10 tysięcy na ciekawe auto, czyli dylemat od czytelnika

Witam serdecznie! Dzisiaj nietypowo, wpis będzie dotyczył konkretnego problemu, a nawet konkretnej osoby, bo otrzymałem następującego maila:

Drogi autorze bloga! Widzę, że sporo pracujesz na blogu, dużo i często piszesz, staram się wpadać jak najczęściej. Teraz jednak piszę, bo sam mam dylemat, co mogę kupić do 10 tysięcy złotych? Chciałbym auto ciekawe, ale niezbyt wyzywające. Może być coupe, ale niekoniecznie. Dobrze by było, by się nie psuł zbyt często (to chyba oczywiście), miał silnik benzynowy (max 2.5), a co do stylistyki, to jestem otwarty, bo jeździłem 3 lata Lanosem, więc byleby było lepsze od niego. Z góry dziękuję za pomoc

No nie sposób nie odpowiedzieć, drogi czytelniku specjalnie dla ciebie biorę się do pracy! Zapraszam wszystkich, bo pojawi się kilka ciekawych aut.

Moją pierwszą propozycją, będzie Szwed. Volvo C70 to nie jest samochód, który często spotykamy na polskich drogach. To kawał fajnego coupe, które jest w miarę stonowane, ale nie można go nazwać nudnym i bezpłciowym. W końcu stworzone, przy współpracy z Pininfariną. Za około 10 tysięcy złotych możesz już kupić takie Volvo, silniki różne 2.0, 2.3 i 2.5, najważniejsze, że żadnemu nie brakuje mocy i co ciekawe, mają podobne spalanie. Polecam mu się przyjrzeć, bo auto dobrze sprawdza się w Polsce, przede wszystkim dzięki dobremu zabezpieczeniu antykorozyjnym. Silnik jak to w Volvo, niezawodne, jednak mają swoje mankamenty, w momencie, gdy ktoś nadużywa jego nie małej mocy. Przecieki chłodnicy świadczą o tym, że ktoś katował to biedne Volvo. Kolejny problem to słabe hamulce, nie wiem jak oni mogli tego nie dopilnować, to moim zdaniem największy minus tego samochodu, wystarczy kilka mocnych hamować i masz do wymiany klocki + tarcze. No i jeszcze przekładnia kierownicza, bardzo wrażliwa, szczególnie przy dużych felgach. Dlatego najlepszy wybór do tego auto to maksymalnie 16 cali. Auto warte swojej ceny i przyjrzy się mu z bliska. 

Kolejnym autem, które chcę Ci polecić będzie Honda Prelude. Pisałem, o poprzedniej generacji tego modelu, a za 10 tysięcy można mieć już piątą generację Prelude. Kolejna wersja też miała pod maską niezawodne silniki V-Tec, które nie dość, że dawały frajdę, to jeszcze nie paliły zbyt wiele. Wersje silnikowe warte uwagi – 2.0 i 2.2, z naciskiem na tą drugą. Możesz popytać w serwisie Hondy i sam się przekonać, że to niezniszczalne coupe. Jeśli już chcesz się przesiąść z Lanosa, do jakiegoś coupe, w świat bardziej sportowych samochodów, to Prelude jest idealny, bo prowadzi się go równie łatwo co takiego Lanosa, z tym, że ma dużo większego kopa. Podobnie jak w przypadku C70, Prelude ma 4 miejsca, średniej wielkości bagażnik, tak więc można go użytkować jak każde auto w mieście. Minusem tego auta (a z tego co wyczytałem, dla ciebie to może być plus) jest brak pazura w wyglądzie i chociażby w brzmieniu silnika. Nawet wersja 2.2 brzmi jak każda inna Honda, mimo 200KM. Ale jeśli chcesz chcesz mieć auto inne niż wszyscy, a przy tym nie wzbudzać różnych emocji na każdym parkingu, to Honda będzie równie dobrym wyborem, co C70. 

A teraz moja ostatnia propozycja, definitywnie ta, którą ja wybrałbym na Twoim miejscu. Są ludzie, którzy zapewne spalili by mnie na stosie za tą propozycję, ale jak dla mnie słowa – coupe, które ma niespecjalnie wyróżniać się z tłumu, dawać przyzwoite osiągi i nie sprawiać problemów, to charakterystyka Mercedesa CLK 230. Z przodu wygląda jak 50% taksówek, ale gdy Cię wyprzedzi jest takie ” o kur…dee!”. Szczególnie polecam wersję, z silnikiem 2.3, bo mniejsze są za słabe, a większe za dużo palą. Ten jest idealny i nie sprawia swojemu użytkownikowi problemów. Fakt, że przy tej cenie na pewno przy intensywnej jeździ będzie trzeba coś wymienić, niedługo po zakupie i potwierdzam, że nie będzie to kosztowało mało, ale gdy wymienisz co trzeba, to będziesz się cieszył tym autem bardzo długo. No i to Mercedes, więc poza niezłymi osiągami – 8 sekund do setki, masz jeszcze genialne wyposażenie i wysoki komfort jazdy. W CLK mamy układ wielowahaczowy, więc nie dość, że dobrze się prowadzi, to na polskich drogach poczujesz się jak w wygodnym fotelu.

Chyba nie ma bardziej komfortowego coupe, niż ten Mercedes. Minusy? Dużo błędów od komputera – ABS, ASR potrafi wyskakiwać nagminnie, mimo iż wszystko jest dobrze. Dlatego fajnie opanować z grubsza technikę obsługiwania oprogramowania Mercedesa i zainstalować to na swoim laptopie. Ponadto przy zakupie należy wystrzegać się korozji, która niestety atakuje to auto dosłownie wszędzie. Nie bójmy się drobnych wyprysków, bo to łatwo i niedrogo można naprawić, a właściwie trzeba zaraz po zakupie. Obejrzeć trzeba też silnik, czy nie ma wycieków, jeśli się pojawiają to znaczy, że poprzedni właściciel po prostu o to auto nie dbał. CLK ma najlepsze wyposażenie, więc będzie najdroższe z całej trójki i pewnie też najstarsze, ale dostarczy dużo większej frajdy niż Volvo i Honda razem wzięte. Przy tym zaznaczam, że nie neguję tamtych dwóch propozycji, bo to dobre auta, z tym, że ja wolałbym gwiazdę na masce. Decyzję zostawiam Tobie drogi czytelniku. A jeśli ktoś z Was ma problem, ze znalezieniem samochodu dla siebie piszcie na maila : sebamozdzen@o2.pl lub w komentarzu, postaram się odpowiedzieć jak najszybciej. 

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.