Premiery 2016 – Alfa Romeo Giulia

Przerwa świąteczna za nami, rok 2015 także zbliża się do końca. Co przyniesie nam rok 2016 w motoryzacji? Szykuje się kilka ciekawych premier, o których chciałbym wspomnieć. Może to być naprawdę dobry rok dla motoryzacyjnego świata i przez ostatnie dni 2015 przybliżę Wam kilka ciekawych propozycji na nowy rok.

http://m.autokult.pl/alfa-romeo-giulia-9-0204e3c1f107,989,0,0,0.jpgZaczniemy od tej, która interesuje mnie najbardziej, od samochodu, który jak obiecał szef Alfy Herald Wester ma wyznaczyć nowe standardy w klasie – Alfa Romeo Giulia. Ostatnia wersja tego wspaniałego samochodu pojawiła się w 1962 roku, więc jest to swego rodzaju powrót do korzeni. Na nową Giulię wystarczy tylko spojrzeć, wiemy, że tak będzie wyglądała, bo Alfa nie ma w zwyczaju niemile nas zaskakiwać. A skoro tak będzie się prezentować to można powiedzieć wprost, że Włosi po raz kolejny spoliczkują swoich konkurentów z Niemiec, w dziedzinie mocnych sedanów. Najpierw pojawiło się Maserati Ghibli, a teraz ma pojawić się to Alfa Romeo Giulia, której zadaniem będzie skopać tyłek BMW M3, co łatwe nie będzie. Quadrifoglio – ta wersja powinna nas interesować najbardziej, bo ma przyspieszać do 100 km/h w 3.9 sekundy, pod maską mieć 510KM, a w opcji napęd na cztery koła.

http://m.autokult.pl/alfa-romeo-giulia-4-b9e4a423fa55,1200,0,0,0.jpgWszystko wygląda obiecująco i nie będzie to tylko samochód dla maniaków prędkości, bo szykują się też słabsze wersje – 1.8, czy 2.2 diesel. Znakomitość Alfy i powrót do korzeni ma gwarantować równe rozłożenie masy na obie osie, co będzie nie lada gratką dla kierowców z pazurem. Stylistycznie jest po prostu wspaniała, nie mogę się doczekać momentu, gdy zobaczę ją na żywo, to będzie wielkie wydarzenie 2016. Fani marki znają już system DNA Alfy, a pozostałym wyjaśnię na czym polega. Jakiś czas temu Alfa Romeo podzieliła tryby jazdy na trzy systemy – Dynamic, Natural i All Weather. Każdy z nich można zastosować w innych warunkach jazdy, producent określa to jako personalizację osiągów. System Natural to jazda Alfą na codzień, czyli ma być komfortowo, ekonomicznie i bezpiecznie. W systemie Natural znika zjawisko nadsterowności, silnik nie reaguje jak szalony na pedał gazu, a nad wszystkim czuwa kontrola toru jazdy VDC. Wszystko tutaj jest w ustawieniu standardowym, bardzo rozsądnym.

