Co ma do zaoferowania Renault Megane II?

Jak już wiecie francuska motoryzacja zazwyczaj wywołuje u mnie negatywne emocje. Nie podoba mi się stylistyka tych samochodów, nie podobają mi się ich innowacje, nie podoba mi się ich bezawaryjność (bo po prostu jej nie ma) oraz cholernie nie podoba mi się ich cena. Oczywiście są pewne perełki, które są warte każdej złotówki jak chociażby Peugeot 205 GTi, czy chociażby klasyczny Citroen DS. Na codzień mamy jednak styczność z takimi autami jak chociażby Renault Megane II, który jest bohaterem dzisiejszego wpisu.

http://m.autokult.pl/autowp-ru-renault-megane-bf96e3f,630,0,0,0.jpgPierwsze co rzuca się w oczy to oczywiście wielki tyłek. Gdyby Nicki Minaj miała być samochodem, prawdopodobnie byłoby to Renault Megane II. Nie wiem czy miało to być praktyczne, czy po prosto ładnie wyglądać, ale nie sprawdziło się w obu przypadkach. Był produkowane od 2002 roku i był jednym z pierwszych kompaktów, który tak bardzo różnił się od swojego poprzednika. Żaden z producentów nie był aż tak odważny jak Renault i to się chwali, bo choć mnie może się nie podobać, to są ludzie (i widzę ich dosłownie codziennie za kierownicą Megane II), którym to auto po prostu się podoba. Przejdźmy do tzw. innowacyjności, czyli co ma w sobie jeszcze Megane II, czego nie mają konkurenci? Muszę wspomnieć o kartach startowych, które wprowadzono, bo to chyba najgłupszy pomysł świata. Co Wam zawinił ten biedny kluczyk, że się go pozbyliście? Przeniesienie odpalania samochodu całkowicie poza naszą kontrolę to przecież samobójstwo i to nie mogło zadziałać poprawnie. Wkładamy sobie kartę do konsoli, naciskamy magiczny przycisk „Start” (mogli go chociaż zrobić w kolorze czerwonym) i ruszamy w świat swoim Renault. Ciekawe czy jest jakiś właściciel, u którego to nigdy się nie zepsuło, piszcie do mnie jeśli tak jest, bo ja wykonałem 12 telefonów i u każdego z właścicieli był w trakcie użytkowania problem z kartą startową. Ledwo zacząłem pisać i już mam pierwszą, poważną usterkę pojawiającą się w tym modelu, o zgrozo! A co mamy pod maską? Wachlarz możliwości – od słabych silników 1.4 82-98 KM, które do setki rozpędzają się 13,5 lub 12,5 sekundy, w zależności od rodzaju silnika.

http://m.autokult.pl/renault-megane-ii-2-4aadf362cd11,0,750,0,0.jpg

Nie jest to porywający wynik, ale na zakupy wystarczy. Jednak mimo wielu innowacyjności Megane nie waży aż tak dużo przez co silnik 1.4 jest dosyć ekonomiczny, bo w cyklu mieszanym można zejść spokojnie poniżej 7 litrów na 100 kilometrów. Nieco mocniejszy silnik 1.6 113 KM pali niewiele więcej, a jeśli przyjdzie nam jechać to drodze dwupasmowej, te dodatkowe 20 KM może się przydać. Idziemy wyżej i tak oto dochodzimy do silnika 2.0, który w swoim słowniku nie ma słowa ekonomia, a rekord spalania jaki dzisiaj usłyszałem w przypadku Megane II pochodził właśnie z tego silnika, uwaga – 13 litrów na 100 kilometrów, prawie jak Dodge RAM! Oczywiście jest szereg wersji specjalnych jak 2.0 T RS 226 KM, RS F1 R26 – 230 KM, ale dosyć rzadko widywane na naszych drogach, choć mi się zdarzyło stosunkowo niedawno porozmawiać z właścicielem 2.0T RS, który był po prostu zakochany w tym aucie. Nie będę ukrywał, że brzmienie silnika miał naprawdę niezłe, ale nie pasowała mi stylistyka RS do tej linii samochodu. Silniki diesla z wtryskiem Common Rail bardzo chwalone, choć drogie w eksploatacji, dlatego niskie rachunki za spalanie, szybko są podbijane przez wizytę w warsztacie. 1.5dCi, 1.9 dCi to auta, które w mieście palą maksymalnie 6 litrów, a to już fajny wynik. Jechałem wersją 1.4 98KM oraz dieslem 1.5 dCi, gdzie nawet diesel miał niezłą kulturę pracy (przynajmnie w środku przy zamkniętych oknach). Ale auto jest potwornie nudne, nawet jadąc dynamiczniej na przykład 80km/h nie czuje się radości z jazdy, brzmienie silnika jest fatalne, zawieszenie na mój gust za miękkie, ale dla innych to z kolei atut.

