358d5a1ca43a3bc,959,0,0,0.jpgAle tu wkracza zasada – nie szufladkować. Skoro cegiełkę do tego projektu przyłożyła Toyota, to nie może być, aż tak źle. I rzeczywiście usłyszałem sporo dobrego o tym maluchu. Pomijam łączniki stabilizatora, bo to na naszych drogach norma, w każdym aucie się psuje. Zdarzają się zapowietrzenia w zbiorniku paliwa, same przewody paliwowe też nie grzeszą trwałością. Największy problem jest, gdy nie przypilnujemy sobie przebiegu i zapomnimy, że istnieje takie urządzenie jak pompa wody. A ta w całej trójce jest nadwyraz wrażliwa, więc przegrzane C1, Aygo, czy 107 to żadna nowość dla mechaników. Na szczęście, jak na auto z XXI wieku serwis jest tani i to cieszy, bo pomysłodawcy zostali przy tradycyjnej koncepcji takich aut – małe, zwrotne, wygodne dla kierowcy, ekonomiczne i tanie w naprawie. No właśnie, ekonomiczne!

http://media.autokult.pl/0f4ab1095f0598e47e6dc9a6381c7876,800,600,0,0.jpgWłaścicielka tej C1 przyjechała z palącą się rezerwą, więc naturalnie z racji, że to ja chcę sobie nim pojeździć zaproponowałem zatankowanie, ona na to, że nie trzeba bo C1 jeździ na powietrze, jedzie już 90 km na rezerwie i nic. Mój upór był bezowocny, więc ruszyłem w podróż. Samochód prosty w prowadzeniu, dość szybko reagujący na moje polecenia – zmień bieg, zahamuj, ruszaj. Silnik idealny do takiego autka i nawet nie próbowałem go podkręcać na wyższe obroty, bo to równie okrutne co wstawić żółwia na bieżnie. Miałem miejsca wystarczająco, ale gdybym był wyższy chociaż o 4-5 cm to byłoby nieco gorzej. Póki co jestem miło zaskoczony, czyżby Francuzi przypomnieli sobie, jak się robi małe, fajne auta? Jeszcze Wam nie odpowiem, bo czas na kilka wad.

http://m.autokult.pl/citroen-c1-2009-0-77eca7377d7f63,910,500,0,0.jpg Samochód ma bagażnik wielkości mojej kieszeni w spodniach, siedzenie z tyłu jest jak zamknięcie się w pralce, nie podobają mi się wskaźniki, a raczej jedyny wskaźnik w środku, kierownica jest wykonana z najpaskudniejszego plastiku świata, a mimo skrzyni biegów, która wie czego chce kierowca sam lewarek zmiany sprawia wrażenie, jakby przy każdej zmianie miał się złamać. Co ze stylistyką? Jakoś dziwnym trafem C1 podoba mi się najbardziej z całej trójki i fajnie wygląda w czerownym kolorze. Ocena końcowa nie powinna być zaskoczeniem, to dobre autko do miasta i na krótkie dystanse, ale jazda tym na dłuższą metę sprawi, że będziecie nienawidzić swojego C1, krzyczeć na niego i kląć, a to sprawi, że on się rozpłacze i skuli na swoim miejscu parkingowym. Warto mieć C1 u siebie, ale pod warunkiem, że macie drugi samochód, nawet jakiegoś kompakta, jak na przykład Ford Focus.

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Samochód, który straszy – Citroen C5

Czas na kolejnego przedstawiciela klasy średniej. I jak nie dażę francuskiej Laguny czy 406/407 nawet sympatią, tak kiedyś próbowałem przekonać się właśnie do tego samochodu, czyli Citroena C5. Zapowiadało się nieźle, gdy zobaczyłem jego test w telewizji, choć wygląda szkaradnie to może nadrobi jazdą? C5 zasłynęło przede wszystkim z bardzo atrakcyjnej ceny w tzw. wyprzedaży z rocznika i pewnie stąd ich tyle na naszych ulicach.