http://m.autokult.pl/alfa-romeo-mito-16-27677-b078095,630,0,0,0.jpgIdąc dalej mamy system Dynamic, czyli sport przez duże S. Obniżamy próg czułości VDC i ASR, także siła wspomagania kierownicy jest mniejsza. Silnik szybciej reaguje na pedał gazu, samochód żwawiej przyspiesza. No i ostatni system, czyli All Weather pomaga nam w trudnych warunkach jazdy. Wzmacnia działanie kontroli trakcji, śliska nawierzchnia nie będzie nam w trybie A straszna. Podobnie jak w Dynamic tutaj również VDC i ASR mają podwyższony próg czułości, ale silnik nie reaguje w sportowym stylu na pedał gazu. Giulia będzie miała dodatkowo tryb R, czyli Racing, gdzie zmniejsza się wrażliwość pedału gazu, dodajmy do tego spoiler, który będzie regulowany elektrycznie, oczywiście w wersji o mocy 510 KM. Cena? Około 75 tysięcy euro, czyli ponad 300 tysięcy złotych – tyle co za M3, a może nawet nieco mniej. Jeśli to wszystko się sprawdzi, BMW będzie miało nie lada problem, bo jak wiemy M3 to swego rodzaju wyznacznik w tej klasie, uniwersalny samochód, łączący walory auta klasy średniej ze sportowym charakterem coupe, a gdy do gry wejdzie Alfa o takich walorach możemy być świadkami dość ciekawej rywalizacji. Możemy być pewni, że Giulia przewyższy stylistycznie BMW, to nie ulega wątpliwościom, ale walory jezdne to kolejna sprawa. M3 ma swój charakter, który budowało przez dekady, Giulia wraca po ponad 50 latach i na nowo musi odzyskać zaufanie klientów poszukujących w klasie średniej adrenaliny i emocji. Rękawica została rzucona, premiera już w 2016 i nie mogę się doczekać tego magicznego pojedynku, bo pokonać M3 próbowało już wielu, bezskutecznie, lecz gdy do gry wchodzi Alfa Romeo od stołu wstają Audi, Mercedes, Lexus, zostanie tylko BMW, 1vs1 i wydaje mi się, że to będzie najbardziej emocjonujący pojedynek 2016 roku.Tak więc, kupiłeś BMW M3? Masz paragon?

Źródło zdjęć:
http:///autokult.pl

Alfa GT – czy to na pewno rasowe coupe?

Ostatnio brakowało czasu, weny do pisania, ale na szczęście dzięki blog.autoraport.pl nie zostaliście zupełnie bez moich wpisów. Dzisiaj wracam w stylowej kompozycji, bo tak oto na tapecie pojawia się Alfa Romeo GT.

Podzespoły na których oparta jest ta Alfa są dosłownie wyjęte ze 156 i 147. Nadwoziem nie zajął się ani Pininfariny, ale Bertone i powiem szczerze, że do GTV jej daleko, choć jak każda Alfa kusi stylistyką bardziej niż standardowe coupe. Na początku Alfa zażartowała ze swoich klientów oferując tylko silnik 2.0 o mocy 165 KM oraz 3.2 z modelu 166 wyciągająca 240 KM na 1485 kg masy własnej, więc było czym zaszaleć. Ale co z tego? Rozum Wam odjęło? Alfa bez Twin Spark to jak Cola bez cukru. W 2006 roku poszli po rozum do głowy i legendarne 1.8 TwinSpark wylądowało pod maską GT. Fantastycznie! Znów możnabyło poobcować z poboczami i warsztatami przynajmniej raz w tygodniu. Dla fanów Arnolda Schwarzenegera jest też GT z silnikiem diesla Common Rail 1.9 150KM.

http://m.autokult.pl/alfa-romeo-gt-2003-1280x-1b5df16,630,0,0,0.jpgWracając do TwinSparka, ze wspaniałymi dwiema świecami na cylinder, które kończą swój żywot w najbardziej nieoczekiwanym momencie, warto dodać, że układ zmiennych faz rozrządu dla zaworów ssących oraz układ dolotowy o zmiennej długości sprawiły, że z GT można wykrzesać 140, nieokiełznanych, włoskich koni mechanicznych. Przyspieszenie od 0-100 km/h zajmuje niespełna 11 sekund, co w klasie coupe wydaje się pomyłką, ale na wyprzedzenie Forda Cougara powinno wystarczyć. Brzmi to fatalnie dopiero wtedy, gdy zorientujemy się, że amator filmów z Terminatorem, kochający traktory i ciągniki siodłowe osiągnie setkę o sekundę szybciej. Jak to możliwe? GT jest zwyczajnie grube i silnik TwinSpark, z całą moją sympatią do niego, jest zwyczajnie za słaby na ten model. Ale w tym przypadku przyspieszenie, elastyczność nie ma takiego znaczenia, bo brzmi znacznie lepiej niż cała reszta. Oczywiste, że w układzie hamulcowy zastosowano wentylowane tarcze z przodu, które na szczęście nie zdziera nam twarzy przy gwałtownym hamowaniu.

