BMW 316i F30, czy spodoba się każdemu?

BMW to marka, która budzi skrajne emocje. Dla jednych marzenie, samochód po prostu idealne, inni uważają go za przereklamowane i absurdalne. Najnowasza wersja BMW serii 3, czyli F30 nie odstaje od tego schematu, ale testowana wersja ma na pokładzie automatyczną skrzynię biegów, czy przekonuje do siebie nawet hejterów? Postanowiłem to sprawdzić.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/bmw-320d-luxury-f30-test-9931f99.jpgPierwsza sprawa 316i, jak sama nazwa wskazuje ma na pokładzie silnik 1.6, a jego moc to zawrotne 136 KM. Ponad 9 sekund do setki i 220 Nm momentu obrotowego to dość ubogi wynik, zważywszy na cenę 120 tysięcy złotych. Przecież za takie pieniądze mamy naprawdę dobrze wyposażone wersje takich samochodów, jak Ford Mondeo, Skoda Superb, czy nawet Audi A4. No, ale to przecież BMW, chcesz je to musisz płacić! Nie zerwali z tradycją, pod maską nadal mamy rzędowy silnik, napęd na tył również nie znika z pokładu bawarskiej limuzyny. Niby wszystko jest tak, jak zawsze, ale czasy się zmieniają, fani BMW to także grupa, która ciągle ewoluuje. Teraz coraz częściej pojawiają się w nim córki lekarzy, żony prawników oraz chłopcy, którzy bardziej od piwa cenią rurki w pstrokatych kolorach. Grupa biceps+ postanowiła przesiąść się na Audi, więc BMW staje się bardziej rozsądną opcją, jeśli chodzi o kwestie wizerunkowe. Ale zajmijmy się ważniejszymi kwestiami, czyli samym samochodem.

http://m.autokult.pl/bmw-f30-335d-xdrive-m-sp-f3c4631,910,500,0,0.jpgWyposażenie nie najgorsze, choć za tą cenę wolałbym mieć nawigację w standardzie, podgrzewane fotele również. W dodatku jakość wykonania wnętrza pozostawia wiele do życzenia, plastiki skrzypią i to okropnie, jak w Oplach z początku tej dekady. Cóż za hańba! Fotele wygodne, ale samo wnętrze jakoś nie przyciąga wzroku, jest po prostu przeciętne, nie czujesz się jak w samochodzie za 120 tysięcy złotych. Automatyczna skrzynia biegów w postaci joystick’a to dość nowatorskie rozwiązanie, BMW korzysta z niego już parę lat. W praktyce nawet się to sprawdza, przechodzenie między jednym trybem, a drugim jest łatwe, aż za bardzo, nawet nastolatek, który nigdy nie siedział za kierownicą to ogarnie. Gdy już znajdziesz pozycję za kierownicą, położysz kluczyk w takim miejscu, aby stacyjka była w stanie go odczytać i zdecydujesz się czy jechać na „D” czy „S” możesz ruszać.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/16217990331977278495-fb3bba249d7.jpgNie jest to szybki samochód, ani trochę, ale automatyczna skrzynia daje nam jasno do zrozumienia, że to prawdziwe BMW, bo zmiana biegów nie odbywa się, jak w każdym automacie. Pedał gazu jest bardzo czuły, jedno zbyt mocne naciśnięcie i z eco drivingu nici, bo zaczyna nam się kręcić do 3-4 tysięcy obrotów. Nie wiem, co za szaleniec programował tą skrzynię, ale w mieście to istny koszmar. Wyczucie 316i w automacie zajmuje trochę czasu, ale szybko dochodzi się do wniosku, że ten samochód nie uznaje kompromisów. Albo jedziesz jak totalny muł, muskając lekko gaz i zmieniając biegi przy 2-2,5 tys. obrotów, albo poruszasz się jak kompletny wariat. 7 biegowa skrzynia sama nie może się zdecydować, na którym biegu chce jechać, ale można jej pomóc, włączamy tryb manualnego przełączania biegów, góra, dół i sami decydujemy na jakim biegu jedziemy.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/clipboard01-616x332-e3b3768d440a.jpgO ile może to pozornie sprawiać frajdę to zarówno na autostradzie, jak i w mieście jest to totalnie bezużyteczna opcja przy tym silniku, bo zwyczajnie jest za słaby. Przecież nie po to mamy automat, żeby sami zmieniać biegi w mieście prawda? Co dało się zauważyć od razu, auto jest bardziej komfortowe od poprzednich serii 3, więc już mamy odpowiedź, dlaczego grupa ludzi kupująca BMW tak bardzo się zmieniła. Dla starych fanów marki to auto będzie za miękkie, a jak dla mnie i tak komfort jazdy nie jest na poziomie innych aut tej klasy. Niby fajne brzmienie silnika, ale nie chcę go słyszeć za każdym razem, gdy ruszam na światłach, niby wygląda nieźle, ma fajne kształty, ale gdy przyjdzie Ci siedzieć na tylnej kanapie to rozmiary BMW F30 będą dla Ciebie absurdalne. Bo z zewnątrz to auto wcale małe nie jest, a w środku jest po prostu za ciasno. Jeśli masz ponad 1,9 metra to życzę Ci powodzenia w szukaniu wygodnej pozycji na tylnej kanapie.

http://i63.tinypic.com/w2f7du.jpgBagażnik też jest za mały, to zaledwie 480 litrów, więc zapomnij, że pojedziesz tym na weekend w cztery osoby, a jeśli na pokładzie są kobiety to muszą jechać we dwie, bo do bagażnika zmieści się co najwyżej 1/3 tego co mogą zabrać, reszta będzie leżała na tylnych siedzeniach. Można też kupić drugie auto, z właściwymi rozmiarami bagażnika i kierowcą, aby woził za nami bagaże, to oczywiście kosztowna opcja, ale przecież ulubione słowo bawarskiego koncernu. Sama jazda jest fajna, gdy masz przed sobą 200-300 kilometrów autostrady, ale poruszanie się po mieście jest męczące. Jeździłem tak dłuższy czas, najpierw po autostradzie, potem po mieście, parkowałem, ale nie znalazłem racjonalnego powodu, aby kupić takie auto. To po prostu istne szaleństwo, albo nawet głupota. Gorzej wyposażone, mniejsze, słabsze, bardziej tandetne i dużo droższe od konkurencji, a i tak nadal znajdą się tacy, którzy je kupią, a robią to ze względu na historię, którą reprezentuje znaczek na masce. Historię, którą tego typu modele po prostu plugawią.

 

Źródło zdjęć: http://autokult.pl

Sportowe coupe tańsze niż używana Octavia

Stanęły obok siebie, jak gdyby nigdy nic do siebie nie miały. Z pozoru dwa, zupełnie inne samochody, w rzeczywistości mając tyle samo pieniędzy co na kilkuletnią Skodę Octavię możesz mieć każdy z nich. Nietypowy pojedynek, który zdarzył się zupełnie przez przypadek Mitsubishi Eclipse kontra BMW E46 320i w wersji coupe.

http://media.autokult.pl/05a50f37824055658346cc2d73475d02,400,300,1,0.jpgNa początku Mitsubishi, które nie wszyscy kojarzą, a to dlatego, że jego głównym rynkiem zbytu są Stany Zjednoczone. Jak spojrzymy w dane techniczne odniesiemy wrażenie, że rzeczywiście jest dosyć amerykański. Silnik 2.4 i tylko 162 KM mocy, ale jakby na to nie spojrzeć to coupe i ma mieć zacięcie sportowe. Choć gdy patrzę na niego jakoś nie czuję, że jest to samochód, który mogę nazwać rasowym sportowcem, jest trochę zbyt stateczny w swojej stylistyce. Świetne kształty, nie jest to brzydki samochód, a jeśli stoi na fajnych alufelgach to dobrze się na niego patrzy, ale jego wygląd nie sprawia, że mam ochotę do niego wsiąść i go przycisnąć, nic takiego się nie zdarzyło. Silnik mimo dużej pojemności, ma trochę mało mocy, rzędowy układ cylindrów, 220 Nm momentu obrotowego, uzyskiwane przy 4000 obrotów na minutę i napęd na przód. To 9 letnie Mitsubishi porywa na pewno bardziej niż Skoda Octavia 1.2 TSI, ale co z konkurencją?

