BMW 316i F30, czy spodoba się każdemu?

BMW to marka, która budzi skrajne emocje. Dla jednych marzenie, samochód po prostu idealne, inni uważają go za przereklamowane i absurdalne. Najnowasza wersja BMW serii 3, czyli F30 nie odstaje od tego schematu, ale testowana wersja ma na pokładzie automatyczną skrzynię biegów, czy przekonuje do siebie nawet hejterów? Postanowiłem to sprawdzić.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/bmw-320d-luxury-f30-test-9931f99.jpgPierwsza sprawa 316i, jak sama nazwa wskazuje ma na pokładzie silnik 1.6, a jego moc to zawrotne 136 KM. Ponad 9 sekund do setki i 220 Nm momentu obrotowego to dość ubogi wynik, zważywszy na cenę 120 tysięcy złotych. Przecież za takie pieniądze mamy naprawdę dobrze wyposażone wersje takich samochodów, jak Ford Mondeo, Skoda Superb, czy nawet Audi A4. No, ale to przecież BMW, chcesz je to musisz płacić! Nie zerwali z tradycją, pod maską nadal mamy rzędowy silnik, napęd na tył również nie znika z pokładu bawarskiej limuzyny. Niby wszystko jest tak, jak zawsze, ale czasy się zmieniają, fani BMW to także grupa, która ciągle ewoluuje. Teraz coraz częściej pojawiają się w nim córki lekarzy, żony prawników oraz chłopcy, którzy bardziej od piwa cenią rurki w pstrokatych kolorach. Grupa biceps+ postanowiła przesiąść się na Audi, więc BMW staje się bardziej rozsądną opcją, jeśli chodzi o kwestie wizerunkowe. Ale zajmijmy się ważniejszymi kwestiami, czyli samym samochodem.

http://m.autokult.pl/bmw-f30-335d-xdrive-m-sp-f3c4631,910,500,0,0.jpgWyposażenie nie najgorsze, choć za tą cenę wolałbym mieć nawigację w standardzie, podgrzewane fotele również. W dodatku jakość wykonania wnętrza pozostawia wiele do życzenia, plastiki skrzypią i to okropnie, jak w Oplach z początku tej dekady. Cóż za hańba! Fotele wygodne, ale samo wnętrze jakoś nie przyciąga wzroku, jest po prostu przeciętne, nie czujesz się jak w samochodzie za 120 tysięcy złotych. Automatyczna skrzynia biegów w postaci joystick’a to dość nowatorskie rozwiązanie, BMW korzysta z niego już parę lat. W praktyce nawet się to sprawdza, przechodzenie między jednym trybem, a drugim jest łatwe, aż za bardzo, nawet nastolatek, który nigdy nie siedział za kierownicą to ogarnie. Gdy już znajdziesz pozycję za kierownicą, położysz kluczyk w takim miejscu, aby stacyjka była w stanie go odczytać i zdecydujesz się czy jechać na „D” czy „S” możesz ruszać.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/16217990331977278495-fb3bba249d7.jpgNie jest to szybki samochód, ani trochę, ale automatyczna skrzynia daje nam jasno do zrozumienia, że to prawdziwe BMW, bo zmiana biegów nie odbywa się, jak w każdym automacie. Pedał gazu jest bardzo czuły, jedno zbyt mocne naciśnięcie i z eco drivingu nici, bo zaczyna nam się kręcić do 3-4 tysięcy obrotów. Nie wiem, co za szaleniec programował tą skrzynię, ale w mieście to istny koszmar. Wyczucie 316i w automacie zajmuje trochę czasu, ale szybko dochodzi się do wniosku, że ten samochód nie uznaje kompromisów. Albo jedziesz jak totalny muł, muskając lekko gaz i zmieniając biegi przy 2-2,5 tys. obrotów, albo poruszasz się jak kompletny wariat. 7 biegowa skrzynia sama nie może się zdecydować, na którym biegu chce jechać, ale można jej pomóc, włączamy tryb manualnego przełączania biegów, góra, dół i sami decydujemy na jakim biegu jedziemy.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/clipboard01-616x332-e3b3768d440a.jpgO ile może to pozornie sprawiać frajdę to zarówno na autostradzie, jak i w mieście jest to totalnie bezużyteczna opcja przy tym silniku, bo zwyczajnie jest za słaby. Przecież nie po to mamy automat, żeby sami zmieniać biegi w mieście prawda? Co dało się zauważyć od razu, auto jest bardziej komfortowe od poprzednich serii 3, więc już mamy odpowiedź, dlaczego grupa ludzi kupująca BMW tak bardzo się zmieniła. Dla starych fanów marki to auto będzie za miękkie, a jak dla mnie i tak komfort jazdy nie jest na poziomie innych aut tej klasy. Niby fajne brzmienie silnika, ale nie chcę go słyszeć za każdym razem, gdy ruszam na światłach, niby wygląda nieźle, ma fajne kształty, ale gdy przyjdzie Ci siedzieć na tylnej kanapie to rozmiary BMW F30 będą dla Ciebie absurdalne. Bo z zewnątrz to auto wcale małe nie jest, a w środku jest po prostu za ciasno. Jeśli masz ponad 1,9 metra to życzę Ci powodzenia w szukaniu wygodnej pozycji na tylnej kanapie.

http://i63.tinypic.com/w2f7du.jpgBagażnik też jest za mały, to zaledwie 480 litrów, więc zapomnij, że pojedziesz tym na weekend w cztery osoby, a jeśli na pokładzie są kobiety to muszą jechać we dwie, bo do bagażnika zmieści się co najwyżej 1/3 tego co mogą zabrać, reszta będzie leżała na tylnych siedzeniach. Można też kupić drugie auto, z właściwymi rozmiarami bagażnika i kierowcą, aby woził za nami bagaże, to oczywiście kosztowna opcja, ale przecież ulubione słowo bawarskiego koncernu. Sama jazda jest fajna, gdy masz przed sobą 200-300 kilometrów autostrady, ale poruszanie się po mieście jest męczące. Jeździłem tak dłuższy czas, najpierw po autostradzie, potem po mieście, parkowałem, ale nie znalazłem racjonalnego powodu, aby kupić takie auto. To po prostu istne szaleństwo, albo nawet głupota. Gorzej wyposażone, mniejsze, słabsze, bardziej tandetne i dużo droższe od konkurencji, a i tak nadal znajdą się tacy, którzy je kupią, a robią to ze względu na historię, którą reprezentuje znaczek na masce. Historię, którą tego typu modele po prostu plugawią.

 

Źródło zdjęć: http://autokult.pl

Będziesz Miał Wydatki..

Hello and Welcome! Dzisiaj będzie na temat samochodu, którym jeździłem dawno temu. Nie był mój i jakoś nie mam specjalnie mięty do tej marki, w przeciwieństwie 60% młodych ludzi. Mowa oczywiście o BMW, a konkretnie o E36, skupimy się na wersji compact, którą jeździłem.

http://i60.tinypic.com/1icvft.jpg

A zanim przejdziemy do BMW, nadmienię, że próbuję sprzedać moje Polo i będzie z tego mała relacja tutaj w następnej notce. Trzymajcie kciuki, aby się udało! A więc BMW, podobno marka prestige, choć akurat ten model na rynku wtórnym osiąga ceny Golfa III, Daewoo Lanosa itd. czyli aut z innego segmentu. A wzięło to się właśnie z uwielbienia młodych ludzi, którzy kupują te auta na potęgę na rynku wtórnym, zajeżdżają i jednocześnie zaniżają ceny rynkowe. Udało się nawet znaleźć taką za 1999zł z lekką korozją, ale nawet sprawne. Rozbieżność cenowa jest ogromna, a najbardziej pożądane modele trzymające cenę to wersje Coupe. W latach 90 BMW nie miało czegoś takiego jak seria 1, czyli swojego przedstawiciela klasy kompakt, a ponieważ w tamtych czasach to właśnie tak klasa robiła największą furorę, BMW zdecydowało się wprowadzić właśnie taką wersję E36, dosyć dobrze wyposażoną, ale tylko 3 drzwiową, może to i lepiej bo zachowała trochę swego uroku. Na mnie on nie działa jakoś, jest dużo aut, które wolę od tego, ale nie mogę powiedzieć, że to zły samochód. Utrzymanie BMW nie należy do tanich, a jeśli młody człowiek kupuje sobie takie BMW, bawi się nią na każdych światłach, kręci na wysokie obroty, rusza z piskiem to niestety BMW psuje się strasznie. Zawieszenie nie jest tak wytrzymałe na polskich drogach jak te z Volkswagena, ale nie jest tak słabe jak francuskich czy włoskich aut, jest mniej więcej po środku. Atut E36 to przede wszystkim napęd na tył, przez co to gratka dla tych, którzy chcą się autem trochę pobawić. Co ciekawe, blacha BMW jest bardzo wrażliwa, niewielka kolizja, której efekty nie zostaną do końca zlikwidowana, gwarantuje nam korozję nawet po jednej zimie. Progi to standard, w tej cenie, nie ma opcji znaleźć nieskorodowanej trójki. 316 jak nam mówi wersja ma silnik 1.6 o mocy 100 lub 102 KM. Nie jest to demon prędkości, bo waży ona nie mało. Tak więc auta z silnikiem 1.4 / 1.5 mocy powiedzmy 90KM a lżejsze od niej o jakieś 200kg biorą ją jak chcą na każdej autostradzie, prostej itd. Strasznie to zabrzmiało, dopiero 318, która ma 15KM więcej, a wersja 16v nawet 40, gwarantuje nam niezłe prędkości. Ja jeździłem tą słabszą, w dodatku zagazowaną. Niestety ten silnik nie znosi gazu, nie oszukujmy się gaz i benzyna to nigdy nie jest to samo dla silnika. Jakby małe dziecko piło cały czas wodę, zamiast mleka. Silnik miał problemy z obrotami, których nie trzymał, gazu spalał grubo ponad 10l, więc trochę bez sensu, bo co to za radość z jazdy. Czysta benzyna, to lepszy pomysł, mimo to, BMW na gaz jest aż za dużo. Jechałem kiedyś wersją z silnikiem 2.5 170KM no i to już jest fajna zabawka. 