http://m.autokult.pl/citroen-c5-616x462-6a90c160edbc6,630,0,0,0.jpgW 2004 roku przeprowadzono facelifting, który wyszedł na dobre, bo pierwsza wersja jest jak zamszowe buty w cukierkowym różu, w białe kropki, ubrane do spodni dresowych, wyprasowanych na kantkę. To chyba najlepsze porównanie jakie przychodzi mi do głowy. Za każdym razem, gdy próbowałem do niego wsiąść czułem się jakbym był magnesem, C5 również, tyle że o przeciwnych biegunach, on odpychał mnie, a ja jego. Odejdź zły człowieku, krytykujący francuskie samochody. Ale jakoś sie udało usiadłem w środku najpierw wersji z 2001 roku z silnikiem 2.0 HDi, wyobrażacie to sobie? Nie dość, że auto strasznie mi się nie podoba, to jeszcze ma diesla pod maską, więc dostarcza tyle samo emocji podczas jazdy, co łowienie ryb w deszcz, w stawie w którym więcej pływa trupów niż ryb. 

http://m.autokult.pl/citroen-c5-2-12d393e83e1794bbce3,0,750,0,0.jpg

Na szczęście mamy dużo wersji silnikowych od 1.8 16V do 3.0 V6, który nieźle brzmi na papierze, ale w praktyce jest jak połączenie Conchita Wurst, co z tego, że coś tam umie zaśpiewać, skoro nie da się na niego patrzeć. Wracając do wersji diesel, to co za nią przemawia to ekonomia, bo 6 litrów w mieście, które widziałem na własne oczy to wynik godny pozazdroszczenia, ciekawe ile by wziął na trasie. Na pewno znacznie mnie, bo podkręcanie C5 na wyższe obroty jest jak wylanie sobie pół litra kleju na głowę, takie same uczucie. No, ale wracając do stylistyki spójrzcie tylko na niego, tył potraktowany dziadkiem do orzechów, a przód wygląda jakby spędził weekend na madejowym łożu, po co go tak rozciągali? Wielki przód i mikroskopijny tył, wersja kombi jest bardziej proporcjonalna, ale nie zmienia faktu, że nadal ma tyle wdzięku co Rudi Schuberth. A co z wersją po faceliftingu? Na pewno wygląda lepiej, chodź to nie było trudne zadania. Jak wypada na tle rywali? No cóż Mondeo jest większe, ładniejsze i tańsze, tak więc póki co nie znalazłem racjonalnego powodu do zakupu C5.

http://media.autokult.pl/d82a4a414bc27437031f06cc3d2c5400,400,300,0,0.jpg

Wersja C5 FL, którą jeździłem miała pod maską 2.0 16V z automatem, który pracował jak w starym Renault 19, coś okropnego. Nie wiem, czy ten model miał coś nie tak z tą skrzynią, czy to przypadłość większej liczby aut, ale tak głęboko mi to zapadło w pamięć, że musiałem o tym wspomnieć. W środku dosyć wygodnie, ale litości urwane klamki, wloty powietrza popękane, z czego Wy te auta robicie w tej Francji? Auto miało na liczniku 178 tysięcy km i było od pierwszego właściciela, czy on o nie nie dbał? Ależ skąd, każdy kto miał to auto narzeka na jakość wykonania wnętrza. Co się psuje poza klamkami? Awarie elektroniki, w szczególności silnik 2.0 HPi, wersja 2.2 HDi jest tak droga w serwisowaniu, że jeśli masz rodzinę, to musisz ją porzucić, bo nie zdołasz utrzymać jednocześniej C5 i rodziny. Komfort jest przypłacony awaryjnością pneumatycznego zawieszenia, które cierpli na naszych cudownych drogach. Dodam, że jeszcze nie skończyłem wymieniać – uszczelka pod głowicą, koło pasowe, układ wydechowy, hamulce, czyli prawie wszystko, zużywa się przedwcześnie. No, ale jeśli wozisz porcelanę, albo sam nagminnie łamiesz żebra, to komfort jazdy C5 będzie Ci bardzo potrzebny na co dzień, tak więc przygotuj portfel i kupuj! Ceny zaczynają się o 7000 zł w wersji I, oraz od 13000zł za wersję FL. Chyba każdy już wie, że ja nie kupiłbym C5, a pod bronią wyznałbym, że wolę nawet Vectrę C, od tego.

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl