Walka w klasie B – Ibiza wchodzi na ring!

Ostatnio jeżdżę na potęgę segmentem B. To dobrze, bo mam coraz lepszy ogląd tej klasy i mogę porównać każde z nich bezpośrednio. Ostatnio była mowa o Micrze, która bardzo zaskakuje, dzisiaj czas na jej konkurenta – Seata Ibizę.

https://i.wpimg.pl/641x360/m.autokult.pl/125-356c7ed2f41f81d89513a90a239c.jpgPojawiła się w 2008 roku i od tego czasu w niezmiennej formie jest dostępna w salonie. Drobne poprawki stylistyczne miały miejsce, a w efekcie mamy naprawdę bardzo ładny, mały samochodzik. Wystarczy spojrzeć na nią z boku, aby widzieć, że po prostu ma charakter, te przetłoczenia, światła z przodu, maska, ale fajnie się na nią patrzy. Zaryzykuję stwierdzenie, że jest najładniejsza w swojej klasie, a przecież to konkurent dla Alfy Romeo Mito! Testowany model ma pod maską 3 cylindrowy silnik, 1.0 MPi o mocy 75KM. Brzmi zabawnie, taki mini silnik, który nie za dużo może nam zaoferować na drodze szybkiego ruchu. Każdy kto tak pomyślał czytając dane techniczne nie ma bladego pojęcia w jak wielkim błędzie jest. Aby zrozumieć o co mi chodzi trzeba się nią po prostu przejechać. Ibiza nie waży nawet tony, więc ta moc jej wystarczy.

http://m.autokult.pl/seat-ibiza-2013-9-278611-17a67af,910,500,0,0.jpgOdpalasz, ruszasz i doznajesz szoku, bo Seat rusza z miejsca, jak szalony, zachowuje się trochę jak szczeniak z ADHD, a do tego ten 3 cylindrowy silnik brzmi bardziej rasowo niż 150 konny Renault Talisman. Jak on pięknie warczy, jak on chętnie zjada inne auta to po prostu niesamowite! Jakby tego nie ująć po prostu mnie zatkało, co zdarza się bardzo rzadko. W mieście jest, jak mały bolid, który przeciśnie się między zawalidrogami na lewym i prawym pasie, jakby to były pachołki. Nie jest tak zwrotna, jak Micra, tego nie mogę powiedzieć. Układ kierowniczy mógłby być dokładniejszy, ale ten na pokładzie Seata nie jest najgorszy, a podczas innych manewrów typu zawracanie, parkowanie bardzo nam pomaga. Samochód jest mały, więc to wszystko jest dużo prostsze, w dodatku ma w miarę regularne kształty, więc nie są mu straszne galerie handlowe w weekend. Czy łatwe parkowanie przypłacimy ciasnotą wewnątrz?

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/seat-ibiza-fr-test-autok-a258bf5.jpgAbsolutnie nie! Ibiza ma znacznie więcej miejsca niż testowana Micra, w dodatku jest dużo wygodniejsza. Skrzynia biegów – mistrzostwo świata, co prawda aby uzyskać spalanie na poziomie producenta będziecie musieli nią często wachlować, ale nawet zmiana biegów w tym małym aucie jest przyjemna. Ibiza to taki miejski gokart, ale znacznie wygodniejszy i lepiej wyposażony. A no właśnie! Wnętrze Ibizy to już inna para kaloszy niż u konkurencji. Mamy tu sterowanie radiem z kierownicy, bluetooth, klimatyzację, ale także dotykowy ekran, dzięki czemu wszystko obsługuje się dużo łatwiej. W dodatku wszystkie te elementy mają czerwone podświetlenie, które po zmroku wygląda genialnie. Ogólnie muszę powiedzieć, że wnętrze jest po prostu dobrze zrobione, przyjemnie się na to patrzy, niby to plastiki w tych samych kolorach co Skoda, czy Volkswagen, ale takie detale jak czerwone podświetlenie, kształt kierownicy z posrebrzaną wstawką (która genialnie leży w dłoni), czy właśnie ekran dotykowy sprawiają, że czujesz się w tym aucie dobrze, jakby był klasę wyżej, choć powiem szczerze, że nawet jej większa siostra – Octavia, czy Rapid nie są tak dobrze zrobione w środku, jak Ibiza.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/2012-seat-ibiza-12-0227c4f6d57fd.jpgJeżdżę i jeżdżę, a ta jazda zwyczajnie mnie cieszy, zupełnie jakbym wsiadł w jakiegoś, starego hothatcha. Warczy, rusza z miejsca, jak szalona, ma dobre wnętrze, świetną pozycję za kierownicą i sporo miejsca. Gdy pisałem o Micrze jasno określiłem, że już niedługo dowiecie się, kto w tej klasie jest lepszy. I tak oto Panie i Panowie – lider w swojej klasie Seat Ibiza, zmiata konkurencję. Ale czy aby na pewno? Nie no ma parę wad – pierwsza sprawa to cena, a te zaczynają się od 44800 złotych, a to bardzo dużo, jak za tą klasę. Kolejna sprawa to spalanie, bo trzeba się napocić, żeby spalić w mieście około 6 litrów na 100 km, a realne spalanie to 7-8 litrów, a to już bardzo dużo w tej klasie. Jeżeli chcesz się sprawnie dostać z jednego punktu do drugiego, w zatłoczonym mieście jest idealna, ale zapłacisz za to wyższy rachunek na stacji benzynowej. Lakier jest nietrwały, zaraz na nim wszystko widać, nie podobają mi się czarne lusterka, powinny być w kolorze nadwozia, no i w całym moim zachwycie nad stylistyką światła z tyłu są zdecydowanie za małe, jakoś tak średnio pasują do tej klapy. Ale mimo tego spalania, wysokiej ceny i kilku mankamentów to właśnie to auto w klasie B kupiłbym dla siebie, jest tak dobre.

