Ciekawostki ze stacji benzynowej

Na stację benzynową prędzej, czy później wjechać musi każdy samochód. Dzięki temu można czasem nacieszyć oczy pięknymi wozami, a czasami podjeżdżają takie wynalazki, które w życiu się mi się nie śniły. Od ciekawych klasyków, po drogie, ekskluzywne samochody. Zanim wpadłem na pomysł zrobienia takiego wpisu, obiektywowi mojego aparatu ubiegło kilka wspaniałych aut: Bentley Continental GT, Ford Mustang z 2016, Mercedes CLS AMG, BMW M6, Mazda RX-8 z silnikiem Wankla, Porsche 911 Carrera S itp. A poniżej te najciekawsze, które udało mi się uwiecznić.

http://i66.tinypic.com/mv3ls2.jpgJak ciekawie przerobić Trabanta? Można robić wiele rzeczy, ale zrobić limuzynę z Trabanta to już kosmos. Poskładany podobno ze trzech, jeszcze ciągnie przyczepę kempingową, a gaz tankuje się bezpośrednio do butli w bagażniku. Świetny pomysł, pierwszy raz coś takiego widziałem i robi wrażenie.

http://i66.tinypic.com/2zret12.jpg

http://i67.tinypic.com/2ywwzd2.jpgA tu już nieprawdopodobna moc, bo to replika Forda GT-40. Z daleka wyglądała jak oryginał, trochę zdradzał go dopiero tył. Pod tylną klapą znajdował się silnik V8 Audi, który nawet nieźle brzmiał. Nie chcę sobie wyobrażać ile pracy, godzin trwało stworzenie tego cuda, ale efekt był tego warty.

http://i64.tinypic.com/1zl8zk8.jpg
http://i63.tinypic.com/2ahflmo.jpgByć może Jaguar XJS cabrio to nic nadzwyczajnego, ale na mnie wywarł tak ogromne wrażenie, że musiałem go uwiecznić. Stan kolekcjonerski i to dosłownie, ani jednej ryski, wszystko błyszczące, wnętrze w stanie idealnym, dosłownie jakby wyjechał z fabryki. Jak dla utrzymanie przez tyle lat samochodu w takim stanie to wspaniała sprawa. 

http://i68.tinypic.com/25qwrqv.jpgA na koniec przerobiona, wspaniała, polska syrenka. Wersja bez dachu, nigdy o takiej nie słyszałem i nic dziwnego, bo gościu również sam działał w tym temacie. Zrobił to po mistrzowsku, wygląda jakby to FSM ją stworzył od deski do deski. Co prawda nie pasował mi ten lakier, zbyt nowoczesny, można było zrobić coś bardziej klasycznie, ale widocznie nie taki był zamysł autora, sami oceńcie. Te naklejki moim zdaniem też niepotrzebne, takie sezonowe, dodajmy do tego obniżone zawieszenie i za duże felgi. Efekt jest ciekawy, budzi zainteresowanie, wnętrze luksusowe, jak amerykańskie auta z lat 90. Całość wygląda super, ale czy komponuje się ze stylistyką starej Syrenki to nie wiem, na pewno warto zawiesić oko. Jeśli Wy znajdziecie coś ciekawego możecie podsyłać na maila, potem zbierze się to w jeden wpis na blogu pod tytułem „Ciekawostki od czytelników”, na dzisiaj to tyle.

http://i68.tinypic.com/rms3me.jpg

Emocje po japońsku, czyli Toyota Supra

Dzięki uprzejmości jednego z czytelników (Panie Michale jeszcze raz bardzo dziękuję) mogłem zasiąść za kółkiem jednej z ikon japońskiej motoryzacji. Muskularna królowa driftu, takie określenie słyszałem nie raz na temat Toyoty Supry, udało mi się w końcu sprawdzić na własnej skórze, jak królowa sprawdza się w realnym świecie.