http://media.autokult.pl/51dd112bc519c9a8f528b892cd15419d,400,300,1,0.jpgCo w cenie 24000zł można dostać w podobnym roczniku, z podobnym silnikiem? Odpowiedź uzyskałem po powrocie z jazdy Eclipse. Pozycja za kierownicą – świetna, siedzi się dość nisko, fotele przystosowane do tego, aby przytrzymywały Cię w zakrętach, deska rozdzielcza genialnie zaprojektowana, to chyba najładniejszy element całego samochodu. Gdy tylko go odpaliłem nie miałem już wątpliwości, że to samochód sportowy, bo po prostu brzmiał świetnie. Eclipse bardzo dobrze trzyma się drogi, do setki przyspiesza w około 9 sekund, więc nie jest to wynik porywający, ale nie ma się też czego wstydzić. Mam wrażenie, że zawieszenie mogłoby być nieco twardsze, ale skoro przygotowali go na rynek amerykański to zupełnie mnie nie dziwi, że jest trochę zmiękczony. Prowadzi się bardzo przyjemnie, gdy tylko przekroczysz 4000 obr/min masz ochotę na więcej i więcej, bo wtedy w Mitsubishi rodzi się chęć zjadania aut na prawym pasie.

http://media.autokult.pl/ef6bf42cd82e53a854ed3f34d6f947ae,400,300,1,0.jpgJechałem tak już dłuższą chwilę i zaczęło podobać mi się to Eclipse, ciężko było mi się do czegoś doczepić, jakimś cudem trafiłem na wersję z manualną skrzynią, więc miałem więcej zabawy z tej przejażdżki. Gdy tylko wróciłem uznałem, że to będzie fajny artykuł, ale wszystko zmieniło się po chwili. Obok Mitsubishi na parkingu stanęło BMW E46 Coupe, jak się okazało był to kolega właściciela Eclipse, który ciągle mu wypomina, że ma lepsze auto. No to zmieńmy koncepcję z testów na mały pojedynek BMW 320i coupe VS Mitsubishi Eclipse. E46 wszyscy znamy, nie trzeba go specjalnie przedstawiać, jest z nim pewien problem. Oczywiście nie chodzi o sam samochód, raczej o ludzi, którzy nim jeżdżą. Gdy ktoś podjeżdża takim autem, spodziewasz się, że wysiądzie z niego wielki gość, z błyszczącą głową, łańcuchami i rękami jak konar dębu.

https://i.wpimg.pl/985x0/m.autokult.pl/2000-e46-m3-coupe-1-9817bd45bef1.jpgDlatego niełatwo kupić sobie taki samochód. Wersja, która stanęła do pojedynku z Eclipse to 2.2 170 KM z 2004 roku. Mają podobne wyposażenie i mogą się ze sobą zmierzyć, bo moc również jest zbliżona. Jak się można było spodziewać Mitsubishi.. przegrało, z kretesem. BMW do setki przyspiesza w 8 sekund, 210 Nm momentu obrotowego uzyskuje przy 3500 obr/min, w dodatku ma napęd na tył, więc jest dużo bardziej sportowa. Pod maską rzędowa szóstka, tradycyjna jednostka BMW i w tej kwestii Eclipse musi uznać wyższość BMW, trochę przykro, bo auto miało ambicję być dobrą propozycją na sportowe coupe w cenie Octavii, ale E46 wszystko popsuło. Układ kierowniczy, osiągi, zawieszenie, to co najważniejsze w takim aucie w BMW jest dużo lepsze niż w Mitsubishi. I choć nie podoba mi się jej wnętrze, nie podoba mi się z zewnątrz to nie potrafię powiedzieć, że z tej dwójki wybrałbym Eclipse.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/bmw-m3-1-249458-616x445-39b8facb.jpgZnów użyję sparafrazowanego powiedzenia z Top Gear – 320i zjada, połyka i beka wydechem na sam koniec w tym bezpośrednim pojedynku z Mitsubishi. Można je oczywiście kupić, nie będzie to jakaś zbrodnia przeciwko motoryzacji, ale przyjdzie dzień, taki jak ten, gdy testowałem go na potrzeby bloga, że pojawi się obok BMW i będzie Ci zwyczajnie głupio, że Twoje auto jest słabsze, mniej rasowe i mniej sportowe. Są oczywiście inne propozycje w tej cenie, mamy Mercedesa CLK, Peugeota 407 coupe, albo po prostu można kupić jeszcze bardziej rasowe, głośniejsze, mocniejsze auto, ale będzie ono dużo, dużo starsze. Dlatego ten pojedynek, który zdarzył się zupełnie przez przypadek jest dość trafiony, choć BMW zmiażdżyło Eclipse to szczerze mówiąc nie zganiłbym kogoś za zakup tego drugiego, bo za Mitsubishi nie musisz się tłumaczyć, w dodatku dużo łatwiej będzie się nim jeździło, bo gdy będziesz się chciał włączyć do ruchu nikt Ci tego nie będzie utrudniał, a w BMW wszyscy wiemy, jak jest. Wybór należy do Was 

Źródło zdjęć: http://autokult.pl

Zadanie na dziś – dynamiczny kompakt do 18 tysięcy!

Przyszedł do mnie mail następującej treści:
Witaj! Czytałam wielokrotnie na Twoim blogu, jak pomagasz w wyborze samochodu. Mam 24 lata, właśnie sprzedałam swojego starego Opla Omega, jeździłam 2 lata, ale był dla mnie za duży. Teraz szukam jakiegoś kompakta (najlepiej 5 drzwi), tak mniej więcej do 17-18 tysięcy, mój budżet całkowity to 20 tysięcy, ale chciałabym zostawić trochę na ewentualne naprawy. Warunek konieczny – silnik benzynowy, w miarę dynamiczny (Omega miała 2.5). Coś fajnie wyposażone i wygodne, byle nie Opel, ani Volkswagen, Pozdrawiam Zosia.”

http://m.autokult.pl/autowp-ru-ford-focus-5-d-bd74621,625,0,0,0.jpgWięcej pisać mi nie trzeba i nie będę ukrywał, że Zosia dała mi szerokie pole manewru. Zdecydowałem się wedle jej sugestii zostać w klasie kompakt i pierwsza moja myśl kieruje się w wiadomą dla wielu fanów bloga stronę – Ford Focus. W tej cenie dorwiemy Mk.2 gdzieś w roczniku 2007-2009 i polecana przeze mnie jednostka dla Ciebie to 1.8 125KM, jest dość żwawy i mało awaryjny. Na pewno to lepsza opcja niż 1.6, czy paliwożerne 2.0, jest tak pomiędzy i nie zostaje w tyle, na papierze imponująco nie wygląda, ale zapewniam, że mocy mu nie brakuje. Jeśli chodzi o wyposażenie, w tej cenie jeśli dobrze poszukasz znajdziesz wersję Ghia, gdzie Ford upchnął wszystko, co nawet dzisiaj można w aucie dostać. Od podstaw typu ABS, alufelgi, elektryczne szyby i lusterka, kilka poduszek, po klimatyzację dwustrefową, czujniki parkowania, ESP, czujniki deszczu, tempomat. Nie będziesz narzekać na komfort, choć nie będę ukrywał, że nie jest to nr 1 w swojej klasie, za to kawy Ci nie wyleje. Dla mnie to od dobrych paru lat lider w swojej klasie, jest tylko jeden problem. Przyglądam mu się bardzo uważnie od samego początku, gdy zacząłem pisać artykuł i ciężko mi powiedzieć, czy to auto w ogóle Ci się spodoba.
http://media.autokult.pl/ee26b6255ff990a6761c8123e914514f,800,600,0,0.jpgObawiam się, że to chyba najbrzydszy ze wszystkich Focusów, jakie powstały, no ale to kwestia gustu, sama musisz zadecydować, tymczasem przedstawiam kontrkandydata do Focusa i będzie to nie lada niespodzianka. Wielu powie, że zwariowałem, ale być może Zosia będzie chciała podjąć pewne ryzyko – BMW Serii 1. W Omedze był napęd na tył i silnik z BMW, więc zostaniesz w otoczeniu, jakim jeździłaś przez ostatnie 2 lata. Problem w tym, że w tej cenie model będzie kilka lat starszy od Focusa i na pewno bardziej przechodzony. O wyposażeniu nie wspomnę, bo jeśli będziemy mieć szczęście to znajdziemy 118i, które trochę odstaje od Focusa, ale nie brakuje mu klimatyzacji, czujników parkowania, więc XXI wiek nastał wewnątrz serii 1. Od razu mówię, że 116i to słaby wybór i bardzo prawdopodobne, że sporo właśnie tego przewinie się na portalach ogłoszeniowych, w dodatku w wersji golas (niektóre nie mają nawet klimy!). Ja wiem, że to BMW, że serwisowanie dużo droższe, że będzie więcej palił, że jest żałośnie ciasne w środku, ale dajmy trochę popracować wyobraźni! Szukamy auta dla dziewczyny, która ma 24 lata, chce dynamiczne auto i jeździła dwa lata samochodem z tylnym napędem i silnikiem 2.5 pod maską! Jak dla mnie BMW pasuje do niej idealnie, teraz pytanie czy będzie pasował również Zosi, na to odpowiedź uzyskamy już wkrótce!