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Dlaczego Dacia Sandero I jest lepsza od Clio?

Jakiś czas temu koncern Renault zrozumiał, że potrzebna im marka samochodów dużo tańszych, niż te które oferują. Postawili na rumuńską Dacie, co okazało się strzałem w dziesiątkę, bo tani Logan sprzedawał się świetnie, w niecałe dwa lata 330 tysięcy sztuk. Potem przyszedł czas na konkurenta Fabii, auto które zabierze trochę rynku Volkswagenowi, tak oto powstało Sandero.

http://m.autokult.pl/dacia-sandero-2-214512-d52d19ba6,910,500,0,0.jpgNikt nie powinien mieć wątpliwości, że to segment B, choć cena 30000 zł za nowy model może sugerować coś innego. Co ciekawe w broszurach podawało się informacje, że bazuje na Loganie, a przecież Logan bazuje na Clio. Sandero zadebiutowało w 2008 roku i już wtedy wróżyłem mu sukces, nie tylko ze względu na cenę, auto prezentowało się dość dobrze, wpadało w oko podobnie jak wiele francuskich samochodów. Pod maską dostępne były silnik 1.2 16V 75 KM, 1.4 8V 75 KM, 1.6 84-87KM oraz 1.6 16V 105KM. Oprócz tego znane wszystkim diesle dCi (również z Clio) 1.5 dCi 68-75-86-90 KM. Wiele osób zarzucało mi hipokryzję w tej dziedzinie, bo jak w życiu nie kupiłbym Renault, to na Dacie skusiłbym się bez zawahania. Dlaczego?

http://m.autokult.pl/dacia-sandero-wnetrze-3--26da3ef,910,500,0,0.jpgRenault miało głupią manie (i w sumie wiele się nie zmieniło) wypuszczania na rynek eksperymentalnych pomysłów i testowania ich działania bezpośrednio na klientach. Silniki dopracowywano, gdy były już w sprzedaży, aż doszli do pewnego, w miarę bezpiecznego poziomu, z akceptowalną awaryjnością. Potem pojawia się Dacia, która przejmuje silniki i podzespoły ze starego Clio, które były już dopracowane, a ich słabe punkty wyeliminowano. Właśnie dlatego Sandero moim zdaniem jest znacznie lepszym wyborem niż stare Clio. Zwyczajnie nic Was w niej nie zaskoczy i to jest ogromny plus, tym bardziej w przypadku taniego samochodu. Fani brytyjskiego Top Gear wiedzą, kto jest najsławniejszym fanem tego samochodu – James May. I podobnie, jak jego mnie również urzekła prostota tego pojazdu. Są w nim stare, dobre rozwiązania i zupełnie nie przekonuje mnie argument, że Renault sprzedaje 10 letnią technologię w nowym samochodzie. Skoro wszystko działa to dlaczego nie? W dodatku silnik 1.2 to moim zdaniem mistrzostwo świata.

