Parkingi – twierdza chamstwa

Dzięki kategorii – Refleksje, nie mam problemu z zaszufladkowaniem tego tematu. Dzisiaj trochę moich spostrzeżeń co do parkingów, szczególnie tych przed sklepem. Będę zaciskał zęby podczas pisania, żeby nie palnąć wulgaryzmem. 

Któż z Was drodzy kierowcy, może się pochwalić niebywałym osiągnięciem, nie użycia nigdy wulgaryzmu na parkingu? Myślę, że nie ma takich ludzi. Jestem na skalę krajową przerażony tym jak wiele osób nie potrafi parkować. Kiedyś zostałem doprowadzony do szału na parkingu podziemnym oświęcimskiej galerii Niwa. Była oczywiście niedziela, parking pełen, a ludzie stoją jak chcą. Na skos, na linii, wyjeżdżają maską na miejsca naprzeciwko, przez co auto, które tam stoi zajmuje pół pasa, przeznaczonego do poruszania się po i tak ciasnym parkingu. Ludzie czy Wy kiedykolwiek uczyliście się parkować, takie i oczywiście inne ciekawe zdania wypływały z moich ust. Jako, że moja cierpliwość zna swoje granice, wziąłem kartkę i długopis, spisałem wszystkie numery rejestracyjne i oddałem do ochrony sklepowej. Komunikaty były chyba przez 20 minut non stop. Najpierw ochrona pofatygowała się sprawdzić, czy rzeczywiście jest tak źle, no i skoro były komunikaty to miałem rację. Naliczyłem 28 samochodów, które stoją nieprawidłowo oraz 11, które stały w miejscu do tego nie przeznaczonym. 39 idiotów na jednym parkingu w małym mieście, w niedzielne po południe. 

Nie chciałem wtedy myśleć co dzieje się w Warszawie, czy Wrocławiu. Teraz mieszkam w Krakowie i zobaczyłem jeszcze poważniejszy problem. Miejsca jest więcej fakt, ale wszyscy pchają się jak najbliżej marketu. Czy to aż tak wielki wysiłek podjechać z wózkiem te 100 metrów dalej? Pół parkingu wolne, a wszyscy pchają się do przodu, stoją, czekają aż ktoś wyjedzie, robi się mini korek – horror. Na parkingu, przed centrum handlowym w którym pracuję, ludzie stają na skos w miejscu dla taksówek. Nie dość, że zajmują nie swoje miejsca, to zazwyczaj na pół pasa przeznaczonego do wyjazdu z parkingu. Stwarzają zagrożenie kolizji, bo ludzie którzy wyjeżdżają, muszą ominąć zaparkowane pojazdy nie widząc, czy coś jedzie z naprzeciwka. Ile ja się tu nasłucham tych komunikatów pod tytułem „Właściciel samochodu o numerach rejestracyjnych….”. Czy to aż tak trudne dobrze zaparkować? To tylko manewr parkowania, każdy kierowca się tego uczył – prostopadłe, równoległe, skośne, tyłem, przodem. A zwróć komuś uwagę, to może zrobić się gorąco. A naprawdę gorąco jest wtedy, gdy dwóch kierowców zapragnie zaparkować w tym samym miejscu. Są osobniki, które potrafią wyjść z samochodu i przez 10 minut sobie nawzajem wrzucać, bo ktoś zaparkował bliżej marketu. Litości, nie macie poważniejszych problemów? 

To tak powszechny problem, że aż się dziwie nie widząc żadnego artykułu o tym. Nie lepiej zachowują się właściciele jednośladów. Jeśli czytają to jacyś, to mam nadzieję, że rozumieją prosty przekaz – motor to nie to samo co samochód. Nie ma zajmować tyle samo miejsca na parkingu, nie ma nikomu utrudniać przejścia. A mnie krew zalewa jak widzę Choppera na chodziku. Posiadanie motoru nie czyni Cię bogiem, nie możesz wszystkiego. Co tu robić, wszędzie coś nie tak, także w tej dziedzinie. Tego problemu nie da się rozwiązać, zawsze znajdzie się niedojda, który zaparkuje krzywo, albo taki co zaparkuje tam gdzie nie wolno. Kolizji jest też co nie miara na parkingach, wynika to z tego, że wiele kierowców, nie ma tak zwanego wyczucia swojego samochodu. Źle odwinie kierownicą i nieszczęście gotowe. Dlatego prawo jazdy powinno się zdawać swoim samochodem, a nie Toyotą Yaris, za niedługo uznają, że to auto jest za duże i na ulicach będą Smarty z L na dachu. Ja się uczyłem na Grande Punto i bardzo się z tego cieszę, bo auto małe nie było. Wyczucia ciężko się nawet nauczyć, trzeba dużo praktyki, jak ktoś szybko się uczy, albo ma to wrodzone to problemu nie ma, ale za mało jest takich kierowców. Co do statystyki tylko 65% kierowców parkuje prawidłowo . Powiecie, że nie mało, ja na to, że to przerażający procent. 90-95% to rozumiem, są te jednostki maksymalnie co 10 kierowca, co nie potrafi parkować, ale 35% ludzi nie potrafiących parkować?! Skąd te dane, a no z parkingu, policzyć ilość samochodów ogólną, odjąć nieprawidłowo zaparkowane, szybka proporcja i już. To moja średnia, liczona z 9 różnych parkingów, z 7 różnych miast, dawno temu to robiłem, ale sytuacja wcale się nie poprawiła.

Na koniec mój apel do kierowców, zamiast denerwować się i bluzgać pod nosem, zwalczajmy tych, którzy nie mają wstydu i za grosz wyobraźni. Widzisz źle zaparkowane auto? Idź do ochrony, właściciela parkingu, poinformuj, a nawet w stanie wyższej konieczności zadzwoń po służby porządkowe, bo tu pół środki nie zdadzą egzaminu – jednym uchem wleci, drugim wyleci. Na przyszłość się nauczy dobrze parkować, bo tak to już zawsze nasze parkingi będą, ciasne, przepełnione i pełne chamstwa. 

12 Komentarze

  1. zgadza się, niektórzy parkują w taki sposób, jakby nie widzieli wyznaczonych linii – to w takiej sytuacji bardzo delikatne wytłumaczenie – ale reszta zachowuje się tak, jakby miała innych gdzieś, bo najważniejsze, że ich auto stoi, co tam inni…

  2. A ja byłam świadkiem takiego zdarzenia. Parking pod nową galerią handlową, sporo aut i na wyjazd trzeba kilka minut poczekać (kilka, nie kilkanaście). Przede mną kobieta w białym aucie też czeka… Widzę, że do auta zaparkowanego mniej więcej na jej wysokości wsiada facet. Wsiada, wrzuca wsteczny i bez spojrzenia w lusterko cofa … huk… wiadomo, uderzył w auto za nim. Wyskakuje, kobieta też wychodzi, a on zaczyna machać rękami i wrzeszczeć, że gdzie ona staje, że to jej wina, itd. Nie wytrzymałam i razem z panem z auta za mną wysiedliśmy i stanęliśmy w obronie tej kobiety. Pan widząc przewagę liczebną – nieco się uspokoił.

  3. Ja jeszcze nie przeklinalem i nie uzywalem wulgaryzmow na parkingu. Po co? To nic nie zmieni. Raczej wysmiewam tych, ktorzy nie potrafia odpowiednio postawic samochodu. Z drugiej strony sytuacja na parkingu jest dynamiczna i czasami ludzie parkuja tak, jak ktos, kto zle zaparkuje, pozwala. Potem przyczyna odjezdza, a bogu ducha winny zostaje zaparkowany krzywo i zbiera krzywe spojrzenia innych. No i wreszcie zabrano sie za parkujacych na miejscach dla niepelnosprawnych. Bardzo dobrze.

  4. O matko jak ja to dobrze znam. Twój opis pasuje do każdego parkingu w tym kraju. Zwłaszcza to pchanie się na miejsca przy sklepach. Ja parkuję zazwyczaj jak najdalej od wejścia. Mam spokój i wygodę przy przepakowywaniu zakupów. A przede wszystkim nie mam zarysowań na aucie. Prawda jest taka, że nie wszyscy, którzy posiadają prawo jazdy powinni je mieć.

  5. Aby nie zostać „obdartym” parkując na parkingu autem nie parkuj idealnie!
    Każdy pomyśli ten nie umie parkować i ominie cię szerokim łukiem.
    Zawsze działa :)

  6. Ostatnio widziałem jak „Paniusia” zaparkowała blokując drzwi ewakuacyjne z Lidla, oczywiscie nie zrobiło to na niej żadnego wrażenia bo przecież z tego miejsca było bliżej do wejścia.
    Ochrona tez jakoś nie zauważyła problemu, szkoda, że służby nie reagują na takie sytuacje.

  7. Witam :)
    Rozumiem Cię doskonale, rozumiem tą złość bo nie raz aż ręce opadają. Ja mieszkam w Lublinie i powiem Ci, że tutaj nie jest lepiej … często się zastanawiam widząc fatalnie zaparkowany samochód co ta ” Sierotka Marysia ” miała na myśli parkując ?? … ” jestem głupi” …. „jestem chamski” …. „inaczej nie potrafię”. Temat, który poruszyłeś to chyba faktycznie temat rzeka jak wspomniał mój poprzednik i chyba „walka z wiatrakami”. Zawsze się znajdzie ktoś kto się „wysra swoim samochodem” na środku niedozwolonego miejsca.

  8. Witam. A co myślicie o parkowaniu we wjeździe do bramy. Na kursach uczą matołów, że nie wolno parkować blokując wjazd do posesji. I to barany pamiętają. ale żaden nie pomyśli, że jeśli zaparkuje na chodniku na wjeździe do posesji, to też jest blokowanie wjazdu. A to jest powszechnie spotykane wykroczenie z którego być może równie tępi policjanci też nie zdają sobie sprawy, bo jeszcze nie widziałem aby reagowali.

  9. A ja się przyznaję, że w moim wydaniu parkowanie wcale nie jest idealne. Dlatego podobnie jak przedmówca zatrzymuję się trochę dalej od zatłoczonych galerii handlowych i te kilkaset metrów przejść się na nogach mogę, korona mi z głowy nie spadnie, a najważniejsze, że ja nic nie uszkodzę ani mnie nikt nie uszkodzi. Własny święty spokój murowany :)

  10. Niestety, mimo, że mieszkam w relatywnie małym mieście, widzę na co dzień to samo. D R A M A T. Oraz egoizm podniesiony na wyżyny. Ludzie myślą tylko o sobie, patrzą, gdzie by tu postawić SWOJE auto, innych mając w nosie. Zapychają parkingi połową przewidzianych dla nich samochodów, marnując przestrzeń straszliwie. I niestety, mimo różnych, ciągle od nowa pojawiających się akcji typu „łoś parkingowy” czy karny kutas za ch…we parkowanie” nic się nie zmienia. Smutne.

  11. Co do stawania na miejscach dla niepełnosprawnych, matek, taxi, byle 2 metry bliżej do wejścia – to okropne. zawsze wolę stanąć ciut dalej, mam przynajmniej pewność, że w minikorku stać nie będę, albo ktoś mnie nie zastawi, bo przecież on do sklepu tylko na sekundę! (tak, miałam taką sytuację).
    ale co do parkowania na liniach – czasem, nie mówię o parkingach dużych, przy marketach, ale o mniejszych, gdy jedno auto jest zaparkowane źle, no to inne automatycznie też. czasem się zdarza, że gdy przyjeżdzam, jest np. jedno miejsce między autami, a linia akurat na środku. a jak przychodzę wyjechać, to okazuje się, że tamte auta odjechały i moje stoi jak ‚krowa’. więc…

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.