http://m.autokult.pl/alfa-romeo-gt-23-ed3712c3aac2f75,625,0,0,0.jpgPytanie co psuje się w tej Alfie może wydać się zabawne, ale zwróćmy szczególną uwagę na rzeczy, które naprawdę dają nam w kość. Zawieszenie w GT to jakaś pomyłka, o ile nie mogę się przyczepić do twardości, bo jest idealna to przyczepię się do trwałości, bo kompletny remont dosłownie każdej części przy przebiegu 75 tysięcy kilometrów to już lekka przesada, a zdarzyło się 7 z 10 właścicieli GT z którymi rozmawiałem. Wcześniej wspomniały układ zmiennych faz rozrządu, a uściślając wariator też ma swoje humory, ale tego można się było już domyślić po zdaniu, w którym o nim wspomniałem. O ile Alfa nigdy specjalnie nie skarżyła się na korozję, o tyle GT ma problemy z punktowymi przebiciami w podłodze, możliwe, że ktoś odpowiedzialny za to wziął w tym czasie urlop w fabryce i tak oto mamy po 10 latach na polskich drogach ser szwarcarski, zamiast podłogi. Na koniec dodam jeszcze, że automatyczna skrzynia Salespeed to na rynku wtórnym wydatek rzędu 4 tysięcy złotych, ale to dobrze, bo Alfa ma mieć manualną skrzynię i każdy kto myślał inaczej został we właściwy sposób ukarany, awarią automatycznę skrzyni. Ceny?

http://m.autokult.pl/alfa-romeo-gt-2003-1280x-0bce797,0,920,0,0.jpgJak to Alfa, traci na wartości szybciej niż sprzęt RTV. Model w niezłym stanie kupimy już za 16 tysięcy złotych, będzie miał nie więcej niż 9 lat i właściwy, benzynowy silnik pod maską. Jeśli któryś geniusz wpadnie na pomysł montażu instalacji gazowej, albo co gorsza zapyta o to mnie radzę skonsultować się z lekarzem lub farmaceutą. W dodatku za takie pieniądze otrzymujecie nieziemskie wnętrze, z charakterem. Wewnątrz nie jest to do końca sportowy samochód, choć nie brakuje mu ambicji i takich akcentów. Jest to raczej coupe dla wygodnych, świetne fotele, dobra jakość wykończeń no i mamy nawet trochę miejsca z tyłu i w bagażniku, choć nie wiem czy w przypadku Alfy Romeo ma to jakieś znaczenie. Kupujemy ją żeby na nią patrzeć, na GT również można zawiesić oko na co najmniej kilkanaście minut, ale szczerze? To chyba najmniej udane coupe Alfy w historii. Na dłuższą chwilę staję przy GTV, na całe tygodnie przy starym GTV6, a przy Brerze dochodzę do wniosku, że nie muszę nią jeździć, wystarczy że cieszy moje oczy na podjeździe. W dodatku GT wygląda rasowo tylko w czerwonym kolorze, a za model o tej barwie musimy zapłacić już jakieś 20 tysięcy złotych. Dlatego jeśli miałbym do wydania około 16 tysięcy na coupe, wybrałbym starą Alfę GTV, a to co zaoszczędzę zostawił na mechanika, do którego pojadę w kolejnym tygodniu użytkowania. Ale to nieważne, bo tą markę i tak kocham pełną piersią, choćby nie wiem jak się psuła i co byście o niej nie mówili.

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Alfa z ręki Pininfariny – 164

28 lat temu powstał samochód, na który złożyło się wiele projektów. W dodatku nadwozie zostało zaprojektowane przez Pininfarinę, twórców Ferrari Daytony, Jaguara XJ z 1978 roku, czy Ferrati F40. Dodajmy do tego, że to samochód klasy wyższej – Alfa Romeo 164.

http://m.autokult.pl/alfa-romeo-164-3-299395-e093a26b,630,0,0,0.jpgFiat Croma, Saab 9000, Lancia Thema i Alfa 164 wszystkie te samochody łączy jedna i ta sama płyta podłogowa. Brzmi to nieźle, bo Saab słynie z bezpieczeństwa i solidności, Fiat jest dosyć tani, a Lancia nie montowała w tamtych czasach byle czego. Wydaje się, że projekt jest świetny zważywszy na to, że stylistyką zajęło się jedno z najlepszych biur projektowych brzmi jak przepis na sukces murowany. Ale na pierwszy rzut oka doznajemy swego rodzaju zaskoczenia. 164 jest dostojna, dumna, ale to nie piękna modelka, raczej atrakcyjna business women. Do mnie ta stylistyka przemawia, ale nie mógłbym uderzyć w twarz kogoś, kto powie, że jest brzydka. Silniki w 164 to dobrze znany z Alfy 75 jednostki – 2.0 Twin Spark i turbodoładowane V6 od Fiata, które brzmiało jak AK-47. W kolejnych latach produkcji jednostka V6 zyskała na mocy, a najmocniejsza wersja miała pod maską 234 konie mechaniczne. Dzisiaj pasjonaci szukają wersji z napędem na cztery koła i 6 biegową skrzynią biegów i to dosyć egzotyczna wersja, trudna do zdobycia.

http://m.autokult.pl/alfa-romeo-164-q4-1-2993-29d6e33,630,0,0,0.jpgNieważne jaki silnik masz pod maską i tak zawsze będziesz przyspieszał do 100 km/h w mniej niż 10 sekund, a to zadowalający wynik. Mimo sportowego rodowodu Alfa 164 nie łamie kręgosłupa na progach zwalniających, można do niej zabrać kawę bez obaw o plamy na pięknej tapicerce. I chociaż ma ponad 4,5 metra długości parkowanie nie sprawia problemów. Wszystko pięknie, ale co z utrzymaniem takiego samochodu? Dobrze słyszeć w sklepie motoryzacyjnym, że jest sporo zamienników i to o połowę tańszych. Z racji, że wszyscy wiemy, dlaczego kierowcy Alfy nie mówią sobie po południu dzień dobry (widzieli się rano w serwisie), powstaje pytanie, czy w ogóle dojedziemy do celu. Większość mechaników była zgodna, że to najbardziej bezawaryjna Alfa ostatnich 30 lat, jednak daje popalić bardziej niż jej niemieccy konkurenci. Instalacja elektryczna psuje się w najmniej spodziewanym momencie i ciężko dojść do tego co się popsuło. 164 niestety koroduje – błotniki, nadkola, progi tu trzeba pilnować i pozbywać się najmniejszych parchów. Nie należy oszczędzać na układzie wydechowym, bo zasolone zimą polskie drogi zjedzą wydech w kilka miesięcy.

http://m.autokult.pl/alfa-romeo-164-wnetrze-1-5cc10a9,0,920,0,0.jpgRozmowy z właścicielami były dość konkretne, a trzech narzekało na słabe hamulce, więc myślę, że warto o tym wspomnieć. 164 wydaje się świetnym materiałem na klasyka, którego można użytkować na co dzień. Wedle schematu powinienem się wznieść w błękitne niebo, na fali zachwytu nad wspaniałą, włoską marką… ale tak nie będzie. Nie kupiłbym Alfy Romeo 164, ani z silnikiem 2.0, ani nawet z pieszczącym uszy V6. Jest za mało ekscytująca, sama jazda nie sprawia, że chce mi się przycisnąć, owszem jest wygodna, praktyczna, ale nie robi na mnie wrażenia. To byłby samochód, za którym nie oglądałbym się na parkingu i to źle. Szczerze Wam powiem, wyprodukowany w tym samym czasie, mój Ford Scorpio jest lepszy. Większy, tańszy, solidniejszy i co dziwne moim zdaniem znacznie ładniejszy. W Pininfarinie, albo przespali ten projekt, albo uznali, że wystarczy znaczek Alfy, aby auto było piękne i nie muszą się starać. W dodatku zawsze będziesz musiał się tłumaczyć co to za samochód Alfa Romeo 164, bo wiele osób po prostu jej nie pamięta. I nie ma nic gorszego dla samochodu, niż nie zapisanie się na kartach motoryzacyjnej historii.

