Jak zwyczajne Volvo, staje się niezwyczajne.

Volvo jest ze mną już 5 miesięcy, prawie 4 tysiące kilometrów za mną, więc mogę się pokusić o małe podsumowanie tego co działo się z moim samochodem przez ten czas. Wielu z Was nadal zadaje mi pytanie co podkusiło mnie do zakupu S40, podobno to auto zupełnie nie pasuje do blogera motoryzacyjnego, dzisiaj moim zadaniem jest zbicie tego argumentu.

http://i67.tinypic.com/2qnmx5f.jpgKilka napraw, które musiały się odbyć są juz za mną. Zawieszenie z tyłu, klocki hamulcowe z przodu, zaciski z tyłu, nie zniechęca mnie to, przecież ma 20 lat i swoje potrzeby. Serwis jest droższy w porównaniu z moimi poprzednimi autami, ale liczyłem się z tym kupując go. Wniosek, jaki nasunął mi się od razu po takim czasie użytkowania – Volvo S40 to wół roboczy, którego ciężko będzie zajechać. Element, który najszybciej się poddaje to blacha, bo S40 z początku produkcji koroduje, gdzie popadnie. Nie ma tragedii, natomiast po zimie muszę konkretnie zająć się progami, bo tutaj nie ma żartów. Nie jest jak w przypadku Daewoo, czy Fiata, że strach go podnieść na lewarku, ale nie można lekceważyć nawet powierzchownej korozji. Spalanie tej przedziwnej jednostki o pojemności 1710 cm3 waha się od 8 do 10 litrów w cyklu mieszanym, dużo zależy od tego jaki mam nastrój w dany dzień.

http://i66.tinypic.com/2igm7v5.jpgJeśli chcę dać upust moim negatywnym emocjom to przyciskam go tworząc w baku wir. Volvo przy wyższych obrotach ma apetyt, ale to co dzieje się z tym autem od 3,5 tysiąca obrotów wzwyż zupełnie do niego nie pasuje. Zwyczajnie w tym aucie budzi się demon, który ma ochotę zjadać każde auto, jakie napotka na swojej drodze. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jego 115KM nie pozwala na zbyt wiele, ale jest ambitny i to mu trzeba przyznać. Każdy wie, że stylistycznie nie jest to typowe Volvo z lat 90. Był to spory szok dla fanów marki w tamtych czasach, bo stylistyka miała być bardziej sportowa, trochę mniej kanciata i wyszło naprawdę ładne auto. Nie będę się upierał, że to najładniejsze auto w swoim segmencie, muszę być czasem obiektywny, ale nie wyobrażam sobie człowieka, który powie wprost, że to auto jest brzydkie. Powiem więcej! S40 w środku jest dość ciasne, bagażnik nie jest za duży, a zawieszenie mogłoby być miększe. Mimo to mając do wyboru Forda Mondeo, Mercedesa klasy C oraz uwaga Alfę Romeo 156, którą kocham nad życie, jakaś wewnętrzna siła zmusiła mnie do kupienia Volvo. Nie wiem, czy się starzeje, to byłoby dziwne, bałem się, że utknę w nudnym, szwedzkim pudełku, ale tak się nie stało!

https://images81.fotosik.pl/342/2f4d072e4282aef4med.jpgS40 potrafi dostarczyć emocji, jak wiele innych, na pozór dużo ciekawszych aut. Wyprzedanie nim to czysta zabawa, trzeba przy tej mocy dość często redukować, ale dzięki temu fundujesz ludziom egzotyczny widok – ryczące Volvo, które wyprzeda wszystko co jedzie zdecydowanie za wolno. Z 9 aut, które miałem to najlepiej wyposażony, najbezpieczniejszy samochód, ale z drugiej strony pomijając Fiata Palio dość mocno ginie w tłumie. Moje S40 ma fajne felgi aluminiowe, które sprawiają, że wygląda dużo atrakcyjniej. Brakuje mi tego spoilera na klapie, strasznie mi się podobały te wersje i poważnie rozważam założenie u siebie tego gadżetu. Wiele takich elementów sprawie, że Volvo S40 staje się autem o kilku twarzach. Z jednej strony solidne, rozsądne, szwedzkie wozidełko, z drugiej zadziorny, ambitny sedan, który wcale nie jest mułem. Każdy kolejny kilometr sprawia, że lubię go coraz bardziej, brak nieprzyjemnych niespodzianek, które fundowało mi praktycznie każde auto, które miałem sprawia, że zaczynam mu ufać i wreszcie to, że on rozumie mnie, a ja rozumiem jego sprawia, że zaczynam traktować go jak przyjaciela. Ten nasz związek motoryzacyjny z każdym dniem zyskuje na sile, mimo głosów, że nie pasuje do mnie, że jest zbyt rozsądny. Ale dochodzę do takiego szalonego wniosku, że sztuką jest sprawić, by na pozór nudny wół roboczy stał się zupełnie czymś innym. Choć z nazwy i na papierze nie będzie nigdy się wyróżniał z tłumu, to mój konkretny model może być wyjątkowy, nie tylko dlatego, że należy do mnie, ale przez to jak będzie wyglądał na tle innych S40, ogólnie na tle całej marki Volvo. Mam ochotę o niego zadbać mechanicznie, a później dać upust wyobraźni, oczywiście z umiarem, bo każdy wie, jaki mam stosunek do tuningowania aut. Jeśli mam uatrakcyjnić wizerunek Volvo S40 to w tym miejscu obiecuję jedno – robię to tylko na oryginalnych odpowiednikach tej marki. Wszystko wymaga czasu i pewnego nakładu finansowego, więc zapewne trochę poczekamy zanim ten wizerunek ulegnie drastycznym zmianom, ale obiecuję, że będziecie świadkami tego procesu i wielu z Was cofnie słowa o nudnym, nic nie wnoszącym do mojej kartoteki pojazdów Volvo S40.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.