http://i61.tinypic.com/2gxfo2b.jpg

Ale co do compacta, hmm jest mniejszy, ciężko mi oceniać czy dobrze się prezentuje, bo mnie nie grzeje totalnie stylistyka BMW. Po prostu mi się nie podoba, w dodatku gdy kupisz sobie taki samochód, każdy pomyśli, że masz w środku zapuszczone ostre techno, Firmę i spodnie na gumce. Kolejny dressbus na naszych drogach, wszystko przez ludzi, którzy ją kupują. Zobaczymy na ostatnie wiadomości o śmiertelnych wypadkach, albo obejrzyjmy „Uwaga Pirat” gdy ktoś ma dresy na sobie zazwyczaj jeździ BMW, a co niepokojące pijani kierowcy którzy powodowali wypadki mieli właśnie BMW. Fakt, że to auto prosi się żeby je przycisnąć, bo silnik naprawdę ładnie brzmi, ale to tył napęd! Nie to samo co Punto czy Yaris na kursie, tym autem po prostu trzeba umieć jeździć. Może się śmiejecie jak to czytanie, ale taka jest prawda. Spróbujcie sobie wcisnąć gaz do dechy na mokrym (oczywiście na zamkniętej przestrzeni nie w ruchu publicznym) autem z przednim napędem i wejść w zakręt, a potem to samo jakimś z tylnym na przykład BMW. Będzie Wam ciężko wyprowadzić z poślizgu tylno-napędówkę. 

http://i58.tinypic.com/2jc6eyc.jpg

Stąd właśnie bierze się tyle wypadków młodych ludzi w BMW. W dodatku jeśli masz opony, których bieżnik nie budzi już zaufania, to w aucie tego typu jest to bardziej drażliwe. Wnętrze auta jest bardzo wygodne, tu już prędzej można poczuć prestiż. Wersja którą jeździłem miała elektryczne szyby, szyberdach, skórzane fotele, ABS, wspomaganie. Więc dzisiaj są to podstawowe rzeczy, ale jakieś 18 lat temu, wcale tak nie było. Auta dobrze wyposażone kosztowały grube pieniądze, więc brak klimatyzacji w ogóle mnie tutaj nie dziwi. Ja nie lubię BMW nie tylko przez jej grupę odbiorców, ale uważam je za nie warte moich nerwów po każdym odbiorze u mechanika. Nie ma tego polotu, który mi oferuje na przykład Alfa Romeo, którą po prostu kocham! Jest trochę szalona, ale w tym szaleństwie raczej można sobie zaszkodzić. Nie jest aż tak szalona, żebyśmy powiedzieli po wizycie u mechanika, chrzanić to ile zapłaciłem, mam wyjątkowy zaczarowany wóz! Mimo iż można lubić ten samochód to gdy Ci się psuje będziesz go nienawidził. Nie na tym polega motoryzacja. Auto masz kochać nawet gdy Ci się zepsuje i zapłacisz za niego krocie. Wtedy czujesz, że ono ma dusze słucha się Ciebie, jest mu przykro gdy się złościsz i wstyd gdy Cię zawiedzie. Powiecie, szalony traktuje auto jak żywą istotę, ale tylko automaniak i ktoś z tytułową benzyną w żyłach zrozumie to co mam na myśli.

To moje subiektywne podejście, na pewno są ludzie, którzy swoje BMW kochają bardziej niż rodzinę i oddali by za nią nerkę żeby tylko zapłacić za mechanika, ale dla mnie ten samochód nie jest tego wart. Nie jest tak szalony jak Alfa Romeo, ani jednocześnie na tyle rozsądny co Mercedes. Jest po środku, to jest chyba najgorsza z możliwych opcji. Natomiast, jeśli będziesz dbał o swoje BMW i nie kręcił go do czerwonych kresek na obrotomierzu, szanował jej potrzeby, to gwarantuje Ci że będzie bardziej wdzięczna niż Alfa, Audi czy nawet Volkswagen. Tak więc jasne kupujcie BMW, ale dbajcie o nie jak o swoją dziewczynę, bo inaczej gorzka będzie to przygoda. Pozdrawiam!