http://m.autokult.pl/toyota-supra-02-1024x768-bf22b59,0,920,0,0.jpgRzędowa szóstka, 3.0 pojemności, 24 zawory, moc 225 koni mechanicznych, już same liczby robią wrażenie. A weźmy pod uwagę, że to auto z 1997 roku. Mieliśmy trochę parkingu, więc na początek zobaczyłem co potrafi na zamkniętej przestrzeni i powiem wprost, robi piorunujące wrażenie. To kolejny przykład na to, że napęd na tył to jedyne, słuszne rozwiązanie gwarantujące emocje na wysokim poziomie. Przyspieszenie od 0 – 100 km/h to około 7 sekund, więc w mgnieniu oka przemykamy na autostradzie obok innych samochodów. Szczerze powiem, że zupełnie nie czułem upływu czasu w tym samochodzie, w ogóle czas dla mnie nie istniał. Wywarła na mnie ogromne wrażenie. Brzmienie silnika po prostu nie do określenia słowami, to zupełnie inny rodzaj dźwięku niż to co wydobywa się z pod maski europejskich odpowiedników. Ciężko mi powiedzieć, który lepszy, bo Supra oczarowała mnie do tego stopnia, że nie zwracałem uwagi na to, że mam później o niej napisać.
http://m.autokult.pl/suprengn-94dbf439ec9cee07d8635ba,910,500,0,0.jpgMogę powiedzieć, że nie jest to samochód, który może prowadzić każdy, o nie, zapomnijcie o tym. Nie jest do końca dzika i narowista, to za dużo powiedziane, układ kierowniczy jest dopracowany, szerokie opony pomagały na śliskim, ale spróbujcie jej dać za dużo gazu, a pokaże Wam, kto tu rządzi. Skrzynia biegów – majstersztyk, hamulce reagują błyskawicznie, dokładnie wiedzą czego chcę, nie zdzierają twarzy po każdym postawieniu buta na pedał. Co do samego wnętrza nie było wygodnie, nie podobała mi się pozycja za kierownicą, ale jak już ruszysz z miejsca to zupełnie Cię to nie obchodzi. Jeśli uważasz się za fana motoryzacji to musisz przejechać się Toyotą Suprą, nie ma innej możliwości. To zupełnie inny rodzaj emocji, bardziej namacalny, jeździłem szybkimi wozami, siedziałem za kierownicą mega dopracowanego BMW M3, ale nie dawał mi aż tyle radości z jazdy co Supra. Japończycy są odrobinę bardziej szaleni w tej kwestii, a to najlepsze co może Cię spotkać za kierownicą sportowego wozu.

https://i.wpimg.pl/985x0/m.autokult.pl/toyota-supra-us-spec-jza-9b0f982.jpgAle nie dajcie się zwieść, bo to wóz, który zwyczajnie nie wybaczy Ci błędu przy wyższej prędkości, jesteś zdany tylko i wyłącznie na siebie, to pułapka dla niedoświadczonych. Sam starałem się nie przesadzać, mieć ją cały czas pod kontrolą, bo wiedziałem, że jest jak zwierzę. Ludzie uwielbiają tuningować Suprę, w sumie nie wiem dlaczego, bo ja nie rozumiem tuningu zupełnie, ale to samochód do tego stworzony. Ma dużo ostrych linii, pazura w stylistyce i momentami prosi się, żeby to podkreślić. Nie jest to najpiękniejsze, sportowe coupe, nigdy tego nie powiem, zupełnie nie wiem, czy w ogóle mi się podoba i czy jestem w stanie wymówić zdanie – Toyota Supra to ładny samochód. Gdy patrzę na nią z tyłu mam do niej jakiś respekt, tak po prostu, gdybym stanął na światłach za nią to byłbym pewien, że jak tylko mrugnę okiem nie będzie jej już przede mną. Stylistyka ma jasny przekaz, to auto jest szybkie, głośne i daje sporą dawkę adrenaliny. Nie służy do podziwiania i nie będzie bohaterką plakatów, ale i tak potrafi skraść serce. To naprawdę genialny samochód, przy którym można stracić głowę, a słowo rozsądek przestaje mieć znaczenie, dosłownie znika ze słownika.

