Lexus IS – godny konkurent dla BMW 3 i Merca C

BMW Serii 3 i Mercedes Klasy C to godni siebie rywale klasy średniej. Toczą oni między sobą małą wojnę od kilku dekad, do tej walki próbowało się dołączyć nieskutecznie Audi, które pozostało w ringu z Passatem, Mondeo, Volvo, czy kilkoma Japońcami. Apropo Japończyków, do tej elitarnej dwójki zapragnął dołączyć jeden z nich w 1998 roku. Był równie drogi, jak one, ale czy równie dobry? Dzisiaj na blogu Lexus IS pierwszej generacji.

http://m.autokult.pl/lexus-is-300-616x462-25c400a2cee,630,0,0,0.jpgGdy pierwszy raz go zobaczyłem nie był jak typowy, japoński samochód. W niczym nie przypominał Avensisa, który był dosyć rozsądnym i stonowanym pojazdem (a przecież to ten sam koncern), ani Accorda, to było coś zupełnie innego. Sami spójrzcie, od razu widać, że ma charakter drania. W dodatku muszę stwierdzić, że było to jedno z najładniejszych aut klasy średniej lat 90, Toyota wstąpiła na grząski grunt, bez respektu dla Niemców postanowiła odbić im część klientów. Miała rzędowy silnik, napęd na tył i 155KM w podstawowej wersji, a to już coś. Ten konkretny model produkowano, aż do 2005 roku, z drobnym faceliftingiem pomiędzy. Zastanawiacie się pewnie, po co komu ciasny, drogi Lexus z rzędowym silnikiem i napędem na tył? To jest w zasadzie dobre pytanie, na które ja nie znam odpowiedzi, ale okazało się, że jest miejsce na rynku dla tego samochodu. Nie kupowali go emerytowani wykładowcy ekonomii, ani dla siebie, ani dla swoich rozpieszczonych synów, którzy o dziwo też studiowali ekonomię. Toyota trafiła w punkt 0 ze swoim Lexusem IS, w tą strefę, w którą nie mogło trafić Audi. Wyjaśnię Wam o co chodzi.

http://media.autokult.pl/c95db3f104882afc9e037accda45d742,400,300,0,0.jpgPewna grupa ludzi mogła sobie pozwolić na dwa auta – Mercedesa Klasy C, albo BMW serii 3. Nie stać ich było na wyższą klasę, ale nie chcieli mieć pod domem Passata, czy Renault Laguny, chcieli czegoś pośredniego między luksusem, a klasą średnią. Jednak mieli problem z Mercem i BMW, bo w tym pierwszym wyglądaliby, jak emeryci, a w tym drugim, jak handlarze kokainy. Co ma wybrać facet mający stabilną sytuację finansową, rodzinę na głowie i kryzys wieku średniego? Czy ma już przejść w oczach sąsiadów na emeryturę w Mercu, czy może odmłodzić się o 20 lat w BMW? To wybór dosyć niezręczny, więc dla takich ludzi powstał Lexus IS. Niezdecydowani na Merca i BMW mogli w końcu odetchnąć z ulgą i z uśmiechem na twarzy pomaszerować do salonu Lexusa, bez obaw że ktokolwiek wykluczy ich z elitarnego grona klasy średniej. Gdyby kupili Mondeo, Passata, Lagunę, czy Avensis mogliby zapomnieć o grze w golfa, czy piciu whisky, musieliby się przerzucić na monopoly z sąsiadami i polską wódkę, a tego nie chcieli.

http://m.autokult.pl/lexus-is300-wn-c4-99trze-83112a2,0,920,0,0.jpgTen mechanizm mam nadzieję udało mi się w precyzyjny, choć dość dziwny sposób wyjaśnić. Przejdźmy do samego samochodu, w środku wygląda świetnie. Co prawda zegary wzrorowane na tych noszonych przez Richarda Bransona mogą się wydawać dość pretensjonalne, ale to tylko mały detal. Nie brakuje mu w środku nic w stosunku do konkurentów, jest dość przyjemnie. Wersja kombi jest moim zdaniem zbyteczna i wygląda dziwnie, ale skoro seria 3 i klasa C są w wersji dla handlowców, dlaczego nie? Jak sama jazda Lexusem IS? Coś zupełnie innego. Nie jest narwana, jak BMW, potrafi być dostojnym samochodem w mieście, ale nie zostanie w tyle na autostradzie. Komfort jazdy zachowany na wysokim poziomie, kawa nie wyleje się na nasz drogi garnitur, ale nie będzie to też samochód, który w zakrętach zachowuje się, jak gondola. Wydaje się, że wszystko tutaj współgra ze sobą idealnie. Auto jest dobrze wyposażone, ma świetny silnik, wygląda dobrze, Lexus idealnie wcisnął się między Merca i BMW. Czas przejść do samego użytkowania, to Japończyk, więc wydaje się, że będziemy rzadziej zaglądać do mechanika, niż w przypadku Niemców.

http://m.autokult.pl/lexus-is-300-3-de24d7b5da6866dcd,0,920,0,0.jpgAle nie popadajmy w skrajności, jest parę wad o których musiecie wiedzieć. Właściciele IS zbyt często doświadczyli w swoim życiu bólu związanego z nieodpalającym pojazdem. W modelach z początku produkcji nagminnie pojawiał się problem z zapłonem, gdzieś tutaj zapewne była jakaś impreza i za dużo sake wypito poprzedniego dnia, przez co zapłon został niedopracowany. Drobne problemy wewnątrz, czyli nie działające przełączniki, psująca się zmieniarka płyt CD, czy zegary Richarda Brunsona, które w pewnym momencie przestawały świecić, nie wiedziec dlaczego. Ale to mała cena, bo silnik chodzi, jak w zegarku i nie ma usterek, które kopią nas po kieszeni, a pamiętajmy, że to samochód, który ma zacięcie sportowe i startuje do BMW, więc dość często będzie ryczał na wysokich obrotach. Właściciele narzekali też na łożyska w układzie przeniesienia napędu, potrafiły się szybko zużywać, a nie były tanie. Ogólnie słowo tanie w przypadku Lexusa w ogóle nie istnieje. Oryginalne części nawet dzisiaj są 3 razy droższe od zamienników, a serwis znacznie bardziej problematyczny, niż w przypadku BMW, czy Merca, bo mało kto u nas to auto miał od nowości. Ale wiecie co Wam powiem? Gdybym miał wybrać z całej trójki samochód dla siebie bez wahania wziąłbym Lexusa, dodam jeszcze, że mamy w gamie także silnik 3.0 którego moc to 214 KM, a przyspieszenie do setki 7,2 sekundy. To naprawdę dobry wóz i warto dać mu szanse, gdy staniemy przed dylematem Mercedes Klasy C, czy BMW serii 3.

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.