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/seat-leon-1-229032-616x4-5f17f29.jpgByło coś, co ja kupiłbym w tej klasie, za te pieniądze, było coś szalonego, to może zejdę na Ziemię i na koniec rzucę czymś bardzo, bardzo rozsądnym. Miałem Ci rzucić Skodą Octavią, ale jeśli już wybieram coś z koncernu Vw to zdecydowałem się tym razem na Seata Leona. To chyba najładniejsze auto w dzisiejszym zestawieniu, rocznikowo jest, gdzieś pomiędzy Focusem, a BMW. Wyposażeniem od nich nie odstaje, porównywalnie do Focusa. No, ale jakiego ja Leona znalazłem i to nie jednego! Nagle rozsądek przestał mieć znaczenie i w efekcie Focus staje się najrozsądniejszy, ale to mało ważne! Leon 2.0 FSi 150 KM z 6 biegową skrzynią! Coś genialnego, auto jest żwawe, gdy tego chcesz, ale będzie łagodne i potulne, jak baranek w mieście. Ma trochę pod maską, więc trzeba brać poprawkę, że nie będzie palił 6 litrów na 100 kilometrów, zapomnijmy w ogóle o spalanie, myślę, że te 7,5 l / 100 km jest w zasięgu spokojnie. Auto nie będzie drogie w serwisie, nie psuje się bardziej niż konkurenci i fajnie się prezentuje. Leon kusi coraz bardziej, nawet mi się spodobał!

A teraz małe podsumowanie. Przy BMW może Ci zostać mało na naprawy (bo przy BMW zawsze jest mało), a wybierając Focusa tudzież Leona, mimo bogatych wersji, które zaprezentowałem dzisiaj te 2-3 tysiące zostaną Ci na pewno w kieszeni. Przyjrzyj się całej trójce, znajdź jakieś w Twojej okolicy na sprzedaż, przejedź się, podejmij decyzję i potem szukaj konkretnego modelu. Ford Focus Mk.2 1.8, BMW 118i czy Seat Leon 2.0 FSi. Po opisie, który wysłałaś mimo wszystko, jakoś intuicyjnie widzę Cię w Leonie, ale to w 100% subiektywna opinia, nie przywiązuj do niej specjalnie wagi. Pochwal się później co wybrałaś.

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Chodnikiem Idę.. – debiut!

Czas na debiut Bartosza (nowego redaktora) na blogu! Zapraszam do lektury

Zacznę stwierdzeniem bardzo trywialnym i banalnym – wszyscy chcemy mieć fajne rzeczy. Każdy z nas chciałby też jeździć fajnym samochodem, aczkolwiek każdy ma swój postrzegania tej „fajności” i chyba zależne jest to w sporej części od naszego wieku. Nie spotkałem się chyba nigdy z osobą, która choćby w minimalny sposób interesowała się furami i na widok ładnej 3-jki e36 powiedziałaby, że to auto jest nie. Bo to auto jest baaardzo tak!. Wygląd, własności jezdne, rzędowe szóstki – są to cechy, które w pewien sposób stworzyły aktualną legendę marki BMW. I myśląc sobie o e36 mamy zapewne w głowie takie obrazy:




A jak to wygląda w rzeczywistości? Dostać dobrą e36 jest ciężko, bo je bezlitośnie zamordowano. Znęcano się nad nimi. Były w zasięgu, bo kosztowały równowartość kilku pensji pracy przy ogórkach w Niemczech, a po oglądnięciu Tokio Drift każdy chciał być drifterem, tłuste boczury, te sprawy. „Hehe po co zmieniać olej, wole nowe audio” lub „Zamiast dobrych opon wole kupić sobie te tanie alufelgi” – skutkiem tego większość tamtych aut to padaki, po częstych spotkaniach z przydrożnymi drzewami.
http://m.autokult.pl/f7f6cda7b3d74b1508fd83c1e2f2ebc9,630,0,0,0.jpg
Ale zakładając, że uda się Ci się dorwać dobre e36 – to jest samochód dobry, ale wymagający. Wymagający umiejętności, dobrego traktowania, serwisu. To nie jest tak, że e36 prowadzi się i przyspiesza dobrze, bo ktoś składający go Monachium wlał mu trochę magicznego potu jednorożca i dał mu przez to magiczne właściwości. To auto jest fajne, bo ma mocne silniki, skomplikowanie zawieszenie, klasyczny napęd – a to musi kosztować! Złym traktowaniem każde, nawet te niemal idealne auta można w krótkim czasie obrócić z ruinę. Próby oszczędzania i serwisowanie u Pana Marka dają odwrotny skutek od zamierzonego. Twój wymarzony samochód będzie kupą złomu, z której, przy wciśnięciu prawego pedału będą odpadały śrubki.
http://s1.blomedia.pl/autokult.pl/images/2011/09/BMW-M3-E36.jpgJeżeli więc jesteś moim rówieśnikiem i rozglądasz się dopiero za swoim pierwszym samochodem (jak ja), to lepiej odpuść sobie moce tylnionapędówki i zastanów się na fajnym i lekkim kompaktem. Bo po pierwsze, zjedzą Cię koszty. Auto będzie stało, a ty z tęsknotą ( i pustym portfelem) będziesz poruszał się głównie publiczną komunikacją. Po drugie – samochód to tylko narzędzie. To narzędzie potrafi dać bardzo dużo radości, ale tylko w odpowiednich rękach. Twoje BMW nie będzie zamiatać bokami jak Fiesta Kena Blocka, bo nie masz do tego wystarczających umiejętności i nie jesteś dobrym kierowcą mimo, że instruktor prawa jazdy Cię pochwalił.
Pierwszy samochód sprawia radość nie ze względu na prowadzenie, osiągi czy wygląd. Pierwsze auto kupuje się ze względu na emocje. A do tego, żeby było fajnie, nie trzeba koni mechanicznych i poliuretanowego zawieszenia. Potrzeba klimatu, dobrej muzyki i przyjaciół. Gwarantuje Ci, że wtedy dopiero będzie fajnie.

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Czar M3 E46, na kogo działa?

To nie jest zwyczajny samochód i każdy o tym wie. Ciężko nawet nazwać samochodem użytkowym, bo nie do tego został stworzony. Nie nazywam go też ładnym, bo absolutnie taki nie jest, to po prostu żar, moc i adrenalina na czterech kołach. Całe pudło emocji, dobrych i złych, ale BMW M3 nie zostało stworzone dla bananowej młodzieży, czy facetów przechodzących kryzys wieku średniego. Dzisiejsze testy będą miały trochę inny wymiar niż zwykle, bo skupimy się na duszy jaką skrywa jedno z najsławniejszych aut sportowych w historii. 