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Fotorelacja z MotoPikniku w Oświęcimiu

20 Sierpnia na Rynku w Oświęcimiu odbył się kolejny Motopiknik. W zeszłym roku również gościłem na tej imprezie, była relacja na blogu. Ale wczoraj ilość pięknych, klasycznych samochodów była znacznie większa. Aż nie chciało się wychodzić z imprezy, można było porozmawiać z właścicielami, dowiedzieć się sporo ciekawych rzeczy no i przede wszystkim podziwiać piękne samochody, z duszą i historią, coś czego auta z XXI wieku nie mają. Trochę polskich klasyków, kilka amerykańskich, mój niekwestionowany lider, czyli Volkswagen T1 od którego nie można było mnie odciągnąć. Zaskoczyła mnie frekwencja, która nie była powalająca, może zbyt małe rozreklamowanie imprezy sprawiło, że ludzie zwyczajnie nie wiedzieli, że coś będzie się działo na Rynku (jak to często w Oświęcimiu bywa). Nad tym organizatorzy muszą popracować za rok, gdy mówiłem czym jeżdżę dowiedziałem się, że w zasadzie też mogłem podjechać, bo Scorpio to już też rzadkość, ale z racji, że nie jest to specjalna wersja, tylko podstawowa nawet mi to do głowy nie przyszło. Poza tym nosi swoje ślady użytkowania, więc może to i lepiej, nie ma się co chwalić obtarciami i odpryskami. Poniżej zdjęcia z wczorajszej imprezy, wybaczcie mi z góry za małe rozmiary, niestety ograniczenia dyskowe na blogu nie pozwoliły mi na nic lepszego, ale jeśli interesują kogoś pełnowymiarowe zdjęcia, mogę wysłać mailem.

SUV w cenie klasy B – Dacia Duster

W końcu udało mi się dorwać Dacie Duster na dłużej. Mamy SUVa, który jest tańszy niż kompakt, czy nawet niektóre auta segmentu B. Trzeba dodać jednak, że to kompletny golas, który odstaje technologicznie od współczesnych przedstawicieli tej samej klasy i to znacznie.

http://media.autokult.pl/af45ea88ff155ded3fa63fc2d34930ef,800,600,0,0.jpgJeśli chce się mieć wypasioną wersję to trzeba zapłacić bagatela 70 tysięcy złotych, a to i tak niewiele, jak na SUVa. Ja testowałem wersję 1.6 105 KM, silnik trochę z poprzedniej epoki, ale to dobra, stara jednostka, którą wszyscy znają. Jednak jest zdecydowanie za słaba na gabaryty samochodu to mogę powiedzieć od razu. W dodatku spalanie na poziomie 10 l / 100 km to dość słaby wynik, co prawda więcej czasu spędziliśmy w mieście, ale jednak liczyłem na nieco mniej. Podobno komuś to pali 6 l / 100 km, ale to chyba na równej drodze, jadąć 90 km/h na 5 biegu, czyli jazda pod tytułem „zanudź się na śmierć”, a umrzeć w Dacii Duster to głupia śmierć. Pozycja za kierownicą – trochę mi zajęło znalezienie optymalnej, ale w końcu się udało, może nie było idealnie, ale znudziło mi się jeżdżenie fotelem. Obawiam się, że niższe osoby mogą mieć problem ze znalezieniem dobrej pozycji.

http://media.autokult.pl/4223d6aa53b672b976eca54fd7fc2348,800,600,0,0.jpgSame siedzenia nie są złe, spodziewałem się, że będzie dużo gorzej przy tej cenie, choć szyby na korbę w kilku letnim SUVie to już może wyglądać dziwnie. Plastiki są natomiast okropne, dużo gorsze niż w starych Oplach, czy nawet Daewoo, no ale gdzieś tą cenę trzeba było zbić. Odpalamy, jedziemy, w środku wcale nie jest zbyt cicho, przesiadłem się z CR-V do Dustera i jakbym się cofnął o jakieś 10 lat. No, ale nie ma co marudzić, trzeba jechać. Skrzynia biegów wydaje się nie do końca zgadzać z moimi przełożeniami, a wskazywały na to obroty na blacie. Zupełnie nie mogłem się do niej przyzwyczaić. Auto miało przejechane w ciągu 5 lat 160 tysięcy kilometrów, więc nie ma tragedii, ale czuć było, że skrzynia i sprzęgło swoje najlepsze lata mają już za sobą. Duster trochę się buja w zakrętach, ale było bardzo wygodnie, wszystkie nierówności, progi, krawężniki były dobrze amortyzowane, duży plus. Układ kierowniczy mało precyzyjny, możliwe, że wynika to ze zużycia, ciężko mi powiedzieć na ten moment.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/dacia-duster-5f0a806c91bc66bcf71.jpgSilnik na wyższych obrotach brzmi, jak stara mikrofalówka, więc lepiej trzymać się wszystkiego poniżej 3 tysięcy obrotów. Z zewnątrz powiem szczerze, że to dość interesujący projekt, jak na tak tanie auto. Gdyby nie znaczek Dacii możnaby ją uznać za bardziej prestiżową. W dodatku jest dość prosto zrobiona, co ja bardzo lubię. Bagażnik ponad 400 litrów, w dodatku dość niski próg załadunku, dużo lepiej niż w CR-V. W NCAP dostała tylko 3 gwiazdki, co nie jest imponującym wynikiem, ale pamiętajmy nadal ile kosztuje. Nie wiem co ich pokusiło, żeby dać tak mały bak paliwa – 50 litrów, SUV swoje połknie, a spędzanie lata na stacjach benzynowych wcale nie jest przyjemne. Ale muszę powiedzieć, że to auto warte swojej ceny, nie odrzuca mnie nawet obcowanie z tym okropnym plastikiem. No i w porównaniu cenowo z CR-V to kompletna miazga, możesz sobie rozwalić Dacie Duster i kupić następną i dalej będziesz miał więcej w kieszeni niż po zakupie CR-V. Owszem powinna być bardziej precyzyjna i nie ulegać aż tak upływowi czasu, mieć lepsze hamulce, można tak wymieniać, jeśli jednak chcesz, aby to wszystko było lepsze musisz pracować więcej i ciężej, aby zarobić na innego SUVa. Duster to dobra propozycja dla kogoś, kto koniecznie chce mieć SUVa, a niekoniecznie go na to stać i tak oto koncern Renault znalazł nową grupę obiorców i właściciele Corsy, Polo, Fiesty mogli się przesiąść do muskularnego, trochę tandetnego, ale jednak SUVa. I nie mogę powiedzieć, że jest lepszy jako samochód od CR-V to byłoby głupie, ale biorąc pod uwagę cenę, chyba wolałbym Dustera. Przygody z SUVami trwają, już wkrótce kolejne testy!

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl

Felieton, co mnie wkurza w drodze do pracy

Tak sobie trzaskam po 900-1000 km miesięcznie i obserwuję te złe nawyki kierowców. Zaciskam zęby, albo klnę pod nosem, dzisiaj trochę o tym popiszemy. Ale żeby nie być zbyt krytycznym, powiem też o zaskakująco fajnych zachowaniach niektórych kierowców.

http://m.autokult.pl/s7-214691-006e63e9294456ed206db9,750,470,0,0.jpgTrasa z domu do pracy, z pracy do domu, Oświęcim-Tychy-Oświęcim, łącznie 52 kilometry, już przez prawie rok czasu i trochę się naoglądałem. Mam po drodze dwupasmówkę, więc można wbić 5 bieg, choć nie zawsze, bo gdy ktoś się wlecze po lewym pasie to czasem i trzeci bieg muszę wbić. Miganie długimi nie pomaga, czasem dopiero, gdy zatrąbię to coś się zmieni. Mój dziadek Scorpio też nie zawsze daje radę, ale gdy w lusterku wstecznym widzę w oddali zbliżający się z większą prędkością pojazd, intuicyjnie zjeżdżam na prawy pas dużo wcześniej. Czemu wszyscy tak nie robią? Skoro decyduję się na manewr wyprzedzania, chociażby ciągnika siodłowego, jadącego z prędkością 80km/h, to nie robię tego mając na budziku 81km/h.

https://i.wpimg.pl/730x0/m.autokult.pl/dsc0427-c6f659fc20a6d071-fb7f398.jpgIdźmy dalej, ronda, których mam pełno po drodze. Czy nikt nie uczył używania migacza przy opuszczaniu ronda? To usprawnia ruch i jest niezbędną informacją dla tych, którzy na to rondo w końcu muszą wjechać. Co ciekawe przyłapałem kilku cwaniaków, którzy robią sobie kilka rundek na rondzie, wbijają migacz, że zjeżdżają z niego, ale tego nie robią! Ja zareagowałem w ostatniej chwili i dzięki dobrym (choć krzywym) hamulcom udało mi się wyhamować, czy to łowcy zniżek OC? Może jakaś nowa sekta, o której nie wiedziałem. Złapałem dwóch takich delikwentów, dziwnym zbiegiem okoliczności obaj byli w Golfach. Albo nie używają, albo używają w złym zamiarze, w piekle już czeka na Was miejsce, jeśli ono istnieje. Kolejna sprawa to korzystanie z telefonu podczas jazdy, ja rozumiem era facebooka, instagrama, snapchata, pokemonów, ale ludzie orientujcie się.

https://i.wpimg.pl/652x430/m.autokult.pl/korek-55f4a78f6eb1bab2e387f80d3f.jpgCzłowiek spieszy się do pracy jest zielone, a auto na czele stoi przez dobre kilkanaście sekund. Dodając do tego, że niektóre ze świateł palą się zdecydowanie za krótko, to kierowcy na końcu peletonu grozi spóźnienie do pracy, równoznaczne ze zwolnieniem, kolejno sprzedażą tego samochodu, aby mieć co jeść, później nędza, bezdomność i przedwczesna śmierć! Ciekawe czy snapchaterzy na światłach zdają sobie sprawę z konsekwencji korzystania telefonu, poza mandatem i punktami karnymi. Kolejne, nieodpowiedzialne zachowanie, z dystansu widać, że światło zmienia barwę, ale co tam Janusze dają w kopyto, robią chmurę czarnego dymu, bo diesel musi dymić i przejeżdżają na czerwonym, bo przecież nie poczekają, trzeba z impetem przejechać przez skrzyżowanie. I to nie jest odległość w której nie da się wyhamować, to teren zabudowany! Gdzie nasza kochana policja jest to nie wiem. W ogóle mam wrażenie, że radiowozy spędzają czas tylko i wyłącznie na sprawdzaniu prędkości, wyjedźcie na ulicę o 6-7 rano i zobaczcie co się wyprawia. Kompletnie nie rozumiem również tego, że ludzie skręcający w prawo na skrzyżowaniu, stają na jego środku i zastanawiają się co mają zrobić. I to nagminnie, podstawowa zasada poruszania się, a jednak za ciężka do przyswojenia. Co dobrego? Panu zepsuł się samochód, a do niego wyskoczyło momentalnie 3 kierowców i motocyklista aby zepchnąć auto na pobocze, piękny obraz, bo korek zaczynał być nieznośny. Coraz częściej kierowcy przyhamują i wpuszczają pojazdy, które próbują wjechać na drogę główną, w Krakowie takich rarytasów nie ma! Próbujesz się włączyć do ruchu, na drodze dwupasmowej, wbijasz migacz i wszyscy na prawym pasie, gdy tylko mają wolne to zjeżdżają na lewy, abyś mógł płynnie włączyć się do ruchu, brawo! Takie małe rzeczy, a cieszą. Poprawmy jeszcze w naszym zachowaniu wcześniej wymienione naleciałości i będzie super. Na dzisiaj tyle, dobranoc!

Źródło zdjęć:
http://autokult.pl