http://m.autokult.pl/renault-megane-ii-wn-c4--654b1aa,0,750,0,0.jpg

Wnętrze jak na cenę Megane II nie porywa, plastiki są średniej jakości, a w dodatku szybko się zużywają. Co z awaryjnością? Megane II to już auto XXI wieku, czyli wieku w którym bezawaryjność i długowieczność przestały mieć znaczenie (na czymś koncerny muszą zarabiać!). I tak oto właściciele skarżą się na skrzynie biegów i sprzęgło, które są cholernie drogie, awarie elektroniki i układu elektrycznego, w zawieszeniu szybko zużywają się łożyska, w dieslu psuje się zawór EGR, a jego koszt to 300 złotych, jednemu z właścicieli z którym rozmawiałem wtryski padły po 130 tysiącach km, innemu po 180 i moim zdaniem to kompletna pomyłka. Pojawiło się też sporo drobnych usterek, które się nie powtarzały tak więc ciężko nawet po godzinie wiszenia na telefonie jednoznacznie stwierdzić ile tych usterek jest, ale mogę oficjalnie powiedzieć, że przy pisaniu wpisu o Megane II nasłuchałem się najwięcej usterek różnego rodzaju. Oczywiście nr 1 w rankingu są wspaniałe karty startowe. Powstaje pytanie po co kupować Renault Megane II? Dla wyglądu? Dla komfortu jazdy, który po 120 tys. km zostanie przyćmiony strzelającymi plastikami? Cena jest szatańska, bo używany model z silnikiem 1.6 to jakieś 12 tysięcy złotych i to jest dopiero auto w stanie gdzie wydatki na wstępie nie przekroczą tysiąca złotych, diesle są tańsze co nie dziwi biorąc pod uwagę awaryjność wtrysków, czy zaworu EGR, udało mi się znaleźć model za 8500 złotych, choć właściciel niewiele chciał mi powiedzieć przez telefon, co wzbudziło moje podejrzenia. Cena nie zachęca, Focus jest tańszy, Astra jest tańsza, Civic jest tańszy, Corolla jest tańsza, wybór jest ogromny, więc po co kupować Megane II? Nie znalazłem odpowiedzi, więc jeśli ktoś ją zna czekam ze zniecierpliwieniem.

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

3 Komentarze

  1. Wchodząc na bloga, myślałem że znajdę fajny rzetelny artykuł a nie coś w stylu gazet wydawanych prze niemieckie koncerny. Nie twierdzę że Meganka II jest super autem, ale w tym momencie takich już nie ma. Proszę znaleźć Megankę z tego samego rocznika w tej samej cenie co np. Civic, Corolla czy Astra. Te niezniszczalne Corolle czy Astry mają problemy chociażby z poborem oleju co jest większym problemem niż np czujnik ciśnienia powietrza w kole.

  2. Można powiedzieć tylko jedno o tym artykule. Autor nie ma zielonego pojęcia o motoryzacji. Żenada

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.