Podium najpiękniejszych aut świata… – Brera

Dzisiejszy bohater bloga, będzie pierwszym autem, którym w życiu nie jechałem, zdarzyło mi się tylko siedzieć w środku, ale w związku z tym co wniósł do motoryzacji, muszę mu poświęcić wpis. Mowa o Alfie Romeo Brera i jest to jeden z najpiękniejszych samochodów na świecie, lepszy od niej jest już tylko Aston Martin. 

Trudno się za nią nie obejrzeć, trudno przejść obok niej obojętnie i wreszcie trudno powiedzieć o niej, że nie jest wyjątkowa. Samochód powinien być jednym z eksponatów ASP, aby studenci wiedzieli co to sztuka w motoryzacji. Lista tytułów i nagród jakie dostała Brera jest długa: Tytuł „Best of Show” nadawany przez czasopismo Autoweek (jeszcze jako auto studyjne w Genewie) w 2002 roku, Tytuł „Best of Show” w kategorii „prototypy” na organizowanym we Włoszech konkursie Villa d’Este Concorso D’Eleganze, Tytuł „Najbardziej Fascynujący Samochód” na Super Car Rally 2002 (rajdzie odbywającym się na trasie Paryż-Monte Carlo), Jeden z najbardziej eleganckich samochodów świata w konkursie Bibendum Challenge 2002, Tytuł najseksowniejszego auta w konkursie polskiej edycji Playboya 2006, Tytuł „European Car of The Year 2007″ w Japonii, Najlepszym samochód sportowy/coupe roku 2007, w corocznym konkursie magazynu What Diesel Car? I to 7 takich oficjalnych, najbardziej znaczących. 

Są oczywiście ludzie, którzy powiedzą, że im się nie podoba, ale zapewne nie będzie to mężczyzną, bo to tak jakby stwierdzić, że kobiety na okładkach czasopisma Playboy nie są atrakcyjne i specjalnie piję do tej akurat gazety, która dała jej nagrodę, bo przecież oni mylić się nie mogą. Spoglądając na nią ma się wrażenie, że wszystko wokoło jest takie proste, płytkie. Projekt Giugiaro, produkcja w Pininfarinie i znaczek Alfy na masce, z tego musiało wyjść coś wspaniałego. Nieprzeciętna linia, zaokrąglenia z tyłu i ostre akcenty z przodu, charakterystyczne dla Alfy przetłoczenia na masce, zmierzające ku znaczkowi firmy, aby ją czcić i wychwalać, światła niczym przymrużone oczy pięknej kobiety, delikatne chromowane akcenty z przodu, wytłoczone specjalnie dla szerszych opon nadkola, rury wydechowe wbudowane w tył samochodu, no i tylne światła, które mają sprawiać, że każdy pojazd, znajdujący się za Brerą zacznie sikać olejem ze strachu, a ktoś mawia, że cuda się nie zdarzają, a i owszem, to auto właśnie tak należy nazwać. 

Ciężko mi nawet znaleźć taką odmianę koloru, aby jej nie pasowała, choć w krwistej czerwieni moim zdaniem prezentuje się najlepiej. Ciężko mi mówić o tym aucie w języku banknotów, ubezpieczeń, cen części, wybaczcie mi to dzisiaj. Myślę, że mało trafne i trochę przesadzone określenie usłyszałem o tym aucie od Jeremy’ego Clarksona, gdy ją prezentował „To co teraz zobaczycie, zahacza o pornografię”. Wnioskuję z tego, że Brera musiałaby być wulgarna, a taka nie jest. Jest piękna, dopracowana w każdym calu, ale co najważniejsze nie przesadzona. Nie można jej powiedzieć, że czegoś ma za dużo, każdy akcent w tym aucie został dopracowany, tak aby sprawiał wrażenie, że jego projekt zajął miesiące. To boskie coupe, możecie nabyć w kilku wersjach silnikowych, poczytając od doładowanego 1.75 o mocy 200 KM, 2.2 185KM, aż do 3.2 V6 o mocy 260KM. Są oczywiście diesle, ale z całym szacunkiem, kupienie Alfy w dieslu, jest jak zgodzenie się na pracę w telewizji, ale nie przy samochodach sportowych, tylko vanach. 

Spójrzcie tylko do środka i zaznaczę, że wygląda znacznie lepiej na żywo. Właśnie w takim, beżowym wnętrzu miałem przyjemność siedzieć, tutaj także dopracowano ją w każdy calu, bez jakiegoś durnego drewna, czy dywaników, jej to niepotrzebne. Oczywiście mogę dodać, że ma komputer pokładowy, nawigację, klimatyzację automatyczną, różnego rodzaju czujniki, które pewnie się popsują, ale jakie to ma znaczenie? Produkcję zakończono po 5 latach, w 2010, a na ulice wyjechało niecałe 22 tysiące takich dzieł sztuki i moim zdaniem to dobrze, że tylko tyle, bo tak jak dzieła sztuki, tak i piękne auta nie są na produkcję masową, tylko dla wybranych, którzy to docenią i uszanują. Za używaną Brerę, w miarę dobrym stanie trzeba zapłacić około 40 tysięcy złotych, tak więc mimo tego niewielkiego nakładu, Brera jak większość Alf, szybko straciła na wartości. Ale myślę, że to jest właśnie ta granica przy której przynajmniej na jakieś 3-4 lata ceny Brery się zatrzymają, bo żaden jej właściciel nie odda tego auta byle komu. Mógłbym tak jeszcze pisać z dwa dni, ale na tym dzisiaj poprzestanę, spędzę resztę dnia na wyglądaniu na parkingu takiej Brery, bo już dawno nie nacieszyłem nią oczu, zapraszam do komentowania!

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.