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Cuda prosto z Włoch

Kilkadziesiąt lat temu, gdy motoryzacja miała nieco głębszy sens niż obecnie, (gdzie najważniejsze są czujniki parkowania i 20 poduszek dla kierowcy) powstawały samochody, dla których nawet określenie cudowny to trochę za mało. Dziś mamy parę Astonów, Alfę Romeo 8c, Jaguara XK i to chyba jedyne samochody wyprodukowane w ostatnich latach, które można nazwać dziełem sztuki. Ale cofnijmy się w czasie, do Włoch.

http://bringatrailer.com/wp-content/uploads/2009/09/1971_Lancia_Fulvia_Series_2_For_Sale_Front_1.JPGW roku 1963, gdy Włosi przestali już rozprawiać nad tym czy słuszne było rozstrzelanie Mussoliniego (bo może trzeba było go spalić żywcem, albo rzucić na pożarcie rekinom) rozpoczął się nowy rozdział w historii motoryzacji. Nazwa tego rozdziału ma trzy człony i przyprawia mnie o gęsią skórkę – Lancia Fulvia Coupe. Jeżeli uważasz się za fana motoryzacji to oczywiście znasz ten samochód, ale jeśli jesteś właścicielem Opla Astry III i uważasz go za najwspanialszy wytwór motoryzacyjny świata, to te słowa będą Ci równie obce co namiętność, czy seks. Lancia Fulvia to nie jest zwyczajny samochód, to jakby dać zaprojektować samochód endorfinom, później zostawić go na jedną noc z Michałem Aniołem, a na koniec zawieźć do człowieka, który wybudował Pałac Potala.

http://m.autokult.pl/start-20-8d695cf872bf3b50c17856f,630,0,0,0.jpg To wspaniały samochód, z jakiej strony by na nią nie spojrzeć wywołuje uśmiech na twarzy, aż chce się nią przejechać. Nie wyobrażam sobie też faceta, który nie obróciłby się za Fulvią. Owszem są różne gusta, ale jakoś nie wyobrażam sobie faceta, który stwierdza Keira Knightley jest brzydka, dokładnie tak samo jest z Fulvią. Lancia jest w tym dobra, bo stworzyła też Stratosa, Gammę i Betę. To największy cios dla motoryzacji, że skończyli tworząc dziwne projekty Fiata, który postanowił użyć marki Lancia jako królika doświadczalnego – jak bardzo można zepsuć samochód. Włosi powinni zrobić z zarządem Fiata to co zrobili z Mussolinim, bo też są winni okropnej zbrodni, zabili Lancię, najpiękniejszą markę świata.

http://i59.tinypic.com/2sbmpvl.jpgIdąc dalej, znacie mój stosunek do Alfy Romeo i nie chciałbym się tu powtarzać, lecz nie mogę tego wątku o włoskich cudach pozostawić bez starej Alfy Romeo GTV6. Jest z nią mały problem ona nie jest ładna. Dlaczego? Bo w ten sposób mówi się o kobietach, a GTV6 z żadnej strony nie przypomina kobiety, to raczej bardzo przystojny mężczyzna, jakby połączyć wszystkie zalety Clooneya, Brada Pitta i Johnego Deppa. I z tej strony patrząc nie znam kobiety, która o tych 3 Panach powiedziałaby, że są paskudni. Podróżując dalej po Włoszech nie sposób nie wpaść na ich ikonę, czyli Ferrari. I gdy ktoś powie do mnie – ładne Ferrari, pierwsze co przychodzi mi na myśl to Daytona, jest oszałamiająca.

http://m.autokult.pl/am10r15101-496x330-4de1cc4762b3b,630,0,0,0.jpgMoże i ma maskę długości hipermarketu i wiecznie zamknięte oczy, ale to nieistotne. Głównie dlatego, że charakter jaki ma ten samochód wychodzi z niego każdą stroną. To jeden z nielicznych samochodów, ktory swoim wyglądem zdradza Ci jak się go prowadzi. Pininfarina wiele razy się wakazało, ale tego sukcesu powtórzyć się nie udało. Zostałbym spalony żywcem, gdybym nie wspomniał o Lamborghini i choć słowo do nich najlepiej pasująco to szalone, mieli w historii coś perfekcyjnego stylistycznie i była to Miura. Może z przodu nie budzi większego zachwytu, ale na nią trzeba patrzeć trochę z profilu, trochę z tyłu, to nie jest stylistyka prosta do przyswojenia dla oka przeciętnego użytkownika Astry, czy Golfa, ale do zrobienia.