http://m.autokult.pl/dacia-sandero-5-214512-edae4951b,910,500,0,0.jpgMocy nie brakuje mu nawet na drodze szybkiego ruchu, autostradowe 140km/h to nie mordęga jak w przypadku Skody z podobnym silnikiem, w mieście maksymalne spalanie jest na poziomie 7,5 litra na 100 kilometrów, a jeśli mamy świetne warunki i nie urzeka nas brzmienie 1.2 na wysokich obrotach to 6 litrów jest do osiągnięcia. Czego chcieć więcej? Wiadomo, wyposażenie w tej klasie to siedzenia i kierownica, wnętrze wydaje się dość tandetne, ale jeśli Ci to przeszkadza to kup 20 letniego Mercedesa, a nie zwinne, małe autko miejskie. Bagażnik 320 litrów, na tylnej kanapie zmieszczę się nawet ja, a wyniki Euro NCAP to 3 gwiazdki, a za ochronę dzieci 4 gwiazdki! Jak to się sprzedawało? W 2009 roku z taśmy zjechał 50 tysięczny model, a pod koniec 2010 wyprodukowano już 300 tysięcy modeli Sandero, to naprawdę świetny wynik. Nawet diesle są niezłe, gdy usiadłem za kierownicą model 1.5 dCi pod odpaleniu silnika miałem mieszane uczucia, a jeszcze gorzej było gdy zamknąłem drzwi, bo wyciszenie w Sandero nie jest mocną stroną. Ale jeśli chcesz mieć spalanie na poziomie 5 litrów na 100 kilometrów to mała cena.

http://m.autokult.pl/dacia-sandero-stepway-1--4d20ec3,625,0,0,0.jpgZnacznie lepiej jest w przypadku silnika 1.2 i ten pasuje mi najbardziej ze względu na cenę, ekonomiczność i kulturę pracy. Nie kusi mnie 1.4 ani 1.6 bo palą znacznie więcej, a nie o to chodzi w miejskim samochodzie. To dość świeży samochód, więc może się wydawać, że ciężko o typowe usterki, ale udało się zrobić mały wywiad na temat Sandero. Pierwsza sprawa widać, gdzie oszczędzano na produkcji – gumowe elementy, które pękają, nieważne czy to osłony przegubów, czy uszczelniacze w skrzyni biegów, wszystko chyba robione z tej samej gumy, dostawcą był zapewne znany wszystkim koncern produkujący elementy gumowe, czyli Orbit. Mamy XXI wiek, więc etap rdzewiejących pojazdów powinniśmy mieć dawno za sobą, ale w przypadku Dacii temat powraca. Tłumik przeszczepili chyba z Renault 19, bo rdzewieje znacznie szybciej niż w innych modelach tej klasy, auto jest bardzo wrażliwe na wszelkiego rodzaju uszkodzenia blacharskie, blacha jest bardzo delikatna, bałbym się go postawić pod drzewem, bo mógłbym mieć rano odpryski od liści. No i to wnętrze, jeśli masz ręce równie subtelne co kulturysta nie dotykaj niczego w Sandero, bo może odpaść. Ciężko było o jakieś mega straszne przypadki awarii silnika, zawieszenia to auto po prostu się nie psuje. Wiadomo, jeśli eksploatacja nie przebiega właściwie trzeba się liczyć z konsekwencjami finansowymi, natomiast nie trzeba o nią dbać bardziej niż o Fabię, a koszty eksploatacji nie są zbyt wysokie.

Mimo kilku uchybień, które znalazłem nadal lubię Sandero. Obawiałem się, że po jeździe próbnej nie będzie tak fajnie, ale autko jest zwrotne, wygodnie się parkuje, widoczność jest świetna, w środku nie brakuje mi miejsce. Dacii udało się wywołać uśmiech na mojej twarzy, co jest najlepszą rekomendacją, bo inne auta tej klasy mogą być rozsądne, bezawaryjne, mieć lepszej jakości wnętrze, ale nie są na tyle pocieszne co Sandero. W dodatku zaryzykuję stwierdzenie, że to najładniejsze auto klasy B, a wersja Stepway jest dość zadziorna. Zakończenie będzie zaskakujące, kupiłeś już Skodę Fabię, a nie przejechałeś się Sandero? To dobrze się zastanów, czy nie zgubiłeś faktury, bo przyda Ci się przy zwrocie.

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl