Cofanie liczników w samochodach..

Jak wiemy w Polsce mamy plagę cofania liczników. Rząd wymyśla różnorakie koncepcje, zwalczania tego procederu, choć moim zdaniem na nic mądrego na razie nie wpadli. Dzisiaj z cyklu refleksję, rzucę trochę słonych słów od siebie o tym procederze. 

Jeśli na jakiś towar na rynku jest popyt, to oczywiście trzeba go produkować jak najwięcej. I wiecie co Wam powiem? Podobnie jest z cofaniem liczników. Skoro ludzie chcą mieć niskie przebiegi, to je będą mieli. Przykro mi to pisać, ale niestety autorami tego procederu są nabywcy używanych samochodów, którzy w większości z góry przekreślają samochody z przebiegami nawet powyżej 200 tysięcy kilometrów. Rozmawiałem z jednym z byłych handlarzy samochodów – panem Mariuszem, który został zmieciony z rynku, a to dlatego, że nie cofał liczników. Większość aut, które sprowadzał z Niemiec była w okazyjnych cenach, bo miała jakieś niedoskonałości i dosyć spore u nas, a normalne za granicą przebiegi. I tak oto przywoził z Niemiec Audi A4 za 550 euro, albo Forda Mondeo z 2003 roku za 1800 euro. Chciał jeszcze coś na tym zarobić, więc cena była właściwa co do stanu, rocznika i przebiegu. Niestety szybko wyrosła mu konkurencja, która oferowała samochody, w podobnym a nawet gorszym stanie technicznym, ale z dużo niższym przebieg. I tak oto takie Audi A4 pana Mariusza, z 1996 roku, srebrne, z lekko wgniecionym, tylnym błotnikiem i przebiegiem 268 tysięcy kilometrów, po opłatach miał kosztować 7,5 tysiąca złotych. Cena niezła, jak za A4 z full opcją i dobrym silnikiem. No, ale co mu konkurować z tą samą wersją Audi, rok starszą, ale z przebiegiem 156 tysięcy? Ta sama cena. I wiecie co? Oszustom sprzedają się auta jak ciepłe bułeczki. 

A Ci co nie kręcą liczników mają do wyboru – albo zacząć, albo liczyć na to, że społeczeństwo skończy przyjmować za najważniejsze kryterium – przebieg pojazdu. Nowy pomysł, prosto z ul. Wiejskiej w Warszawie, spisywać stan licznika na każdy przeglądzie, niby nie najgorszy pomysł, ale skąd wiadomo czy ktoś tuż przed przeglądem tego licznika nie cofnął? Dlaczego nie pójdziemy drogą niemiecką? Kary za cofanie liczników za naszą zachodnią granicą są tak duże, że nikt się nawet nie odważy tego robić. Ja proponuję 5000 złotych kary za kręcenie licznika do tyłu w samochodach starszych niż 10 lat, a w młodszych jeszcze więcej. Gwarantuję Wam, że taka terapia szokowa od razu by poskutkowała. Najważniejsza, by grzywna przewyższała to, co można zarobić na aucie cofając licznik. Problem w 100% nigdy nie zniknie, ale moim zdaniem 3/4 tego co teraz kręci liczniki do tyłu, przestałoby to robić. 

Kiedy sprzedajecie samochód, warto w uwagach napisać przebieg, albo po prostu ściągnąć wzór umowy, w której jest pole – przebieg pojazdu. Po co? Wiadomo, że handlarze nie przerejestrowują samochodów na siebie, tylko zazwyczaj bierzemy od nich fakturę + ich umowę kupna-sprzedaży. Wiadomo, że jest zasada ograniczonego zaufania – sprzedający mógł ten przebieg zaniżyć, ale łatwiej będzie się domyślić jak było naprawdę. Chciałbym, aby Polacy zrozumieli, że ważniejszy od przebiegu jest faktyczny stan techniczny pojazdu. I często auto z przebiegiem 150 tysięcy, okazuje się mniej sprawny od tego z przebiegiem 250 tysięcy kilometrów. Widziałem to już kilkukrotnie. Lepiej jest jechać na stację kontroli pojazdów, zapłacić diagnoście 30-40 zł i zapytać wprost – Czy jest prawdopodobny ten przebieg w stosunku do stanu technicznego? Uwierzcie mi, człowiek, który dziennie ogląda kilkadziesiąt samochodów, ma taką wiedzę. Wolałbym, abyśmy poszli w tą stronę i zaczęli pierwsze patrzeć na stan techniczny, pochodzenie, a gdzieś tam w kolejnym punkcie na przebieg. Aby nie skreślać od razu auta tylko dlatego, że ma duży przebieg. Żadna sztuka cofnąć licznik, sztuka to utrzymać auto tak, żeby przy 300 tysiącach km przebiegu słuchało się jak przy 100 tysiącach km. Choć wydaje się Wam to niemożliwe, uwierzcie mi – da się! Czekam na komentarze. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.