http://m.autokult.pl/1966-1969-lamborghini-mi-6c60096,630,0,0,0.jpgJestem się w stanie pokusić o stwierdzenie, że to auto z najładniejszym tyłem w historii. Na końcu zatrzymujemy się przy Fiacie, marce która jest winna zbrodni przeciwko motoryzacyjnemu światu, a nie została jeszcze osądzona, bo trzyma przy życiu Alfę Romeo. Co stworzył Fiat? Owszem jest przesłodki i niebrzydki, stary Fiat 500, ale to za mało. Mieli Dino, które rzeczywiście prezentowało się nieźle, ale forma podania była zbyt mało subtelna, jakby dostać ociekający tłuszczem stek z wołowiny argentyńskiej, z prażoną cebulą. Fakt to nadal przepyszna wołowina, ale gdzieś ją zepsuto i samemu trzeba to dopieszczać. Szukamy dalej, Fiat Ritmo? Dajcie spokój, zabiegliśmy za daleko, trzeba znowu się cofnąć. Do wspaniałych lat dla motoryzacji, do lat 70, szukać czegoś co można nazwać egzotycznym, innym niż wszystko, po prostu wyjątkowym.

http://m.autokult.pl/fiat-x1-9-1972-1280x960--749b7e7,630,0,0,0.jpg I dlatego za najładniejszego Fiata w historii uznaję X1/9 i to w sumie tyle. Nie powinienem mówić ani słowa więcej, trzeba spojrzeć na niego z bliska, trzeba stanąć koło niego i dać się ponieść wyobraźni. X1/9 to nie jest zwykły samochód sportowy, ale mały bóg o przedziwnym tyle i szerokich nadkolach. Sami oceńcie, to auto nie jest standardem, nie jest dodatkiem do niemodnej oferty Fiata, to po prostu coś wybiegającego ponad normalne ramy motoryzacji. Podobnie jak wszystkie inne samochody, które dzisiaj mogliście tu zobaczyć. Uwielbiam te rozmyślania pod tytułem co tu napisać, bo przychodzą chwile, gdy natchnie mnie pisanie o cudach, pisanie w którym brakuje danych technicznych i odpowiedzi na pytanie – jak to jeździ w gazie, w dodatku pełno tu dziwnych porównań. Lecz mój sposób patrzenia na motoryzację nie może się opierać na tabelkach i danych z broszury producenta, to nie jest magazyn, który możecie kupić w kiosku, nie ma zgody na przewidywalność! Miłego dnia!

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Zwątpienie i kilka pomysłów na nowe auto

Na wstępie taka mała informacje, że już jutro (tj sobota) o godzinie 12:15 na tvnturbo, można obejrzeć powtórkę Zakupu Kontrolowanego z moim udziałem, serdecznie zapraszam! Ostatnio miałem pewien pomysł na zmianę samochodu. Nie dlatego, że straciłem sentyment do mojego Poloneza, bo tak nie jest. Wręcz przeciwnie, bo z każdą przeciwnością i naprawą której dokonuję sam przybliżam się do niego bardziej. Mam przegląd i ubezpieczenie na dłuższy czas, więc w czym rzecz?

A no Poldi ma już trochę za sobą, a przede wszystkim nierozważnego, poprzedniego właściciela, który dał mu w kość. Po 4 tysiącach, które zrobił zaczynają się standardowe usterki, typu problemy z mostem, czy padające urządzenia elektryczne. Oprócz tego robienie co 2 tygodnie jakichś 180 kilometrów, przy silniku benzynowym zaczyna nieco obciążać mój budżet. Opowiem Wam też o zerwanym kablu, ale to już raczej w innym wpisie. Dochodząc do sedna sprawy, pojawiły się alternatywy o których chcę dzisiaj napisać. 

http://media.autokult.pl/dbc820098b45e5d0d886015319fa6a91,400,300,1,0.jpg

W oko wpadła mi przede wszystkim mega okazja z Krakowa, czyli Alfa Romeo 33, o której nie wiem absolutnie nic. Trochę poczytałem, mam zamiar też podzwonić, ale to nadal za mało, więc jeśli ktoś z Was miał styczność będę wdzięczny za każdą wiadomość. Alfa ma 21 lat, silnik 1.4 90 KM i nową butlę gazową na 10 lat. Zero korozji, bo to w końcu Alfa, więc brzmi kusząco, tym bardziej że koszt tego samochodu to zaledwie 1900 złotych. Dla wielu z Was może wydawać się to szalony pomysł, ale ja sam nie wiem jak rozpocząć przygodę z Alfą, może to byłoby rozwiązanie. 33 to ostatni kompakt, zbudowany przez samą fabrykę Alfy, bez ingerencji ze strony innych fabryk. Wygląda trochę jak zaprojektowana dla zabawy, ale mi się podoba, a to jest najważniejsze. Niczego jej nie brakuje, ma wspomaganie, jest dobrze utrzymana w środku i nadal chodzi mi po głowie. To co mnie zatrzymuje to przede wszystkim brak odpowiedzi na pytanie – co z Polonezem, bo nie łatwo mi go będzie się pozbyć prędzej czy później. Wracając na chwilę do Alfy, gdy już obejrzałem na żywo szybko przeszedł mi entuzjazm. Stary boxer + gaz, to nie mogło się udać, no nic przejdźmy dalej.

http://media.autokult.pl/7d95f82c6c5f99e6c754ab30b342281e,800,600,0,0.jpg

Inną opcją jest oczywiście Lancia Kappa, o której trąbie od paru miesięcy. Jest dużo świeższa, wygląda lepiej no i to klasa wyżej, w dodatku bardzo dobrze wyposażona. Jest kilka jednostek, które są naprawdę warte uwagi, auta trzaskają przebiegi po 400 tysięcy kilometrów i więcej. Choć zawieszenie płata figle i to nie jest zbyt tanie auto w utrzymaniu, no ale rozsądkiem kupiłem Fiata Palio i Polo i średnio byłem zadowolony z tych wyborów, dlatego teraz stawiam na sentymenty i niech się dzieje wola nieba. Na Lancie będę jednak musiał poczekać nieco dłużej, bo to dwa razy większy wydatek, niby mi się nie spieszy, ale w ostatnich latach za bardzo się przyzwyczaiłem do szybkich zmian samochodów i może stąd ta chęć znalezienia czegoś nowego. Kappa to rozwiązanie wygodniejsze no i myślę na dużo dłużej niż 33, które ma już trochę lat na karku. Znów Włochy, nic nie poradzę na to, że robią auta z duszą. Ale wśród aut z południa pojawił się Niemiec. Nie byle jaki bo z gwiazdą na masce. 

http://s2.blomedia.pl/autokult.pl/images/2012/11/Jazda-Youngtimerem-cz.6-naprawy-Mercedesa-190-W201-8-260952.jpg

Zgadza się to stare, dobre W190 z początku lat 90. Nie jest najpiękniejszym autem, nie jest też najpraktyczniejsze, ani najekonomiczniejsze. Ale to nie ma znaczenia, bo ja po prostu zawsze chciałem je mieć! Chęć posiadania starego Merca jest dosyć silna, do dzisiaj pamiętam przejażdżkę w fotelu babcinym i z kredensem przed nosem, bo taki właśnie jest stary W190. Ale nie przeszkadzał mi archaiczny wygląd wnętrza, czy to że lubią korodować, po prostu fajnie by było spróbować Merca, to zupełnie coś innego niż mieć Fiata, czy Opla nawet jeśli kosztuje tyle samo, a jest 10 lat starszy. Ci którzy jeździli Mercedesem zrozumieją o co chodzi, to po prostu inne doświadczenie. Ciężka sprawa, a można wybrać tylko jednego, dobrze że naprawiłem już Poloneza i mogę się na spokojnie zastanawiać i odkładać wypłatę do skarbonki Liczę na jakieś uwagi w moją stronę, póki co te 3 auta przewijają się wśród potencjalnych następców Poldolota. 

Źródłem zdjęć jest: http://autokult.pl