http://m.autokult.pl/bmw-m3-2-616x462-3d5422ccbe6b687,630,0,0,0.jpgNie będę ukrywał też, że prowadziłem to auto tylko raz w życiu, ale zapadło mi to tak głęboko w pamięć, że postanowiłem o tym napisać. Pod maską mamy silnik – rzędowa 6 cylindrowy silnik 3.2 o mocy 343 KM, albo w wersji z sekwencyjną skrzynią, aż 360 KM. Ja jechałem z manualną skrzynią i od razu chcę się odnieść do stwierdzenia we wstępie, uściślając dla kogo jest M3. Owszem, rzeczywistość jest brutalna i M3 jest dla tych, których na nie stać, choć w rzeczywistości to sportowe auto, stworzone dla ludzi z wyobraźnią za kierownicą, a tej wbrew pozorom nie ma aż tak dużo kierowców. E46 nie ma jeszcze tyle elektroniki sterującej Twoimi poczynaniami, co kolejne wersje, to auto ma wymagania. Sparafrazuję słowa właściciela M3, który udostępnił mi swoje auto „M3 daje Ci maksymalną dawkę adrenaliny, ale jeśli popełnisz błąd, nie wybacza”. I tak w rzeczywistości jest, fajnie być pewnym siebie kierowcą i pozdrawiam wszystkich właścicieli M3, którzy mają ją dłużej niż 2 lata i ani razu nie zaliczyli nią kolizji, czy wypadku, to świadczy nie o tym, że ja się mylę, tylko o tym, że Wy jesteście dobrzy. 

http://m.autokult.pl/bolt-8853ad38b7b50eb2026280c7eb7,630,0,0,0.jpg

A Ci, którzy nie są dobrzy, albo co gorsza nie mają wyobraźni kończą jak na zdjęciu obok. I żal w sumie tylko auta, bo ono stawia bardzo proste choć twarde warunki podczas jazdy, nie przeceniaj swoich możliwości, nie siedzisz na kucyku, tylko na byku. Choć gdybym miał go porównać do jakiegoś konkretnego zwierzęcia wybrałbym węża. Podobało mi się kiedyś stwierdzenie sprzedawczyni w sklepie zoologicznym, gdy kolega poprosił o wyciągnięcie węża z terrarium i zapytał „nie zaatakuje mnie?”, Pani z cynicznym uśmiechem odpowiedziała „proszę Pana nie wiem, to jest wąż, a nie chomik” i idealnie pasuje mi ta sytuacja do agresywnej jazdy w M3. Gdy wejdę w zakręt na pełnym gazie, to czy dam radę ją opanować? Nie wiem proszę Pana to jest M3, a nie Skoda Fabia diesel. Strasznie nie lubię tej subkultury, która w naszym kraju przylgnęła do BMW i nie puszcza, porobiło się przez to tyle stereotypów, że aż strach sobie kupić to auto. Auto jest naprawdę dobre w prowadzeniu, tak właśnie powinno się prowadzić auto z tylnym napędem, jak BMW M3 E46. I dostarczyło naprawdę sporo adrenaliny, ale niestety jest drugie dno. 

http://m.autokult.pl/bmw-m3-wn-c4-99trze-41865e994bc6,0,750,0,0.jpg

Wnętrze nie pasuje do tego samochodu, w dodatku została tak zaprojektowana, że każdy chce ją upiększać, a to nie o to tu chodzi. Skoro robimy auto sportowe, to ma być takie, aby po wyjechaniu z salonu, aż do ostatniego dnia na drodze wyglądało tak samo. Tymczasem M3 przerabiają na potęgę, od lakieru, poprzez tandetne spoilery, felgi, przyciemniane szyby itd. Powiecie, że to nie wina BMW, tylko tego kto je kupuje, a ja się z tym nie zgodzę. To twórcy M3 są temu winni, bo gdyby była dobra stylistycznie od samego wyjazdu z salonu, to nikt by jej nie poprawiał. Czy ktoś kupując Subaru Imprezę WRX zmienia jej wizerunek? Zdarza się to sporadycznie i w większości zatrzymuje się na felgach. I właśnie tego brakuje mi w M3, ma pazura, ale gdzieś zatraca się w tym wszystkim charakterystyczność, poza paroma znaczkami M, nie ma kompletnie nic, co wyróżniałoby BMW M3, na tle konkurentów. Musisz się przejechać, aby ją polubić, choć i tak będziesz się musiał za nią tłumaczyć i za siebie, bo kupując to auto nie licz na to, że unikniesz pytań pod tytułem – a gdzie są Twoje dresy? Szanuję M3, podoba mi się brzmienie silnika i to co oferuje na zamkniętej przestrzeni, ale nie chciałbym jej przed swoim domem, nie chciałbym nią jeździć do pracy, w sumie to nie chcę jej w ogóle widzieć. 

I poza tematem – z okazji dnia kobiet, wszystkim Paniom życzę dużo uśmiechu, szczęścia i spełnienia marzeń!

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl